Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lutego 2019

No to mamy problem!


Zdjęcia psiury pokazują,że więzadło poszło.Do tego ukazało problem z lewym biodrem.
Wczoraj spędziliśmy 1,5 h u ortopedy.Wyszłam od niego z głową sześć na dziewięć.
Sytuacja wygląda tak,że może nam zaproponować jedynie zabieg tplo. Wybór metody zależy od wielkości i masy psa.Nasza Lenka waży już 30kg i jedynie ta opcja wchodzi w grę.
Jakoś przełykałam powoli te żeby jedna za drugą, dopóki nie padła cena zabiegu.
Ta żaba utknęła mi w gardle.Cena zabiegu to 3500zł!W tym miesiącu wydaliśmy już 800zł na kudłatą i ten koszt nie wydawał mi się jakiś znaczny porównując go do tego co nas czeka teraz.
Musimy to zrobić i to akurat nie podlega dyskusjom.Pies cierpi, problem się pogłębia.
Obecnie jest na lekach przeciwzapalnych.Moja Luśka radzi sobie świetnie zważywszy na to,że ją ta łapa boli.Cały czas kuleje, nadwyrężając łapę lewą co może się odbić fatalnie na zajechanym już stawie biodrowym.






Czy ja mogłabym tej słodyczy czegoś odmówić?

Do dziś ranka byłam w czarnej dupie.Gonitwa myśli skąd wziąć pieniądze.
Zadzwoniliśmy do fundacji.Umowa adopcyjna co prawda nie zapewnia kosztów leczenia psa ale ta sytuacja jest wyjątkowa.Kilkaset złotych możemy wydać na leczenie ale nie kilka tysięcy.
Okazało się,że fundacja zwróci nam część kosztów, resztę może się uda zebrać ze zbiórki.
Najlepsi byli w fundacji.Chcieli nam wrzucić jeszcze jednego psa na dom tymczasowy;)
Może na wsi wzięłabym kilka ale nie w bloku z tetrykiem i kulasem;)

Musimy podjąć szybko decyzję bo termin mamy na środę, potem długa rekonwalescencja.
Na szczęście w nieszczęściu mąż jest na długim zwolnieniu,więc będzie się w stanie nią zaopiekować.
Problem będzie z pokonywaniem schodów co po zabiegu jest wykluczone.
Jakoś musimy to wszystko przetrawić i przemyśleć na spokojnie.
Ten rok nie zaczął się dla nas łaskawie.Nie wiem skąd czerpiemy na to siłę ale jakoś udaje się nie zwariować.
Dziś czeka nas jeszcze wizyta u dermatologa bo dziadek jest chyba alergikiem. Jego skóra jest czarna co podobno jest wynikiem niedoczynności.Martwią mnie jednak łysiejące placki.Dziś się wszystko wyjaśni.Mam kurna izbę przyjęć w domu;)Na szczęście S. trochę odżył bo było z nim kiepsko.
Nawrzucałam mu,że ma się nie dołować bo mamy szczęście - szybka diagnoza, miejsce w szpitalu, wynik niejednoznaczny.Reszta to pozytywne myślenie i siły do walki.

Do do filmów na których byliśmy to trafione typy.Jedynie na Zabawa, zabawa drugi raz bym nie poszła.To raczej nie film dla osób, które mają w rodzinie alkoholika.Otwiera rany i wwierca się do kości.Mnie rozbolał brzuch. Zastanawiałam się z czego śmieją się ludzie na sali bo tam dla mnie nie było nic śmiesznego.Film jest naprawdę mocny, przerażający i nie kończy się dobrze.
Wspomnienia ożyły..

P.S Odebraliśmy kalendarze!Co prawda w tym roku Leny w nich nie ma ale i tak są piękne!



Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 31 stycznia 2017

Zimowy czar

Zachwycam się zimą.W końcu sypnęło śniegiem.Nie lubię tej pory roku gdy jest szaro i zimno ale gdy tylko zrobi się biało, pojawia się  magia.
Jak byłam dzieckiem uwielbiałam wpatrywać się w niebo i łapać językiem biały puch.

Rano na szybie znalazłam piękne malowidła.




W głowie już ferie.Po raz pierwszy wyjedziemy we czwórkę.Trochę się boję jak to będzie bo suczka jest arcynieposłuszna!Zeżre wszystko co znajdzie.Nie mam już do niej siły.Przez pięć lat psa niczego nie nauczono.Już zaczynam myśleć,że oddali ją bo nie mogli sobie z nią poradzić.
To dzikuska!Kocham tę bestię ale muszę się za nią wziąć bo tak dalej być nie może.

Mama wróciła.Jestem spokojna.
Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 3 listopada 2016

Suczka!


S. zadzwonił dzisiaj do fundacji w sprawie Dino.Zaproponowano nam suczkę, która pilnie potrzebuje domu.Podobno Ci ludzie mają dwa psy i juz kiedyś chcieli je oddać.Fundacja namówiła ich rok temu by tego nie robili ale jak widać się nie udało .Nie wiem jak można oddać psy.
Pies jest bardzo dominujący i ta biedna suczka jest pod butem.Przeczytaliśmy jej charakterystykę, zobaczyliśmy zdjęcie i postanowiliśmy,że bierzemy!
Na razie na DT. Zobaczymy jak będzie funkcjonowała z naszym kudłatym.
Lena jest bardzo podobna  do naszego gamonia:)

Decyzja zapadła!
Czekamy na umowę:)
Mam nadzieję,że ogarniemy dwie bestie:)
Dzieje się!

Do psychologa umówiona jestem na poniedziałek.Oczywiście nie obyło się bez zonka. Usłyszałam,że już wykorzystałam trzy porady w ramach abonamentu co jest nieprawdą.Muszę do poniedziałku wyjaśnić sprawę.

Zaliczka wpłacona, formularz wysłany,zatem na weekend zamierzam pobawić się w artystę;)

Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 2 listopada 2016

Decyzja



Wczoraj podjęłam decyzję o wizycie u psychologa. Myślałam,że minie,że chwilowe ale nie mija..
Zaczynam płakać i nie wiem co się dzieje.

S. chyba nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji.Myśli,że ktoś mi robi krzywdę w pracy.Widzimy się wieczorem,więc nie widzi mnie w stanie totalnej rozsypki.

Wczoraj rozpłakałam się nagle...Powiedziałam,że potrzebuję pomocy bo sama nic nie wymyślę.
Nie ma realnego powodu mojego smutku.Czuję,ze on siedzi pod skórą i zaczyna się sączyć każdym porem mojego ciała.Wypływa jak trucizna,jak maź, która oblepia mnie całą.

Mam trzy darmowe wizyty w ramach ubezpieczenia prywatnego.Jutro pojadę po skierowanie.Niech ktoś fachowym okiem oceni czy to minie czy trzeba się trochę pomęczyć.

Decyzja nie jest dla mnie trudna.Nie czuję wstydu.Przeszłam już kilka terapii grupowych.
Może jakieś stare sprawy zaczęły wypływać na powierzchnię.Wydaje mi się jednak,że wypadek dopiero teraz odbił się na mojej psychice.Nadal mam zawroty głowy.Do sprawności całkowitej jeszcze długa droga.
Nie mam nawet czasu jechać po wyniki tomografu.Może jutro się uda.

W pracy jestem bardziej z dziećmi niż z koleżankami.Staram się nie rozmyślać, tylko robić co trzeba.
Dzisiaj dostałam informację,że zwolniło się miejsce na kursie z arteterapii.Może ta terapia trafiła idealnie w punkt.Może mi się teraz przyda:)
Dziś również dostaliśmy info o psie do adopcji.Z rudym daliśmy sobie spokój bo wymaga mnóstwo czasu i pracy, a ja go teraz nie mam za wiele.Ten dzisiejszy psiak mieszka w hoteliku.Jest zalękniony i potrzebuje dużo miłości.Może to ten?Może i on mógłby mi teraz pomóc.
Wróci S. i porozmawiamy.To poważna decyzja.

Dino.
Ma ok 5 lat.Słodki jest!


S. zrobił wczoraj tort bezowy.Spędziliśmy fajny dzień.Tylko my, filmy i pies:):)


Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 1 września 2016

Wróżenie z fusów i rozpoczęcie roku szkolnego!




Zaczęło się...
Małe wariaty opanowały szkolne mury.Szczerbate,rozdarte i słodkie:)
Miałam ściśnięty żołądek przestępując dziś rano próg szkoły.
Wystrojone dzieciaki, przerażeni rodzice i nauczyciele:)

Mam poranną zmianę. Rabotam do godz.13.00 czasem 14.00.Nie wiem czy wstanę na 8.00;)

Byłam w totalnym stuporze.Wszyscy wrzeszczeli, baby trajkotały, a ja siedziałam wpatrzona w jeden punkt.Witaj w szkole, Edka!
Gdy zaczęłam robić dekoracje powrócił dobry humor.
Syf totalny te baby robią.Czekają mnie generalne porządki.
Książki w stanie krytycznym.Płyt,które nagrywałam z muzyką nie ma.Pomocy!
Człowiek znika na rok, a wraz z nim ład i porządek;):)aż chciałoby się powiedzieć prawo i sprawiedliwość;)

Dietetyczka okazała się niewypałem ale tak czułam.Postanowiła skierować mnie do swojej koleżanki, która najpierw mi zrobi testy pokarmowe za 500zł.Hola, hola!Ale ja nie mam nietolerancji, tylko mutację.
Zadzwoniłam do mojego czarnego konia:)Do kobiety, której odpowiedź zamieściłam w poście

Rewelacja!Młoda dziewczyna ale kompetentna i bardzo sympatyczna.Rozmawiała ze mną chyba z pół godziny.Byłam w lekkim szoku,że ktoś zemną rozmawia nie pobierając za to opłaty.Nie uiściłam no;)
Chciałam uzyskać odpowiedź czy te testy, które zaproponowała mi tamta są konieczne.
Usłyszałam,że skupiamy się na mutacji, a nie nietolerancji.Już ją kocham!Czuję,że mnie nie naciągnie,a jest mi w stanie pomóc.
Jestem zadowolona i pełna optymizmu, zresztą jak zawsze:)Umówiłam się do niej na wtorek.

Niestety macica nie chce współpracować.Zaparła się i trzyma.Rano jadę do szpitala.Mam nadzieję,że będzie szybko i w miarę bezboleśnie.Dużo tego nie ma , więc może nie będzie tak źle.

Książka Pauliny, rewelacja!Bez zadęcia, wymądrzania i dupościsku. Robiłam kilka byków.
Wiedzieliście,że mówi się kłaść coś na tapet, a nie kłaść coś na tapetę?Albo mówi się zasypiać gruszki w popiele, a nie zasypywać?
Ortografia, interpunkcja,mowa potoczna (no lubię ją i koniec, zresztą Paulina także).
Jeśli chcecie odświeżyć pamięć, polecam!

Pies
Wiem,że jestem walnięta ale napisałam znowu w sprawie psa.Laska pewnie myśli,że zwariowałam. Chcę, nie chcę, waham się, jestem pewna i tak w kółko.
Zdecydowałam się na dom tymczasowy.Podobno mają ich jak na lekarstwo. Podjęłam decyzję sama i bałam się powiedzieć S.Wrócił z pracy zajechany jak koń i już nie miał się siły gniewać:)
Juhuuuu!Będę miała drugiego piesia:)Czekam na wieści z fundacji.





Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 13 lipca 2016

Nie kupuj, adoptuj!Nie porzucaj na wakacje!Kochaj!




Nawiązałam kontakt z osobą z Fundacji Warty Goldena. S. mnie zabije;)Wiem,że On też chciałby drugiego wariata ale jest takim rozumem w naszym związku.Ja w gorącej wodzie kąpana, najchętniej już jechałabym po psa i w nosie mam co dalej.Wiem,że do września na pewno żadnego nie przygarniemy.Dziewczyna pytała czy nie chcemy być dt. Często o tym myślałam ale boję się,że nie będę potrafiła oddać psa i końca nie będzie.

Pora wakacyjna, więc psów pojawiło się mnóstwo.Jak można oddać zwierzaka?!Bo wakacje, urlop, wyjazd?!Co za ludzie?Patrze na tego mojego gamonia i nie wyobrażam sobie,że mogłabym go oddać.Chyba serce by mi pękło.On jest taki ufny i kochany.Wyczuwa każdą emocję, zarówno złą jak i dobrą.Czuje kiedy jesteśmy zdenerwowani, smutni i radośni.To członek rodziny, a nie przedmiot.Jeździ z nami wszędzie, chyba,że podróż jest dla niego męcząca.

Jak byłam dzieckiem miałam swojego ukochanego Puszka.Kiedy wyprowadziliśmy się od ojca, on nas znalazł i spał na wycieraczce bo mama nie chciała pchlarza w domu.Był taki oddany!Potem dowiedziałam się,ze ojciec go zostawił w lesie.Myślałam,że oszaleję!Jak można być takim człowiekiem?Śmie nazywać  siebie miłośnikiem zwierząt!?Nigdy mu tego nie zapomniałam...
Jeżeli człowiek nie potrafi okazać serca zwierzęciu, tak samo nie okaże go człowiekowi.


Nasza ankieta jest w Fundacji, więc będziemy obserwować psiaki.Może się zakocham od pierwszego wejrzenia;)Chyba wzięlibyśmy sunię dla odmiany:)
Dziś na olx widziałam Goldena na łańcuchu.Myślałam,że mi serce pęknie!Przecież to pies do przytulania, głaskania, delikatny i wrażliwy.Jak można go więzić na łańcuchu?
Coraz więcej złociaków w schroniskach.Przecież te psy nie mają za grosz agresji!To ludzie sprawiają,że są agresywne.

Mam sąsiadkę, która ma dwa wielkie psy.Druga sąsiadka z bramy obok, ma również dwa czworonogi o dużych gabarytach.Obie nie mają dzieci.Czyżbym miała dołączyć do bezdzietnych psiar?


Jak można nie kochać tej mordeczki:):);*