Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lipca 2017

Nasz czas..

Nie pojechaliśmy na Festiwal.Nie mieliśmy z kim zostawić psów,a poza tym auto mogło się gdzieś rozkraczyć.Przykro mi trochę ale..

Spędziliśmy wczoraj cudowny dzień.S.wszystko zaplanował.
Byliśmy w kinie na brazylijskim filmie Aquarius. Historia emerytki ( w roli głównej Sonia Braga), która zmuszana jest do sprzedaży swojego mieszkania przez firmę deweloperską.
Uwielbiam Brazylię i wszystko co się z nią wiążę np.Capoeirę, język,zawsze uśmiechniętych ludzi i muzykę!
Braga fantastycznie zagrała nieugiętą, a zarazem pełną empatii i wrażliwości kobietę.
Taką kobietą chciałabym być.Dumną, noszącą wysoko głowę, pewną siebie, potrafiącą walczyć o to co w życiu ważne, bezkompromisową,emanującą kobiecością.
Patrząc na nią, choć już wiekowa z niej aktorka zdałam sobie sprawę,że piękno to nie gładka skóra ale siła, pewność siebie i odwaga.Dlatego tak bardzo chciałabym mieć córkę by pokazać jej,że kobiecość to nie uległość i posłuszeństwo.Może marzenie kiedyś się spełni;)

Film polecam!Mimo tych 2,5 godziny nie nudziłam się ani minuty:)
A starsze kobiety na sali w dodatku same wywołały uśmiech na twarzy.

Potem poszliśmy buszować w Urban Vegan. Kupiliśmy trochę strawy i dwie książki.Drugą część Jadłonomii i Kuchnię dla biegaczy - czyli jak być silnym, będąc weganinem:)
Jadłonomia była w dobrej cenie 55zł.W księgarniach widziałam nawet po 67zł.


Kupiłam sobie soję prażoną.To mój smak dzieciństwa!Pamiętam,że jako dziecko uwielbiałam tą przekąskę, zaraz za pestkami dyni i słonecznikiem, brudzącym pysk na czarno (z dolarami oczywiście).

Potem standard.Obiad w Vedze i na lody.Pędem do psów i na domową kawę:)

Z kina zabraliśmy rozkład filmowy na najbliższe miesiące.Udało nam się znaleźć jeden z filmów na necie.
Film mnie poskładał.Ryczałam jak bóbr!
Niby prosta historia,a emocji tyle,że wiadro za małe!
Mężczyzna imieniem Ove. Szwedzki film o miłości, tęsknocie i przerażającej samotności.
Płakałam i śmiałam się na zmianę.Humor w moim stylu.Czarny i ironiczny:)
Dziadek skradł moje serce!
Nowi sąsiedzi odmieniają życie człowieka,który marzy o śmierci.
Bardzo dobre kino.

Skończyłam druga część serii Na Faktach ,,I odpuść nam nasze..".
Beznadzieja do kwadratu!Wiśniewski jest marnym pisarzem, a ta książka tylko to potwierdza.
Umęczyłam sie potwornie!
Nie mogłam doczekać się końca.Ciekawa historia opowiedziana w sposób nudny jak flaki z olejem.
Odradzam z całą stanowczością!

Zabrałam się za trzecią część.Mam nadzieję,że będzie lepsza.

Dziś S. zrobił ciasto z nowej książki.Murzynek z jabłkami - wegański!Pycha!


To jest nasz czas.
Czas na przyjemności, czułości, kino, spacer, dobry obiad.
Czas na gazetę czytaną niespiesznie, dobrą książkę przerywaną łykiem kawy,leniwym porankiem i śniadaniem we dwoje.
Czas na filmowe uczty,kinowe i w domowym zaciszu .
Czas na długie spacery z psem,snucie się po mieście i jazdę bez celu.
Czas na snucie marzeń, malowanie w głowie obrazów domu.
Czas na łapanie chwil cichych i lekkich, niezmąconych dziecięcym krzykiem.

Doceniamy to co mamy teraz nie skupiając się na brakach.
Czekamy na dziecko ale w tym czekaniu jesteśmy TU i TERAZ:) 
Pozdrawiam Tangerina:)




niedziela, 27 listopada 2016

My name is Lucy


Przeczytałam za jednym posiedzeniem.Czekała na swoją kolej miesiącami.
Co mnie zaskoczyło?Prosty język.Miałam wrażenie,że czytam zapiski nastolatki.To może być historia każdej z nas..
Książka opowiada o trudnym dzieciństwie pozbawionym ciepła i miłości.
Bohaterka dorastała w biedzie.Dzieci często z niej szydziły.Nie miała koleżanek,a jej podstawowe potrzeby nie były zaspokajane.
Jej matka była bryłą lodu,a z rodzeństwem łączyły ją tylko geny.
Poznajemy ją jako dorosłą kobietę, której choroba jest przyczynkiem do odwiedzin jej matki.
Kobiety próbują rozmawiać, jednak demony przeszłości nie pozwalają przebić się przez mur budowany latami.
- Mamusiu czy Ty mnie kochasz?
Matka potrząsnęła głową i spojrzała przez okno.
- Smutasku,przestań.
- Daj spokój mamo, powiedz mi.
Roześmiałam się i ona też.
Przysiadłam w łóżku i jak dziecko klasnęłam w dłonie.
- Mamo, kochasz mnie, kochasz, kochasz?
Wciąż wyglądając przez okno machnęła ręką.
- Głupia dziewczyna - powiedziała i jeszcze raz potrząsnęła głową.Głupia, głupia dziewczyna.
Opadłam na łóżko i zamknęłam oczy.
 - Mamo mam zamknięte oczy - powiedziałam.
- Lucy przestań natychmiast.
Dosłyszałam wesołość w jej głosie.
- No mamo, zamknęłam oczy
Na moment zapadła cisza.Byłam szczęśliwa.
- Mamo?
- Kiedy zamkniesz oczy
- Kochasz mnie kiedy zamykam oczy?
 - Kiedy zamkniesz oczy.
Przerwałyśmy tę zabawę ale byłam bardzo szczęśliwa..

Podobnie jak bohaterka często liczymy,że jako dorosłe kobiety dostaniemy od rodziców to, czego nie otrzymałyśmy jako dzieci.Zabiegamy o to całe życie.Niestety tego nikt nam już nie da..
Jak często mówimy sobie kocham?Jak często nasze relacje z bliskimi są powierzchowne bo nam się nie chce, bo mamy ważniejsze sprawy..
Dzieciństwa nikt nam już nie wróci..
Przypomina mi sie wczorajsza scena z filmu Sierpień w hrabstwie Osage. Meryl Streep opowiadała jak matka dała jej na gwiazdkę stare buty.
Aż się nie chce wierzyć,że są takie matki, a są..Zazdrosne,które przenoszą swoje nierozwiązane problemy na córki.Często nie chcemy byc jak one.Walczymy z tym przez całe życie.
Pamiętam jak doprowadzało mnie do szału mówione w złości przez matkę:jesteś taka jak ojciec!Wiedziała,że to sprawia mi ból i robiła to z premedytacją.
Nasza rodzina się rozsypała.Dużo wybaczyłam, dużo jeszcze przede mną.Matkę kocham najbardziej na świecie.Zapewniamy siebie o naszej miłości przy każdej okazji.Od ojca nigdy tego nie usłyszałam.Tłumaczyłam sobie,że on tego nie dostał w domu ale wielu nie dostało, a próbuje..
Cały czas ten jeden krok jeszcze przede mną.Mam nadzieję,że nie będzie za poźno..
Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 25 września 2016

Pierwszy zapach jesieni



Weekend spędzony w łóżku niestety.
Udało mi się w końcu zabrać za czytanie.Moja Śleboda  została rozdziewiczona.
Wstyd się przyznać ale nie przeczytałam ostatnio żadnej książki.O przepraszam, skłamałam, skończyłam wczoraj Mówiąc inaczej Pauliny Mikuły.Za powieść zabrałam się dopiero dzisiaj.Ostatnie wydarzenia zrobiły mały bałagan z moją koncentracją.Za diabła nie mogłam się skupić na czytaniu.
Kuźmińscy nie zawiedli i tym razem.Zaczęłam czytać ich rano i mam zamiar dzisiaj skończyć bo historia jest ciekawa.Stary góral zostaje znaleziony w lesie martwy.W toku śledztwa okazuje się,że w czasie wojny kolaborował z okupantem.Trup ściele się gęsto..Polecam!
ps. Moje zamiłowanie do trupów, morderstw i zgnilizny zaczyna martwić moją rodzinę.

Mój facet biedny latał z mopem, a ja siedziałam jak hrabina z książką, zakopana pod kołdrą.No człowiek zachorował, co ma biedny począć;)
Od dawna nie było mi tak dobrze.Ciekawa książka,zapach jesieni zakradający się przez otwarty balkon, dobra kawa i pieczone pod kruszonką gruszki:)Spokój, cisza i błogostan..Czego chcieć więcej?


S. kupił super książkę Dominiki Wójciak Warzywo - Sto sposobów na jarzynę.
Przepisy szybkie, proste,a produkty i przyprawy łatwo dostępne.Fajne zdjęcia, pięknie pachnie:)książka, a czy jedzenie, to się okaże;)

Trochę dzisiaj zboczyłam z diety.Wiem już mniej więcej co mam jeść, więc ją nieco modyfikuję.


Pozdrawiam Tangerina;)