Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 marca 2017

Komisja lekarska


Złożyłam papiery o odszkodowanie i się zaczęło.Rano musiałam jechać do ortopedy.
Pan był bardzo tajemniczy.Powiedziałam jak jest, czyli że ból ustał i pojawia się tylko przy dłuższym schylaniu głowy.
Z resztą to wszystko napisał mi mój ortopeda.

Rozumiem,że taki wizyty są niezbędne przy długotrwałym leczeniu ale ja poskładałam się do kupy najszybciej jak się dało i widzę, że to podejrzane.
Chcą ocenić mój uszczerbek na zdrowiu.W bełkocie ubezpieczyciela takowego nie ma bo nie doszło do przerwania tkanek czy złamania.Domagam się odszkodowania za ból i cierpienie,psychiczne przede wszystkim.To cierpienie było pół roku temu.Czy Oni chcą mi udowodnić,że tego cierpienia jednak nie było?
Zaraz jadę na rezonans.Człowiek wystoi się w kolejce żeby się na niego dostać, a tu proszę, z marszu.
Widzę ,że przeciwwskazaniem jest ciąża.A co jak jestem w ciąży?
W czwartek wizyta u neurologa.Nie mam rzeczywiście co robić tylko latać po lekarzach i to w godzinach późno wieczornych.
Coś czuję,że bez walki się nie obejdzie.
Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 21 lutego 2017

Bezdzietność.Moja przyszłość?


Odkąd przyjechaliśmy tylko piorę.Dzisiaj zaczęłam prasować z obawy,że nie będziemy mogli niedługo wejść do pokoju.Sterta rosła i rosła.Jest nas dwoje i zawsze zastanawiam się skąd tego tyle.

Jutro odbieram dokumentację medyczną dotyczącą leczenia po wypadku.W zeszłym tygodniu neurolog orzekł,zdrowa i zdolna do wszystkiego:)Był nieco zdziwiony,że tak szybko doszłam do siebie.Szybko?Dla mnie to całe wieki!
Ortopeda jutro zakończy leczenie i składam papiery do ubezpieczyciela.Pewnie teraz się zacznie zabawa.
Umówiłam się od razu do ginekologa.Załatwię wszystko za jednym zamachem.
Nie oczekuję cudów bo to lekarz, u którego byłam gdy dowiedziałam się o ciąży.Przeciwnik in vitro i clexane. Chcę tylko sprawdzić czy wszystko ok.Jestem w okresie okołowulacyjnym i w sumie dobrze by było dowiedzieć się czy ta owulacja w tym cyklu była, jest, czy będzie.

Ostatnio studiowałam życiorysy wrocławskich ginekologów.Było tego trochę:)
Zdecydowałam się na dr pracującą w Medfeminie. Umówiłam się na 21 marca.Kobieta podobno ma pojęcie o niepłodności.Widziałam,że specjalizuje się w laparoskopii.Może w końcu ktoś mnie oświeci w temacie udrażniania jajowodów.Jedni zalecają, inni odradzają.Pat.

Dużo myślałam ostatnio o tym co dalej.Poczytałam o przemyśleniach innych kobiet o bezdzietności i trochę oswajam temat.Powoli godzę się z tym,że i mnie może on dotyczyć.
Ten wyjazd pozwolił mi spojrzeć na wszystko z dystansu.Było cudownie, mimo,że otaczały nas rodziny z dziećmi.Może też właśnie dlatego;)Napatrzyłam sie na takie sytuacje,że momentami oddychałam z ulgą,że mnie to nie dotyczy.
Bezdzietność nie jest zła albo dobra.Wiem,że życie bez może być równie wartościowe, fascynujące i piękne.Tak naprawdę nie wiem jak może być inaczej bo nigdy nie miałam dziecka.
Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, matka czwórki dorosłych już dzieci.
Ona:dobrze mieć chociaż jedno dziecko
Ja:A skąd wiesz, skoro nigdy nie byłaś bezdzietna?
I tak naprawdę o to w tym chodzi.Nikt z nas nie wie jak to jest.Nie ma czego porównywać bo nie znamy dwóch stron medalu.

Staram się szukać pozytywnych stron takiego stanu rzeczy i znajduję coraz więcej.
Myślę,że szczęście w dużej mierze zależy od tego czy godzimy się z pewnymi stanami rzeczy, czy ciągle walczymy,kopiemy się z życiem.
Zauważyłam,że czuję się szczęśliwa w momentach totalnej akceptacji, wdzięczności za to co mam.Czuję taki spokój i ciepło.Lepiej smakuje kawa, jedzenie podane z miłością,życie smakuje lepiej.
Są momenty, w którym myślę jakby to było być matką ale to nie jest stan permanentny,zadręczanie się,żal i rozpacz.Albo przyjmę to co dostałam, albo będę całe życie nieszczęśliwa  czekając na coś, co może nigdy nie nastąpić.Mam wybór i ja wybieram to pierwsze.

Może to dziwnie zabrzmi ale dużo ze sobą rozmawiam.Pytam siebie co się dzieje, co czuję.
Może nie wspięłam się na wyżyny samoświadomości ale znam siebie dobrze.
Coraz częściej myślę,że moja niepłodność, to kwestia głowy.Chyba nadal nie załatwiłam sobie przyzwolenia na bycie odpowiedzialną za kogoś.Mam olbrzymią potrzebę wolności i ta wolność nie daje mi kotwicy.
Kobiety rodzą dzieci i jakoś specjalnie nie analizują.Niepłodność sprawiła,że jestem mistrzem analizy.

Ostatnio zastanawiałam się nad tym jak to natura sprytnie pomyślała,dała nam czas.Facet może zostać ojcem do 70 tki (patrz frontmen Rolling Stones), a kobieta?
Mężczyzna nie musi się martwić,że jego płodność z wiekiem się pogorszy.My tylko liczymy ile jeszcze...


Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 14 grudnia 2016

Kontrola neurologiczna


Od kilku dni mam dziwne dolegliwości.Szczerze mówiąc myślałam,że to ciąza ale zrobiony dzisiaj test wykluczył tę ewentualność.Koszmarne mdłości od tygodnia.Cokolwiek bym zjadła,na głodniaka również,ból jajnika, ból brzucha, ból piersi, senność, zmęczenie.Wisienką na torcie jest wkurwioza oczywiście;)Mam ochotę coś rozpieprzyć w drobiazgi;)Dziś zrobiłam taki dym na chacie,że sama byłam zdziwiona,że tak można;)
No nic, miejmy nadzieję,że wraz z przyjściem franczeski, wszystko minie.

Byłam dziś na kontroli u neurologa.Jak zobaczył moją ruchomość szyi wywalił gały:)Na początku nie mogłam wykonać rotacji.Teraz mogę obejrzeć się za siebie, skłonić głowę do klatki piersiowej i odchylić ją maksymalnie do tyłu:)Nawet zawroty głowy przeszły.Jedyne z czym mam problem, to pobudki w środku nocy po kilka razy.Może to wynik tego,że boję się zaspać, a nie problemów ze snem.Przepisał mi premolan. Lek przeciwdepresyjny i nasenny.Moja mama go brała.Jest bezpieczny.
Powiedział,żeby się wstrzymać przed składaniem papierów do ubezpieczyciela, bo czasem objawy mogę wrócić.W sumie mam 3 lata na zgłoszenie.Kazał mi przyjść na kontrolę za miesiąc.
Cieszę się,że wszystkie zabiegi mam z głowy.Męczyło mnie już to jeżdżenie.Cały dzień miałam rozwalony.

Dziś dowiedziałam się,że 23 grudnia mamy już wolne:)W piątki mam do 17.00 i już się martwiłam jak odbiorę mamę z dworca, a tu taka niespodzianka.Potem dziewczyny mają dyżury, więc byczę się do 2 stycznia!

Wczoraj poszłam spać o 19.30!Niedługo będę kładła się spać zaraz po powrocie z pracy;)
Ta pogoda mnie dobija.Szaro, buro, dni krótkie, słońca brak!Oby do wiosny!



Pozdrawiam Tangerina:)

wtorek, 6 grudnia 2016

Dobre wieści


Dobre wieści na dziś są takie,że dostanę resztę pieniędzy na kurs.Bałam się,że będę musiała sama zapłacić,a zwrócą mi dopiero w kwietniu jak przyjdzie nowa transza.Na tą nową transzę mam już kilka pomysłów;):)Zostały pieniądze o dziwo.Niektóre podyplomówki nie ruszyły, niektórzy się porozmyślali i szybko trzeba się rozliczyć z pieniędzy.
Zastanawiam się nad zrobieniem sztuki podyplomowo. Myślę też o oligofrenopedagogice i dogoterapii.W sumie, pewnie zrealizuję te pomysły ale nie wszystkie na raz;) Póki mam siłę i chęci trzeba realizować plany.Lubię się uczyć,poznawać nowe rewiry,zbaczać czasem z wydeptanych ścieżek.
Powrócił apetyt na życie i jest on coraz większy;)
Potrzebowałam czasu by wszystko wróciło do normy.

Miałam ostatnio problem z odpaleniem auta.Kupiłam nowy akumulator i dalej to samo.Podjechałam dzisiaj do mechanika i umówiliśmy się na sobotę.Ciepły pali na dotyk, po nocy muszę zakręcić kilka razy.Ciekawe co to i ile;)

Jutro rano mam kinezyterapię, a po południu w końcu odwiedzę fryzjera.Już nie mogę na siebie patrzeć.Grzywka odrasta i robi się Pereszczaka ze Złotopolskich.Nieco przyciemnię całość i zrobię sobie tylko refleksy.Mam dosyć ombre bo włosy mam bardzo wysuszone.Chyba,że razem coś wymyślimy;)To będzie długi dzień.Zabieg mam na 8.20,do pracy na 11.00, a do fryzjera na 17.30.Dobrze,że S. ma wolne bo gamonie by rozniosły chałupę.
Psiny są kochane.Lena zeżarła ostatnio ciastko ze stołu, czym doprowadziła S. do furii:)Tak zacisnęła szczękę,że nie można jej było tego wyjąć.Totalna wariatka!Staje na tylnych łapach i kładzie mi przednie na ramiona.To jest jej powitanie.
Wprowadziła się do mojego gamonia na łoże.Super wyglądają jak sobie razem śpią.

Każde ma swój węzeł ale oczywiście fajniejszy jest ten, który akurat nie jest w ich posiadaniu;)




Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 29 listopada 2016

Powoli wracam..

Gdybym była zwierzęciem byłabym koniem..
Dziki, wolny, nieokiełznany...

Dzisiaj po raz pierwszy poczułam się dobrze w pracy.
Mam wrażenie,że mój organizm oswoił się z powrotem.Jestem mniej nerwowa.Są momenty, gdy wydaje mi się,że nie było żadnego urlopu.Może to też wynik tego,że wróciłam do tego co lubię robić.Od wczoraj wycinam, kleję, rysuję.Wyłączam się wtedy zupełnie.To mnie bardzo relaksuje.
Mam gdzieś tam wyrzuty,że powinnam czatować przy domofonie albo robić coś ,,ważniejszego".
Wczoraj taśmowo robiłam anioły.Wymyślałam śmieszne buźki.

Czas przyspieszył...Dopiero była jesień,a tu zrobiło się już świątecznie.
Przeszkadzają mi krótkie dni.Wracam do domu i zanim ogarnę kudłaczy, posprzątam jest 19.00.
Brakuje mi słońca, które widzę jedynie w drodze do pracy.
Marzę o wiośnie..

Dzisiaj byłam na zabiegach.Miały być ostatnie ale mam jakiś problem z błędnikiem.Ustaliliśmy, że po konsultacji z neurologiem pomyślimy co dalej.Przy gwałtownych zmianach pozycji, kierunku mam koszmarne zawroty głowy.Pan plaster kazał mi ćwiczyć, zmieniając położenie ciała. Taaaa.
Nie ćwiczyłam mm.przykręgosłupowych to będzie mi się chciało  ćw. zmiany pozycji, po których czuję się jak na karuzeli.


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 31 października 2016

Depresja?


Odebrałam właśnie pismo z prokuratury.Umorzyli postępowanie.Coś tak czułam bo nie wezwali mojego S. na przesłuchanie.Uznali,że nie nastąpił rozstrój organizmu powyżej 7 dni.
Może i nie nastąpił ale moje życie zjechało kolejką górską na sam dół i nie możne ruszyć.

Jestem w rozsypce.Wstaję, myję się, ubieram jak robot.Przestępując drzwi szkoły dostaję mdłości, a brzuch kurczy mi się do rozmiaru małego orzecha.Jakbym wstępowała do Mordoru.
Nie chcę mi się z nikim gadać, nikogo słuchać.Nic mnie nie cieszy, na nic nie mam siły.

Ludzie omijają mnie szerokim łukiem.Rozmawiałam dziś z koleżanką i padło słowo depresja.Delikatnie dała mi do zrozumienia,że zmieniłam się nie do poznania i może to być słowo na D.Powiedziała mi,że jestem zupełnie inną osobą, bez energii, radości.
Sama się tak czuję.Mam wrażenie,że nie jestem sobą.Jakoś funkcjonuję z naciskiem na jakoś.
Czy ma rację?Czy nadciąga jeszcze większa fala smutku?

Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 29 października 2016

Foch!


Nareszcie weekend.Mogę spokojnie usiąść z filiżanką kawy i popatrzeć przez okno.
Zatrzymać się..

W pracy ciężka atmosfera.Postanowiłam przyjąć pewną strategię, która działa.Wykonuję swoje obowiązki najlepiej jak potrafię i unikam konfliktów.Niestety mimo tego słyszę,że znowu mam focha!Tak focha bo według niektórych mówienie otwarcie o tym co mi się nie podoba nazywane jest FOCHEM!
Wiem,że świata nie zmienię.Otwarta rozmowa traktowana jest jak atak, nic nie zmienia, zaostrza tylko relacje.Boli mnie to bo nie o to mi chodzi.Niektórzy o prostu nie potrafią przyjąć krytyki.Od razu wystawiają pazury i szykują się do walki.Nie ma refleksji, zastanowienia się nad tym, czy faktycznie czegoś nie można by zmienić.Więc mam wybór albo mówić co mnie boli i dostać po głowie,zostać sfochowaną i wyautowaną, albo nic nie mówić, ładnie się uśmiechać w pracy, a płakać w domu.Żaden wybór nie jest dobry.Chciałabym być bezpieczna z tym co czuję, mówię ale tak nie jest.Asertywność jest chyba przereklamowana.Mogę być asertywna ale dużo zależny od odbiorcy.
Wdarła się dyktatura.Wiem,że jest ciężko ale kiedyś dostawałam polecenia, teraz rozkazy.
Ciągle się zastanawiam czy tylko mnie to przeszkadza, czy tylko ja mam odwagę o tym mówić?

Postanowiłam nie opowiadać o swoim życiu osobistym.Doszłam do wniosku,że praca to nie miejsce na terapię.Od razu poczułam tego efekt.Wszyscy zastanawiają się co mi jest.Wiem niestety,że to nie wynik troski, a jedynie ciekawości.Kto zrozumie,że dwa lata ładowałam w siebie hormony jak gęś,przeszłam trzy straty,użerałam się z komornikiem,miałam wypadek,który mnie dobił?
Dla wszystkich jestem biedną sfochowaną bezdzietną.Dlaczego nie cieszę się z ciąż koleżanek, narodzinami wnuczki koleżanki, dlaczego nie skaczę z radości?Każdy patrzy na manie jak na wariatkę, która dziwnie się zachowuje.Ciężko przebić się przez mur braku empatii.Każde narodziny dziecka w pracy to powód do wypieków ciast, poczęstunków,spotkań, dla mnie to wbicie ostrza w samo serce.Rosnące brzuchy,opowieści o małych rączkach.Wiem,że to normalna kolej rzeczy ale można by mi tego oszczędzić i uszanować to co czuję ale najgorsze jest to,że nikt tego nie rozumie. 

Wczoraj mały chłopczyk mi powiedział:lubię Panią:)czym rozwalił mnie na łopatki.Często to słyszę ale on był taki prawdziwy.
Usłyszałam też od dziewczynki,że to były najlepsze zajęcia z gimnastyki korekcyjnej w jej życiu.Niby nic, a serce mi rosło.To dla nich mi się chce..
Dziękuję,że mimo mojej niepłodności mam możliwość pracy z dziećmi.Często zazdroszczę matkom fajnych dzieciaków.Lubię obserwować jak się witają, jakie mają relacje:)
Uwielbiam przysłuchiwać się rozmowom małych ludzi.Sama często dosiadam się do nich, gram, koloruję, rozmawiam.To takie ulotne chwile, dla których warto pchać ten głaz...
Dziękuję!

Kemal łamignat mnie wczoraj zmasakrował.Znowu szarpną mnie tak,że myślałam,że głowa odpadła i zaraz potoczy się pod stół.
Opowiedziałam dziś o tym mamie.Zakazała mi tam chodzić bo podobno słyszała,że jakiś kręgarz złamał komuś kręgosłup.Powiedziała:urwał głowę!Śmiałam się jak wariatka:D Urwał głowę:)Od razu sobie to wyobraziłam i śmiałyśmy się jak szalone:)
Nie dam sobie urwać głowy bo jest mi potrzebna!;)




Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 27 października 2016

Po burzy



Przeszło..Tafla wody wygładziła swój brzuch..
Mam nadzieję,że demony oddaliły się na jakiś czas.
Czasem jeden uśmiech dziecka powoduje,że świat wydaje się bezpieczny i  bardziej kolorowy..

Mam wrażenie,że czas się skurczył jak sweter w praniu.Brakuje mi go ostatnio bardzo.Wracam do domu, wychodzę z psem, pokręcę się i jest noc.
Doszło mi obowiązków, więc pracy jest więcej.

Wkurzają mnie godziny karciane.Pani minister obiecała je zlikwidować i niby są zlikwidowane, niby.
Rzeczywistość wygląda tak,że nikt tak naprawdę nie wie jak się z nich rozliczać, ewidencjonować i kto ma kontrolować ich realizację.Dobrej zmiany ciąg dalszy.

Dzisiaj zaczepiłam dziewczynę, która podobnie jak ja siedzi w ciemnym worku niepłodności i straty.
Jest chyba w podobnym wieku.Straciła kilka ciąż.Nie udało nam się długo porozmawiać ale zrobiłyśmy pierwszy krok.

W pracy dziś spokojnie.Miałam zastępstwo za koleżankę rano i faktycznie rano jest lepiej.Dzieci przed lekcjami są jeszcze chętne do zajęć.Po lekcjach nie mają już siły na nic.Chciałyby się pobawić, a nie siedzieć w skupieniu.
Małe przylepy oblepiają mnie czasem,że nie mogę się ruszyć:)Obserwuję niektóre dzieciaki i jestem pełna podziwu.Elokwentne, samodzielne i życzliwe.Widzę jak wielką robotę robią rodzice.
Jest sporo dzieci z problemami już w pierwszej klasie.Często już siedmiolatki mają komisje wychowawcze, co kiedyś było nie do pomyślenia w tym wieku.
Czasy są koszmarne do wychowywania dzieci.Muszę pomyśleć o jakichś zajęciach o emocjach bo tu jest największy problem.Zamiast reformować system, warto byłoby zreformować program.Ładowanie treści, które się tym dzieciom nie przydadzą jest ważniejsze niż komunikacja i radzenie sobie z emocjami.

Byłam juz dwa razy u fizjoterapeuty.We wtorek tak mnie wyszarpał,że coś mi strzeliło w kręgach;)
Szyja boli mniej.Mam ćwiczyć ale nie mam kiedy.Przypominam sobie jak kładę się spać lub jadę samochodem.Jutro kolejna wizyta.

Taką jesień lubię.Ciepłą, słoneczną i kolorową..

Miłe rzeczy na dziś:
kanapki od S. zostawione rano razem z karteczką
dzikie gęsi szybujące po niebie
promienie słońca muskające policzki
kolory liści
śmiech dzieci
kierowcy, wpuszczający mnie w korkach
radość psa po powrocie do domu..


Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 19 października 2016

Intryga



Ostatnio nie mam ani sił, ani czasu na pisanie.
Wczoraj wróciłam po 8 godzinach pracy z dziećmi i bełkotałam ze zmęczenia;)Ktoś powie:phi, każdy tyle pracuje ale wystarczy pomyśleć o zgrai dzieciaków w domu przez osiem godzin i chyba mnie zrozumie;)
Na szczęście dziś zbadałam ostatnią grupę.Musze zaraz usiąść i wybrać dzieci na zajęcia.

Zauważyłam,że niektóre dzieci zrobiły się grzeczniejsze, inne wręcz przeciwnie, zaczęły dokazywać.
Chłopiec, który był aniołkiem w 1 kl. teraz odzywa się niegrzecznie i w ogóle nie słucha.
Inny, który rozwalał zajęcia teraz jest tak spokojny,że nie mogę w to uwierzyć:)

Czas mi szybko mija.Dziś w końcu zrobiłam porządek w szufladach i szafkach.Znalazłam materiały, których ostatnio sie naszukałam.Mnóstwo nowych nauczycieli, duża rotacja, duży bałagan;)
Doszło do pierwszej afery.Jedna z dziewczyn oskarżyła inną o słowa, których nie powiedziała, a tłumacząc się z sytuacji, kiedy w końcu wszystko wyszło na jaw, oskarżyła o to mnie!!!
Nie do wiary jak jedna osoba może skłócić zespół.Miałam juz tego nie ruszać ale nie pozwolę by ktoś mnie oczerniał,żeby siebie wybielić.
Wczoraj miałam cały dzień z głowy.Chciałam pomóc, a okazało się,że wiadro pomyj wylało się na mnie.Odkąd ta osoba zaczęła z nami pracować, ciągle dochodzi do nieporozumień.Napuszcza jedne osoby na drugie.Jest mi przykro.Czuję się jakby mi ktoś nóż wbił w plecy.
Jutro chyba doprowadzę do konfrontacji bo będzie mnie to męczyło.
Co kieruje ludźmi, którzy tak się zachowują.Pinokio jest wśród nas..

Byłam wczoraj na pierwszym zabiegu.Koleś okazał się sympatyczny i profesjonalny.Wymasował mnie elegancko:)Zalecił określone ćwiczenia i nakleił taśmy.Czuję lekkie odciążenie ale przy dłuższym pochylaniu głowy, czuję piekący ból.
Umówiłam się na kolejny zabieg w piątek.

Mam mnóstwo pomysłów ale nie mam czasu ani siły na realizację.Mam nadzieję,że organizm przywyknie do nowego trybu ON.


Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 13 października 2016

To jest to co kocham!!!


Zajechana ale szczęśliwa:)
Wybawiłam się dziś za ten cały rok:)Cieszę się jak dzieciakom zabawa sprawia przyjemność, jak się cieszą i chcą jeszcze.Są też takie, którym żaden rodzaj zajęć nie odpowiada.Cały czas się nudzą, a co za tym idzie przeszkadzają innym.
Chłopiec mnie dziś pyta, czy za tydzień we wtorek też będą takie zabawy i to jest dla mnie sygnał,że to co robię ma sens.
Jestem typem plastyczno - ruchowym, raczej nieśpiewaczym, chociaż gram na gitarze;)Totalne dno wokalne.Śpiewam tylko w aucie:)Więc albo prowadzę zabawy ruchowe, gry zespołowe albo paćkam się w farbie, coś wycinam i rysuję.
Dzisiaj robiłam to i to.

Rano byłam u neurologa.Jestem bardzo zadowolona.Nie bynajmniej z mojego stanu zdrowia, bo mam wrażenie,że czuję się coraz gorzej.Mam zawroty głowy, bóle migrenowe,kłopoty z koncentracją, bóle szyi.
Koleś mnie zbadał od stóp do głów.Kazał mi sie rozebrać, a ja z posiniaczonym od clexane brzuchem.Pozaglądał w gały,sprawdzał równowagę, odruchy,ponaciskał mięśnie.Jak mnie złapał w okolicach ramion, myślałam,że oszaleję.Od razu poszedł prąd do głowy.
Dał mi skierowanie na mnóstwo zabiegów.Terapię igłami (nie aku), terapię manualną i kinesjotaping. Pierwszy lekarz, który mnie zbadał, nie zaglądając jedynie w oczy, chociaż ten szpitalny, nawet w oczy nie spojrzał;)
Był wkurzony,że zrobili mi po raz kolejny TK.Powiedział,że to Hiroszima!!!Mam już w przeciągu roku nie robić żadnych naświetlań!Od kołnierza podobno tez się już odchodzi.
Pytał czy chcę zwolnienie.Bardzo bym chciała;)ale pozabierali by mi wszystko.
Od ortopedy mam jeszcze kinezyterapię, więc się trochę nazbierało.Jutro zadzwonię do fizjoterapeuty.Dostałam namiar na dobrego specjalistę od urazów sportowych.
Niestety wszystko płatne ale wezmę  rachunki i odzyskam z OC sprawcy.

Mam problem z zajęciami z korekcyjnej i nie wiem czy mi ich nie zabiorą.Okazało się,że mogę je robić dopiero ok 17.00 i wątpię czy jakiś rodzić przyprowadzi tak późno dziecko.Świetni koledzy pozabierali nawet popołudniowe grupy.Został mi ochłap i za cholerę nie mogę nic wymyślić. Zaczynam pracę o 11.00, a grupy które dostałam kończą o tej godz. lekcje;/
Wice dyr mnie dopadła i pytała czy się dogadaliśmy bo inaczej moje godziny rozpisze innym.
Nie wiem czy coś z tego będzie. Już się napaliłam.Każdy myśli o sobie i tyle!

Jutro święto.Zgłosiłam się do roboty bo wolę to,niż siedzieć i ładnie się uśmiechać.Mnie osobiście pasował by dzień totalnie wolny od zajęć i nasiadówek!Nie lubię tej całej szkolnej szopki.
I pomyśleć,że chciałam iść do Policji albo do wojska:D, a wylądowałam szkole.Ja, która nie znosiłam szkoły!:):)Miałam zawsze mnóstwo uwag bo biłam się z chłopakami.
Dobrze,że nie skończyłam w szarej garsonce, grubych rajtach, okularach i z francowatym wyrazem twarzy:D



Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 10 października 2016

Ciężki dzień


Padam na pysk.To był ciężki dzień.Nawet mi się dziarsko wstawało.Budziłam się co kilka godzin.Zawsze tak mam, kiedy muszę wstać bardzo wcześnie.Wstałam o 5.20.Z domu wyjechałam o 5.45, a o 6.15 byłam juz w szkole.Nadgorliwa;)Pracę zaczynałam o 6.45.


Musiałam najpierw odgruzować biurko.Muszę mieć porządek bo inaczej nawet się do niego nie zbliżam.Pierwsze dzieci pojawiły się ok 6.45.Taka drobnica;)
Jedna dziewczynka mnie rozwaliła!Chciałam ją złapać za rękę bo nie usłyszałam jej nazwiska, a ona podaje mi rękę i się wita:D Śmieszne te dzieci:)Wyczaiłam już potencjalnych gagatków.
Ciężko mi było funkcjonować w hałasie i chaosie.Gardło mnie już drapie.
Zdążyłam już zasygnalizować co mnie wkurza i pewnie bez zadym się nie obędzie.Znowu usłyszę,że tylko ja mam problem.Inni też mają, tylko o tym nie mówią.Pewnie niektórzy przeklinają dzień, w którym wróciłam do pracy.
Bałagan w książkach,w szafkach,za liczne grupy w małych pomieszczeniach!Wiem,że to walka z wiatrakami ale nie będę siedziała cicho.

O 12.00 byłam już w szpitalu. O naiwności ma!Myślałam,że o 13.00 będę już po, a weszłam na badanie o 15.20,głodna (od wczoraj nie jadłam i nie piłam), rozdrażniona i zmęczona dziecięcym wrzaskiem.Poznałam kilka starszych pań w kolejce.S. się ze mnie śmiał,że mam koleżanki:)Lubię pogadać ze starszyzną;)

Badanie - koszmar!Wkładanie wenflonu było bardzo bolesne.Nie mówiąc już o kontraście.Jak mi zapodała petardę, to myślałam,że zjadę!Zrobiło mi się ciepło i odleciałam.
Po badaniu musiałam pół godziny posiedzieć.Wynik dopiero za tydzień.Wyszliśmy ze szpitala o 16.00 i jedno o czym marzyłam, to jedzenie.Do kina już nie poszliśmy bo łeb mi rozsadzało.

Pojechaliśmy do Korony na zakupy ale zaparkowałam koło Decathlonu.Za diabła już nie będę się pchała w środek!
Nakupiłam sobie klamotów do szkoły, jak dziecko:)Flamastry, zszywacz, dziurkacz, koszulki i inne duperele.
Będę miała zajęcia z gimnastyki korekcyjnej ale po moich godzinach pracy, co nie bardzo mi odpowiada.Liczyłam na zajęcia przed pracą.Kto późno przychodzi..
Teraz muszę ścisnąć poślady i wziąć się do roboty.Spotkanie ze stażystkami, odgruzowanie mojego planu rozwoju, badanie dzieciaków i ustalenie grup z korekcyjnej.
Skończyły się balety.Ten tydzień będzie ciężki.


Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 7 października 2016

Przesłuchanie



Wczoraj odebrałam auto.Nareszcie!Jakoś dziwnie mi się jechało:)Najważniejsze,że sucho i ciepło bo wymarzłam się i zmokłam ostatnio jak pies.

Na Policji byłam ok.14.00.Komisariat śmierdzący nieprzetrawioną gorzałą.Tragedia!
Zadzwoniłam z telefonu w okienku i zeszła po mnie policjantka.Cieszyłam się,że przesłuchuje mnie kobieta.Była bardzo sympatyczna.Poinformowała mnie o moich prawach jako świadka i pokrzywdzonego.Musiałam opisać całe zdarzenie.Zadawała mi bardzo szczegółowe pytania.Na większość nie potrafiłam odpowiedzieć bo już częściowo nie pamiętam detali, jak np. czy ktoś jechał przede mną, za mną.
Dobrze,że mam to już za sobą.Musiałam znowu sobie przypominać to wszystko.
Teraz wezwą na przesłuchanie sprawcę .Biegły oceni czy moje obrażenia to uszczerbek na zdrowiu powyżej 7 dni i sprawa albo ruszy, albo ją umorzą.

Dziś załatwiłam lekarza medycyny pracy.Pytała mnie o wypadek.Namawiała mnie na sprawę sądową.
Brawurę i głupotę należy karać.Mandat zapłaci i zapomni, a jak trochę go pociągają po przesłuchaniach, to jego poczucie komfortu ewidentnie zmaleje.Niech się boi, tak jak ja teraz, wsiadając za kierownicę!

Mam już papiery, więc mogę wracać do pracy.Zamieniłam się na poniedziałek z koleżanką.Przyjdę na ranną zmianę,żeby zdążyć na tomograf.
Witaj szkoło po raz drugi, chociaż do poniedziałku wszystko się może zdarzyć;)



Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 6 października 2016

Nareszcie koniec!



O wczorajszym dniu pragnęłabym szybko zapomnieć.
Kolejna wycieczka z prowiantem do szpitala.Wpadłam z jęzorem na wierzchu o 8.30.Przemiła pani wyłoniła się z gabinetu z dwoma karteczkami, co dla mnie oznaczało,że mnie znowu nie przyjmą.Wręczyła je i próbowała zniknąć za drzwiami.Wpadłam za nią.Kolejna szarpanina o przyjęcie.Dla mnie jest to uwłaczające!Czuję się okropnie,że muszę błagać o pieprzoną karteczkę i jestem skazana na łaskę lekarza!Wypisał jeszcze dwie.Odetchnęłam z ulgą, chociaż byłam juz wnerwiona jak 150!Kolejny sprint po numerek do potwierdzenia wizyty.Mogłam z tą kartką stanąć bez kolejki ale jakoś nie miałam śmiałości ustawić się przed schorowanymi dziaduszkami.Odstałam swoje i dawaj na górę pod gabinet.Nagle kobieta czekająca na wizytę mdleje i wali głową w podłogę.Masakra!Zawieźli ją na Sor. Wyglądało to makabrycznie!
Już wiem dlaczego klamka na zewnątrz jest zatrzaskowa.Żeby nikt nie wisiał na niej cały dzień:):)Drzwi się zamykają i koniec.

O 10.00 wylazłam ze szpitala, szczęśliwa, że moja działalność żebracza dobiegła końca!
Tomograf mam na poniedziałek ale z wynikiem pójdę już prywatnie.Moja noga więcej tam nie postanie!

Spotkaliśmy się w kinie.Film słaby.Allen trochę się skończył.Wolałam jego stare filmy.Te ostatnie są mam wrażenie takie same.Klimat lat 30 tych był cudowny, no i NY, poza tym przewidywalny.Mojemu chłopakowi się podobał.Twierdzi,że to cały Allen.Może i tak ale może warto byłoby zrobić film co kilka lat, niż siepać nim co roku.Ludzie by zatęsknili, a On może by wymyślił ciekawą historię;)




Udało nam się znaleźć Belfra na necie.Rewelacja!Za młodym Szturem nie przepadam, ale serial bardzo dobry.Jestem pod wrażeniem jakości polskich seriali i nie mam u na myśli Klanu:D
Artyści, Belfer,Pakt, Komisja morderstw (film niezły ale obsada do kitu).Polacy robią ostatnio rewelacyjne kino!

Lało jak cholera, a ja taszczyłam pieprzoną parasolkę wielkości oszczepu,torbę wypchaną prowiantem,książkami i forsą dla mechanika (ciężkie pieniądze).W tramwaju miałam shizę,że wszyscy chcą mnie okraść:D
Marzyłam tylko o tym żeby to cisnąć w kąt! Zmarzłam jak pies!
Dopiero było 30st, a teraz zima!

W drodze powrotnej pojechaliśmy do mechanika.We wtorek wieczorem zobaczyłam piękną sumę na koncie.Niestety musiałam się z nią pożegnać.
Auto, cymes!Kawał dobrej roboty.Zostawiłam mu dokumenty do przeglądu bo stwierdził,że on mi go załatwi.Naprawił mi głośnik, który charczał przez rok.
Jestem zadowolona.O dziwo jeszcze kasa mi została;)

Teraz mam problem z dowodem.Mam wybór, albo jechać po niego 160 km, albo czekać aż mi go wyślą.Niestety nie mam jak pojechać bo wracam do pracy, jak im wyślę wynik badania technicznego, nie będę mogła jeździć;/Tak źle i tak niedobrze;(

W Biedrze dopadliśmy się do literatury.Upolowaliśmy Białystok.Biała siła, czarna pamięć, w cenie której w księgarni nie zobaczę, 25zł i Inną duszę Orbitowskiego, również w tej cenie.
Na Białystok polowaliśmy od dawna, a tu taka okazja.Inna dusza tez zapowiada się ciekawie.




Jadę na przesłuchanie, a potem szaleć z trzylatkiem:)Odwiedzę koleżankę z pracy.Będziemy się wściekać, tzn. ja z młodym, nie z koleżanką:)

Jutro medycyna pracy.Na szczęście pojadę już autem:)

Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 4 października 2016

Ostatnie, stare, bezdzietne pudło?!:D


Brygida rewelacyjna!Geriatryczna pierworódka (może mnie to czekać), stare bezdzietne pudło (to już jest).
Jakoś z tą twarzą ma coś nie tegens i dziwnie się oglądało.Ma czoło jak moje po wypadku.Gładkie i napięte jak tafla wody.
No i tak..Nawet Bridget ma dziecko!Szlag by to trafił:D Ostatni bastion zdobyty i nie ma się z kim identyfikować;)Tak zawsze mogłam powiedzieć,że Ona ma gorzej;)
I Patrick Dempsey hmmmmm...Zły wybór Bridget, bardzo zły:D
Będziesz żałować!

Zjednoczone stany..dziwne.Dużo gołych tyłków i siusiaków.Dołujące, samotne, zdesperowane kobiety.Nudziłam się prawdę mówiąc.Jedynie klimat lat 80 tych nastroił mnie nostalgicznie.Film ma mnie poruszyć albo bawić do łez.Tu nie było ani jednego, ani drugiego.Nuda panie, nuda!

Dzwoniła do mnie policjantka.Jestem z nią umówiona na czwartek.Ma mnie przesłuchać w sprawie wypadku bo tak jak pisałam złożyłam doniesienie do prokuratury.

Auto mi zabrali wczoraj,a moje jeszcze w warsztacie.Najdalej na czwartek będzie do odbioru.Byłam dziś zobaczyć jak się sprawy mają.Auto wygląda jak nowe!Lepiej niż przed wypadkiem;)Drzwi nowe, nieobite.Jestem zadowolona.Wszystko mi pokazał, wytłumaczył.Niestety musieliśmy wymienić 4 felgi bo tej jednej nie można już nigdzie dostać.Wczoraj podobno TU wysłał mi pieniądze.Jak tylko dostanę,robię przegląd i wsiadam do mojej czarnej strzały.Mój mechanik jeździł za felgami na drugi koniec Wrocka!Czekałam na niego i pogadałam sobie z jego żoną.Kobieta jest dobrze po 50 tce, a gadało mi się jak z koleżanką.Zauważyłam,że chyba lepiej się dogaduję ze starszymi.Może jestem mentalnym geriatrykiem :D?


Dzisiaj wstałam o 6.00.Tarabaniłam się 1,5h do szpitala i pocałowałam klamkę.We wtorki lekarz nie przyjmuje.Jutro czeka mnie kolejna wyprawa.Korki są kosmiczne i w sumie dobrze,że mam na popołudnie bo na pewno bym się spóźniała.Kiedyś tę trasę robiłam w 20 minut!Niech już te remonty się skończą!

Mój lekarz wystawił mi receptę na clexane. Zamówiłam od razu trzy żeby nie latać kilka razy w miesiącu.

Uzbrojona w kalosze, termos i parasol podróżowałam komunikacją miejska.Kurde, fajnie było:)
Trochę się zgubiłam na Grunwaldzie, czułam się jak turystka;)Wracając, specjalnie wysiadłam przystanek wcześniej bo było pięknie.Wypogodziło się, słoneczko świeciło i pachniało liśćmi:)Prawdziwa, cudowna jesień!

Ten tydzień mam z głowy.Jutro szpital, w czwartek Policja, w piątek lekarz medycyny pracy.Nie mam kiedy się umówić do fizjoterapeuty.
Jest zadyma ale wszystko zaczyna się układać nareszcie;)

Po szpitalu jedziemy do kina na Allena:)To będzie mój 6 film w ciągu ośmiu dni:)Chyba mój rekord!

I will survive!;)


Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 30 września 2016

Chciałabym..



Chciałabym napisać jakiegoś lekkiego,bijącego radością i błogością posta.
Chciałabym móc powiedzieć,że odpoczywam,że wracam do zdrowia i czuję się świetnie.
Chciałabym napisać,że urzędnicy w naszym państwie są uprzejmi i wszystko można łatwo i szybko załatwić.Ale nie napiszę bo...

szlag mnie trafia!Okazuje się,że muszę lecieć do lekarza,tego milutkiego ze szpitala i błagać go znowu żeby mnie przyjął.Potrzebuję  świstek o zakończeniu leczenia.
Na samą myśl o kolejnej przeprawie, mogącej nie zakończyć się sukcesem ręce mi opadają.

Kolejna świetna wiadomość to taka,że muszę odwiedzić poradnię medycyny pracy, w dniu, w którym mam  wrócić do pracy.W tym samym dniu mam termin tomografu.Nie wiem jak mi się to uda ale spróbuję.

Koniec zwolnienia przypada w niedzielę,więc pechowo się złożyło.

Musiałam poprzesuwać inne wizyty u specjalistów.Już nie wiem gdzie mam dzwonić i o co prosić.
Dziś spędziłam cały dzień na kablu, próbując się dodzwonić do medycyny pracy.Albo zajęte, albo nikt nie odbiera.W międzyczasie miałam wizytę u ortopedy.Zapisał mi 5 zabiegów u fizjoterapeuty.Był zdziwiony,że kazali mi nosić tak długo kołnierz.Już chyba mnie nic nie jest w stanie zdziwić, chyba, że wkurzyć do imentu!

A miało być tak pięknie.Kino, leżenie plackiem, czytanie i rekonwalescencja.Zamiast tego jest latanie po lekarzach,laboratoriach,dzwonienie i biała gorączka.

Jakby tego było mało, nasz gotowy furgon możemy mieć na jutro ale, te cholery nie przelały nam pieniędzy.Podobno jeszcze nie mają notatki z Policji.Cztery tygodnie!!!!Litości!
Auto chcą nam zabierać już.Ich zdaniem chyba konno mam jeździć do lekarza.Nie damy wam auta ale kasy tez nie dostaniecie.

Jestem zajechana. Juz chyba wolałabym iść do pracy.Pewnie będę tych słów żałować za tydzień:)
Zadośćuczynienie to ja powinnam dostać za użeranie się z urzędnikami bo ból fizyczny nie jest tak dotkliwy.

Dieta hulaj dusza.Jestem na finiszu,więc trochę olałam.Nie daję rady!Nie dziwię się,że ludzie porzucają je i z wkurwem rzucają się na żarcie.Najbardziej denerwuje mnie skrupulatne liczenie gramów i uwiązanie.To zdecydowanie nie dla mnie.Wiem już co mam jeść i sama sobie to opracuję.Schudnąć nie schudnę, więc nie ma co się katować.

Koniecznie muszę sobie poszukać jogi.Czuję,ze potrzebuję jakiego wentyla, który upuści ze mnie napięcie.Jestem naładowana złością i sfrustrowana.Czuję to w mięśniach.Wszystko ponapinane jak postronki.Za dużo mi się tego nazbierało.
Ściągam kołnierz i wracam do aktywności.Dziś już trochę poćwiczyłam.Od razu lepiej:)

Weekend zapowiada się obiecująco.S. ma wolne. Kino, może dobry obiad na mieście, rajd po szmaciarniach.Lubię to!


PS wcięło mi obserwowane blog.To taka wisienka na torcie;/
Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 26 września 2016

Kolejkowa jatka!




Miałam być na 8.00 w szpitalu.Dojechałam na 8.15 i co usłyszałam od lekarza?Przykro mi, nie ma już numerków.Oj, taki numerek to nie przejdzie!
Zaczął mi sapać,że tak jak do autobusu napcha się za dużo ludzi ble, ble, ble.A co mnie do diabła autobus obchodzi?Co mam teraz, jechać do pracy bez zwolnienia i powiedzieć,że numerków zabrakło?Chyba by mnie śmiechem zabili!
Powiedziałam,że musi mnie przyjąć i koniec, ja się nigdzie nie ruszę!Zresztą sam mi pacan kazał przyjść!No i czekałam, czekałam, czekałam.
Zaczął ze mną rozmawiać  kolejkowicz.Na początku ładnie, pięknie ale jak usłyszałam o mordowaniu dzieci i wieszakach, zdębiałam.Czułam,że skroń zaczęła mi pulsować.Pluł jadem, który palił do żywego.Nie chciałam poruszać tematu aborcji w kolejce bo pewnie wywiązałaby się niezła awantura. Zastanawia mnie, skąd u tych obrońców życia tyle nienawiści i pogardy.

Rozegrała się istna jatka w kolejkowym pociągu.Kto był za kim, a że ten nie za nią, a że pan nie za nim.Dzień świra w realu!Pomocy!Mało mnie nie staranowali jak wchodziłam do gabinetu!W końcu uciekając przed kulami, unikając ciosów wdarłam się do środka.Dostałam zwolnienie na dwa tygodnie.Niestety wracam 10 października w dzień terminu tomografu i znowu mam problem.Co ja teraz zrobię.Nikt mnie z pracy nie zwolni.Nie chciał mi dać zwolnienia do 10, bo podobno mogą cofnąć mi zwolnienie.
Może uda mi się zrobić prywatnie.Jak nie, będzie nieciekawie.

Moi sąsiedzi nie są zbyt kontaktowi i sympatyczni.Ostatnio zagaiła do mnie sąsiadka, kiedy mnie zobaczyła w kołnierzu.Matko, trzeba ładować sie pod koła,żeby nawiązać kontakt.Spora cena.
Każdy zamknięty szczelnie w swoich mieszkaniach, zmyka szybko,żeby czasem nie musieć z nikim rozmawiać.
Pisałam już o kolesiu, który od wielkiego dzwonu mówi mi cześć.Dziwnie się czuję, kiedy mnie mija i gapi się prosto w oczy.Mam wrażenie,że albo nie bardzo trybi (ciągle chodzi z puszką piwa)albo chce mnie ,,wytrzymać:.Ja durna często daję się wciągać w tą zabawę i pierwsza mu się kłaniam bo jakoś mi dziwnie.Ale do czego zmierzam.
Wsiadam dziś do samochodu, opuszczam wszystkie szyby bo zaparowane, włączam wycieraczki i cofam.Czuję,że jest jakaś przeszkoda bo czujniki pikają jak oszalałe.Ten kretyn zaparkował za mną, chociaż miał cały parking wolny i przepakowuje się z auta do auta.Zaczyna mi pukać w auto. Pomyślałam puknij się w zakuty łeb!Jak można być takim bezmyślnym?Nie widziałam go zupełnie!!!!
Musiał za mną stanąć chwilę wcześniej bo nie było go jak wsiadłam do auta, więc musiał widzieć,że włażę do niego.Litości!Czasem ręce opadają jak małpie.

Boję się wyjeżdżać na parkingi.Dziś zaparkowałam przy samym wjeździe do Korony.Miałam spory kawałek ale bałam się kolejnego rajdowca.
Mam nadzieję,że to minie..

Obraz smutny, ale dźwięk cudowny...


Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 23 września 2016

Jak się czujesz kochana pacjentko?




Spędziłam dzisiaj ok 5 godzin w szpitalu.W kolejkach do rejestracji, po numerki, do lekarza.Tragedia!
Ja jeszcze sobie poradzę, zapytam, natomiast ci biedni staruszkowie nie bardzo.Wkurza mnie to!
Nikt nie podejdzie, nie pomoże.Świetnie,że chcą ludziom ułatwić stawiając maszyny ale bądźmy uważni i wyrozumiali, pomóżmy kiedy widzimy,że ktoś ma problem.

czwartek, 22 września 2016

Diety ciąg dalszy

Dostaliśmy wczoraj kolejny kosztorys.I tu oczy wyszły nam na wierzch!Dołożyli nam ponad 6 tyś!
Gdzie tu logika?Próżno jej szukać chyba.Koszt naprawy przewyższa wartość samochodu.

Najlepsze jest to,że TU nadal nie wie kto jest sprawcą zdarzenia hahahaha:)Oni są nienormalni!
Mijają trzy tygodnie!

Długo myślałam co zrobić w sprawie zadośćuczynienia.Spróbujemy się dogadać.Przeraża mnie czekanie kilka lat i to bez pewności czy coś z tego będzie.Jeżeli nic nie wskóramy to pomyślimy co dalej.

Dzisiaj byłam u dzieciatej koleżanki.Jak zwykle wściekałam się z małym.Skakaliśmy po łóżku, chowaliśmy się, lepiliśmy z ciastoliny i tarzaliśmy się po dywanie.Kurde, marnuję się:)Mam nadzieję,że energii dla mojego dzieciaka wystarczy i nie będę już chodzić o lasce;)

Od rana siedziałam w kuchni.Po południe spędzałam u koleżanki, więc musiałam narobić prowiantu.Zabrałam obiad.Stuknięta, jeździ ze swoim jedzeniem i nic nie je w gościach;)

Na szczęście gdy miałam mieć wątróbkę na obiad nie było jej w sklepie:)więc zamieniłam na łososia.Mniejszy ból.


Ostatnio miałam przepyszny deser.Śliwki pod kruszonką.Pychota!!!
Dzisiaj już było gorzej.Na podwieczorek seler, szpinak, awokado i ananas zmiksowany na koktajl.Nie wyglądało to dobrze ale było niezłe;)

Śliwki pod kruszonką.Super alternatywa dla słodkości:)

Koktajl z awokado, szpinaku, ananasa i selera naciowego


Lodówka zawalona pod sufit!Aż mnie to przeraża.
Mam nadzieję,że nic się nie zmarnuje.



Jutro lekarz.Nie wiem czy brać zwolnienie czy wracać do pracy.Zobaczymy co powie.
Mam być w szpitalu na 8.00, więc znowu muszę zabrać torbę z prowiantem:/

Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 21 września 2016

Być czy mieć?



Wczoraj byliśmy w firmie, zajmującej się pomocą w uzyskaniu odszkodowania za wypadek.
Pan nie jest prawnikiem.Zrobił na nas dziwne wrażenie.Na pewno nie było efektu wow!
Był za to efekt wytrzeszczonych gał,kiedy padła jego działka za wygrana sprawę.Wyceniają swoją pracę na 23% plus vat.S. jako,że pracuje w handlu od razu przeliczył sobie wszystko w pamieci:D
Mało nie jest.Koleś zrobił na mnie wrażenie cwaniaka.Zbijał wszystkie nasze argumenty dotyczące innych rozwiązań.Nie lubię takich typów, co się na wszystkim najlepiej znają, krytykują konkurencję, zachowują się sposób nonszalancki i śmierdzi u nich w gabinecie fajami!
Przeprowadziliśmy wywiad wśród znajomych i są zadowoleni z jego usług.Mam wrażenie,że im ktoś ma większą skuteczność (mam na myśli również lekarzy), tym jest bardziej zarozumiały.Oczywiście nie uogólniam ale coraz częściej spotykam ostatnio takie osoby.Profesorowie, których tytuł usprawiedliwia brak szacunku, człowieczeństwa i empatii.

Sprawa wygląda tak,że firma zajmuje się wszystkim od lekarzy, rehabilitację, po proces sądowy.
I tu pojawia się problem.On zapewnia mi konsultacje lekarskie i leczenie, za które muszę zapłacić, a odzyskam te pieniądze dopiero po zakończeniu procesu.Czyli musimy wyłożyć najpierw kasę.
Cała sprawa może się ciągnąć nawet dwa lata.
S. jest na nie.Ja wiem,że sama nie chcę się w to bawić bo nie mam na to czasu i siły.Wiem,że S też się tym nie zajmie bo bardzo dużo pracuje.
Dostaliśmy umowę i musimy to przemyśleć

Powiedziałam facetowi,że składam zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury.Oczywiście mi odradzał ten ruch.Kolejna osoba, która próbuje mnie przekonać,że nie warto.A właśnie,że warto!Siedziałam tam wkurwioza nervioza i czułam jak za chwilę utoczę pianę z ust i eksploduję.Co to znaczy nie warto?Nie warto ukarać faceta, który za chwilę może wjechać w kogoś innego w odwecie za swoje wypadki?Nie odpuszczę!Jestem uparta jak osioł i jeśli tylko mam taką możliwość, spróbuję.Siedzieli tam i patrzyli na mnie jak na wariatkę, kiedy argumentowałam swoje postępowanie.Nie  chodzi mi o pieniądze bynajmniej, chodzi mi o elementarne poczucie sprawiedliwości.Nie wykluczone,że gościa to niczego nie nauczy ale jest szansa,że przez chwilę pomyśli,że może wypadałoby zachować się inaczej i np. przeprosić?

Jak mówiłam tak zrobiłam.Dziś zawiozłam papiery do prokuratury.Zobaczymy!

Dostałam miesiączkę. Trochę szybko.Po trzech tygodniach od poronienia.

sobota, 17 września 2016

Podbudowana:)


Już wszystko wiem.Musiałam pojechać do mechanika podpisać upoważnienie do dalszych kontaktów z TU.
Rozebrał nadkole.Oś do wymiany, a co za tym idzie amortyzator.Facet powiedział,że takie uszkodzenia rzadko się spotyka.Cała siła poszła w koło.Uszkodzona jest też felga aluminiowa.
Koszty wzrosną o jakieś 2 - 2,5 tyś.Mam nadzieję,że TU zgodzi się na takie warunki.Teraz trzeba czekać na ich rzeczoznawcę i wyrok. Myślę,że łapiemy się w tych 80% wartości auta, więc może się zgodzą.
Rozmowa z mechanikiem konkretna.Zawsze naprawiam u niego samochód i jestem zadowolona.Szybko i solidnie:)Podchodzi od razu do klienta, a nie czekasz jak osioł aż się ktoś pojawi.Pokazał mi każde uszkodzenie.Dobrze,że siła poszła w koło bo gdyby uderzył bezpośrednio w drzwi, nie wiem jakby się to skończyło.Opisał mi dokładnie co będzie do wymiany,a co do naprawy.
Uzgodniliśmy,że rozlicza się z ubezpieczycielem.Powiedział,żebym porobiła zdjęcia dla prawnika,żeby miał świadomość wielkości uszkodzeń.
Dogadaliśmy się też w kwestii innych napraw.Ktoś przerysował mi zderzak i nadkole pod domem.Umówiliśmy się,że po wszystkim mi to zrobi:)Pierwszy mechanik do którego mam zaufanie.Już tyle razy się nacięłam na fantastów,że szkoda gadać.Tu mam zawsze elegancko zrobione.Naprawdę dbam o auto i szkoda by mi było, gdyby potraktowali to jako szkodę całkowitą.Poza tym problem z wrakiem, gdzie go trzymać i czy ktoś go kupi.

Niedługo poznam dokładnie budowę samochodu;)Swego, odległego czasu byłam dumną właścicielką fiata cinqecento. Sama podkręcałam mu obroty, czyściłam klemy.Potrafił mi zgasnąć na przejeździe kolejowym.Stałam nie raz w lesie, nie raz dostałam maską w łepetynę;)Zafundował mi również pierwszy poślizg i wizytę w rowie.

Jakaś jestem podbudowana.Może nie będzie tak źle jak to wyglądało na początku.Denerwuje mnie tylko opieszałość TU i olewatorski stosunek do klienta.Tak jak powiedział prawnik, nie szukajcie Państwo partnera do rozmów, a my naiwnie szukaliśmy.Ta naiwna wiara w uczciwość, dobroć czasem uciera nam nosa ale się nie poddajemy.Kocham ludzi, a że trafiają się hieny, trudno, trzeba je omijać z daleka.
Nadal wierzę;):)

Pozdrawiam Tangerina;)