Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lutego 2017

Przyszła do mnie Walentynka


Nie obchodzę Walentynek bo kocham codziennie:) co innego, gdy dostanę Walentynkę od dziecka;)
Dostałam dwie łudząco podobne hahaha:)
Kupa byków ale najważniejszy jest gest;)



To był dobry tydzień.Uczyłam dzieciaki Belgijki.Były zachwycone, a ja w szoku,że naprawdę im się chciało:)Zmachałam sie jak dzik bo to dobre 5 minut podskoków.Na drugi dzień nie mogłam wstać z łóżka bo łydki miałam jak kamienie. Dopiero w pracy przypomniało mi się od czego:)

Robiliśmy maski karnawałowe.Byłam pod wrażeniem inwencji i zaangażowania.
Lubię takie dni, gdy dzieciom się chce bo mnie się wtedy chce dwa razy bardziej:)

Zrobiłam przegląd auta, zapłaciłam OC (dali mi 80% zniżki).
Jestem gotowa na wyprawę:)Czeka nas jeszcze pakowanie.
Jutro jeszcze balety w szkole - bal karnawałowy, uzupełnianie dokumentacji i koniec semestru!
Dwa tygodnie ciszy i spokoju!


Przed chwilą dostałam przesyłkę.
Muszę przyznać,że mnie zaskoczył:)


PS Okresu nie ma.Pewnie nie to co myślę.Zarejestrowałam się do ginekologa na 22 lutego.
Pozdrawiam Tangerina;)



piątek, 3 lutego 2017

Wściekła


Ten tydzień zakończyłam awanturą w pracy.
Już się zaczynam zastanawiać czy tylko ja widzę pewne rzeczy.Jestem roztrzepana ale nie znoszę bałaganu decyzyjnego, chaosu i rządów wszystkich i nikogo.Lubię transparentność, porządek i respektowanie decyzji podjętych w porozumieniu.Natomiast mam wrażenie,że u nas wszyscy chcą rządzić, a w rezultacie nie rządzi nikt.Wszyscy chcą robić wszystko,a potem wychodzi,że nic nie jest zrobione.Nie chcę tu pisać o szczegółach ale zespół to granie do jednej bramki, nie tylko do swojej, tak na pokaz.Pokazówek nie znoszę!
Może za bardzo się tym przejmuję ale nie umiem pracować w takim bałaganie.Tracę energię na jakieś bzdety.
Czasem myślę,że to ze mną jest jakiś problem.Może jestem za ambitna, za akuratna w każdej dziedzinie.
Przydałby się nam w pracy Szadubaba o Baba:)

Akuratna to ja nie jestem w robieniu paznokci bo zamiast topu na koniec nałożyłam bazę:):)Paznokcie o dziwo trzymały się tydzień i pewnie trzymałby się dłużej, gdybym dziś nie zakupiła trzech pięknych kolorów:fioletu, zieleni i granatu. Właśnie nałożyłam aceton i czekam.Jutro zamierzam być bardziej uważna i zastosować preparaty według kolejności;)

W tym tygodniu naparzaliśmy się z dzieciakami śnieżkami.Było super!Śnieg był świeżutki, idealny na bitwę.Wczoraj już był zmrożony, więc jak dostałam w plecy, mało nie wyplułam płuc:)
Dzieci są spragnione zimy.Większość pewnie nie wyjedzie na ferie.Szczęściarze pozjeżdżają na nartach, zbudują bałwana.Reszta będzie siedziała przed komputerem bo śnieżnej zimy raczej już nie będzie.
Jak to dobrze, że jutro wolne!



Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 13 stycznia 2017

Wypada?Nie wypada?


Czy mi wypada?Skąd wiadomo,że coś wypada, a coś nie i kto o tym decyduje?
Prowadzę zajęcia sportowe z dziećmi i bardzo często bawię się z nimi.Dziś grałam w zbijaka.No nie mogę się opanować!Zresztą dzieciaki mają większą radochę ale największą chyba mam ja:)
Czuję się jak baterie uwalniają energię, jaką sprawia mi to przyjemność.
Czy nauczycielka biegając za piłką jest ok?Dla mnie jest, więc chyba to nic złego.Ile jeszcze tak pociągnę?Czy za 10 lat będę miała jeszcze tyle pary i czy to nadal będzie ok?
Kiedyś myślałam,że takie wejście w grupę spowoduje zatarcie granic nauczyciel - uczeń ale tak się ie stało.Dzieciaki doskonale wiedzę, kiedy jest zabawa i żarty, a kiedy wracamy na ziemię;)
Czasem zdarza się,że w towarzystwie dzieci, jakiś chłopiec powie:dziewczyny:D, powie,,Ty" ale zaraz przeprasza.To jest miłe bo dowodzi tylko tego,że nie ma spinki, dystansu,czują się dobrze w moim towarzystwie.Lubię takie dni jak dziś, kiedy mogę znowu bezkarnie szaleć, śmiać się głośno, ekscytować jak dziecko:)Czasem gdy w coś gramy wrzeszczę głośniej od nich:D 
Ostatnio molestują mnie grą w Dobble, a w zasadzie ja molestuję ich,żeby ze mną grali.
Gra polega na odnalezieniu przedmiotów, zwierząt, które figurują na karcie położonej na środku, wśród swoich kart.Gra super rozwija spostrzegawczość i refleks.Ja drę się najgłośniej.Te karty są juz takie zniszczone!Każdy je miętosi z nerwów:)




Mam nadzieję,że stara nauczycielka grająca w karty będzie nadal OK!;):):)

P S Polecam serial Midnight  sun! Rewelacja!Cudowny szwedzki klimat, Laponia, renifery i oczywiście zagadka kryminalna;)

Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 11 stycznia 2017

Tańce, hulanki, swawole!


Dzisiejszy dzień był taki, za jakim od dawna tęskniłam.
Dokopałam się do jakichś swoich starych płyt z Zumbą,tańcami Klanzy i szaleliśmy na całego!
Dzieciaki nie miały dość:)Ja straciłam głos i trochę wody:D Było fantastycznie!!
Mogę skakać, tańczyć do upadłego!Nareszcie!To już chyba ja sprzed wypadku.Hałas już nie sprawia mi bólu.w głowie się nie kręci, no chyba,że kręcę się w kółko z dzieciakami:)
A one chciały więcej i więcej:)Niedługo bal karnawałowy, więc damy czadu:)
Wracam do formy!

Muszę się do czegoś przyznać.Ja,totalny laik jeśli chodzi o kosmetyki,paznokcie i inne babskie szaleństwa,kupiłam sobie zestaw do hybryd:D Mój S. lał jak to zobaczył:)Skwitował:już widzę, jak Ty to będziesz robiła hahaha:)
Ano hahaha bo moje paznokcie i skórki to obraz nędzy i rozpaczy!Obrywałam skórki do krwi,paznokcie miałam słabe i rozdwojone.Moje ręce nadawały się do tego,żeby trzymać je jedynie w kieszeniach i nikomu nie pokazywać.Pewnego dnia koleżanka zaproponowała,że się mną zajmie.
Zgodziłam się jedynie ze względu na to,że może w końcu uda mi się pozbyć koszmarnego zwyczaju skubania suchych skórek.
Zrobiła mi już zabieg po raz drugi.Skórki mam w idealnym stanie, a paznokcie są mocne i długie:)
Zamówiłam zestaw Semilac. Nie wiem jak się do tego zabrać bo zdolności i cierpliwość u mnie słabe.Na razie poczekam.Za jakiś tydzień będę musiała je zmienić i spróbuję zrobić sama.
A jeszcze niedawno moje paluchy były pokrwawione!




Dziś na spacerze zgubiłam kolczyk.To był piękny komplet Yes.Dostałam go pod choinkę.
Czułam,że go posieję bo nie miał porządnego zapięcia, a u mnie musi być konkret:)
Bardzo mi przykro ale będzie okazja by kupić nowy:D




Zakwas gotowy.Mam nadzieję,że zaimpregnuje mnie na całą zimę;)


Miesiączka przyszła dwa dni wcześniej.W zasadzie to plamienie.Pierwszy raz w życiu odwaliła mi taki numer.Chyba faktycznie czas udać się na jakąś wizytę kontrolną.
Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 21 grudnia 2016

Jeszcze jutro


Jeszcze jutro i wolneeeeee!!
Zaraz usłyszę,że nauczyciele to mają fajnie.Uwierzcie,że gdyby nie tyle wolnego, zakłady dla obłąkanych pękałyby w szwach;):)
Dzisiaj jeden chłopie z II klasy mówi do mnie:
- A w jakiej klasie pani uczy?
- Nie uczę żadnej klasy
- To dobrze bo z naszą by Pani zwariowała
- Wiem i dlatego nie uczę;):)
Faktycznie jego klasa jest dosyć trudna i naprawdę podziwiam nauczycielki z nauczania.My tez nie mamy miodu ale przynajmniej jest różnorodność;)

Moje psy mnie dzisiaj załamały, a szczególnie mój stary kudłacz.Biegłam sobie z wariatką na smyczy chodnikiem i nagle ten gamoń centralnie wbija mi pod nogi.W locie zastanawiałam się jak się to skończy.Lot nie trwał długo, więc czasu było mało na przemyslenia. Wylądowałam centralnie na kolanach,trzymając sukę, która mnie dodatkowo przeciągnęła po betonie. Taaaa..
Dziury w galotach nie było, kolano zakrwawione i wielka sina bania na nim.Łapy pozdzierane jak dziecko.Teraz mi się chce z tego śmiać ale byłam wściekła!Ostatnio w takiej pozycji można mnie było zobaczyć z 30 lat temu, gdy bawiłam się z koleżankami!Ale piec!Dobrze,że mnie nikt nie widział hahahahaha!Teraz dwa trutnie leżą na swoim legowisku jak trusie.
S. oczywiście miał ubaw jak do niego zadzwoniłam.Nie dziwię się też bym się z niego śmiała bo nie raz odstawiał piruety w domu jak mu się pies pod nogi wkręcił:)

Kolanka pieką!Matuluuuuuu!;)
Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 15 grudnia 2016

Aniołowo



Przyszła punktualnie.Nie powiem żebym była zachwycona ale już nie wściekam się na nią jak kiedyś.
W robocie kolejne wieści o rosnących brzuchach.Wczoraj rozczulił mnie widok kobiet z okrąglutkimi brzuchami w poczekalni.Kobiety rodzą i będą rodziły i albo przyjmę to do wiadomości i będę cieszyła się razem z nimi albo zgnuśnieję i zarosnę złością i zazdrością;)To pierwsze chyba jest przyjemniejsze;)

Robiłam dziś anioły z dzieciakami na konkurs.Miałyśmy kilka pomysłów.Zaczęłyśmy od makaronu, a skończyłyśmy na jutowych sukniach.Uwielbiam dzieciaki z wyobraźnią, takie którym nie muszę podsuwać pomysłów, takie które mnie samą inspirują i dają energię do działania.Z takimi asami pracuję w czwartki.To są moje dni konkursowe. 

Zawsze mam problem z twarzami bo boję się zepsuć efekt.


Powoli przygotowujemy kiermasz świąteczny.Niektóre prace wyszły bardzo fajnie.Niektórym zaszkodził nadmiar brokatu;);), który dzieci uwielbiają!




Zassałam dziś trzy kawy, a miałam się ograniczyć do jednej.Dzień był mega senny i musiałam.Jeszcze rada na koniec.Nie wypadało na niej drzemać.
Dyr roztaczał nam wizję zmian po fuzji szkolnej.Nie widzę tego.Za kilka lat będę pracowała w jakimś nowym tworze, przepełnionym uczniami i kadrą.Niektórych już pewnie nie będzie...
A miało być tak pięknie...

Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 6 grudnia 2016

Dobre wieści


Dobre wieści na dziś są takie,że dostanę resztę pieniędzy na kurs.Bałam się,że będę musiała sama zapłacić,a zwrócą mi dopiero w kwietniu jak przyjdzie nowa transza.Na tą nową transzę mam już kilka pomysłów;):)Zostały pieniądze o dziwo.Niektóre podyplomówki nie ruszyły, niektórzy się porozmyślali i szybko trzeba się rozliczyć z pieniędzy.
Zastanawiam się nad zrobieniem sztuki podyplomowo. Myślę też o oligofrenopedagogice i dogoterapii.W sumie, pewnie zrealizuję te pomysły ale nie wszystkie na raz;) Póki mam siłę i chęci trzeba realizować plany.Lubię się uczyć,poznawać nowe rewiry,zbaczać czasem z wydeptanych ścieżek.
Powrócił apetyt na życie i jest on coraz większy;)
Potrzebowałam czasu by wszystko wróciło do normy.

Miałam ostatnio problem z odpaleniem auta.Kupiłam nowy akumulator i dalej to samo.Podjechałam dzisiaj do mechanika i umówiliśmy się na sobotę.Ciepły pali na dotyk, po nocy muszę zakręcić kilka razy.Ciekawe co to i ile;)

Jutro rano mam kinezyterapię, a po południu w końcu odwiedzę fryzjera.Już nie mogę na siebie patrzeć.Grzywka odrasta i robi się Pereszczaka ze Złotopolskich.Nieco przyciemnię całość i zrobię sobie tylko refleksy.Mam dosyć ombre bo włosy mam bardzo wysuszone.Chyba,że razem coś wymyślimy;)To będzie długi dzień.Zabieg mam na 8.20,do pracy na 11.00, a do fryzjera na 17.30.Dobrze,że S. ma wolne bo gamonie by rozniosły chałupę.
Psiny są kochane.Lena zeżarła ostatnio ciastko ze stołu, czym doprowadziła S. do furii:)Tak zacisnęła szczękę,że nie można jej było tego wyjąć.Totalna wariatka!Staje na tylnych łapach i kładzie mi przednie na ramiona.To jest jej powitanie.
Wprowadziła się do mojego gamonia na łoże.Super wyglądają jak sobie razem śpią.

Każde ma swój węzeł ale oczywiście fajniejszy jest ten, który akurat nie jest w ich posiadaniu;)




Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 2 grudnia 2016

Nadzwyczajne posiedzenie rady pedagogicznej - szok i niedowierzanie!



Nie wiem co dalej..Dzisiaj dowiedzieliśmy się,że łączymy się z gimnazjum.Już na wiosnę nasze grono będzie liczyło ponad 100 nauczycieli!Szkoła obejmie nauczaniem ponad 1000 uczniów!
Jestem przerażona.Po tym co dzisiaj usłyszałam zaczynam zastanawiać się nad moją przyszłością.
Czy chcę pracować w takim molochu?Czy chcę pracować w szkole po dobrej zmianie?
Wiem,że to za wcześnie żeby panikować ale wizja jakiegoś monstrum jest przerażająca.
Daję sobie dwa lata na zastanowienie.Wiem jedno.Nie zazdroszczę dyrekcji.Zapanowanie nad tym wszystkim będzie karkołomne.Dyżury, przejścia między placówkami, opieka nad uczniami,połączenie majątku i czuwanie nad finansami  - niezłe wyzwanie!Ma być jedna biblioteka, ktoś poleci.Jeden sekretariat, ktoś poleci.Ciekawe czy Pani Zalewska bierze to wszystko pod uwagę. Przecież koszt tej zabawy będzie ogromny!Zarówno ludzki jak i finansowy.
Ta Polska bardzo mi się nie podoba.To co oglądam w TV napawa obrzydzeniem i wywołuje wściekłość.Jak daleko posuną się w tym wszystkim?

Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 29 listopada 2016

Powoli wracam..

Gdybym była zwierzęciem byłabym koniem..
Dziki, wolny, nieokiełznany...

Dzisiaj po raz pierwszy poczułam się dobrze w pracy.
Mam wrażenie,że mój organizm oswoił się z powrotem.Jestem mniej nerwowa.Są momenty, gdy wydaje mi się,że nie było żadnego urlopu.Może to też wynik tego,że wróciłam do tego co lubię robić.Od wczoraj wycinam, kleję, rysuję.Wyłączam się wtedy zupełnie.To mnie bardzo relaksuje.
Mam gdzieś tam wyrzuty,że powinnam czatować przy domofonie albo robić coś ,,ważniejszego".
Wczoraj taśmowo robiłam anioły.Wymyślałam śmieszne buźki.

Czas przyspieszył...Dopiero była jesień,a tu zrobiło się już świątecznie.
Przeszkadzają mi krótkie dni.Wracam do domu i zanim ogarnę kudłaczy, posprzątam jest 19.00.
Brakuje mi słońca, które widzę jedynie w drodze do pracy.
Marzę o wiośnie..

Dzisiaj byłam na zabiegach.Miały być ostatnie ale mam jakiś problem z błędnikiem.Ustaliliśmy, że po konsultacji z neurologiem pomyślimy co dalej.Przy gwałtownych zmianach pozycji, kierunku mam koszmarne zawroty głowy.Pan plaster kazał mi ćwiczyć, zmieniając położenie ciała. Taaaa.
Nie ćwiczyłam mm.przykręgosłupowych to będzie mi się chciało  ćw. zmiany pozycji, po których czuję się jak na karuzeli.


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 28 listopada 2016

Ciężki weekend


Weekend był bardzo ciężki.Te gamonie mnie wykończyły!Nie mogliśmy dać sobie z nimi rady.Śmialiśmy się,że jesteśmy bardziej zmęczeni niż po dniu spędzonym w pracy:)Trzeba było ich izolować od siebie!Mój kudłaty nie je od dwóch dni.Nie wiem o co chodzi.Czy panna wytwarza takie zapachy,że apetyt odbiera?Zaczynam sie martwić.Ciągle piszczy.Albo on łazi za nią, albo ona zaczepia.Gorzej jak z dziećmi!

Dzisiaj wróciłam do domu, a raczej tego co z niego zostało!Pełno kudłów, psie gacie leżą w kącie, wkładka z gaci przyklejona do podłogi:)Obawiam się,że zaraz trzeba będzie otwierać kramik  ze szczeniakami.
Musiało się dziać bo sierści było tyle,że od razu zabrałam się do odkurzania.Woda wypita do ostatniej kropli!
W nocy jeden śpi z nami w sypialni, drugi w salonie.Jakiś obłęd.Mam nadzieję,że ta cieczka zbliża się ku końcowi bo oszaleję!
Musieliśmy wychodzić z nimi na zmianę raz z jednym, raz z drugim bo tak się wąchali,że nie mogli się załatwić w spokoju.Nigdy nie miałam suczki i nie wiedziałam,że to taki cyrk!

Uwielbiam robić dekoracje.Teraz mam więcej czasu w pracy, więc mogę sobie trochę podziałać.Dziś wieszałam już anioły.Mam do nich słabość.Dekoracja tablic to moja działka, więc ciągle szukam inspiracji.

Kilka moich dzieł:D






Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 9 listopada 2016

Koszmar



Powinnam być zaskoczona?
Po kilku telefonach do psychoterapeutów, usłyszałam,że nie ma wolnych terminów. Znaczy wybrałam najlepszych.I co teraz?Boję się eksperymentowania i zdobywania doświadczenia na mnie.
Jedna babeczka ma zabity grafik na siedem miesięcy!
Jutro wyjeżdżam do mamy, więc zajmę się tym po powrocie.Muszę przestudiować opinie i wybrać kogoś dobrego.

wtorek, 8 listopada 2016

Co dalej?


Może ten słaby okres paradoksalnie da mi siłę.Może to jest dobry moment by zmienić swoje życie?

Dzisiaj cały dzień zastanawiałam się czy chcę w szkole dotrwać do emerytury.Trochę przeraża mnie ta wizja.Powiedzmy,że za dwa lata osiągnę najwyższy stopień wtajemniczenia nauczyciela, czyli będę nauczycielem dyplomowanym.Moja pensja się zatrzyma.Będę dostawała jedynie większe pieniądze za wysługę i koniec.Czy już mnie więcej nie czeka?

Kiedyś w urzędzie pracy pani psycholog robiła mi testy osobowości.Wyszło,że jestem typem społecznika.Jednym słowem skazana jestem na życie w ubóstwie:)
Czasem sobie myślę, chciałbym więcej zarabiać ale czy moja droga mi na to pozwoli, czy ja umiem zarabiać?Jaki jest mój stosunek do pieniędzy?Sama nie wiem.Nie widzę siebie jako bogatej damy, leżącej i pachnącej ale z drugiej strony pensja nauczyciela nie napawa optymizmem.
Pieniądze nigdy nie były dla mnie najważniejsze ale w tym momencie z satysfakcją też jest niewesoło.

Chyba nie ma we mnie takiej odwagi by rzucić wszystko i zacząć od nowa.
Zakiełkował gdzieś pomysł swojej działalności, niezależności ale czy zdobędę się na odwagę.Czy pomysł wypali.Czy połączyć jedno i drugie?
W szkole szkoda mi trochę wakacji.bezpieczeństwa ale uwiera mnie przewidywalność,zależność.
Im bliżej 40tki, tym częściej zastanawiam się czego ja tak właściwie chcę od życia, czy jestem szczęśliwa z tym co mam,czy mam apetyt na więcej?
Znając życie,skończy się na przemyśleniach i asekuracji
Kobieta, do której mam zamiar się wybrać specjalizuje się również w poradnictwie zawodowym.Może terapia coś obnaży.Ciekawa jestem tego spotkania.

Kupiłam dziś mamie komputer na urodziny.Jestem zadowolona.W końcu odłoży tego nędznego tableta!Mam nadzieję,że się ucieszy i będzie chciała z niego korzystać.Jest idealny dla niej.Czternaście cali, lekki jak piórko.
Nie wiedziałam jej od wakacji.Przez wypadek, potem jej remont nie miałyśmy okazji się spotkać.
Cieszę się na spotkanie.Potrzebuję jej teraz..





Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 31 października 2016

Depresja?


Odebrałam właśnie pismo z prokuratury.Umorzyli postępowanie.Coś tak czułam bo nie wezwali mojego S. na przesłuchanie.Uznali,że nie nastąpił rozstrój organizmu powyżej 7 dni.
Może i nie nastąpił ale moje życie zjechało kolejką górską na sam dół i nie możne ruszyć.

Jestem w rozsypce.Wstaję, myję się, ubieram jak robot.Przestępując drzwi szkoły dostaję mdłości, a brzuch kurczy mi się do rozmiaru małego orzecha.Jakbym wstępowała do Mordoru.
Nie chcę mi się z nikim gadać, nikogo słuchać.Nic mnie nie cieszy, na nic nie mam siły.

Ludzie omijają mnie szerokim łukiem.Rozmawiałam dziś z koleżanką i padło słowo depresja.Delikatnie dała mi do zrozumienia,że zmieniłam się nie do poznania i może to być słowo na D.Powiedziała mi,że jestem zupełnie inną osobą, bez energii, radości.
Sama się tak czuję.Mam wrażenie,że nie jestem sobą.Jakoś funkcjonuję z naciskiem na jakoś.
Czy ma rację?Czy nadciąga jeszcze większa fala smutku?

Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 29 października 2016

Foch!


Nareszcie weekend.Mogę spokojnie usiąść z filiżanką kawy i popatrzeć przez okno.
Zatrzymać się..

W pracy ciężka atmosfera.Postanowiłam przyjąć pewną strategię, która działa.Wykonuję swoje obowiązki najlepiej jak potrafię i unikam konfliktów.Niestety mimo tego słyszę,że znowu mam focha!Tak focha bo według niektórych mówienie otwarcie o tym co mi się nie podoba nazywane jest FOCHEM!
Wiem,że świata nie zmienię.Otwarta rozmowa traktowana jest jak atak, nic nie zmienia, zaostrza tylko relacje.Boli mnie to bo nie o to mi chodzi.Niektórzy o prostu nie potrafią przyjąć krytyki.Od razu wystawiają pazury i szykują się do walki.Nie ma refleksji, zastanowienia się nad tym, czy faktycznie czegoś nie można by zmienić.Więc mam wybór albo mówić co mnie boli i dostać po głowie,zostać sfochowaną i wyautowaną, albo nic nie mówić, ładnie się uśmiechać w pracy, a płakać w domu.Żaden wybór nie jest dobry.Chciałabym być bezpieczna z tym co czuję, mówię ale tak nie jest.Asertywność jest chyba przereklamowana.Mogę być asertywna ale dużo zależny od odbiorcy.
Wdarła się dyktatura.Wiem,że jest ciężko ale kiedyś dostawałam polecenia, teraz rozkazy.
Ciągle się zastanawiam czy tylko mnie to przeszkadza, czy tylko ja mam odwagę o tym mówić?

Postanowiłam nie opowiadać o swoim życiu osobistym.Doszłam do wniosku,że praca to nie miejsce na terapię.Od razu poczułam tego efekt.Wszyscy zastanawiają się co mi jest.Wiem niestety,że to nie wynik troski, a jedynie ciekawości.Kto zrozumie,że dwa lata ładowałam w siebie hormony jak gęś,przeszłam trzy straty,użerałam się z komornikiem,miałam wypadek,który mnie dobił?
Dla wszystkich jestem biedną sfochowaną bezdzietną.Dlaczego nie cieszę się z ciąż koleżanek, narodzinami wnuczki koleżanki, dlaczego nie skaczę z radości?Każdy patrzy na manie jak na wariatkę, która dziwnie się zachowuje.Ciężko przebić się przez mur braku empatii.Każde narodziny dziecka w pracy to powód do wypieków ciast, poczęstunków,spotkań, dla mnie to wbicie ostrza w samo serce.Rosnące brzuchy,opowieści o małych rączkach.Wiem,że to normalna kolej rzeczy ale można by mi tego oszczędzić i uszanować to co czuję ale najgorsze jest to,że nikt tego nie rozumie. 

Wczoraj mały chłopczyk mi powiedział:lubię Panią:)czym rozwalił mnie na łopatki.Często to słyszę ale on był taki prawdziwy.
Usłyszałam też od dziewczynki,że to były najlepsze zajęcia z gimnastyki korekcyjnej w jej życiu.Niby nic, a serce mi rosło.To dla nich mi się chce..
Dziękuję,że mimo mojej niepłodności mam możliwość pracy z dziećmi.Często zazdroszczę matkom fajnych dzieciaków.Lubię obserwować jak się witają, jakie mają relacje:)
Uwielbiam przysłuchiwać się rozmowom małych ludzi.Sama często dosiadam się do nich, gram, koloruję, rozmawiam.To takie ulotne chwile, dla których warto pchać ten głaz...
Dziękuję!

Kemal łamignat mnie wczoraj zmasakrował.Znowu szarpną mnie tak,że myślałam,że głowa odpadła i zaraz potoczy się pod stół.
Opowiedziałam dziś o tym mamie.Zakazała mi tam chodzić bo podobno słyszała,że jakiś kręgarz złamał komuś kręgosłup.Powiedziała:urwał głowę!Śmiałam się jak wariatka:D Urwał głowę:)Od razu sobie to wyobraziłam i śmiałyśmy się jak szalone:)
Nie dam sobie urwać głowy bo jest mi potrzebna!;)




Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 27 października 2016

Po burzy



Przeszło..Tafla wody wygładziła swój brzuch..
Mam nadzieję,że demony oddaliły się na jakiś czas.
Czasem jeden uśmiech dziecka powoduje,że świat wydaje się bezpieczny i  bardziej kolorowy..

Mam wrażenie,że czas się skurczył jak sweter w praniu.Brakuje mi go ostatnio bardzo.Wracam do domu, wychodzę z psem, pokręcę się i jest noc.
Doszło mi obowiązków, więc pracy jest więcej.

Wkurzają mnie godziny karciane.Pani minister obiecała je zlikwidować i niby są zlikwidowane, niby.
Rzeczywistość wygląda tak,że nikt tak naprawdę nie wie jak się z nich rozliczać, ewidencjonować i kto ma kontrolować ich realizację.Dobrej zmiany ciąg dalszy.

Dzisiaj zaczepiłam dziewczynę, która podobnie jak ja siedzi w ciemnym worku niepłodności i straty.
Jest chyba w podobnym wieku.Straciła kilka ciąż.Nie udało nam się długo porozmawiać ale zrobiłyśmy pierwszy krok.

W pracy dziś spokojnie.Miałam zastępstwo za koleżankę rano i faktycznie rano jest lepiej.Dzieci przed lekcjami są jeszcze chętne do zajęć.Po lekcjach nie mają już siły na nic.Chciałyby się pobawić, a nie siedzieć w skupieniu.
Małe przylepy oblepiają mnie czasem,że nie mogę się ruszyć:)Obserwuję niektóre dzieciaki i jestem pełna podziwu.Elokwentne, samodzielne i życzliwe.Widzę jak wielką robotę robią rodzice.
Jest sporo dzieci z problemami już w pierwszej klasie.Często już siedmiolatki mają komisje wychowawcze, co kiedyś było nie do pomyślenia w tym wieku.
Czasy są koszmarne do wychowywania dzieci.Muszę pomyśleć o jakichś zajęciach o emocjach bo tu jest największy problem.Zamiast reformować system, warto byłoby zreformować program.Ładowanie treści, które się tym dzieciom nie przydadzą jest ważniejsze niż komunikacja i radzenie sobie z emocjami.

Byłam juz dwa razy u fizjoterapeuty.We wtorek tak mnie wyszarpał,że coś mi strzeliło w kręgach;)
Szyja boli mniej.Mam ćwiczyć ale nie mam kiedy.Przypominam sobie jak kładę się spać lub jadę samochodem.Jutro kolejna wizyta.

Taką jesień lubię.Ciepłą, słoneczną i kolorową..

Miłe rzeczy na dziś:
kanapki od S. zostawione rano razem z karteczką
dzikie gęsi szybujące po niebie
promienie słońca muskające policzki
kolory liści
śmiech dzieci
kierowcy, wpuszczający mnie w korkach
radość psa po powrocie do domu..


Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 25 października 2016

Tsunami uderzyło z wielką siłą..



Przyszła wczoraj wieczorem i zalewała cały dzisiejszy dzień.Fala tsunami uderzyła z ogromną siłą..
Zalała mnie smutkiem, bezsilnością i beznadzieją..
To było jakieś mistyczne przeżycie.Zanosiłam się od płaczu.
Tylko przekroczyłam próg szkoły czułam,że znowu nadciąga.Nie mogłam z nikim rozmawiać.łzy leciały, a ja nie mogłam tego opanować.Nie chciałam pocieszenia, zainteresowania.Chciałam wylać ten smutek do ostatniej kropli.

Płakałam i nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na pytanie co się ze mną dzieje..Coś tąpnęło, maska zaczęła się kruszyć..Maska pt. ,,He,j popatrz jaka jestem silna", ,,Daję radę".Nie daję.
Myślałam,że to przeżyłam i wszystko jest za mną ale chyba żałoba dopadła mnie teraz, a może to kumulacja stresogennych sytuacji:poronienia, wypadku i powrotu do pracy.A może poczucie utraty sterowności statku na którym podróżuję przez życie?Mam wrażenie,że steruje ktoś inny,że coraz więcej nie zależy ode mnie i choćbym stawała na głowie, tak już zostanie.Fale walą o burtę, a ja boję się,że woda wedrze się na pokład i zmiecie mnie z niego.

Mój perfekcjonizm i nadkontrola najpierw wpędziła mnie w anoreksję, potem we współuzależnienie, teraz zatapia moje poczucie sprawczości.
Kiedyś czytałam,że ludzie, którzy dają z siebie 100% szybko się wypalają.Może to już?
Czułam się wypalona rok temu, idąc na urlop i chyba ogień nie zapłonął mimo odpoczynku.
Szukam przyczyn i pomysłów na to co się ze mną dzieje mam mnóstwo.
Może to przejściowe, możne kryzys, może wypływają na wierzch szumowiny, których miało juz nie być.Może przesadzam, a może jest poważnie..

Smutek..Wymazuje jak gumka wszystkie małe radości i łapie za gardło...Nie mogę złapać oddechu..
Boję się,że to się powtórzy i nie dam rady pracować.

O dziwo koleżanka, która w ogóle mnie nie zna bo jest nowa uderzyła w sedno.
,,Bo Ty chcesz żeby wszystko było poukładane, idealne,jasne i przejrzyste"..a tu tego nie ma..

PS
Mój ukochany zrobił mi dzisiaj moje ulubione kruche pierogi z jabłkiem i cynamonem.Powiedział,że rozprawi się ze wszystkimi, którzy robią mi krzywdę;)

Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 24 października 2016

Tak się nagle zachmurzyło..


Nie mogę się odnaleźć w chaosie.Nie podoba mi się organizacja pracy ale nie chcę znowu się ścierać.Jest ciężko..

Rozchorowałam się.Czuję się fatalnie!Dawno się tak źle nie czułam.Mój organizm nie może przestawić się na wysokie obroty.

Dzisiaj było kilka promyków słońca:)Przytulanie dzieci, słowa chłopca,że mnie lubi i że podobały mu się zajęcia.Bardzo mi dzisiaj pomógł:)Rwał się do pomocy i prawie poprowadził za mnie zajęcia.
Dzieci są super:)

Dowiedziałam się,że jedna z dziewczynek jest adoptowana.Zawsze zastanawiałam się dlaczego jest taka wrażliwa.Już wiem,że przeszła piekło..

To był najcięższy dzień od kilkunastu lat.Mamy zapisanych ponad 400 dzieci.Chyba nie byłam świadoma do czego wracam.Po roku przybyło ponad 100 dzieci.
Nie wiem czy w tych warunkach dotrwam do emerytury.Podejrzewam,że lepiej raczej nie będzie.

Prawdopodobnie dostanę pieniądze na kurs i sprzęt do zajęć sportowych.To cieszy i na tym się skupiam..

Zastanawiam się nad dalszym pisaniem bloga.Może powinnam pisać jedynie dla siebie..


Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 22 października 2016

Od dawna o tym myślałam...



Przygotowywałam się na ten moment od dawna ale jednak mała szpilka wbiła mi się w serce.Moja bratowa jest w ciąży.
Zadzwoniła mama zdać relację z remontu i na koniec nieśmiało przekazała mi hot newsa.Jako,że nie przepada za synową nie skakała z radości.Może dzięki temu jest mi lżej.Gdyby okazała jak bardzo się cieszy, pewnie bardziej by bolało, a tak boli troszeczkę;)
Ciesze się bo mój brat jest starszy ode mnie o 8 lat, więc dla niego to ostatni dzwonek na dziecko.Podejrzewam,że wpadli.Myślę,że to Ona zaplanowała wszystko.Mój brat niedawno mówił,że to jeszcze nie czas na dziecko.
Podobno jest dopiero po teście, a już wszystkim się chwali.Dla niej to takie naturalne...
Niepłodne czekają z wieściami jak najdłużej, ciągle się boją.
Jest mi dziwnie.Myślałam,że bardziej mnie zaboli.Może to już za mną?
Mój ojciec podobno wniebowzięty..

W pracy ciężko.Zespół się nieco rozrósł i jakoś nie mogę się odnaleźć.
Sprawa z intrygą wyjaśniona.Laska oczerniła koleżankę, mnie i szefową.Poległa na całej linii.Wyjaśnione ale zabolało.Niestety długo pamiętam krzywdy.Już nie będzie tak samo.Nie zaufam jej już nigdy.
Czas zacząć patrzeć na siebie, a inni niech sami sobie radzą.Zawsze próbowałam być ratownikiem i każdy wychodził po moim łbie z szamba.Dosyć tego.

Wkręciłam się w pracę.Dziś sprzątałam w domu papiery.Powyciągałam stare dokumenty, scenariusze zajęć,książki z zabawami.Zapisałam się na listę rezerwowych,na szkolenie z arteterapii.Jestem nakręcona!:)Co prawda jeszcze nie wiem czy dyr da mi kasę i czy wskoczę na listę ale jest ekscytacja.Już kiedyś miałam ochotę na ten kurs ale nie wyszło.Może tym razem?
Szukam szkoleń, kursów, planuję awans swój i dziewczyn.Jest co robić.
Wracam do domu padnięta i już nic mi się nie chce.Dzieciaki wysysają ze mnie soki witalne:)
Ostatnio grałam z nimi w zbijaka.W takich chwilach wracam do szkoły.Czuję się jak dzieciak, któremu zawsze było mało ruchu:):)
Nie byłam wybitnym uczniem;)Oczywiście najlepsze oceny miałam z wfu i plastyki:D:D
I choć czasem padam na pysk, to myślę że zawód wybrałam idealny dla siebie:)Mogę być dzieckiem codziennie i nie odczuwać poczucia winy, zażenowania.Dobrze się bawić i bawić innych.
Teraz przychodzą już do mnie wolontariuszki, które niedawno były w 1, 2 klasie.Czas leci, dzieci rosną i cudownie jest obserwować jakimi ludźmi się stają:):)a ja mogę w tym uczestniczyć.

Uwielbiam tę piosenkę!Mam ochotę tańczyć:)Ta kobieta jest super!:)


Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 19 października 2016

Intryga



Ostatnio nie mam ani sił, ani czasu na pisanie.
Wczoraj wróciłam po 8 godzinach pracy z dziećmi i bełkotałam ze zmęczenia;)Ktoś powie:phi, każdy tyle pracuje ale wystarczy pomyśleć o zgrai dzieciaków w domu przez osiem godzin i chyba mnie zrozumie;)
Na szczęście dziś zbadałam ostatnią grupę.Musze zaraz usiąść i wybrać dzieci na zajęcia.

Zauważyłam,że niektóre dzieci zrobiły się grzeczniejsze, inne wręcz przeciwnie, zaczęły dokazywać.
Chłopiec, który był aniołkiem w 1 kl. teraz odzywa się niegrzecznie i w ogóle nie słucha.
Inny, który rozwalał zajęcia teraz jest tak spokojny,że nie mogę w to uwierzyć:)

Czas mi szybko mija.Dziś w końcu zrobiłam porządek w szufladach i szafkach.Znalazłam materiały, których ostatnio sie naszukałam.Mnóstwo nowych nauczycieli, duża rotacja, duży bałagan;)
Doszło do pierwszej afery.Jedna z dziewczyn oskarżyła inną o słowa, których nie powiedziała, a tłumacząc się z sytuacji, kiedy w końcu wszystko wyszło na jaw, oskarżyła o to mnie!!!
Nie do wiary jak jedna osoba może skłócić zespół.Miałam juz tego nie ruszać ale nie pozwolę by ktoś mnie oczerniał,żeby siebie wybielić.
Wczoraj miałam cały dzień z głowy.Chciałam pomóc, a okazało się,że wiadro pomyj wylało się na mnie.Odkąd ta osoba zaczęła z nami pracować, ciągle dochodzi do nieporozumień.Napuszcza jedne osoby na drugie.Jest mi przykro.Czuję się jakby mi ktoś nóż wbił w plecy.
Jutro chyba doprowadzę do konfrontacji bo będzie mnie to męczyło.
Co kieruje ludźmi, którzy tak się zachowują.Pinokio jest wśród nas..

Byłam wczoraj na pierwszym zabiegu.Koleś okazał się sympatyczny i profesjonalny.Wymasował mnie elegancko:)Zalecił określone ćwiczenia i nakleił taśmy.Czuję lekkie odciążenie ale przy dłuższym pochylaniu głowy, czuję piekący ból.
Umówiłam się na kolejny zabieg w piątek.

Mam mnóstwo pomysłów ale nie mam czasu ani siły na realizację.Mam nadzieję,że organizm przywyknie do nowego trybu ON.


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 17 października 2016

Spalam się..



Dzisiaj pojechałam do pracy kilka godzin wcześniej z zamiarem przebadania dwóch klas pod kątem wad postawy.Udało mi się przebadać tylko jedną.Ciągle coś wypada.A to pasowanie, a to Dzień Nauczyciela.Nie mam kiedy się za to zabrać.
Zbadałam pierwszą klasę.Dla mnie wszystkie powinny korzystać z zajęć bo płaskostopie ma prawie każde.Ciężko będzie mi wybrać.Będę musiała skupić się na wadach sprzężonych.
Kilka osób miało już skierowanie z poradni.Dużo dzieci ma stopy płasko - koślawe.Będę musiała zmontować jakąś grupę.

Jutro znowu pojadę wcześniej, więc ten tydzień będzie dość długi;)
Miałam się już nie odzywać ale się nie da.Wiem,że przypłacę to zaraz zdrowiem.Nie mogę patrzeć na jawną niesprawiedliwość.Tyle razy sobie mówiłam,że nie będę walczyła za innych, jeśli im nie zależy ale nie umiem.Młode boją się odezwać, starszym już wszystko jedno, a mnie szlag trafia.
Muszę zluzować bo zaraz znowu będę musiała isć na urlop.Jestem na siebie zła.Obiecałam sobie,że robię co do mnie należy i nie fikam;)
Nie mogłabym chyba pracować w korpo, bo szkoła powoli zmierza w tę stronę.Każdy patrzy tylko na siebie.Wyścig szczurów udzielił się również nauczycielom.
W piątek rozdane zostały nagrody dyrektora.Oczywiście zrobił się kwas.Każdy patrzy po sobie i robi się małe bagno.Kocham dzieciaki ale coraz trudniej się pracuje i współpracuje.Ludzie nie palą się do pomocy.
Nie wiem jak wytrzymam.Nie potrafię udawać,że czegoś nie widzę.
Może za bardzo się przejmuję?Spalam się..



PS W kinie było osiem osób z nami.Film ok ale jak już ktoś czytał książkę to szału nie robi.
Nie pasowali mi Ci aktorzy do obrazu, który miałam w głowie.Książka o niebo lepsza!
Pozdrawiam Tangerina;)