Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Projekt Dziecko


Wielokrotnie rozpoczynany i niekończony.
Chyba trzeba do niego wrócić bo od poronienia minęło pół roku.Miałam być zaraz w ciąży..
Wczoraj trafiłam na zdjęcia usg, na których widać małego bąbla.Zrobiło mi się żal.
Przeszukałam również szafę w poszukiwaniu zaginionego smoczka.Znalazłam go wypranego w jednej z marynarek.Miałam ją ostatnio na transferze.Ten smoczek był cały czas w kieszeni.Przyniósł mi chwilowe szczęście.Beta była pozytywna.

Od dwóch cykli stosuję testy owulacyjne.Pozytywne wychodzą w 12 dc.Tylko nie wiem, który jajnik pracuje bo ból jest po obu stronach.Według kalendarzyka w dniu, kiedy powinnam mieć owulację jest już dawno po, więc przestałam się nim sugerować, a bardziej obserwuję swój organizm.
Dzisiaj chciałam umówić się do lekarza ale mój kazał mi wrócić z ,,efektem".Efektu nie ma, więc nie wracam.Przekopałam internet by znaleźć kogoś sensownego ale bez szału.Boję się znowu bezowocnych zabiegów, badań i rozmów.Czas mija nieubłaganie.Zostało mi kilka lat i koniec.
Czuję,że grunt pali mi się pod stopami.Osiągam mistrzostwo ekwilibrystyki.

Dziś uzupełniłam zapasy suplementów.Nie było actifolinu, więc skusiłam się na metylofolian Solgaru. Opakowanie zawiera 50 tabletek.Tanie nie nie jest to dobra firma.Dokupiłam również acard.
Mój zestaw na dziś: metylofoliany, B complex, acard,wit.D i TrimetyloglicerynaTMG.
Z TMG się przeprosiłam bo wzięłam tylko kilka zaraz po wizycie u dietetyczki.Wczoraj trochę o nim poczytałam i wracam.
Biorę też wiesiołek zawsze do połowy cyklu bo potem może wywoływać skurcze  - Olej z wiesiołka na płodność.
Wracam do tego kieratu.

PS Koleżanka w szpitalu.Podejrzenie ciąży ektopowej.Jestem w totalnej rozsypce.
Tylko my dwie wiemy jakie to cholernie trudne.Nikt z naszego otoczenia tego nie przeżył.Muszę być teraz wsparciem i schować swój pieperzony egoizm do kieszeni..


Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 25 sierpnia 2016

Skierowanie na zabieg



Zrobiłam rano betę ale wszystko jest juz jasne.
Zarodek zatrzymał się na 6 tygodniu.Przypadek czy moja wina?!

Dziś lekarz zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.Pamiętał o moim mtftr pytał czy biorę acard, metafoliany, clexane i czy stosuję dietę.
W ogóle na wstępie powiedział że spokojnie może jeszcze nie wszystko stracone ale usg rozwiało wszelkie wątpliwości.Dokładnie pomierzył bąbla i powiedział,że nie żyje od ok 2 tygodni.

Powiedział żeby nie liczyc tego poronienia jako trzeciej straty.In vitro kazał odkreślić gruba krechą.Jest ciąża, pierwsze poronienie.Podbudował, tchnął nadzieję i poprawił mi humor.

Pytałam go o badania ale stwierdził,że i tak już wszystko biorę w sensie leków, więc nawet jak coś wyjdzie, jestem już leczona.Musze tylko znaleźć dobrego dietetyka.
Mam się pojawić u niego z wynikami histopatologicznymi.

Wystawił skierowanie do szpitala.Mój S. zadzwonił z drogi na Kamieńskiego.Jakiś ch..za przeproszeniem zapytał go czy to jemu ma robić zabieg.Nie chciał nic powiedzieć co mamy ze sobą zabrać.S. tak się wkurzył,że zamierza złożyć na gnoja skargę.
Powiedziałam,że jedziemy w takim razie na Kliniki.
Okazało się,ze nie ma miejsc.
Kobieta podała mi dwa wyjścia albo przyjeżdżam jutro dają mi tabletkę i skrobią pod znieczuleniem miejscowym albo przyjeżdżam w poniedziałek i mam zabieg pod narkozą.
Chyba poczekam do poniedziałku.Boję się jak cholera znieczulenia miejscowego.
Jutro mam radę i boję się żebym jakiegoś krwotoku nie dostała.W razie mocnego krwawienia mam jechać na pogotowie.
Może samo się oczyści bo krwawię już dwa dni.

Najlepsze to!Podobno przede mną była kobieta która przyjechała na pogotowie z bólem brzucha.Zaczęła nagle rodzić!Okazało się,że nie wiedziała,że jest w ciąży i upierała się,że nie jest!Ja pierdziele!To trudne sprawy czy dlaczego ja?
Jak można być w ciąży przez 9 miesięcy i tego nie wiedzieć!?Myślałam,że to tylko w TV można zobaczyć!

Mama dzisiaj się zrehabilitowała.Wybaczam jej wczorajszą koszmarna rozmowę.

Dziś śnił mi się ojciec.Wchodzę do sklepu, widzę go i chcę uciekać.On mnie zatrzymuje i zaczynamy gadać.To było takie realne..

Cała się trzęsłam.Trochę popłakałam i pojechałam umyć auto,żeby nie myśleć.Po drodze cukiernia, a w domu kawa na pocieszenie;)

Mój facet jest aniołem!Komu ja mam za niego dziękować?Ten koszmar nas zbliżył, choć już bardziej się nie dało.Walczy o mnie i wydrapał by oczy w mojej obronie.
Kocham Cię parówko!


Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 24 sierpnia 2016

Milion małych kawałków




Dziękuję za wszystkie maile, porady,komentarze, ciepłe słowa!
Wasze wsparcie jest nieocenione:)

Cały dzień się trzymałam dopóki nie wrócił S.Przytulił i zaczął głaskać mój brzuch.Łzy same leciały..
Te jego smutek i stracone nadzieje rozrywały mi serce na milion kawałków..
Nie mogę patrzeć jak cierpi.Jak rozwiewają się jego nadzieje i plany.
Ta suka po raz kolejny dała i odebrała..


Beta z wczoraj 5734.Jeszcze takiej wartości moje oczy nie widziały.

Noc koszmarna.Zlana potem, przenikliwe zimno.Rano krew.Ciemna, brudna ale krew.Zaczyna się chyba.

Jutro powtórzę betę ale to juz raczej przesądzone.Na wizycie zbada mnie i powie co dalej.
Dalej nie wiem, genetyk, hematolog,wróżka?;)

Czuję się trochę jakbym wróciła z igrzysk bez medalu.Wszyscy kibicują, wierzą, a ty wracasz z pustymi rękami.Nie przechodzisz nawet eliminacji.


Każdy kolejny dzień to dla mnie nowa karta.Kiedyś uwielbiałam taplać się w cierpieniu, rozpamiętywać, użalać się nad sobą.Teraz szybko się podnoszę.Nie mogę się dać wciągnąć w czarną dziurę.To mi na pewno nie pomoże, a zabierze mnóstwo czasu i energii.
Może dziecko to faktycznie nie moja historia?
Trzy poronienia w ciągu roku, starczy!
Nie wiem czy chcę być jeszcze w ciąży..
I pomyśleć,że kilka dni temu zastanawiałam się jak powiedzieć o ciąży koleżance, która poroniła.

Dzisiaj zadzwoniła moja mama.Nie z pytaniem jak się czuję bynajmniej!Zakomunikowała mi,że we wrześniu wyjeżdża do pracy.
Mną zainteresowała się na końcu rozmowy.Podsumowała ją tekstem ,,inni mają gorzej".Ano mają ale od niej oczekiwałam czegoś innego.Miałam ochotę na nią nawrzeszczeć.Co ona może o tym wiedzieć.Nie roniła raz za razem.

Byłam dziś u dzieciatej koleżanki.Jej trzylatek mnie zajechał:)Bawiliśmy się 4 godziny.Prawie z nią nie gadałam bo młody mnie zagarnął:)

Okazuje się,że rada w piątek, a jutro jakieś sprawy organizacyjne. Ufff.

Spotkałam wczoraj na spacerze faceta z dwoma labkami. Starowinki takie.Zaczepiłam gościa i zaczęłam wypytywać jak to jest mieć dwa psy.
On też ma psy z adopcji.Jeden z interwencji, drugi ze schroniska.Aż się k..wa nie chce wierzyć,że ktoś krzywdzi takie kochane zwierzaki!
Zaakceptowały siebie od razu:)Podróż autem nie stanowi problemów.W domu mają towarzystwo, więc tak nie tęsknią.Znowu zaczęła kiełkować myśl o drugim kudłaczu.
Jak zaczynam sobie coś planować,życie wypierdziela to do góry nogami.Może ten pies jest mi pisany?

Znalazłam ciekawą stronę :https://www.poronienie.pl/


Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 20 sierpnia 2016

Huśtawka nastrojów i rozładowane baterie


Jesteśmy w domu cali i zdrowi.Z przystankiem w Krakowie jazda zajęła nam 9 godzin.Byłam wypruta jak stara poduszka.


Wracając stwierdziliśmy,że nawet się ani razu nie pokłóciliśmy.Powiedzieliśmy to chyba w złą godzinę bo parkując w Krakowie rozpętałam dziką awanturę:)

Poprosiłam S.żeby mi pomógł i zobaczył czy nie uszkodzę komuś auta, próbując zaparkować (Kraków mnie przeraża!Ruch jak w Tokio, nie mówiąc o miejscach parkingowych).
Nie chciał współpracować czym rozsierdził mnie do białości!
Jedliśmy pyszny obiad w klimatycznej restauracji (dzięki Uczuciowa!) nie rozmawiając ze sobą.Myślałam,że zaraz wybuchnę!Nie chciałam już deseru.Byłam wściekła jak byk.I gdybym umiała wypuszczałabym kłęby pary nosem:D

Gdy wsiedliśmy do auta, zaczęło się!Zaczęłam płakać, histeryzować, wywalać cały szlam i wszystkie żale!Powiedziałam mnóstwo rzeczy, o których nie myślałam naprawdę.Byłam smutna i wściekła na zmianę!
Mój chłop obiecał brać pod uwagę mój stan i stan umysłu;)On chyba do końca nie zdaje sobie sprawę,że ja mogę się nieco inaczej zachowywać.

Pies najedzony i zadbany.Mamuśka czesała go codziennie i wygląda pięknie:):)
Podejrzewam,że trochę go rozpuściła i teraz trzeba będzie się za niego wziąć.
Odwieźliśmy ją dzisiaj na dworzec.Gdy wróciłam postanowiłam się na chwilę położyć.Ta chwila trwała 4 godziny;):)
Czuję,ze prądu zabrakło.Baterie rozładowały się do zera.Nie ma adrenaliny, nie ma mocy:)

Tam się ciągle coś działo, był plan, działanie.Teraz nastąpiło rozprężenie i wysiadłam.

Według kalkulatora wczoraj zaczęłam 9tc.
Boję się,że zacznę za dużo myśleć.Tam nie było na to miejsca i sił.
Dzisiaj trafiłam na jakieś koszmarne informacje o poronieniach i zaczęłam się jazda.
Te czarne myśli pojawiają się co jakiś czas ale staram się je odganiać.Mam nadzieję,że nic nie zepsułam tym szarżowaniem. 

Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 12 sierpnia 2016

Słońce, góry i górale!

Byliśmy w Zakopanem późnym wieczorem.Jechaliśmy ok 6 godzin.Zrobiliśmy dwa postoje żeby rozprostować gnaty.
Dowiedziałam się tylko tyle,że pan młody zawinął się i nikt nie wie gdzie jest.To nie jest młodzieniaszek.Koleś ma ponad 50 dych,więc obawa przed ślubem jest zupełnie dla mnie niezrozumiała.Niektórych wyborów nie jesteśmy w stanie zrozumieć.Ja na przykład tego po co jej ten gość.Już wcześniej ją ostrzegałam.Niektórzy lubią adrenalinę w życiu i ciągłe toczenie kamienia pod górę.

Pokoje bardzo komfortowe.Dziś rano wychodząc na balkon powitałam piękny widok na Giewont;)



Wczoraj znaleźliśmy fajną jadłodajnię o nazwie Dobra Kasza Nasza na Krupówkach.Serwują rewelacyjną kaszę gryczaną zapiekaną z warzywami.
Krupówki przysłonięte ludźmi, reklamami, tandetą i morzem sklepów.Dawno tu nie byłam i to dla mnie ostatnie miejsce na odpoczynek.Tu się można jedynie zmęczyć tłumem, który napiera na Ciebie z każdej strony.


Rozpoczął się Zakopiański Festiwal Literacki.Zamówiliśmy sobie wejściówki na spotkanie z Mariuszem Szczygłem.Poza tym są targi książki, więc nudzić się nie będziemy.
Nie zamierzamy odwiedzać Morskiego Oka, gdzie widok przewracających się ze zmęczenia koni doprowadził by mnie do furii.Giewont tez odpada ze względu na gigantyczne kolejki.Może Gubałówka?

Impreza jest wieczorem.Jakoś tego nie widzę.Część gości nie przyjedzie.My się szybko zawiniemy bo rano trzeba ruszać dalej.

Mama przywiozła mi prezent.Maciupkie skarpeteczki!Oczywiście już wypeplała bratu,że zostanie wujkiem.



Wizyta
Ten lekarz mi nie podchodzi.Mamrocze coś pod nosem, wszystko trzeba od niego wyciągać.
Długo nie mógł znaleźć zarodka.Już miałam pełne gacie!
Potem na ekranie pojawił się pulsujący punkcik.Serduszko mojego dziecka:)
Sam zarodek malutki.Nie lubię określenia fasolka ale wyglądał dokładnie jak ona.
Nie płakałam cieszyłam się:)Zapytał mnie o cykle.Czy były regularne bo maluch jest mniejszy ok 5/6 tydzień.Do zapłodnienia doszło między 9-12 lipca.Według moich obliczeń dziś zaczynam 8 tydzień.
Przepisał mi luteinę 100.Kazał brać raz dziennie na noc.Powiedział,że pęcherzyk jest prawidłowy i ciałko żółte również.
Na koleją wizytę jestem umówiona do kogoś innego.Zataiłam że biorę clexane. Czułam się okropnie.Nie potrafię kłamać i unikam tego jak ognia!

Muszę zacząć jeść!Młody jest pewnie głodny:)

To mały pierdzioch o ile go zobaczycie;)




p.s przepraszam ale nie nadążam odpisywać na Wasze komentarze.Też nie chcę być cały czas przyklejona do telefonu lub komputera;)Mam nadzieję,że potraktujecie mnie ulgowo;*
Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 11 sierpnia 2016

Serduszko



Widziałam serduszko!Najprawdziwsze😊
Maluszek rośnie.Troche mniejszy niż myśleliśmy.Wielkość na 5-6 tydzień.Dostałam luteine.Mam zapasy na szczęście😉
Dzis kiedy zobaczyłam maleńkie, pulsujące 💗 uwierzyłam,ze to nie sen i ze może się udać😊


Najlepszy numer!Wesele odwołane.Pan młody zwiał!Impreza sie odbędzie,wiec jedziemy!


Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 10 sierpnia 2016

Wszystkiemu winna literówka;)


Dobra dusza próbowała mi wczoraj pomóc z domeną.Zaczepiłam dziewczynę z bloga o gotowaniu;)i biedna walczyła dzielnie.Poświęciła swój czas by mi pomóc.Nie udało się.
Dopiero wieczorem chłopcy z blogowicza zwrócili uwagę na literówkę, która prawdopodobnie uniemożliwia mi przekierowanie na domenę.Zamiast little miałam litlle!Jedna literka zrobiła spore zamieszanie.Wczoraj walczyłam z tym od rana, a wieczorem okazało się,ze jednak nie jestem totalnym dnem domenowym;)tylko roztrzepańcem;)

Teraz mam do wyboru albo pozostać na niematce, albo kupić nową domenę,zarejestrować ją z błędem lub poprosić dział techniczny,żeby anulowali zakup (nie wiem czy to możliwe).

Mdłości są coraz bardziej dokuczliwe.Odczuwam głód ale na myśl o jedzeniu robi mi się niedobrze.
Oczy by chciały dupa nie może.Pewnie zmarnujemy mnóstwo jedzenia czego nie znoszę.Jak mam coś wyrzucić szlag mnie trafia!

Taka byłam zszokowana,że lekarz kazał mi odstawić kawę.Kawy nie piję rano bo to niemożliwe;)Po południu wmuszę w siebie bezkofeinową.Generalnie wiele rzeczy bym chciała zjeść i wypić ale się nie da:)

Nie chce mi się jechać na to wesele.Jeszcze okazuje się,że ma być chłodno, a ja mam kieckę na upał;)Drugiej opcji nie wzięłam pod uwagę:)

Wczoraj z trudem zapięłam jeansy!Ajuto!Jestem lekko przerażona ale koleżanka mi powiedziała,że to wzdęcie mija ok 10tc. Wiem,że muszę się przygotować na balonika ale myślałam,że mam jeszcze czas!



Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 9 sierpnia 2016

7tc



Sprawa z domeną skomplikowana bardziej niż myślałam.Kupiona ale leży odłogiem.Chyba sama sobie nie poradzę.

Z moich obliczeń wynika,że jestem w 7 tygodniu ciąży.Mdli mnie od rana.Ratuję się naparem z imbiru i cytryny z miodem.
Dzisiaj zaczęłam pakować ubrania do oddania.Zasapałam się jak dzik:)Nie mogę za bardzo szaleć.Co chwilę muszę przysiadać.

Niby wiem,że ta kropka tam jest i nic niepokojącego się nie dzieje ale są chwile,że zaczynam panikować.Z drugiej strony wiem,że nic nie zrobię.

Jestem mistrzem aplikowania clexane!Nie mam żadnego siniaka!:)Już nie dam się kłuć S.
Nadal nie mogę spać.Budzę się bardzo wcześnie ale staram się zasnąć.
Brzuch mam widoczny.Jakby mnie wzdęło:)Wczoraj o dziwo, przeszukując szafy udało mi się wbić w kurtkę rozm.34, więc nie jest jeszcze tak źle;)
Jeszcze dwa dni i zobaczę mam nadzieję serduszko.

Poza tym zaczęłam się pakować.Koszmar!Nie wiem jak my się zabierzemy:)Bardzo cieszę się na ten wyjazd.Myśl o połoninach, wylegiwaniu się i wpatrywaniu w niebo mnie relaksuje:)

Jutro przyjeżdża mama.Pewnie jak wrócimy wszystko będzie poprzestawiane:)


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Zmiany


Jako,że życie nie przestaje mnie zaskakiwać, musiałam wprowadzić na blogu pewne zmiany.Mam nadzieję,ze nie są to znowu ruchy zbyt gwałtowne.Na razie zmieniłam nazwę bloga na bardziej uniwersalną.Co by się nie działo będzie pasowała do mnie i mojego życia.Nie wykluczone,że jeszcze w niej coś namieszam;)Adresu nie zmieniam bo nie chce mi się pisać kolejnego bloga.Ileż można;)
Zastanawiam się ewentualnie nad kupnem domeny ale zupełnie nie wiem jak się do tego zabrać, więc jakby jakaś koleżanka znała się na temacie, to bardzo proszę o pomoc;)

Zaszczepiłam dziś psa.Można go zostawić z mamą, chociaż nie wiem kto bardziej niebezpieczny hahaha:)


Pozdrawiam NieMatka;)


piątek, 5 sierpnia 2016

I feel good versus kotlet!




Wczoraj zadzwonił brat.Jest zielone światło.Ojciec wykazuje chęci pojednawcze;)
Przemyślałam temat i boję się teraz tych emocji.Poczekam aż będzie w miarę bezpiecznie.Nie chcę teraz przechodzić jakiegoś tornada emocjonalnego.Nie wiem nawet jak miałaby wyglądać taka rozmowa po 12 latach.Cześć tato co robiłeś przez 12 lat?;) Rozmawiałam z nim ostatnio na moim ślubie.
Temat chwilowo odkładam na półkę ale chcę to zrobić.Nie chcę zatruwać serca jakimiś zadrami z przeszłości.Nie chcę by to rujnowało mi zdrowie.Nie chcę siedzieć dalej  tym bagnie.Nie chcę się przed nim ukrywać gdy odwiedzam rodzinne strony.Nie chcę strachu,że mnie zobaczy i jak zareagujemy.Dosyć.Za dużo mnie to kosztuje!

Pojechałam do Rossmana po oliwkę.Oczywiście była w promocji i wszystko wyżarte:):)Chyba dupa mi nie urośnie w ciągu dwóch tygodni:)
Jestem rozbita na kotleta.Rozlazła, marudna.Głowa mi pęka, plecy łupią, cyc pęcznieje.
Ledwo zmieściłam cyca w kiecce. Jakaś masakra!Rosną w ekspresowym tempie.

Przewalam się na łożu z boku na bok.Jestem niewyspana.Dziś rekord.Obudziłam się o 4 rano ale jakoś udało mi się zasnąć.

Wczoraj prasowałam na siedząco.Miałam taką piramidę,że stwierdziłam, nie dam rady wystać;)
Nie znoszę prasowania!Mogę robić wszystko, zasuwać na czworakach na szmacie, myć okna, odkurzać tylko nie prasować!Nuda, nuda, koszmarna nuda!Zawsze czekam aż się uzbiera, a potem płacz:)

W sklepach też mi słabo.Musze się podpierać jak babcia o każdy regał:)

Walczymy dalej!:):)





Miłego dnia!
Pozdrawiam NieMatka;)

środa, 3 sierpnia 2016

Radość gdy inni płaczą..




Bardzo się cieszyłam dopóki nie przeczytałam kilku postów.Radość uleciała jak powietrze z balonika.
Niedawno byłam po drugiej stronie i wiem jak boli wiadomość o kolejnej ciąży.
Blogowe ciąże zawsze mnie cieszyły, może dlatego,że nie ma takich emocji, nie widzę brzucha, nie jestem związana emocjonalnie z osobą.
Wiem,ze to nie moja wina i nic na to nie poradzę ale chyba nie potrafię się cieszyć tak jak myślałam.
Dookoła niepłodne.Nieszczęśliwe, smutne i poranione, a ja mam się cieszyć?

Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, z którą byłam nad morzem.Dziewczyna jest młodsza ode mnie.Jest przed trzydziestką.Zawsze miała nieregularne cykle i często jej się spóźniał okres.Pamiętam jak reagowałam na wiadomość,że nie ma okresu.Więdłam w środku.
Teraz Ona mi mówi,że poroniła.Ja naładowana pozytywnymi wiadomościami dostaję informację,że ktoś cierpi.Nie miałam zamiaru jej mówić o mojej ciąży ale jak już mi powiedziała, stwierdziłam,że teraz to na pewno jej nie powiem.

Za tydzień jedziemy na wesele.Będą dziewczyny z pracy.Nie będę piła oczywiście i pewnie wszyscy się zorientują.Powiedziałam kilku osobom.Koleżanka,o której pisałam wczoraj na info,ze jestem w ciąży popłakała się,aż się sama wzruszyłam.Łzy leciały jak grochy:)To było jakieś nowe doświadczenie.Ktoś może się tak cieszyć z naszego szczęścia.

Chciałabym żeby wszyscy byli szczęśliwi.Takie naiwne to i dziecięce.
Przeżywam każdą porażkę, cierpienie i smutek blogowych koleżanek.Często czytam i nie komentuje, bo nie wiem co napisać.Czasem słowa nie pomogą..
Droga cierniowa bez dwóch zdań.Przetrwają najsilniejsi.Poobijani,poranieni, wstają po raz kolejny z kolan.Nikt nie wie, gdzie ta droga się kończy.Nie widać horyzontu.Ile jeszcze przyjdzie nam znieść, ile łez wylać,ile stracić?

Ja też dostałam po dupie ale starałam się zawsze dostrzegać plusy.Nowe znajomości, blog, którego nigdy bym pewnie nie prowadziła,więcej empatii, mniej egoizmu.Staram się skupić na tym co mam, bo łatwo o tym zapomnieć w pogoni za dwoma kreskami.Nadal wierzę,że życie może być piękne z dzieckiem lub bez niego, każdy tylko musi znaleźć swoją drogę..

Wiem,że jest ciężko ale nie poddawajcie się!Tylko od nas zależy co zrobimy z naszym życiem i jak je przeżyjemy.W smutku?Rozpaczy?Czy dostrzegając małe radości?
Nie przestawajcie wierzyć!Życie potrafi zaskakiwać;)

p.s Napisałam do ginosa w sprawie clexane. Kazał mi brać (to ten dziwny ginekolog który kazał mi brać clexane cały czas).
Dzisiaj fryzjer.Zapytam o tą hennę;)
Piersi zaczynają boleć;/


Pozdrawiam NieMatka;)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Usg:)Kropek.




Od  rana telefony do rejestracji.Okazało się,że najbliższy termin jest w środę.Ja ok, mój S. zrobił dym i udało się wbić dzisiaj.

Wzięliśmy pierwszego lepszego gina z brzegu.Naczytałam się oczywiście przed wizytą o nim cudów ale stwierdziłam,że zawsze mogę zmienić, a chodzi tylko o potwierdzenie ciąży.
Opowiedziałam mu moją historię i stwierdził,że ma coraz więcej przypadków ciąży po nieudanym in vitro.Wierzę, bo mój poprzedni gin mówił to samo;)Zauważyłam,że chyba nie jest zwolennikiem tej metody.Zwolennik czy nie badaj chłopie i nie gadaj;)Teraz to już mam to w nosie!

Załadował maczugę i grzebie.Nic nie widzę!W końcu namierzył intruza;)JEST!
Małe ziarenko, dosłownie kropek;)Ale siedzi i mocno się trzyma:)Ok 2mm. Nie wiem co, domyślam się,że pęcherzyk;)Lekarz trochę dziwny nic nie mówi.Nie powiedział mi nawet, który to tydzień.
Z moich obliczeń wynika,że do zapłodnienia doszło 8-9 lipca, w godzinach nocnych hahaha:)wiec trzy tygodnie mijają.Miesiączka była 24 czerwca.Nie znam się na tym, nie jestem dobra w rachunkach;)
Ważne,że kuleczka siedzi w brzuszku:)

Odradził clexane. Kazał brać actifolin i nic więcej.Zalecał spokój, pocięcie kabli od neta i zdrowy rozsądek.Możemy spokojnie jechać w Bieszczady, jednak farbować kudłów nie mogę, a w środę mam wizytę u fryzjerki.No nic, coś tam pociacham i koniec.Muszę wymyślić alternatywny sposób zmiany koloru;)
Ksiuty odpadają, więc mój chłop chlipie w rękaw;)Poza tym odradził picie kawy.Coś mi to śmierdzi ale dla świętego spokoju kupiłam bez kofeiny.

Zastanawia mnie to clexane. Wszyscy kazali brać,a ten nie.Z drugiej strony faszerowanie lekami nic mi nie dało, a to,że ta kropka przeżyła moje szaleństwa dowodzi jak jest silna.Wisiałam na drążku głową w dół, robiłam dzieciakom samoloty za ręce i nogi, jeździłam na tyrolce, grałam w nogę, więc klucha musi mieć moc;)

Koleś wydaje się ok ale obawiam się trochę jego podejścia do in vitro.Żeby mi się potem nie powoływał na klauzulę sumienia.Na razie jest jak jest.Może uda się wybrać kogoś innego.
Następna wizyta za tydzień w czwartek.
Poradził,żebym betę sobie odpuściła dla własnego spokoju i chyba tak zrobię, choć mnie kusi.

Czuję się fantastycznie!Trochę zdyszana, trochę zmulona ale szczęśliwa;)Czasem mnie brzuch boli ale wtedy biorę no spę.

Najgorsze to smród stęchlizny!Wszędzie czuję niedosuszone pranie:):)Wszystko spryskuję lenorem!Jakiś obłęd!

Patrzcie..Myślałam już o powrocie do pracy, adopcji drugiego psa,a tu ciach!

Po wizycie pojechaliśmy na bulwar Xawerego Dunikowskiego.
Odkrywam Wrocław na nowo..Jest coraz piękniejszy i coraz bardziej mój..Czasem czuję się jak turystka, odkrywając nowe miejsca, szczegóły architektury.
Kiedy w brzuchu zamieszkał kropek wszystko wydaje się intensywniejsze i piękniejsze.
Czuję,że to ten moment, ten kropek, ta ciąża ten czas...Będzie dobrze..















Pozdrawiam i dziękuję Wam NieMatka!

niedziela, 31 lipca 2016

Cuda!!!Naturalna ciąża po in vitro!

Mało zawału nie dostałam kiedy zobaczyłam dziś na teście drugą krechę!!!!!
Jestem w ciąży!!!
Nie mogę w to uwierzyć ale dwie soczyste krechy mnie przekonują:)



Już wiem skąd ta skurwioza;)Od kilku dni żremy się jak psy;)
Wczoraj pojechaliśmy rowerami do miasta.Nie miałam siły przebierać szkitami.
Było mi słabo i nie miałam siły, co u mnie rzadko się zdarza.
Rower uwielbiam ale wczoraj był dla mnie katorgą.Brakowało mi tchu!

Jeszcze przed wyjazdem się pokłóciliśmy, a potem było już coraz gorzej.
Czułam,że coś jest na rzeczy ale bałam się dopuścić do siebie te myśli.
Wysoka temperatura, zadyszka, ból brzucha, wzdęcie;)ciągnięcie pachwiny w nocy, płaczliwość, francowatość sięgająca zenitu!

Wczoraj był 35dc. Kupiłam test ale odwlekałam zrobienie go, bo bolał mnie brzuch, więc stwierdziłam,że zaraz dostanę miesiączkę.
Rano naszczałam na plastik.Przecierałam oczy ze zdziwienia i aż przysiadłam.Dwie grube krechy!
Zbudziłam S. To jakiś cud!

Po miesiącach, latach leczenia, kłucia się, koszmaru, jestem w ciąży naturalnej!
Reset, słońce, morze, załatwienie sobie w głowie sztamy z niepłodnością,dopuszczenie myśli,że nie będę matką paradoksalnie przyczyniło się do cudu;)

W tym cyklu brałam Oeparol, trzy razy dziennie od 1dc do owulacji i odstawiłam.Wiesiołek podobno rozrzedza śluz i ułatwia poślizg plemnikom.Nie wiem czy to zasługa oleju czy odpuszczenia ale to w tej chwili nie ważne.Nawet jak się nie uda teraz, to wiemy,że można,że jest szansa;)że cuda się zdarzają:)!
Dziś jest 9 dni po terminie miesiączki.Nie wiem teraz co robić.Nigdy nie byłam w ciąży, tak naprawdę;)Pomocy!;)


Pozdrawiam NieMatka;)jeszcze NieMatka;):)