Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wierzchowice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wierzchowice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 października 2018

Jestem, czy mnie nie ma?

Nie mam czasu, a może siły?
Znowu trochę ponarzekam;)

Zasypano mnie godzinami.Ponad swój etat  - 26 godzin, dostałam 5 dodatkowych z gimnastyki plus 4 przedszkolne, robi sie 34.Ktoś powie wielkie halo, inni pracują 40 godzin i żyją.
To jest praca z dziećmi.To tak jakby ktoś wam do domu zwalił 25 dzieci i zostawił na 7 godzin:)
Nie mam czasu zjeść co już odczuł mój organizm, obniżając odporność.
Pracuję codziennie do 17.00 i przygotowuję w domu  zajęcia na kolejny dzień.
Zaczęły się problemy ze spaniem.Czuję ciągłe napięcie.Nie mogę zabrać się za czytanie czegokolwiek poza książkami do pracy.
Dziś Pani dyr zapytała mnie czy byłabym zainteresowana pracą w przedszkolu w przyszłym roku.
Na tą chwilę może jeszcze tak ale przedszkolaki to raczej nie moja bajka.
Słodkie są te maluchy ale wolę starsze towarzystwo, które trochę więcej rozumie.

Gdybym wiedziała,że w szkole dostanę tyle godzin, chyba nie pisałabym się na dodatkową pracę.
Popołudniówki są ciężkie.Dzieciaki są po lekcjach, więc już nie mają siły na nic.
Póki piękna, złota jesień szalejemy na podwórku, gdy zrobi się zimno w obecnych warunkach lokalowych lekko nie będzie.
Rodzice nie rozumieją,że świetlica to nie jedna pani lub kilka i 20tka dzieci.To kilka pań i kilkadziesiąt dzieci w różnym wieku o różnych potrzebach, zainteresowaniach i charakterach.
Wymagania rosną z każdym rokiem, a roszczeniowi rodzice pojawiają się coraz częściej.
Marzyłabym o małej grupie dzieci, gdzie każdy otrzymałby moją uwagę, niestety rzeczywistość nie jest tak kolorowa i szczerze mówiąc często skupiamy się jedynie na tym by wszystkie dzieci wróciły całe do domu.

Byliśmy w Wierzchowicach.Było fantastycznie!Pogoda cudowna, targ pełen smakołyków.
Obkupiliśmy się w miody, soki, jabłka, orzechy, sery i jajka.
Udało nam się obejrzeć jeden dom ale jak dla nas za duży - 16 pokoi;)Hotelu to mieć nie chcę.
Bardzo sympatyczny starszy pan opowiedział nam historię domu i jego poprzednich mieszkańców.
Podoba mi się Ruda Milicka, Krośnice - w końcu przejechałam się kolejką,Duchów, Sułów - klimatyczne, małe miejscowości z ciekawą historią.
Pani Joanna z Rumianego Jabłuszka trzyma rękę na pulsie, więc może czegoś się dowie od listonosza:):)
Mieli cynk o leśniczówce ale okazało się,że leśnicy dybią na ten dom i nic z tego nie wyszło.
Przyznam,że zaczęłam mieć pewne wątpliwości, kiedy nasłuchałam się historii o gościach od Pani Joanny.Ludziom się w głowach przewraca.Z moją niewyparzoną buzią musiałabym się bardzo postarać:) albo stworzyć miejsce dla specyficznego gościa;)

Za kilka dni ślub.Koncepcje zmieniają się z dnia na dzień.Są dwie sukienki i dwie pary butów:)
To znaczy, ta druga para została dopiero wczoraj zamówiona bo zmieniłam zdanie odnośnie sukienki:)Najważniejsze - obrączki już mamy;)

Uwielbiam ten dom!
Kocham to miejsce!








Mogłabym oglądać ten widok godzinami...



Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 25 września 2017

Bogactwo Doliny Baryczy



Udało nam się nabyć nieco dobroci m.in. sorbet malinowy, dżem z dyni, konfiturę z płatków róży,sok malinowy, miód i pyłek kwiatowy no i oczywiście jabłka;)Wybraliśmy galę.
Gospodyni wręczyła nam jeszcze kilka dżemów - śliwka z cynamonem,agrest z lawendą:)
Pani Joanna robi fantastyczne dżemy ale jak mówi w tym roku były słabe zbiory owoców.

Łaniakowie mają pyszne przetwory z malin.Na imprezie próbowaliśmy musztardy z gruszką - pychota!

Pan od miodu nie chciał nas puścić.Gadał i gadał, a gadał całkiem ciekawie, więc jakoś nie mieliśmy sumienia.Kilka razy mówiliśmy do widzenia, a pan jakby nie słyszał.
Dowiedziałam się  ciekawych informacji o pszczołach, facelii,nawłoci.
Już wiem jak  pozyskuje pyłek bo zawsze mnie to interesowało.
Mamy namiary na pana, a że jest z Trzebnicy na pewno go odwiedzimy.Dostaliśmy śliwki  za pogawędkę:)

Na zdjęciach pustki bo towarzystwo dopiero się rozstawiało.Musieliśmy przeczekać w parku:)
Ta kolejka zawsze mnie fascynuje.
Ciągle wypominam S.,że nie chce mnie na nią zabrać:)Jedzie co prawda jedynie dookoła stawów ale robi wrażenie.




















Nasze psy szczęśliwe jak nigdy!!!

PS Mam już okulary.Jest dziwnie ale ostro;)
Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 23 września 2017

Wierzchowice. Pogodowo nieciekawie ale i tak jest cudownie!


Wpadłam po pracy do domu,powrzucałam kilka rzeczy do torby i w drogę.
Pogoda była fantastyczna.Zachodzące słońce sprawiło,że świat zrobił się pomarańczowy jak dojrzała dynia.Uwielbiam taki widok.Ten kolor zaczyna się wczesną jesienią, latem tego nie ma.

Zaczęła się moja ukochana jesień i nawet jak nie rozpieszcza nas słońcem, nigdy nie zdradzę tej miłości.
I dzisiaj właśnie nie rozpieszcza.Wali żabami od rana.
Późnym wieczorem przyjechali goście.Zdążyliśmy jeszcze sobie pogadać z panią Joanną, przywitać się z koniem Miszą, baranami i owieczkami.
Rumiane Jabuszko ma tylko trzy pokoje gościnne, więc jest luksusowo:)
Czujemy się tu jak w domu.Jest cicho, klimatycznie.Miejsce idealne na reset i zwolnienie.

Chcieliśmy jechać nad stawy ale ten pomysł odpada z racji niesprzyjającej pogody.Nie dość,że leje, to jeszcze okrutnie wieje.
Od rana siedzimy pod kołdrą,czytamy,rozwiązujemy głupie quizy i gramy w milonerów.
Grzejemy się herbatką z cytryną i imbirem.
Miało być aktywnie ale jest leniwie.
Wyskoczyliśmy tylko do Pakrowej na obiad i po słodkości by osłodzić sobie tę słotę.
Oczywiście Wyborcza wpadła mi do kałuży.Przypadek?:):)Podsuszę na kaloryferze i będzie prawie jak nowa:):)Ktoś bardzo nie chciał żebym przeczytała te kłamstwa hahahaha:)

I kto powiedział,że jak leje jest do kitu.
Może być równie przyjemnie jak podczas słonecznej pogody.Gdyby nie wizja mokrych czworonogów tytłających białe ściany błotem, może skusilibyśmy się na jakiś spacer.
Nasi sąsiedzi pojechali na wycieczkę rowerową.Można?

Pamiętam,że mieliśmy tu przyjechać w zeszłym roku ale wypadek pokrzyżował nam plany.
Jutro Święto Sadów i nagrzaliśmy się na zakup regionalnych przysmaków.
Mam nadzieję,że pogoda będzie łaskawa.

A wczoraj było tak cudownie!
Dawno nie widziałam tak pięknego nieba!









Miłego weekendu!

Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 18 września 2017

Pobór mocy i jej utrata


Wstaje mi się dobrze, nawet gdy kładę się poźno.
Rano jestem pełna wigoru i mogę góry przenosić.
Dzisiaj myślałam,że będę musiała przenosić za to samochód sąsiadki bo zaparkowała prostopadle do mojego i za diabła nie mogłam wyjechać.
Godz. 5.55.Budzić babę czy nie budzić.Wiem,że ma małe dziecko ale wyjścia nie było.
Byłam już wkurzona bo chciałam być szybciej w robocie.
 Kobieta przeparkowywała w piżamie. Cóż.Następnym razem już tak nie stanie.
Na szczęście wiedziałam czyje to auto bo inaczej musiałabym jechać naszym drugim autem, którego jeszcze nie sprzedaliśmy.