Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2019

Gdzie plus, a gdzie minus?

INKA

Nie chce mi się pisać bo obiektywnie nic ciekawego się nie dzieje ale jak już się zacznie dziać, cholera wie jak to wszystko sensownie opisać żeby nie przynudzać;)

Spędziliśmy cudowny tydzień w DB.To chyba jednak te tereny wiodą prym w plebiscycie na nasze miejsce na ziemi.Przez ten tydzień odpoczęłam bardziej, niż przez całe wakacje.
Dolina Baryczy mnie wycisza.Nie potrafię zrozumieć jak te piękne tereny nadal pozostają nieodkryte i niedocenione.Możemy szwendać się cały dzień dookoła stawów i nikogo nie spotkać.
Dla nas cudownie, dla żyjących z turystyki nie bardzo.
Wydaje nam się,że już wszędzie byliśmy, a za każdym razem odkrywamy nowe miejsca.
Największy problem tego regionu dla mnie to miejsca gdzie można coś zjeść.Większość jadłodajni czynna jest tylko w weekendy.My zawsze lądujemy w Parkowej w Miliczu, choć nie do końca pasuje nam klimat tego miejsca.Bywa że trzeba długo czekać na obsługę, za to zawsze wychodzimy najedzeni;)
Miałam jeździć konno jednak koń p.Joanny nie zamierzał wozić mojego dupska i ani myślał dać się osiodłać.Zniszczeniu uległa część padoku.Mogłoby być gorzej gdyby jednak się udało i moje cztery litery zawisłyby na jednym z bali.Ja konie kocham ale jak widać bez wzajemności.
Chyba mam jakiś problem z tym,żeby traktować konia jak narzędzie.Pamiętam,że jak byłam dzieckiem ojciec się ze mnie śmiał,że koń wyszedł ze mną na spacer, nie ja z koniem i to się nie zmieniło.Chyba pozostanę przy głaskaniu, ewentualnie czyszczeniu i pielęgnacji tego pięknego stworzenia.P.Joanna chciała mi zafundować hipoterapię ale znacznie lepiej poszło mi z kozoterapią.
Kozy nie przestają mnie zadziwiać.Uwielbiam je, wywołują u mnie dziecięcą radość:)

Pojechaliśmy do Wierzchowic z myślą,że wrócimy do Wrocka tylko na komisję lekarską.
Dzień wcześniej zadzwonili z ZUSu,że orzecznik jest chory.Jasna cholera!Całe wakacje rozpiżdżone!
Nie ma tego złego, przynajmniej zaliczyliśmy Barycz;)


















Dziś mój mąż miał jechać na zabieg.Rano telefon,że chirurg jest na sympozjum i przekładają na 28 sierpnia.Normalnie dostałabym piany na pysku ale staram się szukać pozytywów bo oszaleję.
A pozytyw jest taki,że nie musimy się rozstawać;)
Ta choroba, a co za tym idzie leczenie i cały ten cyrk uczą nas cierpliwości jak nic innego.Ponad pół roku debatowania co zrobić z guzem i kiedy!Mam nadzieję,że w końcu to cholerstwo usuną.

Powrócił temat in vitro.Pieprznięty z wielką mocą bumerang wraca po trzech latach.
Wrocław dofinansowuje procedurę do 5 tysięcy.Wszystko pięknie bo łapiemy się na warunki ale..
Nie mogę pojąć jak klinika która ma fatalne opinie, dwóch lekarzy, w tym jednego koszmarnego, może wygrać konkurs.
To klinika w której realizowaliśmy program kilka lat temu.Projekt dziecko zakończył się fiaskiem jak wiadomo.Nie chcę dziś jojczyć i użalać się nad sobą ale myślę,że gdybym wtedy wiedziała co wiem dzisiaj pewnie byłoby inaczej.
Z ciekawości przeczytałam komentarze pod lekarką, która nas prowadziła.No dno!Myślałam,że może po tylu latach podejście owej pani ginekolog się zmieniło.
Takiego upokorzenia i chamstwa nigdy przedtem i potem nie doświadczyłam.Może to mnie jakoś zniechęciło do dalszych prób.Czułam się jak inkubator, nie inaczej bankomat chociaż teoretycznie nie płaciłam, pieniądze pochodziły z moich podatków.Dupa na taśmę i następna.Gacie na dupę i następna.Mam straszny mętlik w głowie jakby ktoś mieszał w niej wielką chochlą.
Pojawiła się szansa ale czy wracać do miejsca które oskórowało mnie z godności?
Czy jestem w stanie po raz kolejny zaufać i uwierzyć w sukces?
Czy pieprznąć tą furtką raz na zawsze i czekać na menopauzę?
Czas się kurczy.Zostało mi góra 5 lat.Dużo to i mało.Minęły trzy lata od ostatniej ciąży.Dokładnie trzy lata temu pod koniec lipca dowiedziałam się,że jestem w naturalnej ciąży.To był czas odpuszczenia głowie.Wiedziałam,że zakończyłam program i nic mnie już nie uratuje,że to koniec.
Może ten hamulec, który zaciągnęłam lata temu w głowie nie puścił ani na milimetr.
Trzymam tą wolność i nie potrafię jej puścić, boję się stracić kontrolę.Boję się,że  moje życie pogrąży się w chaosie.
Wiem,że moje szczęście nie skurczy się w bezdzietności.Wiem,że potrafię cieszyć się życiem i łapać chwile.Dlaczego do diabła nie potrafię zamknąć tematu, tylko wracam?
Mam nadzieję,że podejmę decyzję najlepszą z możliwych..
Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 3 sierpnia 2019

Lekko pod górkę

Jakoś ten rok nie jest dla nas łaskawy, a może nie potrafię wyłuskać z niego łaskawości.
Nie jedziemy w Beskid.Mieliśmy jechać już dziś ale okazało się,że mój mąż w najbliższym tygodniu ma komisję lekarską.Jakoś w tym roku nie mam specjalnego ciśnienia na wyjazd.Poszukiwania domu, a co za tym idzie spędzanie czasu za kółkiem nieco mi obrzydło.Wizja kolejnych kilkuset km za kierownicą nie jest dla mnie na tą chwilę rarytasem.Praktycznie co kilka dni wyjeżdżamy w teren, więc nie narzekam na brak obcowania z naturą;)
Dziś za to dostaliśmy zaproszenie do zaprzyjaźnionej agro;)Blisko, cicho i swojsko;)
Pojedziemy na tydzień.Zerwiemy się na komisję i wracamy.Ta propozycja spadła nam z nieba.Już się nastawiłam,że nigdzie nie jedziemy.Dobrze mi w domu.Mam wszystko czego potrzebuję.Wysypiam się, wygłupiam z psami, czytam.Czuję się naprawdę wypoczęta.
Odwiedziła nas wczoraj moja koleżanka, matka dwóch synów 6 i 8 lat.Na co dzień mieszka za granicą i widujemy się raz w roku.Mój mąż był w szoku,że dzieciaki wychowują się bez telefonów.
Jakbym miała dzieci Ona byłaby moim guru!Ma fantastyczne, poukładane dzieciaki,wiedzą jak mają się zachować, przestrzegają zasad.Wiadomo trochę łobuzjuja  ale jestem pod wrażeniem,że jednak się da!Trzeba czasu, chęci i konsekwencji, potem tylko rozpiera duma;)

Widzieliśmy cudowny dom!Moja kuchnia!Piec kaflowy, ,,wymurowane meble", kamienna podłoga!
W pokojach ceglane sufity, kamienne ściany, kominek.
I wszystko byłoby cudownie gdyby nie to,że działka ma 500m i 50 m od domu jest dom właściciela!
W sumie dom stoi na jego podwórku.Gdyby nie ten mankament już byśmy to brali.
My jak zwykle.Jedziemy oglądać dom i siedzimy kilka godzin.U właściciela spędziliśmy dwie godziny.Wpiliśmy kawę, pogadaliśmy,a koniec dał nam jajka:)Fajnie byłoby mieć go za sąsiada ale nie aż tak bliskiego.Obejrzeliśmy także dom jego sąsiadki ( sam nam go polecił co było bardzo miłe z jego strony), u której spędziliśmy 1,5h. Miałam wrażenie,że kobieta chce pogadać, to czemu nie?Niestety dom nie dla nas, choć pani była bardzo sympatyczna;)
Zawsze musi być coś!Jak fajny dom, to kijowa działka, jak kijowa działka, to fajny dom, jak dobry dojazd do za blisko sąsiad,jak ładne miejsce to dom zupełnie nie w naszym stylu.
Jest mnóstwo domów na rynku ale zupełnie nie w naszym klimacie.Obejrzeliśmy kilkanaście domów i oto co widzieliśmy: kasetony, narożne wanny, kolorowe ściany,podwieszane sufity,kuchnie w stylu glamour,panele itd.Każdy ma prawo urządzać dom jak się mu podoba ale nam się to zupełnie nie podoba i praktycznie w każdym domu, trzeba by robić remont od nowa.To co było stare i urokliwe, zostało zaklejone tynkiem, panelami,glazurą.Jestem załamana!
Nasz pośrednik powiedział,że niedługo przedstawi nam kilka propozycji.Zobaczymy!

Uczmy się od dzieci

Oglądamy teraz Gwiazdę szeryfa na Netflixie. Może komuś również przypadnie do gustu;)


Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 30 lipca 2019

Wielkie dzięki za wakacje!

Jak w tytule!Gdyby nie one, chyba bym oszalała;)
Ten czas jest mi niezbędny by zregenerować siły, nabrać dystansu, uspokoić umysł.
Któregoś dnia zaczęłam myśleć o pracy i poczułam ścisk żołądka.Odsuwam od siebie wszelkie myśli związane z pracą.Czy ten trend jeszcze da się odwrócić?Może odpocznę i wszystko wróci do normy, czy jestem już stracona dla zawodu?Może to przemęczenie, a może już wypalenie?
Może rozmowy z psycholog pomogą zrozumieć co się ze mną dzieje.
Na razie czytam, oglądam i delektuję się ciszą.

Wczoraj zaczęliśmy oglądać serial Na cały głos.Serial opowiada historię założyciela Fox News.
W rolach głównych Russell Crowe.Naprawdę dobry film.Miałam wrażenie,że oglądam historię przejęcia TVP przez prawą stronę;)


Byliśmy też w kinie na Diego.Film opowiada historię Diego Maradony.Jak dla mnie rewelacja!Mimo,że w kinie spędziliśmy ponad 2h ani przez chwilę się nie nudziłam.Nie jestem fanką piłki nożnej ale to bardziej historia człowieka, który pogubił się gdzieś w świecie rządzonym przez mafię i pieniądze.Niewiarygodne ile trzeba mieć w sobie siły i determinacji by wyrwać się ze slamsów i stanąć na szczycie.Polecam!



Książkowo porwały mnie dwie lektury: A co wyście myślały i Dzieciństwo bez trzepaka.
Pierwsza to zbiór rozmów z kobietami z mazowieckich wsi i miasteczek.Uderzyła mnie siła tych kobiet.Większość z nich wychowała gromadkę dzieci, pracując ciężko w gospodarstwie lub dojeżdżając rowerem kilkanaście km do pracy.Jestem pod wrażeniem jak można żonglować rolami.
Teraz narzekamy,że autobus się spóźnia. Im się nic nie spóźniało, po prostu nie było autobusów!
Genialna książka.Nie mogłam jej odłożyć.
Dzieciństwo bez trzepaka to historie dzieciaków, których dzieciństwo nie było standardowe.
Opieka nad chorymi rodzicami, samotność, ból i choroba, brak kontaktu z rówieśnikami.
Moje dzieciństwo było fantastyczne, mimo,że w domu było koszmarnie, poza nim byłam bohaterką, hersztem bandy, Tarzanem na drzewie.Utytłana w smole, z podartą sukienką, brudna ale szczęśliwa.
Biegało się po budowach, przeskakiwało przez płot, szwędało się po osiedlach bez celu.
Moja mama dostałaby zawału gdyby o wszystkim wiedziała;)
Nie zamieniłabym tego czasu na to co mają dziś dzieciaki.



W temacie domów.Oglądaliśmy w międzyczasie dwa.Pierwszy zupełnie nie w naszym stylu plus kijowa działka.Drugi całkiem niezły ale za płotem szkoła, więc odpada:)Żadnej szkoły w promieniu kilkuset metrów!
Podpisaliśmy umowę z pośrednikiem.Może to nam ułatwi zadanie.Naprawdę ciężko jest coś znaleźć.Powiedzieliśmy jakie mamy oczekiwania i czego na pewno byśmy nie chcieli.Podobno będzie miał dla nas coś w najbliższym czasie.

Byliśmy wczoraj u prawnika w sprawie mojego wypadku sprzed 3 lat.Chcemy ruszyć sprawę i skierować ją do sądu.Są duże szanse na sukces.Koszt sprawy też nie jest jakiś gigantyczny, więc jest o co powalczyć.Wypłynął temat mojego poronienia.Kosztowało mnie to trochę nieprzyjemnych emocji.Pewnie w sądzie przyjdzie mi się jeszcze z tym zmierzyć.
Trzy lata temu byłam w trzeciej i ostatniej ciąży.Dziwne...
Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 16 czerwca 2019

Wakacyjnie



Jakoś trudno mi uwierzyć w to,że już za kilka dni zakończy się rok szkolny.
Ten drugi semestr przeleciał migiem.Pozostaje mi jeszcze przedszkole ale tylko do końca czerwca.

Długo nie mieliśmy planów na wakacje bo w sumie nie wiedzieliśmy czy już nie kupimy domu.
Wszystkie domy z listy zostały skreślone, a mój mąż znalazł dla nas cudowne , wakacyjne miejsce.
Jeśli lubicie wakacje z dala od zgiełku, w klimatycznych miejscach, polecam Wam stronę https://slowhop.com.To miejsce gdzie znajdziecie oferty wypoczynku inne niż na bookingu.
Tu jest klimat, piękno i ludzie, którzy stworzyli miejsca wyjątkowe, niepowtarzalne.
My zarezerwowaliśmy sobie Manichatkę:)https://slowhop.com/pl/p/manichatki-chatka-mani-sowy.html.Już nie mogę się doczekać.Wygląda jak raj na ziemi!Nasze psy będą zachwycone.
Znaleźliśmy fajną stronę, gdzie znajdziecie miejsca przyjazne psom!
https://doginclusive.com/

Mój mąż w tym tygodniu jedzie na operację.Guz rośnie.
Przyrost tkanki może uniemożliwić usunięcie go w późniejszym czasie.
Jest ryzyko przecięcia strun głosowych ale ryzyko jest przy każdym poważnym zabiegu.Lekarz powiedział,że hospitalizacja potrwa kilka dni, potem pewnie jakaś rehabilitacja.
Mamy stresa ale trzeba to zrobić.
Ten rok daje nam popalić.Poważny egzamin dla naszego związku.Gdy mój mąż pracował, widywaliśmy się bardzo rzadko, teraz jesteśmy ze sobą non stop.To dla mnie wyzwanie bo jestem osobą, która potrzebuje czasu dla siebie.Na szczęście potrafimy o tym rozmawiać.
Nie wiem czy będzie mógł wrócić do pracy, do tej pracy, która wymaga pracy głosem.Nie wiem co będzie dalej.To ma tez wpływ na mój niepokój związany z kupnem domu.Zaczynam się zastanawiać czy to jest dobry moment na taką decyzję.
Póki co teraz dostaje zasiłek chorobowy.Nie jest on mały ale wypłacany jest nieregularnie.Nie możemy nic zaplanować bo nigdy nie wiemy kiedy i czy będą na koncie pieniądze.

Jesteśmy juz uzależnieni chyba od wypraw w Dolinę Baryczy.Rozkleiliśmy wczoraj dziesięć ogłoszeń.Spotkaliśmy autochtonów.Mamy swojego człowieka w jednej z miejscowości, który szuka dla nas domu:) Pan Stanisław jest naszym jednoosobowym biurem nieruchomości:)
Zaprowadził nas w jedno miejsce ale okazało się,że człowiek chce sprzedać pół domu.Jak już wyjeżdżaliśmy, zadzwonił,że ma coś dla nas.Nie chciało nam się już wracać, więc zobaczymy ten dom może w przyszłym tygodniu.
Kilka miesięcy temu znaleźliśmy dom w Krośnicach.Wtedy sąsiadka dała nam niewłaściwy numer do właścicielki i sprawa przycichła.Teraz na domu wisiało ogłoszenie, więc od razu zadzwoniliśmy.
Niestety kobieta nie mogła rozmawiać, więc umówiliśmy się na telefon w tygodniu.
Krośnice są dobrze skomunikowane z Wrocławiem.Jest tam wszystko czego potrzebujemy, więc było by super gdybyśmy coś tam znaleźli.

Ina się socjalizuje.Mamy dwa razy więcej sprzątania bo strasznie gubi sierść.
Powoli się oswaja.Na smyczy chodzi wzorowo, spuszczona przybiega wołana.
Uwielbiam jej wariactwa:)

Na koniec chciałam polecić kilka filmów: Most nad Sundem, Motyl - Still Alice, serial - Easy, Gloria Bell.



Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 16 sierpnia 2017

Wątpliwości

Wakacje powoli dobiegają końca.
W zasadzie zostało mi półtora tygodnia bo 28 sierpnia muszę się już stawić w robocie.
Zaczynam się spinać.
Wiem,że to będzie trudny rok, pełen zmian i niewiadomych.
Nasz zespół zostanie podzielony na dwa budynki i jeszcze nie wiem w jakim składzie będę pracowała.
Próbuję jeszcze o tym nie myśleć ale to trudne;)

Na weekend jadę do Berlina zobaczyć młodego.
Kupiłam mu fajne ciuchy.Najbardziej kolorowe jakie były:)
Cieszę się na spotkanie z bratem, chciałabym także zobaczyć Berlin.
Najpierw jadę po mamę.Odbiorę przy okazji twardy dowód bo był już gotowy dwa tygodnie po zarejestrowaniu auta.Dostałam informację,że jest do odbioru jak byliśmy na Podlasiu.

Muszę się do czegoś przyznać.
Wakacje zawsze leczą mnie z dzieci.Tyle się  naoglądam,że zaczynam wątpić.
Jak widzę te udręczone kobiety, naburmuszonych mężczyzn, marudzące dzieciaki, czuję,ze to nie dla mnie.
Czasem mam wrażenie,że jestem już po drugiej stronie.Tak czuję teraz.
Ja się chyba do tego nie nadaję.
Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 4 lipca 2017

Małe komplikacje

to chyba ja :D:D


Wczoraj miałam fatalny dzień.
Zadzwonił mechanik i oznajmił,że silnik nadaje się do remontu, a koszt waha się od 2 do 4 tyś.
Potem zaczął długo opowiadać jak fatalnie poskładali mi tę kupę złomu po wypadku.
Jak sobie pomyślę ile daliśmy kasy gościowi, a ten spartaczył robotę, to szlag mnie trafia.
Potem trochę ochłonęłam.Nic mi nie da wkurzanie się.
Po prostu mam nauczkę.Po pierwsze ograniczyć zaufanie, po drugie brać na wszystkie naprawy papier, po trzecie zagłębić się w budowę samochodu:):)
Odebrałam auto po kilku naprawach i zdecydowaliśmy,że nie inwestujemy w niego więcej. Sprzedamy po dużo niższej cenie.Człowiek uczy się na błędach i to prawda!

Najgorsze jest to że auta trzeba szukać na wariata i poszerzyć zakres poszukiwań.
Trzeciego sierpnia musimy już wyjeżdżać, a przed nami ok 500 km jazdy w jedną stronę.
W sumie dobrze,że gość zdiagnozował problem bo nawet nie chcę myśleć co by było gdybyśmy utknęli z dwoma psami w puszczy:):)

Miałam dzisiaj jechać z koleżanką i kudłatymi nad jezioro.Plan był taki,że wracam w piątek:/
Z racji zeszrociałego autacjona siedzę w domu i sprzątam.
Lena łazi za mną jak dziecko, nie zliczę ile razy bym się o nią zabiła. Kroku bez niej nie zrobię.
Druga psina spokojnie leżakuje na balkonie.Wieczorem dopiero zagląda do pokoju, a ta łazi i łazi.
Wczoraj S. przyniósł z pracy materac na pół pokoju.Ich nowe legowisko.Piękne, białe i nie pachnące psem:)Kotłowałam się z nimi jak szurnięta.
Jak tylko rozkładam klamoty do ćwiczeń, Lena włazi na mój kocyk i już po brzuszkach.
Jest pocieszna, chociaż czasem doprowadza mnie do szewskiej pasji.

Tak więc mam co robić i o czym myśleć.
Mama przekazała mi wczoraj bardzo ostrożnie info,że nasza sąsiadka, której nigdy nie widziałyśmy z chłopakiem jest w ciąży.Jest w moim wieku i mieszka z mamą.Padł mój ostatni bastion!
Teraz to chyba już tylko ja nie będę miała dzieci:):););)
Stara, stetryczała Edka z dwoma psami:):)
Chociaż zostałam ciotką na stare lata:) 

Kończymy trzeci sezon Frankie i Grace.Genialny!


Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 2 lipca 2017

Festiwale Literackie



Chciałabym zachęcić Was do udziału w Festiwalu Literackim - Góry Literatury, który już się rozpoczął,
a potrwa do 9 lipca.Festiwal odbywa się w malowniczych Górach Sowich, w Nowej Rudzie.
W programie między innymi spotkanie z Grzebałkowską, Szczygłem, Wajrakiem, Tokarczuk.
Myślę,że to jest fantastyczna opcja spędzenia  czasu wolnego.
My niestety załapiemy się chyba na końcówkę czyli przyszły weekend bo S. pracuje, a ja wyjeżdżam.
Podaję stronę do imprezy:

Za to już planujemy wypad na Festiwal Reportażu do Miedzianki pod koniec sierpnia.
O Miedziance pisał Springer.Jego książka pt. ,,Miedzianka. Historia znikania", ukazała się w 2011r.
W Miedziance również będzie się działo.Oczywiście nie zabraknie mojego kochanego Szczygła.
W zeszłym roku otrzymałam od niego piękną dedykację w Gottlandzie. Pamiętacie?
,,Edycie na całe życie".
Festiwal rozpocznie się 25 sierpnia.S. już zarezerwował dzień wolny w pracy:)
Już się nie mogę doczekać sierpnia.Tyle fajnych wypraw nas czeka! 

Czyż wakacje nie są fantastyczne?

Obłożyłam się Dużymi Formatami.Wygrzebałam stare, których nie zdążyłam przeczytać.
U nas gazety się piętrzą pod sufit.S. zawsze twierdzi,że jeszcze przeczyta:), choć czasu ma mało, nadrabiamy w weekendy,skupieni w narożnikach sofy:)
Dziś było ciasto drożdżowe z porzeczkami.Uwielbiam ten zapach.Uważam,że to jest najpiękniejszy zapach na świecie:)A zrobiony rękami ukochanej osoby daje efekt podwójny:)

Zafascynowana Inną Duszą , postanowiłam zamówić dalsze części serii Na faktach.
Jutro odbieram historię zabójstwa A. Zauchy - I odpuść nam nasze.., oraz Preparatora - historię człowieka przygotowującego zmarłego do ostatniej drogi.
Reportaż jest moim ulubionym gatunkiem literackim.To samo życie, choć czasem trudno uwierzyć,że dzieje się naprawdę.

S. kupił mi Matkę Polkę Feministkę.Jestem obstawiona książkami.Czy mnie to martwi?Skądże.Martwi mnie wybór bo jest dość trudny:)

Jest mi tak dobrze...

Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 30 czerwca 2017

Słodkie nicnierobienie


Załapaliśmy się na akcje bezpłatnego badania dla chłopców;)
Wczoraj zrobiliśmy badania.
Resztę przemyślimy i zostawiamy na jesień.

Jako,że oboje mieliśmy wolne,zrobiliśmy małe rozpoznanie w komisach.
Auta pięknie wyglądają na zdjęciach, na żywo jest gorzej.
Doszłam do wniosku,że nasze 11 letnie auto wygląda lepiej niż niejeden kilkuletni furgon.
Wyjechaliśmy o 9.00, a o 17.00 byliśmy w domu.
Podróż nie obyła się bez niespodzianek.
Udało mi się zatankować 98 zamiast 95.Odkąd jeżdżę nigdy nie odwaliłam takiego numeru.
Na dystrybutorze są zawsze olej, 98 i 95, ewentualnie gaz.
Na tym był tylko 98, więc poleciałam na automacie.Zielone, to zielone i heja!
Nie dość,że drożej to jeszcze źle!:):):)
Mam nadzieję,że nic się nie stanie.Najwyżej coś wybuchnie;)

Tracę powoli nadzieję,że coś kupimy.Najwyżej wywalimy siedzenia z tyłu i jakoś sobie poradzimy.

Dzisiaj oddałam auto do mechanika.Zaczęło coś stukać.Mechanik nowy,świeży, polecony przez koleżankę.Wydaje sie konkretny i uczciwy przede wszystkim, bo po ostatnich obejrzanych przeze mnie odcinkach ,,Będzie Pan zadowolony", jestem przerażona.
Mechanicy tak kręcą szczególnie kobiety,że to aż nie do uwierzenia.
Ten mój poprzedni, nad którym się tak rozpływałam,też chyba nie był uczciwy bo zderzak mam źle założony, reflektory zaczynają się pocić.Nawet nie chcę myśleć ile na mnie zarobił.
Mam nadzieję,że znalazłam dobego blacharza i mechanika bo mam już dosyć.

Dziś wracałam autobusem, potem pieszo i może to głupie ale było cudownie!
Człowiek pędząc bolidem nie zwraca uwagi na to co dzieje się dookoła,na ludzi, na słońce,chmury, szum wiatru.Podobne odczucia miałam spacerując ostatnio przed koncertem.
Idąc z kimś zawsze się gada, a obrazy przesuwają się jak za szybą pociągu.
Gdy idę sama wszystko mnie fascynuje i ciekawi.Zauważam więcej zapachów,barw,dźwięków. 
Obserwuję ludzi, podsłuchuję rozmowy,rozpoznaję zapachy z kawiarni, jadłodajni,cukierni.
Dzięki Bogu za wakacje!Człowiek w końcu może zwolnić i ma czas i siłę by móc cieszyć się życiem!

              W końcu zrobiłam porządek na balkonie i aż przyjemnie zasiąść z kawą i książką.






Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Jestem już wolna.Mogę iść!



Dzisiaj jeszcze musiałam swoje odsiedzieć na radzie (bite cztery godziny) ale perspektywa wolności pozwoliła mi to przetrwać;)
Ogłaszam wszem i wobec,że od dziś zamierzam się lenić na potęgę!

Nowy rok szkolny rozpocznie sie 4 września!Jeszcze tego nie grali.
My niestety wrócimy do pracy nieco wcześniej bo czeka nas huk roboty.

Póki co jestem w błogostanie:)
Czytam i będę czytała bo gonitwa myśli w trakcie roku szkolnego, skutecznie uniemożliwiła mi przeczytanie ostatnio czegokolwiek.
Zakupiona przeze mnie  Inna Dusza w końcu doczekała się strzepnięcia z niej kurzu.Nie mogłam jej odłożyć ani na chwilę.Genialna!Szczegółowe opisy życia w  latach 90 tych spowodowały zalew wspomnień ale samych wartych pamiętania.
Polecam, choć temat jest dość mocny.

Odkryty ostatnio przez nas serial Grace i Frankie!
Fonda wymiata, a wygląda jakby miała ze 40 lat;)

Dwie zaprzyjaźnione pary.
Po latach mężowie przyznają się,że są parą.
Potem jest jeszcze lepiej:)
Polecam!






Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 22 czerwca 2017

Wakacje!


Rok szkolny dobiega końca.Już jutro rozpocznę tak upragnione i wytęsknione wakacje.
Ten rok dał mi popalić.Czuję się zmęczona ale wizja odpoczynku wywołuje uśmiech na twarzy.
Już niczego nie pragnę;)

Od wczoraj jeżdżę soczystym, czerwonym fiatem 500.Auto zastępcze;)
Piękne nie znaczy idealne.W życiu bym go nie kupiła chociaż prezentuje się okazale.
Fatalnie się prowadzi.Jutro już odzyskam mojego staruszka i będę go już przygotowywała do sprzedaży.
Blacharz zaproponował mi cenę,która bardzo mnie zaskoczyła.
Zostanie trochę na nowe auto;)Nawet więcej niż trochę;)
Dzisiaj zaliczyłabym kolejnego dzwona bo koleś nagle wyjechał mi z podporządkowanej.
Musiałam ostro hamować.
Jeszcze tego mi brakuje żeby się rozwalić na wakacje.

Myślałam,że ten rok szkolny nigdy się nie skończy, a to proszę już jutro:):)
Ahoj przygodo!


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Kulturalnie


Odstawiłam dzisiaj mamę na dworzec.
Na wariata leciałyśmy na pociąg.Nie wiem czy to ze względu na strajk taksiarzy czy ogólną ogromną masę sunącą ulicami, spóźniłyśmy się na na ten wcześniejszy.
Na szczęście mama już jest w domu cała i zdrowa.

Opera fantastyczna!Pierwsza część Carmen trochę za bardzo rozbudowana i przydługawa,natomiast druga mnie oczarowała.Miejsca miałyśmy średnie.Wzięłam to co było, czyli miejsca na III balkonie z boku.Na szczęście było mnóstwo miejsc wolnych, więc skorzystałyśmy.
Mamuśka mi zaginęła w akcji po I części.Wyleciała jak z procy do toalety i szukałam jej 15 minut.
Mało zawału nie dostałam.Okazało się,że była w toalecie ale na parterze!
Na szczęście się znalazła i udało nam się obejrzeć całość:)

W drodze do Opery dopadła nas ulewa.Miałyśmy dużo czasu, więc poszłyśmy na kawę.Na kawę czekałyśmy 15 minut.Myślałam,że oszaleję.Nawet nie potrafię powtórzyć nazwy ten kawiarni, może to i dobrze bo nigdy tam nie wrócę.Potem pączek w Starej Pączkarni.
Bite trzy godziny.W domu byłyśmy ok 22.00.
Mama zachwycona, ja również.Pewnie to powtórzymy.Teraz będzie Madame Butterfly.

Weekend przeleciał jak pendolino.
Dziś rzeźbię dekorację.Totalnie nie mam weny.Gorączka za oknem, a jeszcze Lenka rozcięła sobie łapkę.Wpadła w krzaczory za kotem i wylazła cała we krwi.
Kiedyś brzydziłam się kleszczy, krwi, teraz nic mi nie przeszkadza, kiedy chodzi o moje zwierzaki.
W czwartek moja dziewczynka przestanie być płodna.Jesteśmy umówieni na sterylizację.

Za tydzień idę z dzieciakami do Przylądka Nadziei.Mam ogromnego stresa.
Boję się widoku chorych dzieci, boję się,że zacznę ryczeć jak zwykle, a jednocześnie bardzo chcę tam pójść.Moje dzieciaki dadzą krótki występ i przekażą kartki z życzeniami każdemu pacjentowi.
Mam nadzieję,że wszystko pójdzie gładko.

Jeszcze tylko kilka imprez w szkole i kończę zabawę w panią nauczycielkę.
Zacznę zabawę w totalnego lenia i psią mamę;)

PS Kupiłyśmy kwiaty, więc mój balkon zatonął w kolorach i zapachu surfinii:):)


Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 2 czerwca 2017

Potrzebuję wakacji jak diabli!


Ubezpieczyciel zaproponował mi 1500 zł, jednak po oględzinach mojego mechanika zapowiada się nieco więcej.Do wymiany będą drzwi i nadkole.Czekam na rzeczoznawcę i zobaczymy na ile wyceni szkodę.Mechanik twierdzi,że się dogadamy i będę zadowolona.
Ostatnio zrobił mi wszystko elegancko,więc jakoś jestem spokojna.Tylko naprawi, wystawiam go na sprzedaż bo zaraz znowu coś mi się przydarzy;)

Upały mnie wykańczają.Nie dość,że spaliłam sobie ramiona w robocie (fajna robota co), to męczę się okrutnie.
Dziś jechałam do domu godzinę!To jakiś rekord!Mam jakieś 13 km do pracy.W godzinach szczytu jadę maksymalnie 40 - 45 minut.Chyba przesiądę się na rower.I tak będę musiała jak auto będzie u mechanika.
Jeszcze tylko trzy tygodnie!

Jutro przyjeżdża mama.Kupiłam jej na Dzień Matki bilet do opery.Była zaskoczona.Nie wiem czy była kiedykolwiek w operze.Idziemy oczywiście razem.
Może pomoże mi w końcu ogarnąć balkon;)
Trochę za bardzo zaczyna się wtrącać, więc nie wiem czy poruszę temat ewentualnego leczenia.
Zaraz będzie panikowała.

Jutro idę do roboty.Odrabiamy 2 maja.Jestem na ostatnich nogach.
Muszę odpocząć!
Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 10 lipca 2016

Ulotne..

Nareszcie z moimi chłopakami:)
Dostałam mnóstwo prezentów.Chyba muszę częściej wyjeżdżać;)
Mój luby zarezerwował dziś stolik w restauracji i zjedliśmy przepyszny obiad w naszych starych rewirach;)Tęskniłam za nimi..Nie ma jak w domu..

Ulotne ale uchwytne..
                                         Zatrzymane w kadrze..Słońce, piasek i wzburzone morze....






















Po sztormie...









Nawet nie wiedziałam,że mój telefon potrafi je uchwycić;)