Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2018

Uczucia



Nazbierało się trochę we mnie, więc pewnie posypią się posty.
Wczoraj byliśmy na Koterskim.Siedem uczuć powinni obejrzeć wszyscy,przede wszystkim rodzice i nauczyciele.Od lat powtarzam,że zamiast wtłaczać dzieciakom do głów wiadomości, których nigdy w życiu nie wykorzystają, warto by nauczyć ich jak radzić sobie z tym co czują.
Lekcje wychowawcze są takie tylko z nazwy odkąd pamiętam.
Może gdyby zwrócono większą uwagę na emocjonalną stronę małego człowieka mielibyśmy mniej nerwic, uzależnień, samobójstw.
Pamiętam jak mówiono nam,że złości czuć nie wolno,że nie wolno się bać, a chłopcy nie płaczą.
Gówno prawda, tylko że te przekazy nadal funkcjonują.To co pakowano w nas latami dzień w dzień, wyskakuje nagle z worka i nie wiadomo co z tym zrobić.
Uwielbiam Koterskiego, a po tym filmie mam do niego jeszcze większy szacunek.
Przypomniały mi się szkolne lata, durnowate rymowanki, debilne zabawy ale nie zamieniłabym ich na to co mają teraz dzieciaki za nic w świecie.
Wielu nauczycieli podkopywało moje poczucie własnej wartości choć i tak już mocno kulało, w domu człowiek dostawał kolejną dawkę gorzkich słów, które do dziś dźwięczą w uszach.
Warto zastanowić się nad słowami, którymi strzelamy codziennie w nasze dzieci, uczniów.Wydaje nam się,że spływają po nich, a to nie prawda.Polecam film!

Mój mąż obsypuje mnie prezentami i po ślubie jak na razie to się nie zmieniło.
Dostałam od niego trzy płyty do auta Pablopavo,Stinga I Shaggy i Nosowską.
Odpaliłam dziś Kaśkę i oszalałam!Odkąd płyta wjechała do odtwarzacza nie wyjeżdża z niego.
Nareszcie!Petarda, pocisk, który ma moc bomby atomowej!
Mocna, prawdziwa,wyzbyta babcinego popierdywania i nieśmiałego skubania spódnicy.
Prowadziłam samochód i mogłabym z nią jechać na koniec świata.Wywala słowa, które siedzą w mojej głowie.Te same strachy, te same myśli, te same obserwacje rzeczywistości.
Dzięki Bogu w końcu zrzuciła starą skórę i mocno tupie nogą.
Kaśka, dzięki za Basta!!!!

O ślubie słów kilka...
Miałam o nim nie pisać, to takie osobiste przeżycie...
Było cudownie.Pogoda była piękna..pod nogami szeleściły żółte i czerwone liście, słońce przebijało się przez korony drzew.Lepszej pogodny nie mogliśmy sobie wymarzyć.
Miałam na sobie sukienkę w kolorze pudrowego różu sięgającą do ziemi.Moja świadkowa zadbała o delikatny makijaż,kwiaty, fryzurę ogarnęłam sama:)
Mało brakowało, a byśmy się spóźnili na ślub.Wpadliśmy do USC na ostatnią chwilę.
Nie chcecie wiedzieć jakie plugastwa padały z moich ust  gdy prowadziłam samochód ( wiozłam się sama na ślub co było zabawne).
Mój mąż śmiał się przez całą przysięgę aż się popłakał ze śmiechu.Myślę sobie ładnie, zaraz każe mu to powtarzać:)Pierścienie wjechały na pace i po ślubie:):)
Pojechaliśmy na kameralny obiad do Zielonej Oliwki, zrobiliśmy kilka zdjęć w jesiennym anturażu i wróciliśmy do domu.Ot cały ślub:)
Bez nadmuchanej otoczki, przerostu formy nad treścią.Matki nawet były grzeczne i się polubiły;)
W przyszłym tygodniu jedziemy we czwórkę na weekend w góry.Mam nadzieję,że będzie równie miło:)
Dzień przed ślubem dostałam nagrodę dyrektora, więc miłych chwil było wiele.
Teraz tylko czekam na dowód z nowym nazwiskiem.



Przez ostatnich kilka tygodni wzrastała we mnie fala złości, frustraci i żalu ale o tym w następnym poście.



Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 24 września 2018

W biegu


Ostatnio ciągle w biegu.Dziś przebierałam się w aucie.Dobrze,że mnie nikt nie przyuważył w bieliźnie.Po zajęciach w przedszkolu i czołganiu się z dzieciakami na dywanie, moja odzież nie nadaje się do kolejnych kilku godzin z dziećmi.
Zajęcia mam dwa razy w tygodniu, po nich pruję do swojej podstawowej  pracy.
Łatwo nie jest ale to jakieś wyzwanie:) Dzień przed zajęciami w przedszkolu jestem na nie.Przygotowanie czterech zajęć, które dla dzieci będą atrakcyjne, a ponadto spełnią swoje zadanie nie jest proste.Dzieciaki to wymagający odbiorcy, no chyba że trzylatki, te piszczą jak usłyszą gwizdek, a ćwiczenia mogą powtarzać setki razy;)Po spotkaniu z maluchami jestem wymopmowana.

Mój szurnięty chłop chcąc sprawić mi przyjemność uraczył mnie 9 masażami.Pisałam o tym w poprzednim poście.Na początku było miło ale czekanie na zabieg czasem przez godzinę, potem masaż ok godziny i jazda do domu kolejna godzina, sprawia,że w domu jestem często w okolicy 20.00.Masowanie dupencji jest przyjemne ale już chyba mam dosyć;)
Jest to masaż bańką chińską i daje naprawdę wspaniałe efekty.Ja zauważyłam je u siebie po ok 6 zabiegach.Skóra jest jędrna, napięta, celulit widocznie się zmniejszył.
Mam bańkę w domu ale takiego twardziela,że po minucie mam dosyć.Pani poradziła mi,żebym ją wyparzyła , wtedy zmięknie.Jeszcze dwa zabiegi i spróbuję sama, chociaż masowanie nóg z tyłu będzie karkołomne:)Chyba,że przysposobię S.;)

Kuratorium mnie olało i jeszcze nie wysłało do szkoły papierów, a co za tym idzie nie mogą naliczyć mi wyższej pensji.Dziś tam zadzwoniłam i niemiła Pani powiedziała,że mają setki papierów i są w trakcie wysyłania czyli w październiku też dostanę niższą pensję.

Na początku roku chciałam napisać,że jestem oazą spokoju,że mam nieograniczone pokłady cierpliwości.Pokłady się kończą.Zaczynam być nerwowa.

Trzy tygodnie do ślubu, a ja nie mam kiecki.Jeszcze dzień przed ślubem mam imprezę szkolną z okazji Dnia Nauczyciela.Najwyżej matkami zajmie się S. Bedzie to ich pierwsze spotkanie( mam na myśli matki).Mam nadzieję,że zastanę obie jak wróceę:D:D Moja mama nie należy do grzecznych i zdarza jej się coś palnąć.

W sobotę jedziemy do Doliny Baryczy.Już się nie mogę doczekać!



Pozdrawiam Tangerina;)