Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 marca 2019

Kolejny krok na drodze do marzeń!

Byliśmy tam po raz drugi.Tym razem na spokojnie.Gospodarze poczęstowali nas herbatą i uraczyli ciastem.Nie wiem, nawiązała się między nami jakaś więź.Może to za duże słowo ale polubiłam właścicieli, a rozmowa z nimi to taka podróż w czasie.
Obejrzeliśmy każdą dziurę, każdy zakamarek.Odkryliśmy nowe rewiry, zakiełkowały nowe plany i pomysły na to miejsce.Zabraliśmy ze sobą naszą dobrą duszę z Wierzchowic by oceniła to gospodarstwo.Najpierw myśleliśmy o adaptacji obory na pokoje, teraz padł pomysł na wynajęcie tego domu, a zrobienie sobie poddasza.Takie tymczasowe rozwiązanie.Potem może postaramy się o jakąś dotację.Wejścia są osobne, więc pomysł nie jest najgorszy ale wszystko wymaga przemyślenia i przeliczenia;) Cena wyjściowa to 235 tyś., działka 6800m - dom i działka rolna, plus druga w lesie.
Sam dom ma 72 m plus poddasze myślę,że ok 60 -70m.Na terenie gospodarstwa obora, stodoła, studnia, garaż, ogród, drzewka owocowe, wiata - drewutnia, kurnik z kurami;)
Jesteśmy umówieni z doradcą z banku.Rozmowa telefoniczna podbudowała nas nieco bo okazuje się,że warunki kredytu są niezłe.Wkład wymagają jedynie na dom, na remont nie musimy go mieć.
Umówiliśmy się z pośrednikiem biura nieruchomości,że da nam znać gdyby pojawił się jeszcze ktoś zainteresowany domem.Jesteśmy na razie jedynymi,poważnymi klientami.
To miejsce wymaga wiele pracy i nakładów finansowych.Mam wątpliwości dotyczące bliskości sąsiadów i tego czy tam w ogóle będzie cicho ale ciekawość jest silniejsza.
Mam wrażenie,że właściciele też chcą by to miejsce trafiło w dobre ręce, nasze ręce;):)
Chcemy jeszcze coś urwać z ceny wyjściowej, a po rozmowie z gospodarzami wiemy,że są otwarci na negocjacje.
Dzieje się!Będę wsiokiem!

Kilka zdjęć.Nie chcę wrzucać domu i podwórka bo to jednak jeszcze nie moje:)

Mała namiastka mojego wsiowego miejsca:)

Kury!;)

piec chlebowy w obórce

działka rolna za domem, jakieś 3000m

Stodoła, a w zasadzie jej część:)



Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 24 lutego 2019

Dom niespodzianka!

W tygodniu mieliśmy kilka telefonów dotyczących domów na sprzedaż, więc po raz kolejny ruszyliśmy na łowy:)
Tym razem postanowiliśmy odwiedzić Rudę Milicką, Grabownicę, Pierstnicę,Młodzianów,Bukowice.
Te dwie pierwsze miejscowości najbardziej mi się podobają.Dookoła stawy, w Grabownicy wieża widokowa, ceglane domki.Niestety nie widzieliśmy żadnej chałupy na sprzedaż.


Mamy sporo wymagań i znalezienie czegoś co spełniałoby nasze kryteria jest trudne.
Dzwoniła do nas kobieta z Krośnic,że ma dom na sprzedaż.Niczego konkretnego nie powiedziała ale podała adres.Sprawdziłam na goglach i się oczywiście napaliłam:)Dom z cegły, w dobrym stanie plus zabudowania.Na miejscu okazało się,że mieszka tam kilka rodzin, a pani chce sprzedać jedno z mieszkań;( Jeden z sąsiadów powiedział,że w okolicy jest dom na sprzedaż.Podeszliśmy tam i faktycznie ,ceglany domek widać,że niezamieszkany.Dostaliśmy numer do właścicielki od sąsiadki.
Pani w  słuchawce powiedziała,że to pomyłka i się rozłączyła.Może pomyliliśmy numer albo kobieta nam źle podyktowała.Zostawiliśmy nasz numer na wszelki wypadek.
Kolejny klops.Dalej było tylko gorzej!
Na internetach zobaczyliśmy ciekawy dom w Wierzchowicach.Cena wysoka ale chcieliśmy zobaczyć to to za rarytas;)Ja pewnie bym poznała po głosie (S.dzwonił do właściciela) bo mam słuchowy radar ale wiedziałam co się święci jak chłop prawie wypadł z auta pod domem.Nawalony,gęba granatowa od picia - dramat!Chciałam już zawijać z powrotem ale S. raźno za nim kroczył.
Chłop starał się jak mógł zachować równowagę i jakoś składać zdania ale  z marnym skutkiem.
Pijani działają na mnie jak płachta na byka,więc starałam się nie odzywać.Chata fajna z zewnątrz ale w środku do generalnego remontu.Wszędzie walały się butelki po wódce, pełno chabaniny - szynki, kiełbasy,beczki z bimbrem.Widać,że gość ma kasę bo rozpoczął remont domu - wymiana dachu, okien itd., resztę pewnie przepił.Kurnik uwaga z plastikowymi oknami!Drzwi do kurnika - balkonowe!Kury miały tam chyba najlepiej!Najlepsze jednak zostawił na deser.Otwiera nam jeden z pokoi, a tam koledzy chleją wódę!Aha i jeszcze labrador na łańcuchu w budzie!
Spieprzaliśmy stamtąd w podskokach.Oczywiście ten odczepić się nie chciał i lazł jeszcze za nami do auta!Co za dzień.Domek niespodzianka!
W drodze odwiedziliśmy dom, który oglądaliśmy dwa tygodnie temu.To na razie jedyna sensowna oferta. Leży na skraju wsi dobrze skomunikowanej z Miliczem.Kusi mnie ta miejscówka.

Nakupiliśmy wsiowych rarytasów i wróciliśmy do domu.Po drodze zachciało nam się wege hot dogów na Orlenie.Nawigacja pokierowała nas na Warszawę, więc do domu wracaliśmy przez Oleśnicę hahaha:)Po raz kolejny o 20.00 wylądowałam w łóżku.Miałam tylko na pół godz, a obudziłam się na drugi dzień:)
Dolina Baryczy mnie wykańcza:):)Przez następne kilka tygodni nie pojedziemy bo S. jedzie na tydzień do szpitala.Guz okazał się niezłośliwy ale może być tylko przerzutem, więc jeszcze siedzimy na minie.
Luśka chodzi w moich spodniach od piżamy:)Ta sucz rozgryzła opatrunek!Dobrze,że nie dostała się do szwów!Jak S. pojechał na kontrolę zostałam z tym towarzystwem sama.Jej dupsko musiałam podnosić na podnośniku z koszulki.Na łepetynie miała klosz, więc schodzenie i wchodzenie po schodach to było dla mnie nie lada wyzwanie!Umordowałam się jak dzik!Ta kloszem waliła w schody, a że bała się ruszyć to się nie ruszała hahahahaha:)więc przednie łapy musiałam jej tez podnosić - komedia!
S. wyjeżdża w przyszłym tygodniu.Znowu zostanę sama z kuśtyczką i tetrykiem;/ Nie nadaję się na oddziałową!

Konstrukcja z koszulki, zapobiegajaca gmeraniu rany. 

Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 20 lutego 2019

Zabieg i ciąg dalszy poszukiwań domu


Nasza psina już po operacji.Dzielna dziewucha wszystko zniosła!
W dzień operacji czuła,że coś się święci bo nie chciała wyjść z domu.Po zabiegu była skołowana.
Zesikała nam się jak nieśliśmy ją do auta.Całą noc piszczała biedulka.
Dziś S. był z nią na kontroli.Wszystko pięknie się goi.Dobrze,że mamy to już za sobą.Nie mogę patrzeć jak ona cierpi.
Zdecydowaliśmy się na tańszy zabieg po konsultacjach z profesorem.Zastanawialiśmy się kilka dni, wisząc na telefonie z weterynarzem nawet o 22.00.To była poważna decyzja i musieliśmy ją podjąć, a nie było to łatwe.Mam nadzieję,że podjęliśmy najlepszą.
Fundacja sfinansowała nam połowę kosztów operacji.To dla nas ogromna pomoc.
Jutro mój mąż jedzie na wizytę kontrolną i zostanę sama z tym bałaganem.Nie wiem czy dam radę ją nosić po schodach.Panna waży 30 kg.

Zadzwoniły do nas dwie osoby w związku z ogłoszeniami, którymi wytapetowaliśmy Dolinę Baryczy:)Jedna oferta jest warta uwagi bo dom wygląda ciekawie ale od dawna nikt tam nie mieszka, więc może tylko wygląda;)Drugi wielki i stosunkowo młody dom.Obawiam się,że będzie zupełnie nie w naszym klimacie.Może jeszcze ktoś zadzwoni i będzie co oglądać.Zaczyna się coś dziać i to jest fajne.Jest okazja by wyrwać się z domu i delektować się przyrodą:)

Dziś zaproponowano mi trzecią pracę:)Bo mało mam dwa etaty;)Ja teraz już ledwo żyję!
Ten rok mnie przeczołga konkretnie ale wiem po co to robię..
Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 8 lutego 2019

Najtrudniejszy pierwszy krok!



Może moment trochę niefortunny, zważywszy na ilość problemów, które mamy ostatnio ale zrobiliśmy pierwszy krok.
Nie ustajemy w poszukiwaniach domu.Codziennie przeglądamy ogłoszenia,chociaż gdy przyszła choroba bałam się,że nasze marzenia roztrzaskają się w drobny mak.
Zrobiliśmy sobie dziś wycieczkę po Dolinie Baryczy.Spisaliśmy adresy kilku biur nieruchomości ale odwiedziliśmy tylko jedno.Na stronie agencji znaleźliśmy dom warty uwagi.Siedlisko z drewnianą stodołą, budynkiem gospodarczym i sporą działką rolną i budowlaną.Całość wygląda obiecująco na zdjęciach.Dom wygląda jakby był przerobiony ze stajni na co wskazują specyficzne sufity.
Zamieszkuje go starsze małżeństwo, więc wygląda jakby czas zatrzymał się w latach 80 tych.
Szczerze mówiąc nagrzałam się:)Może to nie jest odzwierciedlenie mojej wizji gospodarstwa idealnego ale blisko mu do niej.Pan pokazał nam jeszcze jeden dom.Znaliśmy go ze strony internetowej.Ten okazał się do generalnego remontu, a szkoda bo to musiało być kiedyś piękne gospodarstwo.Dom zbudowany z rudy darniowej co niewątpliwie dodaje mu uroku.
Obejrzeliśmy go na żywo w drodze powrotnej.Ruina!Zdewastowany, zawilgocony, szyby powybijane, ściany przedziurawione na wylot.Poza tym miejscowość nie bardzo nam się spodobała, działka również, choć stodoła była w rewelacyjnym stanie.
Umówiliśmy się z panem,że odezwiemy się w tygodniu by umówić obejrzenie domu nr 1.

Zjeździliśmy dziś trochę świata.W Żeleźnikach widzieliśmy kilka opuszczonych domów.Byłam w szoku.Co prawda nadawały się do remontu ale stan elewacji był bardzo dobry.
Odwiedziliśmy też Masłowiec bo to podobno fajna wioseczka.Fajna jest tylko domu na sprzedaż nie znaleźliśmy.To musi być atrakcyjna turystycznie mieścina, dobrze skomunikowana, fajnie jakby była w niej jakaś świetlica.Wiemy czego chcemy, a to już jakiś progres;)
Jeśli nie uda się od razu zrobić agro, to trudno, na tę chwilę chcę po prostu uciec z miasta.
Gdy minęliśmy granice Wrocławia humory nam się skwasiły.Inne powietrze, inny rytm, pośpiech na drodze, oślepiające światła.Tam było tak cicho i spokojnie...


Odwiedziliśmy też Rumiane Jabłuszko.Tym razem wpadliśmy na kawę.Zaopatrujemy się u Pani Joanny w jajka, sery, sok, ciasta, dżemy itp.Zawsze przyjeżdżamy jako turyści spragnieni ciszy i spokoju.Wstępnie zarezerwowaliśmy sobie pokój na majówkę.Może uda się wtedy jeszcze coś zobaczyć.Te wioski są tak urocze!Tam nawet słońce inaczej zachodzi:)

Sprawa z Leną wygląda coraz lepiej.Wieczorem dostaliśmy telefon z fundacji,że we Wrocławiu jest lekarz, który z nimi współpracuje.Udało nam się umówić na poniedziałek.Wizyta będzie bezpłatna, a może jakby doszło do zabiegu, koszty nie będą tak ogromne.Jestem dobrej myśli.
Szczerze mówiąc jestem w szoku bo tak naprawdę Oni nie są nam nic winni, mogli olać temat, a naprawdę starają się pomóc.

Jutro idziemy na Green Booka. Trzeba wykorzystać te ferie do ostatniej kropli!
Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 21 listopada 2018

Dobrze w domu być

Jutro powinnam wrócić do pracy ale chyba nie wrócę.
Nadal mam kaszel, a głos specjalnie się nie naprawił.Idę dziś na kontrolę.Od razu sprawdzę wyniki badań.

Błogo jest mi w domu.Otula mnie jak macica.Jest ciepło i bezpiecznie.Mały azyl, do którego nie dochodzą dźwięki z zewnątrz.
Nadrabiam zaległości czytelnicze.Mąż donosi mi ciągle nowe książki i gazety:)
Moja głowa zrobiła się lekka jak piórko.Mogę w końcu skupić się na przyjemnościach.
Uwielbiam patrzeć jak  śpią moje psy.Czasem śni im się coś i przebierają łapkami, szczerząc zębiska.
Kocham ich miłością nieskończoną.Wdzięczna jestem losowi,że trafiły do nas.Mam nadzieję,że są szczęśliwe.S. wczoraj widział mnie w akcji na spacerze.Zostałam skarcona.Stwierdził,że to one wychodzą ze mną na spacer i zupełnie nad nimi nie panuję.Chyba coś w tym jest;)

W końcu mam czas na wszystko i nawet okropne prasowanie traktuję jak medytację;)
Jestem w szpagacie pomiędzy błogim spokojem, a pędem.Spokój jest dobry na czas jakiś ale potrzebuję też wyzwań, ruchu, zmiany, kontaktu z ludźmi, głośnego śmiechu.
Życie jest słodko  - gorzkie.Kiedy lukier spływa po pączku można się nieźle ubabrać.
Nuta goryczy pozwala docenić prozaiczne czynności, sytuacje, coś nad czym się na co dzień człowiek nie zastanawia.Lubię te chwile dla siebie ale lubię też chwile z ludźmi, choć czasem jest ciężko zdystansować się do pewnych spraw.

Mam ogromny apetyt na książki dla dzieci.W pracy staram się propagować czytelnictwo ale prawdę mówiąc mam luki w literaturze dla dzieci.Postanowiłam rozpocząć poszukiwania fajnych, rozumnych lektur dla najmłodszych.Czekam na jakieś Wasze propozycje;)
Teraz napaliłam się na lektury traktujące o ,,inności", wykluczeniu, migracjach.
Poluję na Chłopca z Lampedusy.
Stworzę sobie domową biblioteczkę i będę zabierała do szkoły:)

Odwiedziłam dziś kosmetologa.Nigdy nie robiłam sobie zabiegów na twarz i postanowiłam w końcu to zmienić.Umówiłam się z panią na diagnozę potrzeb mojej skóry ale wstępnie ustaliłyśmy już plan działania.Skupimy się na poprawie jędrności, wyrównaniu kolorytu skóry i odżywieniu.Żadnych igieł!

Dobrze w domu być:)


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Powroty

Nasze wojaże chwilowo się zakończyły.
Następny wyjazd szykuje się na koniec września.Jak co roku jedziemy na święto sadów do Wierzchowic.To będzie też okazja na rozejrzenie się za jakąś chałupą.
Może wcześniej przejrzymy ogłoszenia i uda się z kimś umówić.
W listopadzie zabieramy mamę urodzinowo na weekend do uroczego domku w Kotlinie Kłodzkiej.
Jesień zapowiada się wyjazdowo:)

Po wypadzie do Zagórza stwierdziliśmy,że optymalna odległość od Wrocławia to jakieś 50 km.
Głowę mam nabitą pomysłami i mam nadzieję,że uda się je zrealizować.
Mam prośbę do osób, które brały kredyt hipoteczny o przybliżenie warunków tej pętli na szyję.
Czy lepiej wziąć doradce finansowego czy samemu szukać banku?
Nigdy nie brałam żadnego kredytu ani nawet pożyczki w banku, więc zupełnie nie wiem jak to wygląda.
Plan jest taki,że kupimy coś co spełni funkcję domu dla nas na początek,a pewnie przygotowanie agroturystyki trochę potrwa.Wszystko zależny od tego co zaproponuje nam bank.
Będziemy musieli się zorientować w kwestii dotacji na agroturystykę.
Powoli trzeba zacząć się tym interesować.Nie ma się co na razie nagrzewać bo nie chciałabym spać na ziemię i obić sobie dopska.

Na pewno w niedalekiej przyszłości czeka nas jednak zmiana auta.Dojazdy będą kosztowne, a poza tym psy jednak w kombi nie czują się najlepiej.Priorytetem będzie ekonomiczna jazda i duuuuży bagażnik.

Zaczynają się telefony od koleżanek z pracy, znaczy to,że wakacje dobiegają końca.
Ten rok będzie ciężki bo przenosimy się dzięki pani minister do budynku obok, a wiadomo jak wyglądają takie przeprowadzki.Nikomu to nie służy niestety.Dziś czytałam,że na stołku ministerialnym nastąpić ma zmiana, niestety nie na lepsze.
Pani z soczystym uśmiechem narobiła bałaganu i leci dalej.Brawo!

Już nie mogę doczekać się jesieni.Czuję ją już w powietrzu, we fruwających liściach, w zapachu.
Nadchodzi moja ulubiona pora roku:)


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 27 lutego 2017

Marzenia..




,,Nie pozwól żeby Twoje marzenia zostały tylko marzeniami".



Zawsze myślałam,że dobrze je mieć,rzadziej żeby je spełniać.

Kiedyś marzyłam o dalekich podróżach, księciu na białym koniu;)
Może dlatego,że chciałam żyć życiem innych.Porównując się, myślałam,że też tego chcę.
Już nie chcę.Teraz moje marzenia dotyczą mnie samej i tego co da mi spokój i spełnienie.

Oglądałam wczoraj jakieś wiadomości.W jednym materiale informacja o Oskarach, sukniach, nominacjach, w drugim o chorobie,terminacji, cierpieniu.
Jak różne mamy problemy, jak różne marzenia.Dla jednego najważniejsza jest nowa para butów, dla drugiego kolejny dzień bez bólu i cierpienia.

Dziś rozmawiałam z koleżanką, dobre dwadzieścia lat starszą ode mnie.Ona cierpi, jest chora.Każdy dzień to dla niej walka z bólem.Uczę się od niej pokory,wdzięczności za to co mam.
Co jakiś czas potrząsa mną i pokazuje jakie mam szczęście.
Mam, wiem to,czasem o tym zapominam.

Wiem, mam juz świra na tym punkcie ale wiocha, to ostatnio moja obsesja.
Mnóstwo czytam o ludziach, którzy wynieśli się na wieś,oglądam domy, szukam działek.
Kiedyś myślałam,że to nigdy nie nastąpi.Marzyłam ale nigdy nie sądziłam,że to może się spełnić.
Jest plan.Po rozmowach z S. daliśmy sobie 3-4 lata na przeprowadzkę.Chcemy kupić działkę pod Wrocławiem.Dom na pewno będzie drewniany, może z bali, może w stylu skandynawskim.
To,że to nabiera kształtów daje mi niesamowitą siłę, napęd na cztery koła.
Moje marzenia mają szansę się spełnić.Nie chcę żadnych luksusów.Ważne by było blisko przyrody.Psy będą miały gdzie ganiać,a mnie budzić będą kury, a nie silniki samochodów.

Od lat jestem namawiana na kupno mieszkania.Nikt nie rozumie, dlaczego do tej pory tego nie zrobiliśmy.Bo może nie chcemy jak wszyscy?Bo może co innego sprawia nam przyjemność i poczucie spełnienia?Bo może przeszkadza mi jak para za ścianą uprawia miłość,załatwia swoje potrzeby fizjologiczne,smaży kiełbasy na balkonie,drze japę do bladego świtu?

Brakuje mi tylko jednego elementu no może dwóch do pełni szczęścia.To tak niewiele.
Warto czekać.



Pozdrawiam Tangerina;)