Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Queen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Queen. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 lipca 2017

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki bo to nie jest juz ta sama rzeka;)


W związku z tym,że testy owulacyjne wychodzą mi negatywne od kilku cykli, postanowiłam wykorzystać metodę termiczną.
Nie jestem osobą skrupulatną i systematyczną, więc nigdy nie udało mi się dokończyć prowadzonych obserwacji.Albo zapominałam o mierzeniu temperatury albo porzucałam ten pomysł po kilku dniach.
Teraz mam dużo czasu i postanowiłam spróbować.
Według aplikacji, owulacja powinna nastąpić dzisiaj czyli 15 dc,po wykresie widzę,że nastąpiła prawdopodobnie 12 dc bo temperatura wyraźnie spadła.
Testy cały czas wychodziły negatywne, choć robiłam je dwa razy dziennie.
W piątek tak mnie zakuł  jajnik,że nie mogłam się ruszyć.
Od wczoraj mam delikatne bóle brzucha.

Postanowiłam przez te dwa miesiące bacznie się obserwować.
Postara się mierzyć temperaturę systematycznie i zobaczymy co z tego wyjdzie.
Dajemy nam czas do września.Jeżeli nic się nie zadzieje,wracamy do kliniki.

Dlaczego postanowiłam znowu pchać się w to bagno?
Nie spowodowały tego kiepskie wyniki, a ciąża jednej z koleżanek.
Pisałam o niej kiedyś.Borykała sie z nawracającymi poronieniami. Postawiłam podejść do in vitro w Invimedzie. Skorzystali z komórki dawczyni.Pierwszy transfer nieudany.Drugi zakończył się sukcesem i będzie miała synka.
Dziewczyna skończyła 40 lat.To ona dała mi nadzieję.To ta ciąża dała impuls do powrotu.
W głowie pojawiła się iskierka nadziei.
Byłam pewna,że S. się nie zgodzi.Zawsze mówił,że nie podejdzie po raz kolejny.
Jeżeli mamy w to wejść to razem i z przekonaniem,że robimy to bez presji drugiej osoby, inaczej sobie tego nie wyobrażam.
Usłyszałam: Nie chcę żebyś kiedyś mnie obwiniała,że nie mamy dzieci.Nie chcę Cię stracić..
Nie wiem jakby było gdybyśmy nie spróbowali.Myślę,że nasze uczucie jest na tyle silne,że brak dziecka nic by tu nie zmienił.Być może się mylę bo niby skąd mam wiedzieć?

Ten rok pozwolił mi odetchnąć.W sumie byłam pewna,że w końcu się uda naturalnie.
Nie udało się.
Wyszło kilka problemów.Moje MTFTR, zespół antyfosfolipidowy,niedrożny jajowód,żylaki,brak prawidłowych plemników.Trochę tego jest, więc czekanie na cud jest trochę ryzykowne.
Zdaję sobie sprawę,że może sie nie udać ale chcę sprawdzić czy inna jakość kliniki ma na to jakiś wpływ.Po pierwszej wizycie poczułam,że ktoś ma na nas pomysł,że podejście jest zupełnie inne.
Dyskrecja, spokój, brak pośpiechu i skupienie na pacjencie - to główne zalety kliniki.
Znam wiele par, które wyszły z dzieciakiem z tej kliniki.To daje nadzieję.

Czego się boję?
Podporządkowania znowu naszego życia staraniom.Rozmów o stymulacji, badaniach, wizytach.
Pamiętam,że to psuło nasze relacje.

Jest prawie idealnie.Spędzamy czas jak lubimy - książki,dobre jedzenie,filmy,zaległe gazety,wygłupy.Są tez sprzeczki.Czasem czuję się jakbym mieszkała z ojcem, który opieprza mnie na każdym kroku:)Robię rzeczy, których On nie toleruje jak np.spuszczanie psa ze smyczy.
Dobry i zły policjant.Myślę,że gdyby pojawiły się dzieci, rozpuściłabym je do granic możliwości.I pomyśleć,że jestem nauczycielem;)
On jest rozumem, a ja sercem.Jesteśmy jak ogień i woda,zupełne przeciwieństwa.
On spokojny, ja wydzieram się w aucie śpiewając piosenki (dlatego lubię jeździć sama).
Lubię go rozśmieszać.Pajacowanie mam we krwi:):)
Najlepiej czujemy się w swoim towarzystwie.Tylko my rozumiemy nasze żarty.

Ostatnio S. miał kilka dni wolnego.Kupiliśmy kilka książek i płyt do samochodu (będzie przy czym się wydzierać.Nie wiem jak on zniesie nasz wyjazd.Będzie jak w scenie z Dziewczyny moich koszmarów):):)


Od jakiegoś czasu chodzi za mną Queen.Może dlatego,że w każdej reklamie pojawia się ich kawałek.
Bohemina rhapsody jest jedną z moich ulubionych piosenek.Wrzask plus drygentura w samochodzie doprowadza S. do szału:):)

Ale tą też uwielbiam!

I jeszcze tą:)



Pozdrawiam Tangerina;)