Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina Baryczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina Baryczy. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 marca 2019

Kolejny krok na drodze do marzeń!

Byliśmy tam po raz drugi.Tym razem na spokojnie.Gospodarze poczęstowali nas herbatą i uraczyli ciastem.Nie wiem, nawiązała się między nami jakaś więź.Może to za duże słowo ale polubiłam właścicieli, a rozmowa z nimi to taka podróż w czasie.
Obejrzeliśmy każdą dziurę, każdy zakamarek.Odkryliśmy nowe rewiry, zakiełkowały nowe plany i pomysły na to miejsce.Zabraliśmy ze sobą naszą dobrą duszę z Wierzchowic by oceniła to gospodarstwo.Najpierw myśleliśmy o adaptacji obory na pokoje, teraz padł pomysł na wynajęcie tego domu, a zrobienie sobie poddasza.Takie tymczasowe rozwiązanie.Potem może postaramy się o jakąś dotację.Wejścia są osobne, więc pomysł nie jest najgorszy ale wszystko wymaga przemyślenia i przeliczenia;) Cena wyjściowa to 235 tyś., działka 6800m - dom i działka rolna, plus druga w lesie.
Sam dom ma 72 m plus poddasze myślę,że ok 60 -70m.Na terenie gospodarstwa obora, stodoła, studnia, garaż, ogród, drzewka owocowe, wiata - drewutnia, kurnik z kurami;)
Jesteśmy umówieni z doradcą z banku.Rozmowa telefoniczna podbudowała nas nieco bo okazuje się,że warunki kredytu są niezłe.Wkład wymagają jedynie na dom, na remont nie musimy go mieć.
Umówiliśmy się z pośrednikiem biura nieruchomości,że da nam znać gdyby pojawił się jeszcze ktoś zainteresowany domem.Jesteśmy na razie jedynymi,poważnymi klientami.
To miejsce wymaga wiele pracy i nakładów finansowych.Mam wątpliwości dotyczące bliskości sąsiadów i tego czy tam w ogóle będzie cicho ale ciekawość jest silniejsza.
Mam wrażenie,że właściciele też chcą by to miejsce trafiło w dobre ręce, nasze ręce;):)
Chcemy jeszcze coś urwać z ceny wyjściowej, a po rozmowie z gospodarzami wiemy,że są otwarci na negocjacje.
Dzieje się!Będę wsiokiem!

Kilka zdjęć.Nie chcę wrzucać domu i podwórka bo to jednak jeszcze nie moje:)

Namiastka mojego wsiowego miejsca:)

Kury!;)

piec chlebowy w obórce

działka rolna za domem, jakieś 3000m

Stodoła, a w zasadzie jej część:)



Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 24 lutego 2019

Dom niespodzianka!

W tygodniu mieliśmy kilka telefonów dotyczących domów na sprzedaż, więc po raz kolejny ruszyliśmy na łowy:)
Tym razem postanowiliśmy odwiedzić Rudę Milicką, Grabownicę, Pierstnicę,Młodzianów,Bukowice.
Te dwie pierwsze miejscowości najbardziej mi się podobają.Dookoła stawy, w Grabownicy wieża widokowa, ceglane domki.Niestety nie widzieliśmy żadnej chałupy na sprzedaż.


Mamy sporo wymagań i znalezienie czegoś co spełniałoby nasze kryteria jest trudne.
Dzwoniła do nas kobieta z Krośnic,że ma dom na sprzedaż.Niczego konkretnego nie powiedziała ale podała adres.Sprawdziłam na goglach i się oczywiście napaliłam:)Dom z cegły, w dobrym stanie plus zabudowania.Na miejscu okazało się,że mieszka tam kilka rodzin, a pani chce sprzedać jedno z mieszkań;( Jeden z sąsiadów powiedział,że w okolicy jest dom na sprzedaż.Podeszliśmy tam i faktycznie ,ceglany domek widać,że niezamieszkany.Dostaliśmy numer do właścicielki od sąsiadki.
Pani w  słuchawce powiedziała,że to pomyłka i się rozłączyła.Może pomyliliśmy numer albo kobieta nam źle podyktowała.Zostawiliśmy nasz numer na wszelki wypadek.
Kolejny klops.Dalej było tylko gorzej!
Na internetach zobaczyliśmy ciekawy dom w Wierzchowicach.Cena wysoka ale chcieliśmy zobaczyć to to za rarytas;)Ja pewnie bym poznała po głosie (S.dzwonił do właściciela) bo mam słuchowy radar ale wiedziałam co się święci jak chłop prawie wypadł z auta pod domem.Nawalony,gęba granatowa od picia - dramat!Chciałam już zawijać z powrotem ale S. raźno za nim kroczył.
Chłop starał się jak mógł zachować równowagę i jakoś składać zdania ale  z marnym skutkiem.
Pijani działają na mnie jak płachta na byka,więc starałam się nie odzywać.Chata fajna z zewnątrz ale w środku do generalnego remontu.Wszędzie walały się butelki po wódce, pełno chabaniny - szynki, kiełbasy,beczki z bimbrem.Widać,że gość ma kasę bo rozpoczął remont domu - wymiana dachu, okien itd., resztę pewnie przepił.Kurnik uwaga z plastikowymi oknami!Drzwi do kurnika - balkonowe!Kury miały tam chyba najlepiej!Najlepsze jednak zostawił na deser.Otwiera nam jeden z pokoi, a tam koledzy chleją wódę!Aha i jeszcze labrador na łańcuchu w budzie!
Spieprzaliśmy stamtąd w podskokach.Oczywiście ten odczepić się nie chciał i lazł jeszcze za nami do auta!Co za dzień.Domek niespodzianka!
W drodze odwiedziliśmy dom, który oglądaliśmy dwa tygodnie temu.To na razie jedyna sensowna oferta. Leży na skraju wsi dobrze skomunikowanej z Miliczem.Kusi mnie ta miejscówka.

Nakupiliśmy wsiowych rarytasów i wróciliśmy do domu.Po drodze zachciało nam się wege hot dogów na Orlenie.Nawigacja pokierowała nas na Warszawę, więc do domu wracaliśmy przez Oleśnicę hahaha:)Po raz kolejny o 20.00 wylądowałam w łóżku.Miałam tylko na pół godz, a obudziłam się na drugi dzień:)
Dolina Baryczy mnie wykańcza:):)Przez następne kilka tygodni nie pojedziemy bo S. jedzie na tydzień do szpitala.Guz okazał się niezłośliwy ale może być tylko przerzutem, więc jeszcze siedzimy na minie.
Luśka chodzi w moich spodniach od piżamy:)Ta sucz rozgryzła opatrunek!Dobrze,że nie dostała się do szwów!Jak S. pojechał na kontrolę zostałam z tym towarzystwem sama.Jej dupsko musiałam podnosić na podnośniku z koszulki.Na łepetynie miała klosz, więc schodzenie i wchodzenie po schodach to było dla mnie nie lada wyzwanie!Umordowałam się jak dzik!Ta kloszem waliła w schody, a że bała się ruszyć to się nie ruszała hahahahaha:)więc przednie łapy musiałam jej tez podnosić - komedia!
S. wyjeżdża w przyszłym tygodniu.Znowu zostanę sama z kuśtyczką i tetrykiem;/ Nie nadaję się na oddziałową!

Konstrukcja z koszulki, zapobiegajaca gmeraniu rany. 

Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 20 lutego 2019

Zabieg i ciąg dalszy poszukiwań domu


Nasza psina już po operacji.Dzielna dziewucha wszystko zniosła!
W dzień operacji czuła,że coś się święci bo nie chciała wyjść z domu.Po zabiegu była skołowana.
Zesikała nam się jak nieśliśmy ją do auta.Całą noc piszczała biedulka.
Dziś S. był z nią na kontroli.Wszystko pięknie się goi.Dobrze,że mamy to już za sobą.Nie mogę patrzeć jak ona cierpi.
Zdecydowaliśmy się na tańszy zabieg po konsultacjach z profesorem.Zastanawialiśmy się kilka dni, wisząc na telefonie z weterynarzem nawet o 22.00.To była poważna decyzja i musieliśmy ją podjąć, a nie było to łatwe.Mam nadzieję,że podjęliśmy najlepszą.
Fundacja sfinansowała nam połowę kosztów operacji.To dla nas ogromna pomoc.
Jutro mój mąż jedzie na wizytę kontrolną i zostanę sama z tym bałaganem.Nie wiem czy dam radę ją nosić po schodach.Panna waży 30 kg.

Zadzwoniły do nas dwie osoby w związku z ogłoszeniami, którymi wytapetowaliśmy Dolinę Baryczy:)Jedna oferta jest warta uwagi bo dom wygląda ciekawie ale od dawna nikt tam nie mieszka, więc może tylko wygląda;)Drugi wielki i stosunkowo młody dom.Obawiam się,że będzie zupełnie nie w naszym klimacie.Może jeszcze ktoś zadzwoni i będzie co oglądać.Zaczyna się coś dziać i to jest fajne.Jest okazja by wyrwać się z domu i delektować się przyrodą:)

Dziś zaproponowano mi trzecią pracę:)Bo mało mam dwa etaty;)Ja teraz już ledwo żyję!
Ten rok mnie przeczołga konkretnie ale wiem po co to robię..
Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 17 lutego 2019

Dzień pełen wrażeń



Weekend przeleciał z prędkością światła.Nawet go nie zauważyłam;)
Wczorajszy dzień w rozjazdach ale jakie to były rozjazdy!!!
Dolina Baryczy przejechana wzdłuż i wszerz! W każdej miejscowości, która wydała nam się ciekawa zostawały nasze ogłoszenia.Na słupach, na tablicach, przy sklepach.
Pogoda była fantastyczna, więc wycieczka była podwójnie cudowna.Dreszczyk emocji, ciekawość..
Widzieliśmy sarenkę przy drodze, lecące dzikie gęsi:)Jechaliśmy 20km/h by wszystko zobaczyć i niczego nie przeoczyć.
Zaopatrzyliśmy się w strawę w Wierzchowicach i pojechaliśmy obejrzeć umówiony dom.
Nagrzałam się jak wariatka.Dom jak dom, szału nie ma.Maleńkie pokoiki, wręcz klaustrofobiczne, duża kuchnia aaaaaallllleeee!Cudowna, ogromna, drewniana stodoła!Ogromne poddasze, które mnie kupiło.Budynki gospodarcze, kury,garaż, działka rolna, drzewka owocowe...Moja wyobraźnia zaczęła działać;)Na poddaszu zrobiłabym jedno, wielkie pomieszczenie.To byłaby sypialnia z wolnostojącą wanną i kącikiem czytelniczym.W stodole zrobilibyśmy pokoje na piętrze, na dole -świetlicę z kominkiem, kuchnią i mnóstwem miejsca na odpoczynek.Ja to kurna widzę!!!! i wiem,że to mogłoby się udać ale jest kilka mankamentów.Miejscowość mocno się rozwija turystycznie, a ja nie chcę trafić z deszczu pod rynnę.Sąsiedzi są przez ulicę, młodzi co nie wróży spokoju;)Nie wiemy jak z dojazdem do Wro. Plusów jest masa ale minusów równie dużo.Właściciele cudowni!Gadaliśmy z nimi chyba godzinę:)Są skorzy do kompromisów i bardzo sympatyczni:)
Mam głowę nabitą pod sam sufit!Jestem zauroczona, a zarazem rozdarta.Uwielbiam to miejsce ale się boję.Mamy o czym myśleć.Czekamy na plany gospodarstwa.
Jak wróciliśmy padłam jak betka.O 20.00 już spałam, tak mnie to zmasakrowało:)
Boże, to się dzieje naprawdę!Może w tym roku uda się opuścić miejski zgiełk;)
I są kury!!!Wspaniałe, fantastyczne!:):)Będę zbierać jajka, będę zbierać jajka!

Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 8 lutego 2019

Najtrudniejszy pierwszy krok!



Może moment trochę niefortunny, zważywszy na ilość problemów, które mamy ostatnio ale zrobiliśmy pierwszy krok.
Nie ustajemy w poszukiwaniach domu.Codziennie przeglądamy ogłoszenia,chociaż gdy przyszła choroba bałam się,że nasze marzenia roztrzaskają się w drobny mak.
Zrobiliśmy sobie dziś wycieczkę po Dolinie Baryczy.Spisaliśmy adresy kilku biur nieruchomości ale odwiedziliśmy tylko jedno.Na stronie agencji znaleźliśmy dom warty uwagi.Siedlisko z drewnianą stodołą, budynkiem gospodarczym i sporą działką rolną i budowlaną.Całość wygląda obiecująco na zdjęciach.Dom wygląda jakby był przerobiony ze stajni na co wskazują specyficzne sufity.
Zamieszkuje go starsze małżeństwo, więc wygląda jakby czas zatrzymał się w latach 80 tych.
Szczerze mówiąc nagrzałam się:)Może to nie jest odzwierciedlenie mojej wizji gospodarstwa idealnego ale blisko mu do niej.Pan pokazał nam jeszcze jeden dom.Znaliśmy go ze strony internetowej.Ten okazał się do generalnego remontu, a szkoda bo to musiało być kiedyś piękne gospodarstwo.Dom zbudowany z rudy darniowej co niewątpliwie dodaje mu uroku.
Obejrzeliśmy go na żywo w drodze powrotnej.Ruina!Zdewastowany, zawilgocony, szyby powybijane, ściany przedziurawione na wylot.Poza tym miejscowość nie bardzo nam się spodobała, działka również, choć stodoła była w rewelacyjnym stanie.
Umówiliśmy się z panem,że odezwiemy się w tygodniu by umówić obejrzenie domu nr 1.

Zjeździliśmy dziś trochę świata.W Żeleźnikach widzieliśmy kilka opuszczonych domów.Byłam w szoku.Co prawda nadawały się do remontu ale stan elewacji był bardzo dobry.
Odwiedziliśmy też Masłowiec bo to podobno fajna wioseczka.Fajna jest tylko domu na sprzedaż nie znaleźliśmy.To musi być atrakcyjna turystycznie mieścina, dobrze skomunikowana, fajnie jakby była w niej jakaś świetlica.Wiemy czego chcemy, a to już jakiś progres;)
Jeśli nie uda się od razu zrobić agro, to trudno, na tę chwilę chcę po prostu uciec z miasta.
Gdy minęliśmy granice Wrocławia humory nam się skwasiły.Inne powietrze, inny rytm, pośpiech na drodze, oślepiające światła.Tam było tak cicho i spokojnie...


Odwiedziliśmy też Rumiane Jabłuszko.Tym razem wpadliśmy na kawę.Zaopatrujemy się u Pani Joanny w jajka, sery, sok, ciasta, dżemy itp.Zawsze przyjeżdżamy jako turyści spragnieni ciszy i spokoju.Wstępnie zarezerwowaliśmy sobie pokój na majówkę.Może uda się wtedy jeszcze coś zobaczyć.Te wioski są tak urocze!Tam nawet słońce inaczej zachodzi:)

Sprawa z Leną wygląda coraz lepiej.Wieczorem dostaliśmy telefon z fundacji,że we Wrocławiu jest lekarz, który z nimi współpracuje.Udało nam się umówić na poniedziałek.Wizyta będzie bezpłatna, a może jakby doszło do zabiegu, koszty nie będą tak ogromne.Jestem dobrej myśli.
Szczerze mówiąc jestem w szoku bo tak naprawdę Oni nie są nam nic winni, mogli olać temat, a naprawdę starają się pomóc.

Jutro idziemy na Green Booka. Trzeba wykorzystać te ferie do ostatniej kropli!
Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 8 października 2018

Jestem, czy mnie nie ma?

Nie mam czasu, a może siły?
Znowu trochę ponarzekam;)

Zasypano mnie godzinami.Ponad swój etat  - 26 godzin, dostałam 5 dodatkowych z gimnastyki plus 4 przedszkolne, robi sie 34.Ktoś powie wielkie halo, inni pracują 40 godzin i żyją.
To jest praca z dziećmi.To tak jakby ktoś wam do domu zwalił 25 dzieci i zostawił na 7 godzin:)
Nie mam czasu zjeść co już odczuł mój organizm, obniżając odporność.
Pracuję codziennie do 17.00 i przygotowuję w domu  zajęcia na kolejny dzień.
Zaczęły się problemy ze spaniem.Czuję ciągłe napięcie.Nie mogę zabrać się za czytanie czegokolwiek poza książkami do pracy.
Dziś Pani dyr zapytała mnie czy byłabym zainteresowana pracą w przedszkolu w przyszłym roku.
Na tą chwilę może jeszcze tak ale przedszkolaki to raczej nie moja bajka.
Słodkie są te maluchy ale wolę starsze towarzystwo, które trochę więcej rozumie.

Gdybym wiedziała,że w szkole dostanę tyle godzin, chyba nie pisałabym się na dodatkową pracę.
Popołudniówki są ciężkie.Dzieciaki są po lekcjach, więc już nie mają siły na nic.
Póki piękna, złota jesień szalejemy na podwórku, gdy zrobi się zimno w obecnych warunkach lokalowych lekko nie będzie.
Rodzice nie rozumieją,że świetlica to nie jedna pani lub kilka i 20tka dzieci.To kilka pań i kilkadziesiąt dzieci w różnym wieku o różnych potrzebach, zainteresowaniach i charakterach.
Wymagania rosną z każdym rokiem, a roszczeniowi rodzice pojawiają się coraz częściej.
Marzyłabym o małej grupie dzieci, gdzie każdy otrzymałby moją uwagę, niestety rzeczywistość nie jest tak kolorowa i szczerze mówiąc często skupiamy się jedynie na tym by wszystkie dzieci wróciły całe do domu.

Byliśmy w Wierzchowicach.Było fantastycznie!Pogoda cudowna, targ pełen smakołyków.
Obkupiliśmy się w miody, soki, jabłka, orzechy, sery i jajka.
Udało nam się obejrzeć jeden dom ale jak dla nas za duży - 16 pokoi;)Hotelu to mieć nie chcę.
Bardzo sympatyczny starszy pan opowiedział nam historię domu i jego poprzednich mieszkańców.
Podoba mi się Ruda Milicka, Krośnice - w końcu przejechałam się kolejką,Duchów, Sułów - klimatyczne, małe miejscowości z ciekawą historią.
Pani Joanna z Rumianego Jabłuszka trzyma rękę na pulsie, więc może czegoś się dowie od listonosza:):)
Mieli cynk o leśniczówce ale okazało się,że leśnicy dybią na ten dom i nic z tego nie wyszło.
Przyznam,że zaczęłam mieć pewne wątpliwości, kiedy nasłuchałam się historii o gościach od Pani Joanny.Ludziom się w głowach przewraca.Z moją niewyparzoną buzią musiałabym się bardzo postarać:) albo stworzyć miejsce dla specyficznego gościa;)

Za kilka dni ślub.Koncepcje zmieniają się z dnia na dzień.Są dwie sukienki i dwie pary butów:)
To znaczy, ta druga para została dopiero wczoraj zamówiona bo zmieniłam zdanie odnośnie sukienki:)Najważniejsze - obrączki już mamy;)

Uwielbiam ten dom!
Kocham to miejsce!








Mogłabym oglądać ten widok godzinami...



Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 25 września 2017

Bogactwo Doliny Baryczy



Udało nam się nabyć nieco dobroci m.in. sorbet malinowy, dżem z dyni, konfiturę z płatków róży,sok malinowy, miód i pyłek kwiatowy no i oczywiście jabłka;)Wybraliśmy galę.
Gospodyni wręczyła nam jeszcze kilka dżemów - śliwka z cynamonem,agrest z lawendą:)
Pani Joanna robi fantastyczne dżemy ale jak mówi w tym roku były słabe zbiory owoców.

Łaniakowie mają pyszne przetwory z malin.Na imprezie próbowaliśmy musztardy z gruszką - pychota!

Pan od miodu nie chciał nas puścić.Gadał i gadał, a gadał całkiem ciekawie, więc jakoś nie mieliśmy sumienia.Kilka razy mówiliśmy do widzenia, a pan jakby nie słyszał.
Dowiedziałam się  ciekawych informacji o pszczołach, facelii,nawłoci.
Już wiem jak  pozyskuje pyłek bo zawsze mnie to interesowało.
Mamy namiary na pana, a że jest z Trzebnicy na pewno go odwiedzimy.Dostaliśmy śliwki  za pogawędkę:)

Na zdjęciach pustki bo towarzystwo dopiero się rozstawiało.Musieliśmy przeczekać w parku:)
Ta kolejka zawsze mnie fascynuje.
Ciągle wypominam S.,że nie chce mnie na nią zabrać:)Jedzie co prawda jedynie dookoła stawów ale robi wrażenie.




















Nasze psy szczęśliwe jak nigdy!!!

PS Mam już okulary.Jest dziwnie ale ostro;)
Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 23 września 2017

Wierzchowice. Pogodowo nieciekawie ale i tak jest cudownie!


Wpadłam po pracy do domu,powrzucałam kilka rzeczy do torby i w drogę.
Pogoda była fantastyczna.Zachodzące słońce sprawiło,że świat zrobił się pomarańczowy jak dojrzała dynia.Uwielbiam taki widok.Ten kolor zaczyna się wczesną jesienią, latem tego nie ma.

Zaczęła się moja ukochana jesień i nawet jak nie rozpieszcza nas słońcem, nigdy nie zdradzę tej miłości.
I dzisiaj właśnie nie rozpieszcza.Wali żabami od rana.
Późnym wieczorem przyjechali goście.Zdążyliśmy jeszcze sobie pogadać z panią Joanną, przywitać się z koniem Miszą, baranami i owieczkami.
Rumiane Jabuszko ma tylko trzy pokoje gościnne, więc jest luksusowo:)
Czujemy się tu jak w domu.Jest cicho, klimatycznie.Miejsce idealne na reset i zwolnienie.

Chcieliśmy jechać nad stawy ale ten pomysł odpada z racji niesprzyjającej pogody.Nie dość,że leje, to jeszcze okrutnie wieje.
Od rana siedzimy pod kołdrą,czytamy,rozwiązujemy głupie quizy i gramy w milonerów.
Grzejemy się herbatką z cytryną i imbirem.
Miało być aktywnie ale jest leniwie.
Wyskoczyliśmy tylko do Pakrowej na obiad i po słodkości by osłodzić sobie tę słotę.
Oczywiście Wyborcza wpadła mi do kałuży.Przypadek?:):)Podsuszę na kaloryferze i będzie prawie jak nowa:):)Ktoś bardzo nie chciał żebym przeczytała te kłamstwa hahahaha:)

I kto powiedział,że jak leje jest do kitu.
Może być równie przyjemnie jak podczas słonecznej pogody.Gdyby nie wizja mokrych czworonogów tytłających białe ściany błotem, może skusilibyśmy się na jakiś spacer.
Nasi sąsiedzi pojechali na wycieczkę rowerową.Można?

Pamiętam,że mieliśmy tu przyjechać w zeszłym roku ale wypadek pokrzyżował nam plany.
Jutro Święto Sadów i nagrzaliśmy się na zakup regionalnych przysmaków.
Mam nadzieję,że pogoda będzie łaskawa.

A wczoraj było tak cudownie!
Dawno nie widziałam tak pięknego nieba!









Miłego weekendu!

Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 18 września 2017

Pobór mocy i jej utrata


Wstaje mi się dobrze, nawet gdy kładę się poźno.
Rano jestem pełna wigoru i mogę góry przenosić.
Dzisiaj myślałam,że będę musiała przenosić za to samochód sąsiadki bo zaparkowała prostopadle do mojego i za diabła nie mogłam wyjechać.
Godz. 5.55.Budzić babę czy nie budzić.Wiem,że ma małe dziecko ale wyjścia nie było.
Byłam już wkurzona bo chciałam być szybciej w robocie.
 Kobieta przeparkowywała w piżamie. Cóż.Następnym razem już tak nie stanie.
Na szczęście wiedziałam czyje to auto bo inaczej musiałabym jechać naszym drugim autem, którego jeszcze nie sprzedaliśmy.

poniedziałek, 12 września 2016

Chodząca bomba!



Ginekolog stwierdził,że wszystko ładnie się wyczyściło i mamy działać.Powtarzał,że mam brać metylofoliany i stosować dietę.Pytał czy już ją stosuję.Powiedziałam,że medicoverowa dietetyczka się na tym nie zna.Był w szoku.Powiedział pod nosem ,,jak sie k...wa nie zna?".Stwierdził,że odpala internet i wie wszystko na ten temat, więc co to za sztuka.Jest specyficzny ale już się przyzwyczajam.


Potem pojechaliśmy na Policję.Faktycznie koleś dostał mandat.Usłyszeliśmy, ze jak się nie zgadzamy możemy złożyć skargę.Nie bardzo znam się na przepisach,więc nie czuję się na siłach udowadniać,że wstrząśnienie mózgu jest rozstrojem organizmu powyżej 7 dni.Można sobie interpretować ten zapis jak się chce.Bo niby co to jest rozstrój?
Nie określa tego zwolnienie ani pobyt w szpitalu to co?
Wkurzyłam się!Nie dość że ja tu jestem ofiarą, to mam wszystkim dookoła udowadniać,że jednak coś się stało.
Wzięliśmy druk potrzebny do wglądu do akt.Najpierw oczywiście trzeba przelać 17 zł, złożyć wniosek i czekać 7 dni.

Cały dzień chodzę nabuzowana.Jakby mi ktoś lont podpalił wysadziłabym pół Wrocławia!
Boję się jeździć. Ciągle podskakuję na choćby najmniejszy hałas.Na skrzyżowaniach rozglądam się piętnaście razy, chociaż z kołnierzem to trudne.
Do wypadku jeździłam pewnie teraz trzęsę się jak galareta.Każda próba wymuszenia przez kogoś pierwszeństwa kończy się stekiem wyzwisk.

Rano dzwoniliśmy do rzecznika ubezpieczonych.TU ma 90 dni na załatwienie sprawy.Oczywiście ta panna z TU nie odbiera nadal.Ja się nie będę z nimi użerać.Dzwoniłam do mojego mechanika.Jutro zwalam mu auto na warsztat i niech oni się z nimi dogadują.Wiem,że tam zrobią mi dobrze i auto będzie bezpieczne.
Jak będą coś sapać, to się odwołamy.Mi się nie spieszy.Auto mam.
Pani rzecznik stwierdziła,że to nie pierwsza skarga na Proama.

Mam dziwne wrażenie jakbym cały czas była w ciąży.Może hcg jeszcze nie wyparowało.

Dolina Baryczy
Wczoraj dzwoniła do nas kobieta, do której jeździmy do Doliny Baryczy.Pytała czy na pewno nie przyjedziemy.Kusiła dżemami, sokami.Niestety teraz to wykluczone.Mieliśmy jechać pod koniec września.Pytała bo goście chcą wynająć całe piętro ale najpierw chciała się upewnić że na pewno nie możemy.Z bólem serca odmówiliśmy, a tak cieszyliśmy się na ten wyjazd.
Miałam tego miejsca nie polecać bo to taki nasz mały azyl ale pani Joanna ma ostatnio mało gości, więc jak będziecie chcieli odpocząć to polecam z całego serca.

Wierzchowice, Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Rumiane Jabuszko",Joanna Lis.
Można zabrać swojego czworonoga.Miejsca na grila, hamaki, plac zabaw dla dzieci.Kozy, koń, pies:)
Cena pokoju 50zł. Pokoje czyściutkie, komfortowe, a jedzenie rewelacyjne.Cisza, spokój, piękne tereny.Można zabrać lub wypożyczyć rowery i odpoczywać!
No i oczywiście we wrześniu pełno ptactwa!

Te zdjęcia nie oddadzą całego piękna!Trzeba samemu się przekonać.Są tylko trzy pokoje, więc jest naprawdę cicho i spokojnie.





Mój ulubiony taras 


Wizyta u dietetyczki
Pani przeprowadziła ze mną wywiad, pomierzyła, poważyła.W ciągu kilku dni przygotuje dla mnie jadłospis na dwa tygodnie.Na podstawie pomiarów oceniła,że wszystko jest ok:)

Już wiem,że prawdopodobnie mój wegetarianizm się zakończy:(Musimy wprowadzić drób.Jakoś to przeżyję.Mam nadzieję,że nie będzie tego dużo.Ponadto kawa.Kawa podwyższa poziom homocysteiny ale może dwie to nie grzech.Ewentualnie zastąpię bezkofeinową.Mam suplementować B6,B12, wit.D i metylofoliany,oraz zwiększyć spożycie jaj.Poprosiłam o dietę skonstruowaną by jednak nastąpiła mała redukcja wagi.Posiłki będą tak skomponowane by obniżyć o około 100 spożycie kalorii.Niewiele ale nie chodzi o szybkie schudnięcie. Zależy mi na tych 2 -3 kg.
Ogólnie jestem zadowolona.Siedziałyśmy dwie godziny, a nawet tego nie odczułam:)
Wrzucam adres jeśli ktoś byłby zainteresowany poradą dietetyczną:
Profidiet Wrocław

Jest zielone światło dla rudego.S. jest już mięciutki jak kaczuszka:)Przegadany wieczór i decyzja podjęta.Staramy się o adopcję:):)
Pozdrawiam Tangerina;)