Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 sierpnia 2017

Wątpliwości

Wakacje powoli dobiegają końca.
W zasadzie zostało mi półtora tygodnia bo 28 sierpnia muszę się już stawić w robocie.
Zaczynam się spinać.
Wiem,że to będzie trudny rok, pełen zmian i niewiadomych.
Nasz zespół zostanie podzielony na dwa budynki i jeszcze nie wiem w jakim składzie będę pracowała.
Próbuję jeszcze o tym nie myśleć ale to trudne;)

Na weekend jadę do Berlina zobaczyć młodego.
Kupiłam mu fajne ciuchy.Najbardziej kolorowe jakie były:)
Cieszę się na spotkanie z bratem, chciałabym także zobaczyć Berlin.
Najpierw jadę po mamę.Odbiorę przy okazji twardy dowód bo był już gotowy dwa tygodnie po zarejestrowaniu auta.Dostałam informację,że jest do odbioru jak byliśmy na Podlasiu.

Muszę się do czegoś przyznać.
Wakacje zawsze leczą mnie z dzieci.Tyle się  naoglądam,że zaczynam wątpić.
Jak widzę te udręczone kobiety, naburmuszonych mężczyzn, marudzące dzieciaki, czuję,ze to nie dla mnie.
Czasem mam wrażenie,że jestem już po drugiej stronie.Tak czuję teraz.
Ja się chyba do tego nie nadaję.
Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 19 maja 2017

Praca,praca, praca


Czasami zapominam,że prowadzę bloga;)
Robota totalnie mnie pochłonęła.
Głowę mam tak nabitą pomysłami związanymi z pracą,że cięszę się niezmiernie,że koniec roku się już zbliża.Czasu mało, a ja ciągle coś wymyślam.
Maj i czerwiec to chyba najbardziej aktywne miesiące w mojej szkole.
Ostatnio zajmuje mnie bookcrossing, który zamierzam zaszczepić w mojej placówce.
Mamy już zaplanowane spotkanie z wydawcą, teraz zastanawiam się nad lokalizacją półki, tak,żeby na nikogo nie spadła;)
Po drodze pisanie kartek dla dzieci z hospicjum, spotkania z wolontariuszami z Przylądka Nadziei, zbiórki pieniędzy,przeglądy talentów,festyny,pokazy, konkursy itd., itd..

Szukanie auta idzie mi kiepsko.Jak coś znajdę to daleko albo diesel.Na razie swojego nie sprzedam bo boję się,że nic nie znajdę do wakacji.
Na dniach spodziewam się decyzji w sprawie odszkodowania.Może się okazać ( jest bardzo prawdopodobny scenariusz),że bez walki się nie obędzie.

Dziś zrobiliśmy badania psinie bo chcemy ją wysterylizować.
Była taka dzielna moja mała dziewczynka.Nawet nie pisnęła.Hałas uliczny bardzo ją stresował i nie mogliśmy jej utrzymać.
Wyniki badań do sterylizacji wyszły idealne ale jest podejrzenie choroby tarczycy bo ma podwyższoną bilirubinę, a do tego nie przybiera na wadze.Pięcioletni pies waży 27 kg.
Zmartwiłam się trochę.Mam nadzieję,że te podejrzenia będą chybione.

Nie znoszę lata, więc pogoda mnie wykańcza.
Tęsknię za prawdziwą wiosną, a nie upałami zaraz po zimie!

Jutro mam wizytę u ginekologa, a w poniedziałek jadę na zieloną szkołę.
Niech ten pociąg trochę zwolni;)

No i w poniedziałek kończę 39 lat.Naprawdę?!!!:):)


Moja dzielna dziewczynka


Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 21 kwietnia 2017

Zmęczenie materiału



Jakoś poszło.Może nie jakoś.Poszło bardzo dobrze.Trema była ale tylko przy prezentacji, w części warsztatowej zniknęła.To były warsztaty dla nauczycieli połączone z zajęciami otwartymi.
Dzieci dały czadu, natomiast grupa nauczycieli trafiła mi się mocno nieruchawa.
Jakoś nigdy nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy zapisują się na takie zajęcia i nie chcą brać w nich czynnego udziału.Obserwuję to często.Czy to wina wstydu,wystawienia się na ocenę,strach przed porażką, czy raczej charakteru.Może ja jestem nienormalna,że lubię się bawić zawsze i wszędzie:)
Fajne było to,że jak już się baby przełamały bawiły się przednio.Było sporo śmiechu:)
Najważniejsze,że już po, a karty ewaluacji były bardzo pochlebne, więc jestem zadowolona:)

Dziś sama byłam na kursie.Wyszłam zawiedziona.Chyba spodziewałam się czegoś innego.Zajęcia poświęcone było zajęciom fitnesowym dla dzieci. Mimo,że sama jestem instruktorem to jednak ciężko dostosować typowy fitness do zajęć z dziećmi.Działam trochę na wyczucie.Oczywiście dzieciaków nie można katować intensywnymi ćwiczeniami wzmacniającymi.
Ten kurs był raczej dla świeżaków, którzy nie mają pojęcia o zajęciach fitness.Trochę się wynudziłam.Prowadząca chyba nie była zadowolona z ilości zadawanych przeze mnie pytań.
Jestem wymagającym klientem;):)Jak mam kogoś uczyć, to sama chcę znać celowość ćwiczeń i zadań ruchowych.No nic.Wyszłam z niedosytem.Za dużo gadania, za mało praktyki.Stwierdziłam nieskromnie,że sama mogłabym takie szkolenie przeprowadzić.

Jutro mam kolejny kurs i starczy mi do końca roku.Jestem zmęczona.Te kilka dni mnie wydrenowało z energii.Wczoraj pękała mi głowa.Miałam wrażenie,że się rozchoruję bo gardło mnie zaczęło drapać.Jakoś przeszło na szczęście.Teraz muszę zwolnić.Dwa miesiące i wakacje:)

Nie udało mi się wbić do Medfeminy.W czwartek mam wizytę u lekarza Medicoverowego.
Czuję się jakoś dziwnie.Testy owulacyjne wychodzą negatywne od kilku dni, a dziś jestem w 14dc.
Według przypadkowej pani ginekolog od niedzieli powinnam zacząć brać duphaston. Nie wiem czy brać czy nie.Mam za sobą trzy wizyty u trzech różnych lekarzy.
Komu zaufać?

Bukartyk śpiewa mi w aucie.Uwielbiam jego teksty!Fantastyczna umiejętność obserwacji świata.
I jakie bliskie mi poczucie humoru.



Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 11 kwietnia 2017

Czy mężczyzna nauczyciel powinien przytulać uczniów?


Pewna mama zrobiła awanturę nauczycielowi,do którego przytuliło się dziecko.Przytuliło to za mało powiedziane.Oparło się o niego.Dostało się dziecku i nauczycielowi.
Czy mężczyzna nauczyciel to jeszcze człowiek czy pedofil?
Popadamy w jakąś histerię.Jedyne co tłumaczy rodzica to ewentualne wcześniejsze niemiłe doświadczenia w tym temacie.
Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy nauczyciel odpycha dziecko w obawie przed posądzeniem go o molestowanie.Dużo nie trzeba.Wystarczy dobre zdjęcie wykonane z ukrycia.
Mam znajomego, który pracuje w przedszkolu.Co on ma powiedzieć?
Dziecko płacze, nie dotyka ze strachu.Dziecko potrzebuje przytulenia bo ma gorszy dzień, nie ma takiej opcji.
Dlaczego kobiet nie posądza się o molestowanie?Przecież równie dobrze mogłaby zrobić krzywdę dziecku.Wejść do toalety uczniów - ryzykowne, mimo,że mogłyby dziać się tam rzeczy straszne.
Nie przytulisz - jesteś nieczuła/nieczuły, przytulisz - pedofil - molestator.
Nie popadajmy w paranoję.Trzeba być czujnym ale nie histerycznym. Posądzać ludzi o złe zamiary tylko dlatego,że są określonej płci? Przecież to dyskryminacja.W jakim położeniu stawia się taką osobę?
Wiecie co, coraz mniej podoba mi się ta robota, ten świat,sposób wychowania, a raczej jego brak.
Nie wiem czy mam żałować dzieci,że muszą żyć w takim świecie, czy świata,że dostaje takie społeczeństwo.
Jestem coraz bardziej zniechęcona,wypalona.Mam wrażenie,że wspinam się na pagórki.
Raz jestem na samej górze i mam piękne widoki, to znów na dole i nie widzę nic.
Co to będzie dalej.Wszystko zmierza do tego,że zamiast dyrektora, rodzice rozsiądą się wygodnie w fotelach i będą zarządzać szkołami.Ich władza jest coraz większa.Pewnie się wielu narażę ale dużo za duża.

Dobrze,że jutro ostatni dzień w pracy.Nigdy tego nie mówiłam.Co za czasy!
Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Chcesz awansować, musisz być egoistą



Po rozmowie z dyrektorem, dotyczącej awansu miałam ochotę przerwać to wszystko.
Okazuje się,że liczą się tylko działania, które koordynuję, inicjuję, organizuję.
A gdzie zespół?A gdzie ludzie?A gdzie współpraca?
Ja rozumiem,że trzeba się wykazać ale bez zespołu żadne przedsięwzięcie nie miało by szansy powodzenia.Został mi jeszcze rok.Rok przepychania się łokciami,deptania po innych.
Powiedziałam dziś wprost,że taki wyścig szczurów powoduje wyrywanie sobie działań, pomysłów,w zespole robi się grząsko.Na pewno nie sprzyja to współpracy, tylko skłóca ludzi.
Jakoś nie potrafię się w tym odnaleźć.
Po roku w domu stwierdzam,że wróciłam do innej rzeczywistości,takiej,w której ludzie boją się wymówić na głos swoje pomysły, nie dzielą się wiedzą, bo nie daj Boże ktoś będzie wiedział więcej niż on.Tak sie nie da pracować.
Rozmawiałam z koleżanką.Twierdzi,że nie słyszała żebym chciała robić to co Ona.Niech będzie, nie będę teraz prowadzić dochodzenia bo mam ważniejsze sprawy na głowie.Po prostu mam nauczkę na przyszłość.Chyba będę musiała poszerzyć swój bezpieczny zakres egoizmu.
Jakiś kretyn wymyślił szczeble awansu.Ludzie robią mnóstwo rzeczy dla papierka, nie dla przyjemności i konkretnych efektów.Podstawowe pytanie uczestników kursów:czy będzie potwierdzenie udziału?Czy o to w tym wszystkim chodzi?Czy chodzi o to by nagromadzić stertę papierów?Czy chodzi o to by mnożyć działania zupełnie od czapy by coś było?
Pasowała by mi robota w małej kameralnej szkółce na skraju lasu;)w małych grupach,z nauczycielami z pasją,energią - utopia!Póki co mam wrażenie,że brodzę po kolana w bagnie, wśród osób nastawionych na rywalizację.
Jestem zdołowana.Nie chcę tak pracować.


Dzisiejszy dzień był piękny.Świat buchnął kolorami!
Nadziwić się nie mogę:)Forsycje,magnolie,zieleń,żółć, róż:)
Dzisiejszy dzień spędziłam z dziećmi na dworze.Słoneczko przygrzewało,młode listki delikatnie poruszały się na wietrze.
Dzisiaj jest pięknie!!!!


Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 30 marca 2017

Sezon na bociany rozpoczęty!



Rano pojechałam do neurologa.Bardzo miła pani dr tłukła mnie młotkiem po rękach i nogach.Mogłam złożyć skargę na jej agresywne zachowanie hahaha:)
W kolano mnie już tłukli ale po rękach, nawet nie wiedziałam,że tak tez sprawdza się odruchy.
Pomacała karczycho i uznała,że spięte.
A jak ma być rozluźnione jak jestem w ciągłej spinie.
Jutro joga,a  na poniedziałek koleżanka załatwiła mi masaż.

Potem korzystając z wolnego przed pracą pojechałam na badania tsh i homocysteiny. TSH 0,89,
FT4 21,1.Wynik homocysteiny za 5 dni.
Jak nigdy kolejka!
Nabyłam swój ulubiony Medicoverowy jogurt z owocami i smothie z malin.
Pani w  sklepiku ma rewelacyjne smakołyki.

Szkoła 
Scenka pierwsza:
Dzwonię do mamy ucznia z informacją,że zajęcia są odwołane i zaraz zamykamy świetlicę.
Ona mnie częstuje tekstem: przecież nie wsiądę w samolot!
A ja mam wsiąść bo może też mam dziecko w przedszkolu, albo nie ma go kto odebrać!
Za chwilę samolotem przyleciał dziadek.Dało się?

Scenka druga:
Informuję rodzica,że jego syn popchnął kolegę, ten przewrócił się i płakał.
Ojciec długo nie reaguje na moją obecność (trzy razy mówię:dzień dobry).Jest wyraźnie zainteresowany tym co w telefonie.Mówię do niego, on nadal grzebie w telefonie!Czy to się dzieje naprawdę?Po czym pyta:czy uderzył go bez powodu?Nie mam więcej pytań, ręce podnoszę z podłogi.

Pisze do mnie S.:widziałem trzy bociany!
Ja odpisuję:a ja małego jelonka:)łap dzieciaka!

Wyjechałam z domu o 7.20, pracowałam do 16.30, a wróciłam po 18.00
Bo oczywiście była robota na już.
Szkoda mi psów, które siedziały tak długo same.Zafundowałam im długi spacer polami.
Najgorsze jest to,że jutro będzie podobnie.I niech mi nikt nie mówi,że nauczyciel ma luz.

Jutro nie strajkujemy.Wszyscy są bardzo zadowoleni z warunków pracy!
Dyrekcja pewnie się cieszy.



Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 29 marca 2017

Złe dni



Zastanawiam się czy cierpliwości wystarczy mi na moje ewentualne prywatne dziecko.
Chyba mam jej coraz mniej.Szybko się denerwuje,atmosfera w pracy znowu napięta.
Ostatnio mam dni pod tytułem zmieniam pracę.
Jest ich coraz więcej, pojawiają się coraz częściej.
Poruszam się po sinusoidzie. Raz jestem na szczycie, raz spadam centralnie na pysk.
Może ja mam borderline?
Raz wydaje mi się,że jest super,żeby zaraz stwierdzić,że to nie dla mnie.

Mam też problem z podporządkowaniem się.Zawszę muszę się ścierać, no może nie zawsze ale jak coś wydaje mi się absurdalnym rozwiązaniem, potrafię się stawiać.Dobre to i złe.Nikt mi nie wchodzi na głowę i wszyscy wiedzą,że ze mną pewne akcje nie przejdą, a z drugiej kosztuje mnie to dużo energii.
Chaos i bałagan drenuje mnie z sił witalnych.Nie potrafię pracować przy biurku zastawionym klamotami, kubkami, żarciem, walającymi się kartkami.A takie biurko często zastaję w robocie.
Czasem myślę,że powinnam pracować sama.Praca w zespole jest fajna o ile jest wspólny front, inaczej staje się karą.
Nie wiem może faktycznie wymyślę dla siebie inne zajęcie.Może wioskowa świetlica, gdzie sama będę decydowała co i kiedy mam robić.

Dzisiaj miałam taki jeden z kryzysowych dni.Miałam ochotę trzasnąć drzwiami i opuścić pokład.

W domu czekało na mnie mnóstwo miłych rzeczy.Mój S. ugotował nam trzy obiady na nadchodzące dni,posprzątał i upiekł ciasto bananowo - marchewkowe:)
Najlepsze jest to,że Lena wrąbała mi się do rowu z wodą, a S. pomył podłogi.Ustaliłam z Leną,że jakby co to deszcz ją zmoczył.Deszcz niestety tak nie cuchnie:):)Ale jakoś nie odkrył naszego sekretu.Szybko ją wysuszyłam:)

Jak dobrze wrócić do domu po kiepskim dniu i usłyszeć:kochanie jemy?
Ugotowane, zakupy zrobione, posprzątane, kawa podana pod nos.Czasem myślę,że nie zasłużyłam, a może jednak?
Dziękuję Ci,że jesteś!

Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 20 marca 2017

Krejzi Lena


Jakiś nerwowy dzień.Wszyscy chodzili podminowani.Wybuchła mała awantura w robocie.Tym razem nie ze mną w rolach głównych. Ciężko się pracuje w takiej grupie.Ile bab tyle pomysłów i charakterów.Czasem trzeba pokazać palcem bo nikt się sam nie domyśli.Staram się nie dymić ale czasem się nie da;)

Odkrycie na dziś.O 18.00 jest jasno!Jupijaj!
Nareszcie mogę wyjść z psem i widzę gdzie jest:)Niestety nie widzę co zjada, a ostatnio zjada odchody innych psów.Martwię się bo nigdy tego nie robiła.Karmę mają taką samą.Nie wiem czy robi to z czystego łakomstwa (chociaż to dosyć szokujące), czy jest chora.
Puszcza też koszmarne bąki ale tutaj znam winowajcę.Ona łyka w locie!Nałyka się powietrza i jest czad,dosłownie czadzi jak skunks.

Ten pies to wcielenie szaleństwa!Tyle lat spokoju i mamy szurniętą Lenkę.
Czasem lejemy jakie odstawia harce.Kładzie się na plecach i zaczyna zabawę,sama ze sobą.
Musi być wszędzie pierwsza i najważniejsza.Reaguje na psy w TV, warczy i szczeka.To samo jak zobaczy psa przez okno.Sadzi sie jak nie dostaje żarcia.Zaczyna warczeć i stękać.Jest taka komiczna.
Wskakuje mi na ramiona jak wracam z pracy i ciągnie wszystkie swoje dobra - kocyk, węzeł.
Ten pies wniósł tyle radości, śmiechu do naszego życia.Seniorek jest kochany ale ona  to taki krejzol.
Wczoraj przemyciłam ją do łóżka podczas popołudniowej drzemki.S. by mnie chyba zabił:)
Mamy małe tajemnice, o których on nie wie;)
Chcieliśmy ją wysterylizować w tym miesiącu ale nie wiem czy się wyrobimy.Nie mam kiedy zrobić jej badań.Może jutro S. z nią podejdzie do wety.

Idę szukać papierów na jutrzejszą wizytę.Nie wiem co brać, nie wiem co z tego będzie.

Wysłałam papiery do Proamy. Zobaczymy jaką kasę mi zaproponują.Tanio skóry nie sprzedam;)Za dużo mnie ten wypadek kosztował.

Jutro jedziemy oddać odzież.Dzisiaj podzwoniłam w kilka miejsc bo okazuje się,że niektóre organizacje mają jej nadmiar.

Za tydzień mam zamiar iść na jogę.Dosyć odkładania w nieskończoność.
W ten piątek wyjeżdżamy ale w następny muszę ruszyć zad.




Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 17 marca 2017

Nie wiem


Dziś jest jeden z tych dni, kiedy myślę,że nie dam rady,że praca w szkole mnie wykańcza.
Patrzę na niektóre dzieci, a jest ich coraz więcej i zastanawiam się co robią rodzice.
Dzieci nie słuchają, są pyskate,nieuprzejme,złośliwe dla innych,nie mają szacunku dla dorosłych.
W zabawach potrafią być okrutne i ranić słowem innych, odrzucać, izolować, celowo sprawiają przykrość.W kontakcie z nauczycielem mogą dyskutować w nieskończoność.
Dziś widzę wszystko w czarnych kolorach, nie mam sił,czuję,że tracę serce do tej roboty.
Jeszcze rodzice..
Dziś przyszła mama, która prosiła o zwrócenie uwagi na jej córkę bo uwaga upadła podczas zabawy.
Czy ja mogę przewidzieć, kiedy upadnie dziecko bawiąc się w berka?
Czy dziewczynka ma siedzieć cały dzień na ławce bo nie daj boże upadnie i ubrudzi spodnie lub zedrze kolana?
Może to ja jestem jakaś niedzisiejsza ale takiego cyrku jak teraz nigdy nie widziałam.
Nie wiem czy bardziej mi żal dzieci czy rodziców, którzy za kilka lat będą gorzko płakać.
Ja zamykam drzwi i idę do domu, gdzie mam ciszę i spokój, ich czeka kilkanaście lat z dzieckiem, które nie będzie ich szanować bo nikt go tego szacunku nie nauczył.
Na dwudziestkę dzieci w klasie jest ok 5 -6 uczniów, którzy uniemożliwiają prowadzenie zajęć.U pedagoga i psychologa drzwi się nie zamykają.Dzieci potrzebują uwagi,a uwaga kierowana jest w ich stronę często gdy zaczynają sprawiać kłopoty.Dzieci nie mogą wytrzymać bez telefonu.Są rodzice, którym zakaz korzystania z telefonu się nie podoba.Są sytuacje, gdzie po kiepskiej ocenie, dziecko wykonuje telefon do rodzica i zaczyna się dyskusja.Nauczyciele siedzą w domu i odpisują na długaśne maile od rodzica, często tłumacząc się z postawionej oceny i swojej decyzji.
Ostatnio usłyszałam,że skarga dotyczyła straszeniem wpisania uwagi przez nauczyciela.Podobno zarzucono mu zaburzanie wolności osobistej dziecka.A gdzie my w tym wszystkim?Nauczyciel niedługo nie będzie miał żadnych narzędzi dyscyplinujących ucznia.
Podnieść głosu nie wolno (tylko jak mówisz po raz 6ty to nie ma odzewu)bo pani krzyczy.Pani krzyczy bo ma często 40 -50 osób na sali i inaczej nikt jej nie usłyszy.
Wpisać uwagi nie można bo to zamach na wolność dziecka
Trzeba ważyć każde słowo
Wiem jestem nauczycielem,jestem wykształcona ale jestem też człowiekiem i mam prawo na słabość i popełnianie błędów.Mam prawo się zdenerwować i podnieść głos, skoro wielokrotne spokojne upominanie nie działa.
Dziś rodzic nam powiedział,że on by te dzieci pozabijał na naszym miejscu ale my jesteśmy nauczycielami,jesteśmy przygotowane na takie sytuacje (jego słowa).
Nie dajmy się zwariować.Bezstresowe wychowanie nie działa.
My wszystkiego nie zrobimy.Nie ukształtujemy człowieka bez pomocy rodziców, bez współpracy, wsparcia.
Moja koleżanka się zwalnia.Mówi,że ma dość.Każdy tylko liczy lata do emerytury.
Obserwuję niektóre nauczycielki i widzę jak się postarzały.Nie ma już blasku w ich oczach.

Albo jestem kiepskim nauczycielem albo mam kiepski dzień.
Jestem gotowa na ciosy.Walcie śmiało.
Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 6 marca 2017

ARTETERAPIA - emocjonalna mandala



Wczoraj zakończyłam kurs z arteterapii.Uważam,że to były dobrze wydane pieniądze.
Mam uprawnienia do prowadzenia zajęć terapeutycznych.
Pamiętam jak zapisywałam się na ten kurs.Nie było już miejsc i wskoczyłam z listy rezerwowej.To było jakoś zaraz po powrocie ze zwolnienia, po wypadku.Czułam się fatalnie zarówno fizycznie jak i psychicznie.Dzisiaj sobie myślę,że to miejsce czekało na mnie.Zamiast terapii indywidualnej, odbyłam terapię grupową;)Poznałam fajnych ludzi,wyciszyłam się,odprężyłam i oderwałam sie od tego co mi wtedy ciążyło jak kula u nogi.Zatraciłam się w procesie tworzenia.Na własnej skórze mogłam przekonać się,ze terapia przez sztukę działa.Uwielbiam zajęcia plastyczne zarówno prowadzić jak i uczestniczyć w nich ale tu była także choreoterapia, drama, praca z ciałem.
Szczerze mówiąc nie potrafię wejść w improwizację, czuję jakiś wewnętrzny opór,może dlatego,że człowiek mimo wszystko chce kontrolować swoje reakcje i wystawia się na ocenę.W arteterapii podoba mi sie właśnie to,że nie ma ocen.Nikt nie ocenia nas pod kątem wartości artystycznej wytworów, więc nikt z nikim się nie porównuje i nie ma poczucia,że jest gorszy.
Wchodząc w proces tworzenia człowiek całkowicie się wyłącza i to jest niesamowite.Czasem siedzisz i myślisz, kurczę, nic mi nie przychodzi do głowy, a tu nagle olśnienie!To chyba tak jak z pisaniem.Czasem jest dziura i brak weny, a jak juz się zacznie, słowa same spływają na ekran, papier.
Każdy z nas może być twórczy.Twórczość można rozwijać, doskonalić.
Niezależnie od talentów, przekonań o ich braku, arteterapia działa.
Ostatnie zajęcia były poświęcone osobowości terapeuty.Dowiedziałam się ciekawych rzeczy.
To co wkurza nas u innych, mam na myśli cechy charakteru,prawdopodobnie sami posiadamy i tego w sobie nie akceptujemy.Jeżeli reagujemy nadmierną złością na egoizm innych, gdzieś w głębi duszy sami jesteśmy egoistami;)tylko trudno się nam do tego przyznać;)
Cechy, jakie u innych lubimy, są pewnie również i naszymi cechami;)U mnie wszystko pięknie się sprawdziło;)Poza tym więcej wybaczamy bliskim niż obcym, mimo,że często zachowują sie podobnie.

Zmienić zachowanie u innych,szczególnie u dziecka, możemy jedynie akceptując dzieciaka takim jaki jest.Prawdziwy kontakt opiera się na uważności, chęci poznania, akceptacji.Nie mylmy tego z akceptacją złego zachowania.Często działamy stereotypowo. Kopnął kogoś - zły, odburknął - lekceważący.Często to tylko maska, pod którą kryje się prawdziwe cierpienie.Żeby dogrzebać się do kolejnych warstw potrzeba dużo determinacji, cierpliwości i otwartości.Sama popełniam mnóstwo błędów ale chcę być być lepsza w tym co robię.To jest proces, który trwa całe życie.

Dziś usłyszałam  - po co ci kolejne studia? Jakoś dziwnie to brzmi w ustach nauczyciela, który powinien się kształcić całe życie.Ja lubię się uczyć i chcę się rozwijać, dla siebie, dla innych.
Życie jest tak ciekawe,że trzeba go brać garściami, korzystać z tego co niesie.
Chcę sobie nabierać je wielką łychą i smakować z zamkniętymi oczami.Czasem jest słodkie, czasem kwaśne ale może dlatego jest takie nieprzewidywalne i zaskakujące.Nie ma smaków złych lub dobrych są po prostu inne.


Myśli kreują rzeczywistość i to nie pusty frazes.To jak myślimy o ludziach, determinuje to jak ich traktujemy.
Często nasze myśli mają się nijak do rzeczywistości.
Taka nauka dla mnie.Nie oceniać za szybko.Nie ułatwiać sobie życia posługując się stereotypami.

Myślę,że te zajęcia mnie uratowały na tamtą chwilę.Zniknęła gdzieś melancholia.
Zassałam jakąś kosmiczną energię kobiet z grupy.Razem można więcej.

Zastanawiam się nad napisaniem programu, który będę prowadziła od przyszłego roku,chociaż ten rok będzie pełen niewiadomych.

Wczoraj obejrzeliśmy Prostą historię o morderstwie Jakubika.Obgryzłam skórki, co znaczy ni mniej ni więcej,że film trzymał w napięciu;)
Temat niby znany i oklepany ale opowiedziany w sposób nieoczywisty.



Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 3 marca 2017

Dawno tak nie czekałam na weekend


Jestem wykończona tym tygodniem.Trzy osoby są na zwolnieniu i musieliśmy wykazać się niezwykłą ekwilibrystyką by nie zwariować.
Dzieci po feriach głośne i nieposłuszne.Albo odwykłam przez dwa tygodnie od hałasu, albo się starzeję, albo dzieci nadawały na wyższych tonach.Łeb odpadał;)
Jakoś dojechałam do piątku. Ufff.
Najgorsze jest to,że dziewczyn ma nie być przez najbliższy tydzień.

Wczoraj jeszcze miałam radę podsumowującą I semestr.O 19.00 byłam w domu ale jeszcze zdążyłam zrobić paznokcie bo na radzie zdarłam lakier prawie ze wszystkich.Taka byłam aktywna:)
Przez tą reformę jestem w lekkim zawieszeniu z awansem.Dyr nie ma dla nas, awansujących czasu i wcale mu się nie dziwię, a ja za bardzo nie wiem co dalej.
Mam program ale czy uda mi sie go realizować w przyszłym roku?
Nikt nic nie wie.

Jutro mam ostatni zjazd kursu z arteterapii.Zapisałam się na dwa kolejne kursy: pastele i związany z technikami plastycznymi.Podobno przyszły już pieniądze na doskonalenie nauczycieli.Cieszę się bo nie liczyłam,że szkoła mi to sfinansuje.Myślałam,że kasa przyjdzie dopiero w kwietniu - maju.
Marzec zapowiada się intensywnie.Dwa kursy i wyjazd do Zagórza.

Puszczę tą szkołę z torbami;)Szukam jakiejś podyplomówki ale nie chcę działać pochopnie.Ta dogoterapia cały czas jest w mojej głowie ale muszę to przemyśleć,żeby się nie  okazało,że papier wrzucę do szuflady i na tym się skończy.
Zrobiłam instruktora fitness kilka lat temu i dupa.Mogę szaleć z dziećmi ale z dorosłymi się wstydzę:):)Poza tym musiałabym ciągle się rozwijać bo wachlarz zajęć jest ogromny.

Obejrzeliśmy świetny film pt. ,,Zjazd absolwentów".Na początku nie wiedziałam,że to paradokument i oglądając go miałm wrażenie,że to dzieje się naprawdę.Szwedzka artystka próbuje skonfrontować się z ludźmi, którzy prześladowali ją w szkole.Bardzo ciekawy projekt.Temat dla mnie nowy.Jakoś wczułam się w jej rolę.Może dlatego,że sama nie byłam gwiazdą klasową,ze względu na piegi.Piegi to zło:):)Dziś je uwielbiam ale wtedy to był koszmar.Próbowałam wszystkiego żeby się ich pozbyć.
Ten film zrobił na mnie wrażenie.Dosłownie czułam te emocje.Dobrze im pocisnęła:)





Obejrzeliśmy w zeszłym tygodniu również Manchester by the sea.S. zachwycony, ja wynudzona jak mops, patrzyłam tylko na zegarek.Nie wzruszył, nie wzburzył, nic ze mną nie zrobił. Casey Affleck miał cały czas taką samą minę.Cały film na jednej nucie emocjonalnej.Dla mnie słaby, chciaż temat bardzo mocny.

Za to znaleźliśmy rewelacyjny film, na którym pewnie wzorowali się twórcy Bell Epoque, pt. ,,Tabu"
Film Ridleya Scotta.Akcja dzieje się w 1814r, w Londynie.
Awanturnik Tom Hardy wraca po 10 latach z Afryki z diamentami.Staje do walki z Kampanią Wschodnioindyjską, odmawiając jej sprzedania rodzinnego biznesu.
Fajny klimat tamtych czasów, dobra gra aktorska, nie to co u nas Małaszyński drewniak.


Jutro nie odpocznę, mało tego pewnie wrócę zajechana twórczo:)
Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 28 lutego 2017

Rodzic - nauczyciel



Wczorajszy dzień spędziłam z dzieciakami na dworze.Gdy tylko robi sie ciepło prujemy na plac zabaw.Dzieciaki poczuły powiew wiosny i chciały się rozbierać.Miałam już jedną aferę z mamą, więc nie pozwalam.Z drugiej strony przy 14 stopniach dzieciaki były ubrane jak na Syberię.Nie pozwól się rozebrać, to się zapoci, pozwól, to się również zapoci, z tym,że go dodatkowo przewieje:)

Wiem,że jestem trochę po drugiej stronie barykady bo nie jestem MATKĄ ale..
Dzisiejsi rodzice biegną z każdą drobnostką do dyr.Nie ma rozmowy z wychowawcą, nauczycielem, jest od razu dyr, tudzież kuratorium.
Ostatnio była afera, obijająca się właśnie o kuratorium bo koleżanka wpisała dziecku uwagę w dzienniku elektronicznym.Uwaga taka skutkuje oceną z zachowania i się zaczęło!
Panie ze świetlicy nie mają takiego prawa!Bo dzieciak ma być grzeczny na lekcji, poza nią już nic nie musi.Jakiś koszmarny absurd!
Druga specjalność niektórych rodziców to dyscyplinowanie nauczycieli, obsługi przy dziecku.
Dziecko jest świadkiem jak matka zwraca pani sprzątającej uwagę bo nie sprząta tam gdzie trzeba tylko koło jej nóg.Ustawiamy pracę nauczycielom i innym pracownikom.
Rodzice są cudowni ale trafiają się tacy,że odechciewa się wszystkiego.
Ja wiem,że to są ich skarby największe ale dajcie pracować.
Mamy fantastyczną kadrę, jesteśmy w czołówce, jeśli chodzi o poziom nauczania i niech tak zostanie.

Jak sobie przypomnę moje dzieciństwo, to moja mama miała w nosie to co się dzieje w szkole, dopóki nie działa mi się krzywda.Teraz drzwi od gabinetu dyr się nie zamykają.Od kilku lat rada rodziców nie może się dogadać i ciągle zmienia się kierownictwo, bo wiecznie się kłócą.
Boję się o rosnące pokolenie.Nie nauczone szacunku do ludzi.
Kiedy mnie w podstawówce pani zwracała uwagę żebym podniosła papier, rzucałam się na kolana,teraz dziecko powie,że to nie jego.Szkoła nic nie zdziała, jeśli nie będzie między nami współpracy, opartej na szacunku, akceptacji i zaufaniu.Wiem,że nauczyciele też potrafią być różni i nie bronię tu nikogo.
To jest ciężki zawód, praca z młodym człowiekiem,totalnie wyczerpujący ale też wdzięczny.
Bywają momenty trudne ale też takie,że łza się w oku zakręci.
Uwielbiam je przede wszystkim za szczerość, choć potrafi być bolesna hahaha, za radość z prostych rzeczy, ulotnych chwil i prawdę, której nam często brakuje.
Dzisiaj sobie trochę ponarzekałam z panią sprzątającą ale potem mijam taką małą mordeczkę na korytarzu i to juz jest nieważne.

Wczoraj dowiedziałam się,że nie żyje ojciec jednego z uczniów,miał 52 lata,zawał.Nie mogłam w to uwierzyć!Był zamożny ale umiał się dzielić i nawet nam jako placówce pomagał.Młody człowiek.
Tak naprawdę nigdy nie wiemy co nas zżera.Dlatego banalnie, cieszmy się każdym dniem!

Drugi dzień w szkole przeżyty:)Chyba się nawet wczoraj opaliłam wiosennym słoneczkiem:)

PS Dziękuję za wszystkie rady dotyczące wiejskiej sielanki;)
Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 10 lutego 2017

Wielka wyprawa


Jestem wykończona!
Te balety były mi chyba bardziej potrzebne niż dzieciom.Wyskakałam się za wszystkie czasy!
Rano dostałam miesiączkę, więc bałam się, że nie podołam.Podołałam,a ból dopadł mnie dopiero na koniec imprezy.Miałam cichą nadzieję,że nie przyjdzie.
W głowie mam już wyjazd, więc nic mi nie jest w stanie popsuć humoru.
Nie mogę się już doczekać.Tak bardzo czekałam na niego czekałam.Od wakacji nigdzie razem nie byliśmy.
Kawa na stacji,przekręcanie nazw miejscowości, kłótnie dotyczące wyboru drogi - na to czekam!
Lubię być w drodze.Lubię nowe, niewiadome..
Torba już prawie spakowana,psia torba również, auto umyte.

Dzisiaj był piękny,ogromny księżyc. Nie mogłam się napatrzeć!Dni są coraz dłuższe.Wychodząc z pracy o 17.00 zauważyłam,że jest już jasno:)Tak czekam na tę wiosnę!





Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 9 lutego 2017

Przyszła do mnie Walentynka


Nie obchodzę Walentynek bo kocham codziennie:) co innego, gdy dostanę Walentynkę od dziecka;)
Dostałam dwie łudząco podobne hahaha:)
Kupa byków ale najważniejszy jest gest;)



To był dobry tydzień.Uczyłam dzieciaki Belgijki.Były zachwycone, a ja w szoku,że naprawdę im się chciało:)Zmachałam sie jak dzik bo to dobre 5 minut podskoków.Na drugi dzień nie mogłam wstać z łóżka bo łydki miałam jak kamienie. Dopiero w pracy przypomniało mi się od czego:)

Robiliśmy maski karnawałowe.Byłam pod wrażeniem inwencji i zaangażowania.
Lubię takie dni, gdy dzieciom się chce bo mnie się wtedy chce dwa razy bardziej:)

Zrobiłam przegląd auta, zapłaciłam OC (dali mi 80% zniżki).
Jestem gotowa na wyprawę:)Czeka nas jeszcze pakowanie.
Jutro jeszcze balety w szkole - bal karnawałowy, uzupełnianie dokumentacji i koniec semestru!
Dwa tygodnie ciszy i spokoju!


Przed chwilą dostałam przesyłkę.
Muszę przyznać,że mnie zaskoczył:)


PS Okresu nie ma.Pewnie nie to co myślę.Zarejestrowałam się do ginekologa na 22 lutego.
Pozdrawiam Tangerina;)



piątek, 3 lutego 2017

Wściekła


Ten tydzień zakończyłam awanturą w pracy.
Już się zaczynam zastanawiać czy tylko ja widzę pewne rzeczy.Jestem roztrzepana ale nie znoszę bałaganu decyzyjnego, chaosu i rządów wszystkich i nikogo.Lubię transparentność, porządek i respektowanie decyzji podjętych w porozumieniu.Natomiast mam wrażenie,że u nas wszyscy chcą rządzić, a w rezultacie nie rządzi nikt.Wszyscy chcą robić wszystko,a potem wychodzi,że nic nie jest zrobione.Nie chcę tu pisać o szczegółach ale zespół to granie do jednej bramki, nie tylko do swojej, tak na pokaz.Pokazówek nie znoszę!
Może za bardzo się tym przejmuję ale nie umiem pracować w takim bałaganie.Tracę energię na jakieś bzdety.
Czasem myślę,że to ze mną jest jakiś problem.Może jestem za ambitna, za akuratna w każdej dziedzinie.
Przydałby się nam w pracy Szadubaba o Baba:)

Akuratna to ja nie jestem w robieniu paznokci bo zamiast topu na koniec nałożyłam bazę:):)Paznokcie o dziwo trzymały się tydzień i pewnie trzymałby się dłużej, gdybym dziś nie zakupiła trzech pięknych kolorów:fioletu, zieleni i granatu. Właśnie nałożyłam aceton i czekam.Jutro zamierzam być bardziej uważna i zastosować preparaty według kolejności;)

W tym tygodniu naparzaliśmy się z dzieciakami śnieżkami.Było super!Śnieg był świeżutki, idealny na bitwę.Wczoraj już był zmrożony, więc jak dostałam w plecy, mało nie wyplułam płuc:)
Dzieci są spragnione zimy.Większość pewnie nie wyjedzie na ferie.Szczęściarze pozjeżdżają na nartach, zbudują bałwana.Reszta będzie siedziała przed komputerem bo śnieżnej zimy raczej już nie będzie.
Jak to dobrze, że jutro wolne!



Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 13 stycznia 2017

Wypada?Nie wypada?


Czy mi wypada?Skąd wiadomo,że coś wypada, a coś nie i kto o tym decyduje?
Prowadzę zajęcia sportowe z dziećmi i bardzo często bawię się z nimi.Dziś grałam w zbijaka.No nie mogę się opanować!Zresztą dzieciaki mają większą radochę ale największą chyba mam ja:)
Czuję się jak baterie uwalniają energię, jaką sprawia mi to przyjemność.
Czy nauczycielka biegając za piłką jest ok?Dla mnie jest, więc chyba to nic złego.Ile jeszcze tak pociągnę?Czy za 10 lat będę miała jeszcze tyle pary i czy to nadal będzie ok?
Kiedyś myślałam,że takie wejście w grupę spowoduje zatarcie granic nauczyciel - uczeń ale tak się ie stało.Dzieciaki doskonale wiedzę, kiedy jest zabawa i żarty, a kiedy wracamy na ziemię;)
Czasem zdarza się,że w towarzystwie dzieci, jakiś chłopiec powie:dziewczyny:D, powie,,Ty" ale zaraz przeprasza.To jest miłe bo dowodzi tylko tego,że nie ma spinki, dystansu,czują się dobrze w moim towarzystwie.Lubię takie dni jak dziś, kiedy mogę znowu bezkarnie szaleć, śmiać się głośno, ekscytować jak dziecko:)Czasem gdy w coś gramy wrzeszczę głośniej od nich:D 
Ostatnio molestują mnie grą w Dobble, a w zasadzie ja molestuję ich,żeby ze mną grali.
Gra polega na odnalezieniu przedmiotów, zwierząt, które figurują na karcie położonej na środku, wśród swoich kart.Gra super rozwija spostrzegawczość i refleks.Ja drę się najgłośniej.Te karty są juz takie zniszczone!Każdy je miętosi z nerwów:)




Mam nadzieję,że stara nauczycielka grająca w karty będzie nadal OK!;):):)

P S Polecam serial Midnight  sun! Rewelacja!Cudowny szwedzki klimat, Laponia, renifery i oczywiście zagadka kryminalna;)

Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 11 stycznia 2017

Tańce, hulanki, swawole!


Dzisiejszy dzień był taki, za jakim od dawna tęskniłam.
Dokopałam się do jakichś swoich starych płyt z Zumbą,tańcami Klanzy i szaleliśmy na całego!
Dzieciaki nie miały dość:)Ja straciłam głos i trochę wody:D Było fantastycznie!!
Mogę skakać, tańczyć do upadłego!Nareszcie!To już chyba ja sprzed wypadku.Hałas już nie sprawia mi bólu.w głowie się nie kręci, no chyba,że kręcę się w kółko z dzieciakami:)
A one chciały więcej i więcej:)Niedługo bal karnawałowy, więc damy czadu:)
Wracam do formy!

Muszę się do czegoś przyznać.Ja,totalny laik jeśli chodzi o kosmetyki,paznokcie i inne babskie szaleństwa,kupiłam sobie zestaw do hybryd:D Mój S. lał jak to zobaczył:)Skwitował:już widzę, jak Ty to będziesz robiła hahaha:)
Ano hahaha bo moje paznokcie i skórki to obraz nędzy i rozpaczy!Obrywałam skórki do krwi,paznokcie miałam słabe i rozdwojone.Moje ręce nadawały się do tego,żeby trzymać je jedynie w kieszeniach i nikomu nie pokazywać.Pewnego dnia koleżanka zaproponowała,że się mną zajmie.
Zgodziłam się jedynie ze względu na to,że może w końcu uda mi się pozbyć koszmarnego zwyczaju skubania suchych skórek.
Zrobiła mi już zabieg po raz drugi.Skórki mam w idealnym stanie, a paznokcie są mocne i długie:)
Zamówiłam zestaw Semilac. Nie wiem jak się do tego zabrać bo zdolności i cierpliwość u mnie słabe.Na razie poczekam.Za jakiś tydzień będę musiała je zmienić i spróbuję zrobić sama.
A jeszcze niedawno moje paluchy były pokrwawione!




Dziś na spacerze zgubiłam kolczyk.To był piękny komplet Yes.Dostałam go pod choinkę.
Czułam,że go posieję bo nie miał porządnego zapięcia, a u mnie musi być konkret:)
Bardzo mi przykro ale będzie okazja by kupić nowy:D




Zakwas gotowy.Mam nadzieję,że zaimpregnuje mnie na całą zimę;)


Miesiączka przyszła dwa dni wcześniej.W zasadzie to plamienie.Pierwszy raz w życiu odwaliła mi taki numer.Chyba faktycznie czas udać się na jakąś wizytę kontrolną.
Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 21 grudnia 2016

Jeszcze jutro


Jeszcze jutro i wolneeeeee!!
Zaraz usłyszę,że nauczyciele to mają fajnie.Uwierzcie,że gdyby nie tyle wolnego, zakłady dla obłąkanych pękałyby w szwach;):)
Dzisiaj jeden chłopie z II klasy mówi do mnie:
- A w jakiej klasie pani uczy?
- Nie uczę żadnej klasy
- To dobrze bo z naszą by Pani zwariowała
- Wiem i dlatego nie uczę;):)
Faktycznie jego klasa jest dosyć trudna i naprawdę podziwiam nauczycielki z nauczania.My tez nie mamy miodu ale przynajmniej jest różnorodność;)

Moje psy mnie dzisiaj załamały, a szczególnie mój stary kudłacz.Biegłam sobie z wariatką na smyczy chodnikiem i nagle ten gamoń centralnie wbija mi pod nogi.W locie zastanawiałam się jak się to skończy.Lot nie trwał długo, więc czasu było mało na przemyslenia. Wylądowałam centralnie na kolanach,trzymając sukę, która mnie dodatkowo przeciągnęła po betonie. Taaaa..
Dziury w galotach nie było, kolano zakrwawione i wielka sina bania na nim.Łapy pozdzierane jak dziecko.Teraz mi się chce z tego śmiać ale byłam wściekła!Ostatnio w takiej pozycji można mnie było zobaczyć z 30 lat temu, gdy bawiłam się z koleżankami!Ale piec!Dobrze,że mnie nikt nie widział hahahahaha!Teraz dwa trutnie leżą na swoim legowisku jak trusie.
S. oczywiście miał ubaw jak do niego zadzwoniłam.Nie dziwię się też bym się z niego śmiała bo nie raz odstawiał piruety w domu jak mu się pies pod nogi wkręcił:)

Kolanka pieką!Matuluuuuuu!;)
Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 15 grudnia 2016

Aniołowo



Przyszła punktualnie.Nie powiem żebym była zachwycona ale już nie wściekam się na nią jak kiedyś.
W robocie kolejne wieści o rosnących brzuchach.Wczoraj rozczulił mnie widok kobiet z okrąglutkimi brzuchami w poczekalni.Kobiety rodzą i będą rodziły i albo przyjmę to do wiadomości i będę cieszyła się razem z nimi albo zgnuśnieję i zarosnę złością i zazdrością;)To pierwsze chyba jest przyjemniejsze;)

Robiłam dziś anioły z dzieciakami na konkurs.Miałyśmy kilka pomysłów.Zaczęłyśmy od makaronu, a skończyłyśmy na jutowych sukniach.Uwielbiam dzieciaki z wyobraźnią, takie którym nie muszę podsuwać pomysłów, takie które mnie samą inspirują i dają energię do działania.Z takimi asami pracuję w czwartki.To są moje dni konkursowe. 

Zawsze mam problem z twarzami bo boję się zepsuć efekt.


Powoli przygotowujemy kiermasz świąteczny.Niektóre prace wyszły bardzo fajnie.Niektórym zaszkodził nadmiar brokatu;);), który dzieci uwielbiają!




Zassałam dziś trzy kawy, a miałam się ograniczyć do jednej.Dzień był mega senny i musiałam.Jeszcze rada na koniec.Nie wypadało na niej drzemać.
Dyr roztaczał nam wizję zmian po fuzji szkolnej.Nie widzę tego.Za kilka lat będę pracowała w jakimś nowym tworze, przepełnionym uczniami i kadrą.Niektórych już pewnie nie będzie...
A miało być tak pięknie...

Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 6 grudnia 2016

Dobre wieści


Dobre wieści na dziś są takie,że dostanę resztę pieniędzy na kurs.Bałam się,że będę musiała sama zapłacić,a zwrócą mi dopiero w kwietniu jak przyjdzie nowa transza.Na tą nową transzę mam już kilka pomysłów;):)Zostały pieniądze o dziwo.Niektóre podyplomówki nie ruszyły, niektórzy się porozmyślali i szybko trzeba się rozliczyć z pieniędzy.
Zastanawiam się nad zrobieniem sztuki podyplomowo. Myślę też o oligofrenopedagogice i dogoterapii.W sumie, pewnie zrealizuję te pomysły ale nie wszystkie na raz;) Póki mam siłę i chęci trzeba realizować plany.Lubię się uczyć,poznawać nowe rewiry,zbaczać czasem z wydeptanych ścieżek.
Powrócił apetyt na życie i jest on coraz większy;)
Potrzebowałam czasu by wszystko wróciło do normy.

Miałam ostatnio problem z odpaleniem auta.Kupiłam nowy akumulator i dalej to samo.Podjechałam dzisiaj do mechanika i umówiliśmy się na sobotę.Ciepły pali na dotyk, po nocy muszę zakręcić kilka razy.Ciekawe co to i ile;)

Jutro rano mam kinezyterapię, a po południu w końcu odwiedzę fryzjera.Już nie mogę na siebie patrzeć.Grzywka odrasta i robi się Pereszczaka ze Złotopolskich.Nieco przyciemnię całość i zrobię sobie tylko refleksy.Mam dosyć ombre bo włosy mam bardzo wysuszone.Chyba,że razem coś wymyślimy;)To będzie długi dzień.Zabieg mam na 8.20,do pracy na 11.00, a do fryzjera na 17.30.Dobrze,że S. ma wolne bo gamonie by rozniosły chałupę.
Psiny są kochane.Lena zeżarła ostatnio ciastko ze stołu, czym doprowadziła S. do furii:)Tak zacisnęła szczękę,że nie można jej było tego wyjąć.Totalna wariatka!Staje na tylnych łapach i kładzie mi przednie na ramiona.To jest jej powitanie.
Wprowadziła się do mojego gamonia na łoże.Super wyglądają jak sobie razem śpią.

Każde ma swój węzeł ale oczywiście fajniejszy jest ten, który akurat nie jest w ich posiadaniu;)




Pozdrawiam Tangerina;)