Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą usg. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Usg:)Kropek.




Od  rana telefony do rejestracji.Okazało się,że najbliższy termin jest w środę.Ja ok, mój S. zrobił dym i udało się wbić dzisiaj.

Wzięliśmy pierwszego lepszego gina z brzegu.Naczytałam się oczywiście przed wizytą o nim cudów ale stwierdziłam,że zawsze mogę zmienić, a chodzi tylko o potwierdzenie ciąży.
Opowiedziałam mu moją historię i stwierdził,że ma coraz więcej przypadków ciąży po nieudanym in vitro.Wierzę, bo mój poprzedni gin mówił to samo;)Zauważyłam,że chyba nie jest zwolennikiem tej metody.Zwolennik czy nie badaj chłopie i nie gadaj;)Teraz to już mam to w nosie!

Załadował maczugę i grzebie.Nic nie widzę!W końcu namierzył intruza;)JEST!
Małe ziarenko, dosłownie kropek;)Ale siedzi i mocno się trzyma:)Ok 2mm. Nie wiem co, domyślam się,że pęcherzyk;)Lekarz trochę dziwny nic nie mówi.Nie powiedział mi nawet, który to tydzień.
Z moich obliczeń wynika,że do zapłodnienia doszło 8-9 lipca, w godzinach nocnych hahaha:)wiec trzy tygodnie mijają.Miesiączka była 24 czerwca.Nie znam się na tym, nie jestem dobra w rachunkach;)
Ważne,że kuleczka siedzi w brzuszku:)

Odradził clexane. Kazał brać actifolin i nic więcej.Zalecał spokój, pocięcie kabli od neta i zdrowy rozsądek.Możemy spokojnie jechać w Bieszczady, jednak farbować kudłów nie mogę, a w środę mam wizytę u fryzjerki.No nic, coś tam pociacham i koniec.Muszę wymyślić alternatywny sposób zmiany koloru;)
Ksiuty odpadają, więc mój chłop chlipie w rękaw;)Poza tym odradził picie kawy.Coś mi to śmierdzi ale dla świętego spokoju kupiłam bez kofeiny.

Zastanawia mnie to clexane. Wszyscy kazali brać,a ten nie.Z drugiej strony faszerowanie lekami nic mi nie dało, a to,że ta kropka przeżyła moje szaleństwa dowodzi jak jest silna.Wisiałam na drążku głową w dół, robiłam dzieciakom samoloty za ręce i nogi, jeździłam na tyrolce, grałam w nogę, więc klucha musi mieć moc;)

Koleś wydaje się ok ale obawiam się trochę jego podejścia do in vitro.Żeby mi się potem nie powoływał na klauzulę sumienia.Na razie jest jak jest.Może uda się wybrać kogoś innego.
Następna wizyta za tydzień w czwartek.
Poradził,żebym betę sobie odpuściła dla własnego spokoju i chyba tak zrobię, choć mnie kusi.

Czuję się fantastycznie!Trochę zdyszana, trochę zmulona ale szczęśliwa;)Czasem mnie brzuch boli ale wtedy biorę no spę.

Najgorsze to smród stęchlizny!Wszędzie czuję niedosuszone pranie:):)Wszystko spryskuję lenorem!Jakiś obłęd!

Patrzcie..Myślałam już o powrocie do pracy, adopcji drugiego psa,a tu ciach!

Po wizycie pojechaliśmy na bulwar Xawerego Dunikowskiego.
Odkrywam Wrocław na nowo..Jest coraz piękniejszy i coraz bardziej mój..Czasem czuję się jak turystka, odkrywając nowe miejsca, szczegóły architektury.
Kiedy w brzuchu zamieszkał kropek wszystko wydaje się intensywniejsze i piękniejsze.
Czuję,że to ten moment, ten kropek, ta ciąża ten czas...Będzie dobrze..















Pozdrawiam i dziękuję Wam NieMatka!