Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lena. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 sierpnia 2017

Problem z Leną


Chciałabym napisać,że na festiwalu było fantastycznie!
Niestety nie napiszę bo nigdzie nie byliśmy:(

Od tygodnia Lena zaczęła sikać w domu.Nie było to popuszczanie tylko za przeproszeniem lanie na maksa.
Potrafiła przyjść ze spaceru i spompować się na środku pokoju.Myśleliśmy,że to przypadek.
Niestety to zdarzało się codziennie po kilka razy.
W piatek, po burzliwych naradach postanowiliśmy zostać w domu.Nie udało nam się znaleźć noclegu, więc musielibyśmy jeździć codziennie i wracać wieczorem.
Kiepsko bym się bawiła, wiedząc,że biedaczyna siedzi tu tyle godzin.
W sobotę poszliśmy z nimi do weterynarza.Została zbadana ale po powierzchownych oględzinach ciężko było cokolwiek stwierdzić.Po uciskaniu nerek nie spinała się, więc wygląda na to,że jej nie bolało.
Może być kilka przyczyn.Stan zapalny,problemy hormonalne (np.po sterylizacji),problem behawioralny.Po pierwsze trzeba wykluczyć stan zapalny, badając mocz.To będzie karkołomne przedsięwzięcie,chyba,że nasika w domu i uda się zebrać mocz.
Jeżeli wykluczymy tą przypadłość, zbadamy hormony.

Jak na złość cały weekend nie zdarzyło jej się załatwić w domu.Mały sabotaż.Specjalnie nie chciała żebyśmy pojechali;)
Wczoraj na balkonie zauważyłam dwie plamy.Pije jak smok.Wychodzę z nią częściej.
Nie mam pojęcia w czym rzecz.
S. jutro ma wolne, więc może jemu uda się pobrać próbkę;)

Wróciłam do pracy.Co prawda jeszcze rok szkolny się nie zaczął ale my w szybkim tempie wchodzimy na wysokie obroty.
Jestem pełna podziwu dla wicedyrektorów bo ułożenie planu dla dwóch połączonych placówek i 47 oddziałów to akrobacje nad przepaścią.
Za żadne pieniądze robić bym tego nie chciała.
A wiecie jacy są Ci roszczeniowi nauczyciele;)Nikt nie chce mieć na po południu, o okienkach nie wspomnę;):)

Dziś była czterogodzinna rada.Padam na twarz.Jestem zalana informacjami.
Moja głowa musi wrócić z wakacji:)
Przede mną egzamin mojej stażystki, czytanie programu na radzie przy ponad setce nauczycieli (nie znoszę wystąpień publicznych), dekoracje,sprzątanie sal i przede wszystkim psychiczne nastawienie się do powrotu do tej orki:)
Te wakacje przeleciały z prędkością pendolino. Niby odpoczęłam i niby tęsknię, z naciskiem na niby;)
Jestem ciekawa jak to będzie.Szukam ciekawych programów,kursów, szkoleń.
Myślę o moich jesiennych planach.
Czy nie lepiej leczenie przełożyć na wiosnę jak juz będę na wylocie, jeśli chodzi o awans.
Nie chce mi sie go znowu przerywać, wydłużać.
Z drugiej strony czasu nie cofnę.
Czuję jakby w mojej głowie trwała nieustająca walka, która być może mnie blokuje.
Chciałabym żeby to dziecko się po prostu pojawiło.
Jestem beznadziejnym przypadkiem jeśli chodzi o planowanie!

I niech to lato wreszcie się skończy!


Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 23 lipca 2017

Przedszkolna jazda


Zadzwoniliśmy wczoraj do byłej właścicielki auta bo grzebanie i macanie nie przynosiło rezultatów.
Udało sie po kilku minutach.
Zrobiłam jazdę próbną po parkingu.
Powiem tak, bałam się jakbym pierwszy raz kierowała samochodem i tak też ta jazda wyglądała.
To nie jest takie proste, jeśli od kilkunastu lat jeździło sie manualem.
Mimo tego,że lewą nogę odstawiłam, to prawa deptała hamulec.
Na D auto wolno się toczy ale jak tylko depnę na hamulec zęby wbijają się w kierownicę.
Mojego chłopa mało nie wysadziłam.
On: A dlaczego tak robisz? (człowiek zestresowany,że mało w gacie nie narobi, a tu takie wsparcie)
Ja: A może chcesz się zamienić?!

Moje wyobrażenie było zupełnie inne.Myślałam,że jak odpuszczę hamulec to wbiję się od razu w płot, takie będzie przyspieszenie (tak pewnie byłoby w manualu po puszczeniu sprzęgła).
Płot pozostał na miejscu, zęby również.
Jak mnie ktoś obserwował z okna, to miał niezły ubaw!
Ruszamy, hamujemy, ruszamy, hamujemy.
S. rzucało do przodu i do tyłu hahaha:)

Myślę,że jak przejadę sie parę razu, to wejdę w te tryby,póki co łatwo nie jest.
Myślę,że gorzej miałabym gdybym przestawiła sie z automatu na manual.

Miałam dzisiaj trenować ale rozpętała się burza.
Lena zlała się na środku salonu chyba ze strachu bo nigdy jej się to nie zdarzyło.
Nie miałam nigdy do czynienia z takim szurniętym psem.
Ostatnio wjechała we mnie na pełnej prędkości i wylądowałam w zaroślach.Szajbuska!
Może ona jest ślepa?
Jak wpadnie w wysoką trawę to jej nie widać, tylko słychać sapanie.Potem podskakuje,żeby zobaczyć gdzie jestem, a wygląda to komicznie.
Jak sobie przypomną tego czubka jak do nas trafiła.Taka spokojna, smutna, teraz to istny szatan!
Najbardziej mnie bawi jak wywali się na plecy i udaje nieżywą.Jest taka śmieszna.
Nadal zżera wszystko łącznie z psimi kupami.Weta powiedział,że to normalne.
Śmierdzący kupą pies to nic przyjemnego.
Czy to jakiś atawizm czy po prostu łakomstwo?

Mój bratanek rośnie:)Jest taki słodki.Wygląda jak miniatura mojego brata.
Planuję pojechać do nich z mamą w sierpniu.Kupię mu może kołderkę i pościel.
Biedak ma kolki i trochę popłakuje.
Cieszę się,że jest. Będzie przyjeżdżał do ciotki na wakacje.
Mam nadzieję,że nauczą go mówić po polsku.

PS jak pisałam o zbrudzonej podłodze jeszcze nie wiedziałam,że zaraz będę leciała na złamanie karku z nią na dwór.Okazuje się,że siku to dopiero był początek.Pewnie znowu coś zeżarła.

Z pyska od razu widać,że crazy;)


A propos watahy.Przypominam,że możecie adoptować wilka na WWF.
My już mamy swojego wilczka:)Może weźmiemy drugiego pod skrzydła:)


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Kulturalnie


Odstawiłam dzisiaj mamę na dworzec.
Na wariata leciałyśmy na pociąg.Nie wiem czy to ze względu na strajk taksiarzy czy ogólną ogromną masę sunącą ulicami, spóźniłyśmy się na na ten wcześniejszy.
Na szczęście mama już jest w domu cała i zdrowa.

Opera fantastyczna!Pierwsza część Carmen trochę za bardzo rozbudowana i przydługawa,natomiast druga mnie oczarowała.Miejsca miałyśmy średnie.Wzięłam to co było, czyli miejsca na III balkonie z boku.Na szczęście było mnóstwo miejsc wolnych, więc skorzystałyśmy.
Mamuśka mi zaginęła w akcji po I części.Wyleciała jak z procy do toalety i szukałam jej 15 minut.
Mało zawału nie dostałam.Okazało się,że była w toalecie ale na parterze!
Na szczęście się znalazła i udało nam się obejrzeć całość:)

W drodze do Opery dopadła nas ulewa.Miałyśmy dużo czasu, więc poszłyśmy na kawę.Na kawę czekałyśmy 15 minut.Myślałam,że oszaleję.Nawet nie potrafię powtórzyć nazwy ten kawiarni, może to i dobrze bo nigdy tam nie wrócę.Potem pączek w Starej Pączkarni.
Bite trzy godziny.W domu byłyśmy ok 22.00.
Mama zachwycona, ja również.Pewnie to powtórzymy.Teraz będzie Madame Butterfly.

Weekend przeleciał jak pendolino.
Dziś rzeźbię dekorację.Totalnie nie mam weny.Gorączka za oknem, a jeszcze Lenka rozcięła sobie łapkę.Wpadła w krzaczory za kotem i wylazła cała we krwi.
Kiedyś brzydziłam się kleszczy, krwi, teraz nic mi nie przeszkadza, kiedy chodzi o moje zwierzaki.
W czwartek moja dziewczynka przestanie być płodna.Jesteśmy umówieni na sterylizację.

Za tydzień idę z dzieciakami do Przylądka Nadziei.Mam ogromnego stresa.
Boję się widoku chorych dzieci, boję się,że zacznę ryczeć jak zwykle, a jednocześnie bardzo chcę tam pójść.Moje dzieciaki dadzą krótki występ i przekażą kartki z życzeniami każdemu pacjentowi.
Mam nadzieję,że wszystko pójdzie gładko.

Jeszcze tylko kilka imprez w szkole i kończę zabawę w panią nauczycielkę.
Zacznę zabawę w totalnego lenia i psią mamę;)

PS Kupiłyśmy kwiaty, więc mój balkon zatonął w kolorach i zapachu surfinii:):)


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 20 marca 2017

Krejzi Lena


Jakiś nerwowy dzień.Wszyscy chodzili podminowani.Wybuchła mała awantura w robocie.Tym razem nie ze mną w rolach głównych. Ciężko się pracuje w takiej grupie.Ile bab tyle pomysłów i charakterów.Czasem trzeba pokazać palcem bo nikt się sam nie domyśli.Staram się nie dymić ale czasem się nie da;)

Odkrycie na dziś.O 18.00 jest jasno!Jupijaj!
Nareszcie mogę wyjść z psem i widzę gdzie jest:)Niestety nie widzę co zjada, a ostatnio zjada odchody innych psów.Martwię się bo nigdy tego nie robiła.Karmę mają taką samą.Nie wiem czy robi to z czystego łakomstwa (chociaż to dosyć szokujące), czy jest chora.
Puszcza też koszmarne bąki ale tutaj znam winowajcę.Ona łyka w locie!Nałyka się powietrza i jest czad,dosłownie czadzi jak skunks.

Ten pies to wcielenie szaleństwa!Tyle lat spokoju i mamy szurniętą Lenkę.
Czasem lejemy jakie odstawia harce.Kładzie się na plecach i zaczyna zabawę,sama ze sobą.
Musi być wszędzie pierwsza i najważniejsza.Reaguje na psy w TV, warczy i szczeka.To samo jak zobaczy psa przez okno.Sadzi sie jak nie dostaje żarcia.Zaczyna warczeć i stękać.Jest taka komiczna.
Wskakuje mi na ramiona jak wracam z pracy i ciągnie wszystkie swoje dobra - kocyk, węzeł.
Ten pies wniósł tyle radości, śmiechu do naszego życia.Seniorek jest kochany ale ona  to taki krejzol.
Wczoraj przemyciłam ją do łóżka podczas popołudniowej drzemki.S. by mnie chyba zabił:)
Mamy małe tajemnice, o których on nie wie;)
Chcieliśmy ją wysterylizować w tym miesiącu ale nie wiem czy się wyrobimy.Nie mam kiedy zrobić jej badań.Może jutro S. z nią podejdzie do wety.

Idę szukać papierów na jutrzejszą wizytę.Nie wiem co brać, nie wiem co z tego będzie.

Wysłałam papiery do Proamy. Zobaczymy jaką kasę mi zaproponują.Tanio skóry nie sprzedam;)Za dużo mnie ten wypadek kosztował.

Jutro jedziemy oddać odzież.Dzisiaj podzwoniłam w kilka miejsc bo okazuje się,że niektóre organizacje mają jej nadmiar.

Za tydzień mam zamiar iść na jogę.Dosyć odkładania w nieskończoność.
W ten piątek wyjeżdżamy ale w następny muszę ruszyć zad.




Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Weekend z książką

Dzisiaj musiałam przełożyć godzinę zabiegów bo przez godzinę nie mogłam się wydostać z dzielnicy.Przesuwałam się z prędkością najszybszego ślimaka.
Dziwny jest gość, który mnie masuje.Nie to,żebym oczekiwała rozmowy jak w taksówce (szczerze mówiąc ich nie lubię) ale chłopaczek jest zupełnie gdzie indziej.Jedyne słowa jakie od niego usłyszałam przez tydzień to: bolało,jest ok?W sumie fajnie jest się wyciszyć podczas masażu ale mam wrażenie,że masuje mnie robot.
Mój pan plaster był o niebo lepszy!Był jakiś kontakt, interakcja, sprawdzał czy są postępy.Porozdawałam już na niego namiar;)Jest świetny!

Siedzę zawsze w tej poczekalni i czytam po raz kolejny, a właściwie przeglądam propozycje Empikowych prezentów.Nie wiem czy ludzie pokradli resztę bo ostatnio było kilka czasopism.Teraz oprócz Empikowego katalogu i albumu o Warszawie nie ma nic!

Jutro ostatni zabieg!Było miło ale mam już dosyć.Chcę się w końcu wyspać!Codzienna pobudka o 6.00, to nic przyjemnego, tym bardziej,że budzę się co godzinę.Zawsze jak mam wstać wcześnie śpię czujnie jak zając.

Lena to totalny odlot!Jest szurnięta do kwadratu.S. mówi,że zachowuje się jak ja.Czasem jak na nią patrzę, to mam takie samo wrażenie:)Jest biegającym wulkanem energii. Jak puszczam ją ze smyczy, to jakbym wystrzeliła z katapulty.
W nocy urządza wędrówki.Słyszę tylko jej pazury na panelach.Śpi coraz bliżej naszej psiny.Czasem moje psisko ją liże po pysku.Śmiejemy się,że się całują;)Kiedy nasz kudłatek piszczał którejś nocy, ona lizała mu pysk,żeby go uspokoić.
Dupka jej się ładnie goi. Dziś S. był na kontroli.

Na spacerze tak mi się wyrwała do suki,że myślałam, po psie.Potem wpadła mi znowu w ogrodzenie z drutu.Myślałam,że zawału dostanę!Już widziałam kolejne rany.Ona biegnie przed siebie, nic nie widzi!
Najspokojniej jest jak śpi.
Dziś jak podjeżdżałam pod dom, to słyszałam jak szczeka.Mam nadzieję,że nie piłuje się przez cały dzień.

Podczas weekendu poczytałam.Wzięłam się za Pochłaniacza Bondy i nie mogłam się odkleić.
Nie wszystkie jej powieści mnie brały ale ta wyjątkowo mnie wciągnęła.Oczywiście jak to u niej jest mnóstwo wątków, postaci, cofania się w czasie ale nigdy do końca nie wiem kto zabił;)
Pochłaniacz to pierwsza część trylogii.Następny jest Okularnik i Lampiony.Mam wszystkie:)
Czytałam już różne recenzje pochlebne i te mniej ale sama chcę się przekonać czy odstawiła Chmielewską.
Chciałabym ją dzisiaj skończyć.Jedyne co mnie u niej wkurza, to rozmach.Tych kilkaset stron mogłaby trochę przyciąć;)



Ostatnio S. w Biedrze kupił mi Słowika.Nie słyszałam o tej książce ale ma bardzo dobre recenzje.
Akcja dzieje się podczas II wojny światowej we Francji.


Zaintrygował mnie opis tej pozycji.Pewnie rozgrzebię kilka książek tradycyjnie;)

Uwielbiam go za te drobne niespodzianki.Wraca z zakupów z książką, kwiatami..The little things..
Lubię swoje życie!;)


Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 8 grudnia 2016

Weterynarz i coś wielkiego na głowie

Kolor zmieniony!Wróciłam do czekoladowego brązu. Wkurza mnie tylko odrastająca grzywka i jeszcze muszę się z nią pomęczyć.

Moja kochana sunia musiała dzisiaj odwiedzić psiego lekarza bo wczoraj wieczorem S. zauważył rozległą ranę na tylnej łapie.Ona cały czas to lizała ale myśleliśmy,że to normalne.Dopiero gdy się przyjrzeliśmy pod sierścią dostrzegliśmy strupy i rany.
Rano miałam zabiegi.To za dużo powiedziane;)Koleś mnie znowu masuje ale krócej bo 30 min.
Muszę codziennie wstawać o 6.00 bo na 8.25 codziennie przez 5 dni mam masaże.Potem siedzę w szkole ponad 1,5 godz bo już mi się nie opłaca wracać do domu.
Dzisiaj po zabiegach szybko wracałam do domu żeby zdążyć z nią odwiedzić weterynarza.
Pani stwierdziła,że chyba wpadła w jakieś krzaki bo rana była wyraźnie drapana.Pewnie ostatnio, kiedy się zgubiła,a jak mnie już dostrzegła leciała przez dzikie róże.Biedactwo!
Co ja się z nią umordowałam!Najpierw wpakowałam ją do auta co ją bardzo zestresowało.Właziła na mnie, nie mogłam ruszyć.Potem nowe miejsce - klinika.Lekarz ogoliła jej nogę i posmarowała maścią.Założyła jej kołnierz i się zaczęło.Obijała się o wszystko!Nie mogłam na to patrzeć.Doszło do tego,że bała się ruszyć.Każdy wywołany przez nią samą hałas sprawiał,że uciekała.Tragedia!
Wkurzyłam się i zdjęłam jej to w domu.Nie mogłam znieść jej cierpienia.Poza tym zdemolowałaby mi chatę i nie mogłaby się napić.Nie liże tego,więc nie zakładam.Spodziewam się opierniczu jak wróci S.On jest bardziej stanowczy i pewnie będzie jej to pchał na głowę.
Dostaliśmy też czipa z fundacji i trzeba będzie jej go zamontować.
Ona jest taka kochana, taka ufna,wpatruje się tymi cudownymi oczami.

Dzień się dobrze nie zaczął, a ja byłam zajechana.Ona ma tyle siły!Umordowałam się strasznie!
Musiałam się przebrać i szybko jechać do pracy.





Nie jestem zwolenniczką disco bitów ale ten głos mnie zaczarował i przyprawił o ciarki..i te skrzypce..


Jutro znowu pobudka o 6.00 ale za to weekend wolny!
Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 6 grudnia 2016

Dobre wieści


Dobre wieści na dziś są takie,że dostanę resztę pieniędzy na kurs.Bałam się,że będę musiała sama zapłacić,a zwrócą mi dopiero w kwietniu jak przyjdzie nowa transza.Na tą nową transzę mam już kilka pomysłów;):)Zostały pieniądze o dziwo.Niektóre podyplomówki nie ruszyły, niektórzy się porozmyślali i szybko trzeba się rozliczyć z pieniędzy.
Zastanawiam się nad zrobieniem sztuki podyplomowo. Myślę też o oligofrenopedagogice i dogoterapii.W sumie, pewnie zrealizuję te pomysły ale nie wszystkie na raz;) Póki mam siłę i chęci trzeba realizować plany.Lubię się uczyć,poznawać nowe rewiry,zbaczać czasem z wydeptanych ścieżek.
Powrócił apetyt na życie i jest on coraz większy;)
Potrzebowałam czasu by wszystko wróciło do normy.

Miałam ostatnio problem z odpaleniem auta.Kupiłam nowy akumulator i dalej to samo.Podjechałam dzisiaj do mechanika i umówiliśmy się na sobotę.Ciepły pali na dotyk, po nocy muszę zakręcić kilka razy.Ciekawe co to i ile;)

Jutro rano mam kinezyterapię, a po południu w końcu odwiedzę fryzjera.Już nie mogę na siebie patrzeć.Grzywka odrasta i robi się Pereszczaka ze Złotopolskich.Nieco przyciemnię całość i zrobię sobie tylko refleksy.Mam dosyć ombre bo włosy mam bardzo wysuszone.Chyba,że razem coś wymyślimy;)To będzie długi dzień.Zabieg mam na 8.20,do pracy na 11.00, a do fryzjera na 17.30.Dobrze,że S. ma wolne bo gamonie by rozniosły chałupę.
Psiny są kochane.Lena zeżarła ostatnio ciastko ze stołu, czym doprowadziła S. do furii:)Tak zacisnęła szczękę,że nie można jej było tego wyjąć.Totalna wariatka!Staje na tylnych łapach i kładzie mi przednie na ramiona.To jest jej powitanie.
Wprowadziła się do mojego gamonia na łoże.Super wyglądają jak sobie razem śpią.

Każde ma swój węzeł ale oczywiście fajniejszy jest ten, który akurat nie jest w ich posiadaniu;)




Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Ciężki weekend


Weekend był bardzo ciężki.Te gamonie mnie wykończyły!Nie mogliśmy dać sobie z nimi rady.Śmialiśmy się,że jesteśmy bardziej zmęczeni niż po dniu spędzonym w pracy:)Trzeba było ich izolować od siebie!Mój kudłaty nie je od dwóch dni.Nie wiem o co chodzi.Czy panna wytwarza takie zapachy,że apetyt odbiera?Zaczynam sie martwić.Ciągle piszczy.Albo on łazi za nią, albo ona zaczepia.Gorzej jak z dziećmi!

Dzisiaj wróciłam do domu, a raczej tego co z niego zostało!Pełno kudłów, psie gacie leżą w kącie, wkładka z gaci przyklejona do podłogi:)Obawiam się,że zaraz trzeba będzie otwierać kramik  ze szczeniakami.
Musiało się dziać bo sierści było tyle,że od razu zabrałam się do odkurzania.Woda wypita do ostatniej kropli!
W nocy jeden śpi z nami w sypialni, drugi w salonie.Jakiś obłęd.Mam nadzieję,że ta cieczka zbliża się ku końcowi bo oszaleję!
Musieliśmy wychodzić z nimi na zmianę raz z jednym, raz z drugim bo tak się wąchali,że nie mogli się załatwić w spokoju.Nigdy nie miałam suczki i nie wiedziałam,że to taki cyrk!

Uwielbiam robić dekoracje.Teraz mam więcej czasu w pracy, więc mogę sobie trochę podziałać.Dziś wieszałam już anioły.Mam do nich słabość.Dekoracja tablic to moja działka, więc ciągle szukam inspiracji.

Kilka moich dzieł:D






Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 21 listopada 2016

Dwie kobiety w domu

Działo się:)

Ona

On

Od nieśmiałości, bojaźliwości po totalne szaleństwo!
Laska leży sobie na plecach i jest już nasza:):)Dosłownie nasza bo dziś podjęliśmy decyzje,że zostaje na zawsze.S. zadzwonił do mnie,że jest nią ktoś zainteresowany.Wpadłam w panikę!Dopiero zaczyna się oswajać,a juz ma zabrać ją kto inny.Od początku jesteśmy domem tymczasowym z pierwszeństwem adopcji.Chcemy by ta wariatka z nami została.Przynajmniej równo rozłożą się siły.Dwie kobiety i dwóch mężczyzn:)

Nasza kudłata kobieta dostała właśnie cieczkę.Zakupiłam jej galoty.Nie są jakieś stylowe, ot czarne gacie z dziurą na ogon i miejscem na wkładkę, więc nic dziwnego,że strzela z gumy.
Na spacerze wzbudza ogromne zainteresowanie wśród młodzieńców.Musiałabym chodzić z kijaszkiem i ich odganiać.

Wraca spuszczona ze smyczy.Najpierw miałam stracha czy nie ucieknie.Dostała takiego powera puszczona luzem,że już ją widziałam za górą za rzeką ale wyhasała się i wróciła.
Była już mega kupa na środku pokoju i kałuża szczyn. Klocek powstał kiedy wydawało mi się,że juz się załatwiła i wróciłam do domu.Pojechałam po S. i zastaliśmy wielkie coś na środku salonu. Okazało się,że pozycja do siku u suczki podobna jest do tej do kupy, stąd ten zonk.
A wczoraj po prostu się zlała bez powodu!Dziwne, bo dwie godziny wcześniej byłam z nią na spacerze.

Rano latają jak poparzeni.Słychać tylko pazury na panelach.Chyba nikt specjalnie jej nie wychowywał.Kultury za grosz!Parę razy ładowała się na kanapę, na drugiego psa, tudzież stawała na tylnych łapach i kładła mi łapy na ramiona:):)A podobno taka była zdominowana.U nas to ona jest dominą!
Na szczęście mój pies jest prawdopodobnie gejem, więc dzieciarni nie narobią.Trochę ją tam wącha ale na tym się kończy (chyba,że odstawiają orgie jak nas nie ma).

Kupiłam jej porządną smycz i obrożę.Dostała też węzełek do zabawy.Teraz ciągle z nim łazi w pysku.Nie mogę się nadziwić jakie zrobiła postępy.

Pies pokazuje brzuch - uległość.Ta wariatka jest ostatnio bardzo uległa i zalotna:):)

Jak można ich nie kochać?







Gacek!














Szukacie Goldena?
 Warta GoldenaFundacja
Tu znajdziecie psy do adopcji!
Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 13 listopada 2016

Lena - kolejny kudłaty powód do szczęścia!



Poznałyśmy się:)Jest cudowna, śliczna, grzeczna!
Robią małe tornado przy wyjściu na spacer:)

Byli właściciele wyposażyli ją w  fatalną smycz!Biedna ciągnie, a coś co ma na pysku zachodzi jej na oczy.Jutro trzeba będzie kupić zabawki i porządne lejce:)
Przy wyjściu z bramy ciągnie jak dzika i chociaż jest drobniuteńka, mam problem z jej utrzymaniem.
Szuka auta swojego byłego pana,ciągle się rozgląda.
Coś czuję,że kudłaty chłopak będzie mój, a Lena S.bo ciągle się do niego klei:)

Pogoda dziś była fantastyczna!Wracając od mamy zachwycałam się jesienio - zimą:)Jest cudownie!
Ostatnio jakoś mniej skupiałam się na świecie zewnętrznym, a poza tym jak wychodzę z pracy jest już ciemno.
Korzystając z pogody,wyszliśmy z psiarnią na spacer.
Jestem szczęśliwa!!!!

ps może jutro uda mi się wbić na wizytę u psychoterapeuty.

Lenka, lat 5!















Pozdrawiam Tangerina;)