Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warsztaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 października 2017

Ciągle się uczę.


Ten tydzień był intensywny, bogaty w doświadczenia.
Dostałam na maila informację o warsztatach dla grup monitorujących internet pod względem treści rasistowskich, mowy nienawiści.
Po ostatnich wydarzeniach postanowiłam skorzystać z zaproszenia.
Okazało się,że była nas garstka.Szkolenie było organizowane przez CUKR.
Przywitał nas Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce.Potem był wykład dr Marka Troszyńskiego, dotyczący przeciwdziałania mowie nienawiści w sieci.
Na warsztatach było chyba 6 osób i tylko dwie z Polski.Myślałam,że temat zainteresuje większą grupę.Problem jest ogromny.Dostaliśmy narzędzia i będziemy działać.
Dostaniemy mailowo paczki tekstów, które będziemy analizować pod względem treści rasistowskich, dotyczących obywateli Ukrainy.To nie jest takie proste jakby się wydawało.Każdy tekst może mieć wydźwięk pozytywny, neutralny lub negatywny odnoszący się do Ukrainy lub obywateli Ukrainy.
Wymaga to mnóstwa czasu i odczytywania dosłownego przekazu bez domysłów i emocjonalnych historii.Kropla drąży skałę, więc nawet jeśli uda się skazać jedną osobę, będzie to sukces.
Narzekam ostatnio na brak czasu, a pakuję się w kolejne przedsięwzięcie.Zobaczymy czy dam radę.


W piątek mieliśmy Dzień Nauczyciela.Nie cierpię takich nasiadówek, szczególnie jeśli odbywają się w hotelach, jak nasza.Miałam nie iść ale namówiła mnie koleżanka.Potem żałowałam bo nie dość,że się spóźniłam (powrót do domu, wyjście z psami, mieliśmy normalny dzień pracy, chociaż inne szkoły miały free), to menu było dla mięsożerców, więc siedziałam i patrzyłam w pusty talerz.
Miejsce iście weselne, plus wystrojone nauczycielki - to nie moja bajka.Czułam się jak kloszard na bankiecie.
Znalazłam swój płaszcz w gąszczu okryć i niepostrzeżenie wymknęłam się do domu bo padałam z głodu.

Ostano chyba potrzebuję zapewnienia,że nie jestem jakimś świrem.Nie odnajduję się w wielu sytuacjach, które dla innych są super atrakcyjne.Może to wynika z faktu,że w gronie osób z pracy nie ma nikogo z kim mogłabym porozmawiać na tematy, które mnie interesują.
Czuję się trochę wyobcowana.Są dwie grupy, a ja pośrodku, jak element pustego zbioru.Odbijam się od jednych i drugich i nigdzie nie pasuję.Tematy paznokci i filmów o miłości, nie leżą w kręgu moich zainteresowań, a  w  grupie 20+ czuję się jak emerytka.
Mnie to jakoś nie przeszkadza ale widzę,że innym już tak i bardzo chcieliby wiedzieć co się ze mną dzieje.Nic się nie dzieje, po prostu dojrzałam, wyszalałam się, przestałam się alkoholizować,  jeść mięso i tyle.Mam swoje zdanie i mam odwagę je wypowiadać co nie każdemu odpowiada.
S. twierdzi,że nie zwariowałam, mama też ale czy Oni są obiektywni:)?
To naprawdę wielka ulga nie zmuszać się do rzeczy, które nie sprawiają nam przyjemności, tylko dlatego,że inni od nas tego oczekują.
Ciągle się uczę odmawiania i nietłumaczenia się ze swoich wyborów.
Poczucie,że jestem w zgodzie z tym co w środku - bezcenne.

Wczoraj byłam na świetnych warsztatach dotyczących wielokulturowości.
Organizowane były przez Salezjan i poczułam lekki opór.Zwalczyłam w sobie stereotypy i poszłam.
Spodziewałam się modlitw i takich tam, ale byłam pod wrażeniem przygotowania merytorycznego i ogólnej organizacji, łącznie z cateringiem, gdzie mogłam sobie wybrać danie wege:)

Kto wie tyle o innych kulturach co wolontariusze pomagających na całym świecie?
Były zabawy, ciekawostki i wiedza, której mi brakowało.
Spotkałam nawet koleżankę, z którą jeździłam na kolonie z 10 lat temu.
Świetnie się bawiłam.Chcę więcej i więcej!
Podobno prowadzili warsztaty dotyczące edukacji globalnej i fair trade.Szkoda bo nie wiedziałm,że coś takiego robią ale może będzie kolejna edycja.
Już się nie mogę doczekać kiedy przeprowadzę zajęcia z dzieciakami!

Po warsztatach pojechaliśmy na kawę.Dostałam książkę i płytę od mojego lubego z okazji Dnia Nauczyciela:)Kupił mi dwie szmaticzki i pojechaliśmy do kina.
Pierwszy śnieg, na podstawie książki Nesb0. Szału nie było.Fajne krajobrazy i Fassbender to chyba jedyne plusy;)
Kino pękało w szwach!W pewnym momencie czułam się osaczona przez ludzi.Dawno nikt koło mnie w kinie nie siedział.Staramy się chodzić do kina w tygodniu, a w sobotę jest tłoczno.
Jakoś przetrwałam, chociaż kręcący się ludzie podczas seansu i głośne rozmowy, nieco przeszkadzały.

Za oknem cudowna jesień.Lena wytarzała się w odchodach (fajne zaczęłam niedzielę), S. robi obiad.
Ja mam chwilę,żeby coś napisać.Gazety czekają na rozdziewiczenie.
Nareszcie mamy czas dla siebie..


Ostatnio poryczałam się na tej piosence.Mięczak:)


Pozdrawiam Tangerina;)