Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepłodność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepłodność. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 maja 2017

Mętlik w głowie


Jestem po wizycie w Invimedzie.
Miejsce zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie.Panie w recepcji bardzo miłe,klinika duża, nie to co w Invikcie, gdzie wszyscy siedzą sobie prawie na kolanach i słychać wszystkie rozmowy.
Lekarz wydaje się kompetentny.
Zapytał o badania, a gdy zarzuciłam go segregatorem, pożałował,że zapytał:)

Zaproponował leczenie u Malinowskiego.Koszty, daleko i pewności nie dają.Od razu zakazał czytania o nim w necie.
Jakoś tego nie widzę.Wydamy kasę, a i tak może skończyć się i tak  kolejnym in vitro.

Mam mętlik w głowie.Gada sensownie.Badać drożności nie ma sensu bo i po co.Łykać heparyn nie ma sensu bo mogę się wykrwawić, łamiąc sobie np.nogę, a w ciążę i tak nie zajdę.
Sterydy na tą chwilę też są bezzasadne bo tej ciąży może nigdy nie być.
Bez szaleństw.

Nie wciskał mi badań nie namawiał na in vitro.Kazał łykać femibion 1, kwas foliowy, wit.D.
W mojej głowie zaczęły pojawiać się wątpliwości.
Może jeszcze raz?Może za kilka lat będę żałowała,że nie zrobiłam wszystkiego.
S. twierdzi,że jeśli mam go potem obwiniać o to,że nie mamy dzieci, to jest skłonny spróbować raz jeszcze.
Przed nami trudna decyzja.
Nie wiem.Na razie chcę odpocząć.Za kilkanaście dni wakacje.Czas beztroski i odpoczynku.Tak chcę je spędzić, odpędzić wszystkie troski i łapczywie wcinać życie kawałek, po kawałku.
Póki co padam na ryj i skreślam dni w kalendarzu.

Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 20 maja 2017

Tylko zachodzić w ciążę!



Jestem już po wizycie.
Ta kobieta jest jak balsam na moją duszę:)
Jestem jak karabin maszynowy.Szybko mówię, szybko chodzę, szybko działam, a Ona jest jak najlepszej jakości muzyka relaksacyjna.Sprawia,że moje tętno zwalnia, a ja zapadam się w sobie.
Tłumaczy wszystko bardzo dokładnie, odpowiada spokojnie na każde pytanie, szuka odpowiedzi, szuka rozwiązań,ideał.
Owulacja książkowa, zatoka Douglasa zalana po brzegi:)ciałko żółte obecne, endo 8mm. Wszystko wzorowe.Przeciwciała są i prawdopodobnie atakują ciążę uniemożliwiając jej rozwój.Łożysko nie jest w stanie sie dobrze rozwinąć.Tarczyca w porządku.Przechodziłam różyczkę i toxo, więc już nie muszę robić.Przy okazji zrobiła mi cytologię.
Pani dr poleciła mi skonsultować się z lekarzem z Invimedu. Już się zarejestrowałam na 31 maja.
Idę sama bo S. pracuje.Chcemy poznać jego zdanie.Czy zrobiliśmy wszystko?
Poleciła mi go jako dobrego specjalistę, który na podstawie epikryzy może coś doradzi.Wizytę bedę miała za darmo bo Medicover nam ją finansuje.Jestem jeszcze otwarta na czyjeś pomysły;)
Mówiąc o całej procedurze in vitro miałam poczucie, że ktoś mnie w końcu rozumie i wie co przeszliśmy.Wyprzedzała moje słowa, a ja czułam,że mogę jej powiedzieć wszystko.

Pani dr poleciła odstawić specyfiki regulujące cykl bo jest on u mnie książkowy.
Od 16dc mam brac luteinę 2*100 w związku z plamieniami.
Nadal polocard 150 i steryd encorton w przypadku pozytywnego testu.Dała mi już receptę,żebym nie musiała panikować w razie braku miejsc do niej.
Podsumowując oprócz przeciwciał wszystko działa bez zarzutów.Cykle regularne,owulacja na czas,endo bardzo dobre.
Przed staraniami polocard 150,luteina.
W przypadku ciąży wprowadzam clexane i encorton 5mg.

Cieszę się,że mimo niemłodego już wieku jest owulacja.Trochę się zdziwiłam bo wszystkie testy owulacyjne w tym cyklu były negatywne!Chyba jakieś oszukane;)

Mimo tego,że się nie udaje, ciesze się,że trafiłam na wspaniałego lekarza i empatyczną kobietę, która naprawdę stara się pomóc.Po raz pierwszy czuję,że komuś zależy.

Moja koleżanka jest w ciąży.Mieli ostatni zarodek:):)Biedna tyle przeszła i jest!
Bardzo się cieszę:)
Teraz czekam na bratanka, który pojawi się za miesiąc.




Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 23 lutego 2017

Na co do kina?



Na pewno na Moonlight i Pokot.
Moonlight to film Barego Jenkinsa.Opowiada historię czarnoskórego chłopca dorastającego w biednej dzielnicy Miami.Matka chłopca jest uzależniona od narkotyków, których dostarcza jej przyjaciel głównego bohatera.Czuję,że to będzie mocne kino.

Moonlight


Pokot Agnieszki Holland. Ekranizacja książki O.Tokarczuk,,Prowadź swój pług przez kości umarłych".Akcja dzieje się w Kotlinie Kłodzkiej.W niewyjaśnionych okolicznościach giną myśliwi.Śledztwo na własną rękę prowadzi Janina Duszejko, emerytowana inżynierka.Czy to kara za karmienie się śmiercią zwierząt?
Dla mnie zabijanie zwierząt dla sportu czy przyjemności jest okrutne.Temat bardzo na czasie w kontekście tego co dzieje się teraz w Polsce.
Po tym zwiastunie już nie ma odwrotu.Jutro kino!

Pokot

Skończyliśmy oglądać trzeci sezon Dicte:( Co prawda poprzednie były o niebo lepsze ale i tak szkoda,że to koniec.


Przestaję ufać swojemu ciału.Boli mnie prawa strona brzucha, a owulację mam w lewym jajniku.

Poczytałam trochę o Medfeminie. Robią tam badanie drożności nową metodą HyFoSy.
Prawdę mówiąc pierwszy raz spotykam się z tą metodą.Wydaje się mniej inwazyjna w porównaniu z innymi metodami.Zobaczymy co powie lekarz.Kompletuję już swoją dokumentację medyczną.
Może trzeba będzie zrobić świeże badania.

Zaczynamy znowu o TYM rozmawiać.Mój chłop zaczyna szukać dla siebie suplementów w sklepie wegańskim.Znowu się zacznie.Jestem już zmęczona tematem, ale z drugiej strony wiem,że czasu zostało mało i to ostatni moment.Zobaczymy..

Mamy osiem pączków i niezawahamy się ich użyć:)
Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 22 lutego 2017

Jestem z miasta


W związku z  wycieczką do miasta poczyniłam pewne obserwacje.
Kocham Biskupin i Sępolno!Te dwie dzielnice są moim zdaniem najpiękniejsze we Wrocławiu.Jest w nich pewna tajemnica.Gdy poruszam się komunikacją miejską, świat wygląda inaczej.Mam czas na obserwowanie tego co dzieje się za szybą.A dzieje się wiosna!Dziś jest u nas 11 stopni.W powietrzu czuć już tą zwiewną panienkę.Mimo miejskiego smrodu oddychałam pełną piersią.Ludzie też juz jakoś tak na wiosennie.Uśmiechnęłam się na widok kobiety w zielonych spodniach, żółtej bluzce i kolorowych butach.Tak!Niedługo buchnie zielenią.

Jak zawsze kolejka do Starej Pączkarni

Mural przy Galerii Arkady

Jadąc do centrum czuję się jak dziecko na wycieczce.Przydało by się trochę prowiantu i słodkie picie:):)Uwielbiam obserwować ludzi, to jak się zmienia wszystko dokoła.Powstają nowe restauracje, jadłodajnie,inne znikają.Jedne kamienice pięknieją, inne niszczeją.Budują się hotele, domy mieszkalne, zmienia się ten Wrocław.Chyba nie nadążam;)
Zimą nie chce mi się ruszać z domu.Jestem takim trochę niedźwiedziem.Lubię ciepły koc,pachnącą kawę i książkę, film.Wiosna natomiast wysysa mnie z domu.Mam ochotę na bycie przez duże B.
Wiosną chętniej idę do kina, jeżdżę rowerem,jem na mieście.Nastraja mnie pozytywnie,ładuje moje życiowe baterie ;)

Od dłuższego czasu prowadzę obserwacje dotyczące korzystania z telefonów.Na 10 osób na przystanku, osiem grzebie w telefonie.To samo jest w autobusie, sklepie,o zgrozo w samochodzie.
Ludzie nie potrafią już czekać.Nie wiedzą co mają ze sobą zrobić.Potykają się o własne nogi, bo widzą jedynie ekran smartfona. Ileż to razy, ktoś właził wprost na mnie bo był tak zaaferowany swoim wirtualnym życiem.Dzieciaki robią dokładnie to samo.Siedząc pod salą wszystkie co do jednego korzystają z telefonu.Wygląda to przerażająco gdy nie ma między nimi komunikacji face to face.

Wizyta u lekarzy
Ortopeda ponaciskał, powyginał, pokręcił moją głową i orzekł: pięknie!
Wystawił zaświadczenie o zakończeniu leczenia.
Brakuje mi tylko dokumentów od fizjoterapeuty ale ten obiecał je wysłać do piątku.

Ginekolog zbadał i orzekł:pęcherzyk w lewym, jakże upartym jajniku.
Stwierdził,że dziś lub jutro nastąpi jego eksplozja.Kazał się nie zrażać,tym,że jajowód jest niedrożny i próbować.Ano próbujemy,co zrobić;):)
Kazał mi brać podwójną dawkę aktywnego kwasu.Prawdę mówiąc szlag mnie trafi jak rano zaczynam kompletować suplementy.Czuję się trochę jak Adaś z Dnia świra. Juz dobiłam do 5 tabletek i towarzystwo ciągle się powiększa.
Wróciłam do clexane. Zaciskam zęby i kluje ten mój biedny, posiniaczony brzuch.
Często mam wrażenie,że po latach leczenia dysponuje większą wiedzą od niejednego lekarza.Dziś było podobnie.Skierował mnie na badanie kardiolipidów ale bez przekonania.To ja gadałam tradycyjnie, to ja pytałam, to ja dociekałam.
Kazał mi pojawić się za kilka dni w celu sprawdzenia czy eksplozja miała miejsce.Umówiłam się na sobotę do jakiegoś dziwnego pana.
Na szczęście idę wcześniej do fryzjera, co niewątpliwie poprawi mi humor i poczucie,że jaja niekoniecznie pękają ale chociaż mam niezły fryz.

Odebrałam auto od mechanika.Cena za naprawę 900zł. Śmiałam się,że teraz jedziemy do sklepów i oddajemy to, co kupiliśmy w Factory w sobotę:)Jest ból ale co zrobić.
Auto śmiga bajkowo:)

Jutro ploty z koleżanką;):)

Chodzi dzisiaj za mną ta piosenka..



Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 21 lutego 2017

Bezdzietność.Moja przyszłość?


Odkąd przyjechaliśmy tylko piorę.Dzisiaj zaczęłam prasować z obawy,że nie będziemy mogli niedługo wejść do pokoju.Sterta rosła i rosła.Jest nas dwoje i zawsze zastanawiam się skąd tego tyle.

Jutro odbieram dokumentację medyczną dotyczącą leczenia po wypadku.W zeszłym tygodniu neurolog orzekł,zdrowa i zdolna do wszystkiego:)Był nieco zdziwiony,że tak szybko doszłam do siebie.Szybko?Dla mnie to całe wieki!
Ortopeda jutro zakończy leczenie i składam papiery do ubezpieczyciela.Pewnie teraz się zacznie zabawa.
Umówiłam się od razu do ginekologa.Załatwię wszystko za jednym zamachem.
Nie oczekuję cudów bo to lekarz, u którego byłam gdy dowiedziałam się o ciąży.Przeciwnik in vitro i clexane. Chcę tylko sprawdzić czy wszystko ok.Jestem w okresie okołowulacyjnym i w sumie dobrze by było dowiedzieć się czy ta owulacja w tym cyklu była, jest, czy będzie.

Ostatnio studiowałam życiorysy wrocławskich ginekologów.Było tego trochę:)
Zdecydowałam się na dr pracującą w Medfeminie. Umówiłam się na 21 marca.Kobieta podobno ma pojęcie o niepłodności.Widziałam,że specjalizuje się w laparoskopii.Może w końcu ktoś mnie oświeci w temacie udrażniania jajowodów.Jedni zalecają, inni odradzają.Pat.

Dużo myślałam ostatnio o tym co dalej.Poczytałam o przemyśleniach innych kobiet o bezdzietności i trochę oswajam temat.Powoli godzę się z tym,że i mnie może on dotyczyć.
Ten wyjazd pozwolił mi spojrzeć na wszystko z dystansu.Było cudownie, mimo,że otaczały nas rodziny z dziećmi.Może też właśnie dlatego;)Napatrzyłam sie na takie sytuacje,że momentami oddychałam z ulgą,że mnie to nie dotyczy.
Bezdzietność nie jest zła albo dobra.Wiem,że życie bez może być równie wartościowe, fascynujące i piękne.Tak naprawdę nie wiem jak może być inaczej bo nigdy nie miałam dziecka.
Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, matka czwórki dorosłych już dzieci.
Ona:dobrze mieć chociaż jedno dziecko
Ja:A skąd wiesz, skoro nigdy nie byłaś bezdzietna?
I tak naprawdę o to w tym chodzi.Nikt z nas nie wie jak to jest.Nie ma czego porównywać bo nie znamy dwóch stron medalu.

Staram się szukać pozytywnych stron takiego stanu rzeczy i znajduję coraz więcej.
Myślę,że szczęście w dużej mierze zależy od tego czy godzimy się z pewnymi stanami rzeczy, czy ciągle walczymy,kopiemy się z życiem.
Zauważyłam,że czuję się szczęśliwa w momentach totalnej akceptacji, wdzięczności za to co mam.Czuję taki spokój i ciepło.Lepiej smakuje kawa, jedzenie podane z miłością,życie smakuje lepiej.
Są momenty, w którym myślę jakby to było być matką ale to nie jest stan permanentny,zadręczanie się,żal i rozpacz.Albo przyjmę to co dostałam, albo będę całe życie nieszczęśliwa  czekając na coś, co może nigdy nie nastąpić.Mam wybór i ja wybieram to pierwsze.

Może to dziwnie zabrzmi ale dużo ze sobą rozmawiam.Pytam siebie co się dzieje, co czuję.
Może nie wspięłam się na wyżyny samoświadomości ale znam siebie dobrze.
Coraz częściej myślę,że moja niepłodność, to kwestia głowy.Chyba nadal nie załatwiłam sobie przyzwolenia na bycie odpowiedzialną za kogoś.Mam olbrzymią potrzebę wolności i ta wolność nie daje mi kotwicy.
Kobiety rodzą dzieci i jakoś specjalnie nie analizują.Niepłodność sprawiła,że jestem mistrzem analizy.

Ostatnio zastanawiałam się nad tym jak to natura sprytnie pomyślała,dała nam czas.Facet może zostać ojcem do 70 tki (patrz frontmen Rolling Stones), a kobieta?
Mężczyzna nie musi się martwić,że jego płodność z wiekiem się pogorszy.My tylko liczymy ile jeszcze...


Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 12 stycznia 2017

Są takie dni...



Dziś przyszło na świat dziecko naszych znajomych.Cudowna, maciupka dziewczynka.
Cieszę się ale łzy smutku spływają po twarzy.Dziś dotarło do mnie,że może już nie być mi dane..
Gdybym miała 10 lat mniej..Gdybym zachodziła w ciąże, jak inne kobiety, łatwo,jedząc podłe żarcie i ćmiąc faje jak lokomotywa.Gdybym wcześniej zauważyła,że może być trudno.Gdybym..

Są dni takie jak dziś,że czuję się staro.Rozmowy koleżanek z pracy o wcinaniu wiesiołka,robieniu testów.Wiem,że one zaraz będą cieszyły się z pozytywnych testów,spacerowały z wózkami,nosiły zwiewne sukienki, a mnie pojawi się kolejna zmarszczka, pozbędę się następnej komórki jajowej,przywitam kolejną miesiączkę.Nie zadręczam się tym na co dzień ale są takie dni..

Koleżanka przygotowuje się do in vitro.Jest starsza ode mnie.Widzę jaką pokłada w tym nadzieję,Kibicuję jej z całych sił bo wiem,że to jej ostatnia szansa na dziecko.Posiada ogromne pokłady miłości..

Póki co podziwiam małe rączki,stópki dzieci koleżanek.Moja radość miesza się ze smutkiem.Jakoś ciężko to wytłumaczyć.Jakoś dziwnie życie się układa..S. pociesza, ociera łzy ale chyba nie rozumie,że mój zegar niedługo wybije 12..Czy dane mi będzie przekonać się jak to jest?
Powoli tracę nadzieję...
Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 19 września 2016

Dieta



W sobotę dostałam dietę.Przyznam szczerze,że jestem nieco podłamana.Wśród produktów wątróbka, łosoś, polędwica;/ Najbardziej przeraża mnie gotowana wątróbka bleeee!
Posiłki mają być spożywane co dwie godziny.Jadłospis jest bardzo urozmaicony.Jest mnóstwo mojego jedzenia:)Pod jadłospisem mam rozpisane wszystkie przepisy.Póki siedzę w domu będzie łatwo, gorzej jak wrócę do pracy.Godziny posiłków starała się dostosować  do moich godzin pracy.W sumie jest sześć posiłków dziennie.
Cały weekend rozkminiałam wszystkie zalecenia i przepisy.
Dodatkowo mam suplementować wit.D, wit.B12, betaine bezwodną(nie wiem co to) i metylofoliany.

S. zaskoczył mnie wczoraj niesamowicie.Długo nie wracał z pracy aż w końcu wtoczył się do chałupy z trzema siatami produktów.Kupił mi wszystkie produkty z jadłospisu na kilka dni:)
Musimy uważyć zakwas buraczany.Robi się go trzy dni!
Będzie trochę zabawy, bo trzeba pilnować godzin.

Dzisiaj rozpoczęłam wyzwanie.Śniadanie owsianka na mleku ryżowym.Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie konsystencja zupy;/Często jem owsiankę ale raczej na gęsto.Oczywiście pół wylałam na siebie hahaha:)

To nie jest dieta redukcyjna, no może trochę ale przede wszystkim ma za zadanie dostarczyć cholinę, antyoksydanty, betainę, wit. z grupy B oraz metylofoliany.Te wszystkie substancje mają pomóc w zagnieżdżeniu i donoszeniu ciąży oraz obniżeniu poziomu homocysteiny, której nadmiar prowadzi do zaburzeń układu sercowo - naczyniowego.
Dietetyczka opowiadała mi,że jej koleżanka dopiero po 3 udarze zaczęła kompleksową diagnostykę i okazało się,że ma mutację MTFTR.

Planuję napisać osobny post dotyczący metylacji.Temat jest bardzo ciekawy.

BMI mam 20,7 norma 18, 5 - 24,9, więc źle nie jest:).Tkanka tłuszczowa 24,6 norma 21 -33.
Rzekłabym ideał:):):)

Ciekawa jestem efektów.Zaczynamy!:)


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Niepłodność




Ten blog miał być inny, nieprzesiąknięty niepłodnością i tym całym smutem.
Miało być wesoło;)

Po invitro mam mocne postanowienie.Nie chcę,żeby niepłodność określała mój byt.Nie chcę w kółko o tym gadać, pisać, dyskutować.Nie chcę się w tym taplać.Czuję,że ta suka wciąga jak bagno, nie pozwala oddychać, zabiera wszystko co najcenniejsze.
Nie chcę się przedstawiać:Hej, mam na imię Edyta jestem niepłodna.Nie chcę być ekspertem, nie chcę być od niej uzależniona. 

Są dni kiedy rozsiada się jak hrabina na kanapie i próbuje rządzić.Są dni,że siedzi skulona w nogach i boi się odezwać.Wiem,że już na zawsze będzie gdzieś obok, nawet jak urodzę dziecko, będzie we wspomnieniach, koszmarach,flashbackach.

Czasem, czytając mój stary blog http://niedoczekanienanie.blogspot.com/ mam wrażenie,że to nie ja, nie moja historia.Jakbym stała za szybą i obserwowała jej życie.Boże jakie ono było smutne..
Nie chcę do tego wracać.Odkreśliłam invitro grubą krechą.Było, minęło.
Potrzebuję radości, którą kiedyś miałam.Potrzebuję energii, z którą witałam każdy dzień, czekając co mi przyniesie.Potrzebuję ludzi, nie litości i głaskania po głowie, autentycznych kontaktów opartych na empatii, zaufaniu i miłości.

środa, 3 sierpnia 2016

Radość gdy inni płaczą..




Bardzo się cieszyłam dopóki nie przeczytałam kilku postów.Radość uleciała jak powietrze z balonika.
Niedawno byłam po drugiej stronie i wiem jak boli wiadomość o kolejnej ciąży.
Blogowe ciąże zawsze mnie cieszyły, może dlatego,że nie ma takich emocji, nie widzę brzucha, nie jestem związana emocjonalnie z osobą.
Wiem,ze to nie moja wina i nic na to nie poradzę ale chyba nie potrafię się cieszyć tak jak myślałam.
Dookoła niepłodne.Nieszczęśliwe, smutne i poranione, a ja mam się cieszyć?

Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, z którą byłam nad morzem.Dziewczyna jest młodsza ode mnie.Jest przed trzydziestką.Zawsze miała nieregularne cykle i często jej się spóźniał okres.Pamiętam jak reagowałam na wiadomość,że nie ma okresu.Więdłam w środku.
Teraz Ona mi mówi,że poroniła.Ja naładowana pozytywnymi wiadomościami dostaję informację,że ktoś cierpi.Nie miałam zamiaru jej mówić o mojej ciąży ale jak już mi powiedziała, stwierdziłam,że teraz to na pewno jej nie powiem.

Za tydzień jedziemy na wesele.Będą dziewczyny z pracy.Nie będę piła oczywiście i pewnie wszyscy się zorientują.Powiedziałam kilku osobom.Koleżanka,o której pisałam wczoraj na info,ze jestem w ciąży popłakała się,aż się sama wzruszyłam.Łzy leciały jak grochy:)To było jakieś nowe doświadczenie.Ktoś może się tak cieszyć z naszego szczęścia.

Chciałabym żeby wszyscy byli szczęśliwi.Takie naiwne to i dziecięce.
Przeżywam każdą porażkę, cierpienie i smutek blogowych koleżanek.Często czytam i nie komentuje, bo nie wiem co napisać.Czasem słowa nie pomogą..
Droga cierniowa bez dwóch zdań.Przetrwają najsilniejsi.Poobijani,poranieni, wstają po raz kolejny z kolan.Nikt nie wie, gdzie ta droga się kończy.Nie widać horyzontu.Ile jeszcze przyjdzie nam znieść, ile łez wylać,ile stracić?

Ja też dostałam po dupie ale starałam się zawsze dostrzegać plusy.Nowe znajomości, blog, którego nigdy bym pewnie nie prowadziła,więcej empatii, mniej egoizmu.Staram się skupić na tym co mam, bo łatwo o tym zapomnieć w pogoni za dwoma kreskami.Nadal wierzę,że życie może być piękne z dzieckiem lub bez niego, każdy tylko musi znaleźć swoją drogę..

Wiem,że jest ciężko ale nie poddawajcie się!Tylko od nas zależy co zrobimy z naszym życiem i jak je przeżyjemy.W smutku?Rozpaczy?Czy dostrzegając małe radości?
Nie przestawajcie wierzyć!Życie potrafi zaskakiwać;)

p.s Napisałam do ginosa w sprawie clexane. Kazał mi brać (to ten dziwny ginekolog który kazał mi brać clexane cały czas).
Dzisiaj fryzjer.Zapytam o tą hennę;)
Piersi zaczynają boleć;/


Pozdrawiam NieMatka;)

niedziela, 31 lipca 2016

Cuda!!!Naturalna ciąża po in vitro!

Mało zawału nie dostałam kiedy zobaczyłam dziś na teście drugą krechę!!!!!
Jestem w ciąży!!!
Nie mogę w to uwierzyć ale dwie soczyste krechy mnie przekonują:)



Już wiem skąd ta skurwioza;)Od kilku dni żremy się jak psy;)
Wczoraj pojechaliśmy rowerami do miasta.Nie miałam siły przebierać szkitami.
Było mi słabo i nie miałam siły, co u mnie rzadko się zdarza.
Rower uwielbiam ale wczoraj był dla mnie katorgą.Brakowało mi tchu!

Jeszcze przed wyjazdem się pokłóciliśmy, a potem było już coraz gorzej.
Czułam,że coś jest na rzeczy ale bałam się dopuścić do siebie te myśli.
Wysoka temperatura, zadyszka, ból brzucha, wzdęcie;)ciągnięcie pachwiny w nocy, płaczliwość, francowatość sięgająca zenitu!

Wczoraj był 35dc. Kupiłam test ale odwlekałam zrobienie go, bo bolał mnie brzuch, więc stwierdziłam,że zaraz dostanę miesiączkę.
Rano naszczałam na plastik.Przecierałam oczy ze zdziwienia i aż przysiadłam.Dwie grube krechy!
Zbudziłam S. To jakiś cud!

Po miesiącach, latach leczenia, kłucia się, koszmaru, jestem w ciąży naturalnej!
Reset, słońce, morze, załatwienie sobie w głowie sztamy z niepłodnością,dopuszczenie myśli,że nie będę matką paradoksalnie przyczyniło się do cudu;)

W tym cyklu brałam Oeparol, trzy razy dziennie od 1dc do owulacji i odstawiłam.Wiesiołek podobno rozrzedza śluz i ułatwia poślizg plemnikom.Nie wiem czy to zasługa oleju czy odpuszczenia ale to w tej chwili nie ważne.Nawet jak się nie uda teraz, to wiemy,że można,że jest szansa;)że cuda się zdarzają:)!
Dziś jest 9 dni po terminie miesiączki.Nie wiem teraz co robić.Nigdy nie byłam w ciąży, tak naprawdę;)Pomocy!;)


Pozdrawiam NieMatka;)jeszcze NieMatka;):)

czwartek, 28 lipca 2016

Pamiątki po in vitro.

Robiąc porządki natrafiłam na to:




Kolejna pamiątka z podróży po dziecko.Sterta strzykawek!Usuwam wszystkie ślady, przypominające mi o tym koszmarze.Nie chce na to patrzeć.Umówiłam się z paniami w przychodni,że mi to zutylizują.Jeszcze zostały mi trzy opakowania luteiny 100.Może kiedyś się przydadzą.Póki co zakopałam je głęboko w szafie!

Zrobiłam sobie poziom homocysteiny. Wynik - 9.Norma od 5 -12.Zdrowa jak koń.

Chodzę nabuzowana jak bomba, która zaraz ma eksplodować.Wszystko mnie wkurza, jestem złośliwa i rozdrażniona.Niech ta franca już przyjdzie bo oszaleję!Wzruszam się na jakichś pierdołach, reklamach.Może już oszalałam?!
Czytałam,że po in vitro często zdarzają się cykle bezowulacyjne i wydłużone.Dziewczyny nie mają miesiączki po dwa miesiące!

Kupiliśmy przewodnik po Bieszczadach.Nie wiem czy uda nam się obejrzeć te wszystkie cuda:)
Kolejna wyprawa przede mną;):)
Jeszcze tylko muszę kupić jakąś nawigację bo mój nawigator często zawodzi;)


Ostatnio wyrzucam z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego, stąd chyba częstotliwość pisania postów.Może uspokoję się za jakiś czas ale na razie piszę, piszę, piszę;)

New York!





sobota, 16 lipca 2016

Dieta przy mtftr



Wczoraj zaczęłam szukać diety przy mtftr. Wygląda na to,że musiałabym odstawić nabiał i gluten.
Czyli będę żyła zasysając energię słoneczną.Mięso jem sporadycznie ale myślę o zupełnym odstawieniu, jak odrzucę jeszcze gluten i nabiał to za wiele nie zostanie.Trochę krzaków, kasza i woda hahaha:)
Szukałam informacji na temat przyjmowania clexane przed ciążą.Nic nie znalazłam.Chyba na razie sobie odpuszczę bo jakoś nie widzę kłucia się w momencie, gdy przyczyna naszej niepłodności jest nie do końca poznana.

Wczorajsza rozmowa z mamą.
Nieco mnie zagotowała.Zaczęłam jej opowiadać o lekarzu i pomyśle z dietą.Stwierdziła,że wszystko biorę na siebie, a przyczyna może leżeć po stronie S.Czułam jak pokrywka zaczyna podskakiwać, woda wrze.Czy to ważne po czyjej stronie jest problem?Problem dotyczy nas!!!
I oczywiście,że wegetarianizm S. też może być problemem.Jasne!!Chłop nie pije alkoholu w ogóle, nie pali, nie żre świństw i to jest powód naszej niepłodności.A wegetariańskie dzieci na świecie wzięły się z kapusty!Nie chciałam już się kłócić ale mnie zagotowała.
Tak czy inaczej myślę o wizycie u dietetyka tylko to musi być ktoś, kto zna się na niepłodności.Na razie nikogo konkretnego nie znalazłam.

Wczoraj miałam cały dzień skopany humor.Beznadziejny lekarz,ciocia dobra rada - mama,bezradność.
Czasem mam ochotę zamknąć temat i nie wracać do niego bo czuję tylko frustrację i złość.
Jestem skazana na jakichś popieprzonych lekarzy, którzy pozjadali wszystkie rozumy.
Żebym chociaż znała przyczynę...Dalej jestem w czarnej dupie!

Obejrzeliśmy film ,,Amy".Bardzo smutna historia piekielnie zdolnej młodej kobiety o głosie czarnoskórej wokalistki.Problemy rodzinne wepchnęły ją w łapy uzależnionego od narkotyków palanta, który ściągnął ją na dno, zaprzepaszczając fenomenalnie zapowiadającą się karierę.
Narkotyki, bulimia, alkohol.Samounicestwienie...Nie była przygotowana na taką popularność o czym sama mówiła.Ona po prostu chciała śpiewać.
Wsiąkła w bagno bez reszty.Ojciec pojawił się nagle by czerpać zyski z działalności córki.Gad, który wypchnął ją w trasę, mimo koszmarnego ciągu.Zapakował ją do samolotu,ośmieszył, pokazał jaka jest słaba i pogubiona.Wstrząsający, poruszający..Taki głos!Taka indywidualność!Taka tragedia!
Uwielbiałam jej styl.Była twarzą Freda Perrego. W jego polówkach wyglądała jak nikt inny!
Film dołączony jest do Twojego Stylu.


piątek, 15 lipca 2016

Wizyta u ginodziwoląga


Po raz kolejny kulą w płot.Czekając pod gabinetem mało nie narobiłam w portki.Nie wiem dlaczego wizyty u lekarza tak na mnie działają.Odczuwam jakiś irracjonalny strach!Może chodzi o to,że lekarz ma nade mną swojego rodzaju władzę, wiedzę, której ja nie posiadam i nie potrafię  zweryfikować.
Muszę mu zaufać, a po ostatnich doświadczeniach jest to bardzo trudne, a nawet niemożliwe.
Przed gabinetem oczywiście kobiety z pięknymi, okrąglutkimi brzuchami.

Lekarz przedziwny!Miałam wrażenie,jakby siedział na gorącym piecu!Rozpieprzony na maxa!
Taki cwaniak, który pozjadał wszystkie rozumy.Czy ja kurna tak wiele oczekuję?Odpowiedniego podejścia, szacunku, empatii?
Nawet nie spojrzał w nasze papiery.Kompletnie nie zna się na niepłodności.Badając mnie wypytywał o przeprowadzone badania i mutacje.Stwierdził,że przy mojej mutacji powinnam brać cały czas acard,kwas foliowy i heparynę. Clexane cały czas!Jakoś tego nie widzę.Stękał coś o diecie przy mtftr ale szczegółów nie zna.Powiedział,że nadżerkę ma co druga kobieta i żeby sobie tym głowy nie zaprzątać.
Generalnie niczego odkrywczego się nie dowiedziałam.Miałam wrażenie,że wizyta trwała 5 minut.Nawet nie wiem czy zdążyłam o wszystko wypytać.Wspomniał coś o przeciwciałach ale stwierdził,że u nich tego nie robią.Dodał,że przy nieprawidłowych wynikach można wprowadzić sterydy ale one są kontrowersyjne i koniec tematu.
Wyszłam załamana.Nie wiem skąd takie dobre opinie.Może od pacjentek, które lubią taki nonszalancki stosunek do pacjenta.Może gość ma wiedzę ale jego zachowanie mnie odstręczyło.
Tylko raz trafiłam na ludzkiego lekarza.Był to człowiek, który robił mi histeroskopię.Lekarz z powołania.Jeden, jedyny.Czy to nie smutne?
Podsumujmy:acard, clexane all the time i kopulowanie.Bombowo!