Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze z psem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze z psem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 lutego 2017

Dziennik z wyprawy - dzień 6.


Rano Lenka wrąbała jakiegoś ptaka.Tylko pióra wystawały jej z pyska.Co za wariatka.
Za karę, dla niej pewnie w nagrodę nie wzięliśmy jej na wycieczkę.Postanowiliśmy zostawić ich oboje.
Zawsze mam jakąś intuicję.Całe szczęście,że z nami nie pojechali.Było hardcorowo!
Przesieka cudowna!To chyba najpiękniejsza z karkonoskich miejscowości.Urzekła mnie ciszą, spokojem i pięknymi widokami.To taka wisienka na torcie naszych wycieczek.Na szlakach pustki.
Niestety zdjęcia tego nie oddadzą ale słychać było jedynie szum górskiego potoku i śpiew ptaków.

Najpierw skierowaliśmy się na Kaskadę Myi. Wszystko byłoby cudownie, gdyby nie oblodzony szlak.Żadne buty nie dałyby rady.Lodowisko!Wchodziliśmy na czworakach, a schodziliśmy rakiem.Ja zjeżdżałam na dupie bo miałam odpowiednie spodnie.S. zjechał na dupie nie z własnej woli.Rozwalił kolano i łokieć. Szczerze?Warto było;)Widok był cudowny!Jak zsuwał się prosto do potoku miałam przerażenie w oczach, a potem się śmiałam jak wariatka.Dupę miał całą w błocie:)No jak się bierze dwie pary spodni, to ma się problem.Ja mam chyba z pięć par!
Ciężko było jak diabli, chociaż droga była bardzo krótka.Dziękowałam Bogu,że nie wzięliśmy psów:)
Z psami i dziećmi nie ma się tam co pchać!Jest naprawdę niebezpiecznie!



Potem poszliśmy na Wodospad Podgórnej. Spotkałam swoją nauczycielkę z AWFu. Ale ten świat jest mały.
Ludzie  normalnie moczą dupska w  tym lodzie.Masakra!
Nie da się opisać tych widoków (nie mam na myśli wyrozbieranych morsów).
Przesieka jest trochę zaniedbana turystycznie.Piękne miejsce ale mało popularne, a jest naprawdę urokliwe.Już kombinujemy kiedy tu wrócić.
















Z wodospadu trafiliśmy do przemiłej pani, prowadzącej Bar pod wesołym misiem.
I teraz uwaga!Za kawę zapłaciliśmy 2,50zł!Za kawę, herbatę i dwa Horalky - 7,50zł!
Kawa była pyszna, właścicielka bardzo sympatyczna, rachunek bardzo przyjemny:)
Kawa 2,50!Jestem nadal w szoku:)Wczoraj zapłaciłam 8 zł, a nie nadawała się do picia.


Z wesołego misia, ruszyliśmy szlakiem żółtym do Jagniątkowa. Trasa bardzo malownicza, biegnąca lasem.Na szlaku żywej duszy.Cisza, spokój i piękne widoki. 
Spacerkiem szliśmy ok.1h w jedną stronę.
Obiad zjedliśmy w urokliwym miejscu -  w Gospodzie Wedle Bucków, zaraz przy zejściu ze szlaku.
Siedziałam jak zaczarowana.Uwielbiam chałupy z bali, a ta była cudowna.Pełno rzeźb i rękodzieła.
Zamówiliśmy placki warzywne z sosem grzybowym.Może tanio nie było, ale potrawa warta swojej ceny.
Ten sam właściciel posiada drewniane domki pod wynajem, tylko niestety nigdzie nie ma cennika i trzeba sie kontaktować z menagerem obiektu.
Przesieka mnie zauroczyła.Na pewno t u wrócimy.

Dziś chodziliśmy w samych bluzach.Nasze kurtki okazały się za ciepłe.Lepiej wziąć więcej niż mniej.
Wchodząc na szlak dobrze mieć suche koszulki do przebrania, najlepiej szybkoschnące.





Podsumowanie wyjazdu
Na pewno wykreśliłabym Karpacz z punktu do zaliczenia.Dla mnie miasteczko nastawione na wydrenowanie turysty z kasy maksymalnie.Wydaliśmy tam najwięcej na parking i jedzenie.Psy były przerażone, a my jeszcze bardziej.Może trasy turystyczne są atrakcyjne, jednak chyba nie tego szukamy.To czego szukamy znaleźliśmy na pewno w Przesiece, mój numer 1!Zero turystów, cicho i spokojnie.Okolica malownicza, widoki przepiękne.Wodospad i kaskada robią wrażenie.Jedyny minus to oblodzone szlaki, ale to akurat dotyczy wszystkich tras, którymi szliśmy.
Moim zdaniem bez porządnego obuwia, a nawet raków nie ma co startować bo można się nieźle potłuc.
W zimie wycieczki z psem są bardzo trudne.Nasze psy szybko się męczyły z racji trudnych warunków na szlakach.W miejscach zatłoczonych czuły się zdezorientowane i przestraszone.
Podróżując z psem musimy w bardzo przemyślany sposób planować wycieczki.Nie wszędzie wejdziemy z psem.Na terenie parku musimy trzymać psa na smyczy i posiadać książeczkę zdrowia.Najlepiej mieć przy sobie turystyczną, gumową miskę i wodę bo nie każdy pies jak nasza Lenka zjada śnieg:)
Po latach wyjazdu z moim S. wiem jedno.Gdybym liczyła na jego orientację w terenie umarłabym z głodu, zimna i pragnienia:D:D
Postanowiłam,że to ja będę planowała nasze wyjścia na szlaki i wyjazdy w góry.Umówmy się, ja noszę portki w naszym związku;):):)
Dziś był dzień bez kłótni;)Może dlatego,że to ja byłam szefem wyprawy:):)

Jutro wracamy.Zajedziemy do mojej mamy na obiad i kawę i nach Breslau!:)
Mimo kilku zonków było super!

Pozdrawiam Tangerina;)