Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 września 2016

Marazm



Jakoś ostatnio nie mogę się zebrać do napisania czegokolwiek.Przesypiam całe dnie.Głowa boli mnie codziennie.Nie mogę się na niczym skupić.Mam wrażenie, jakbym miała permanentną gorączkę.
Chodzę jak zombie.Próbuję jakoś ogarnąć te wszystkie formalności ale papiery tylko się piętrzą na stole, a ja przekładam je z miejsca na miejsce.

To co mi się udało na dziś.Auto jest w warsztacie po wielki bojach w końcu się udało!po wstępnych oględzinach okazało się,ze oś jest do wymiany (to z jaką siłą przywalił,że złamał oś!).Podejrzewam,że koszty wzrosną znacznie.Jutro się wszystkiego dowiem.
Myślałam,że koleś zgubi mi koło jak wjeżdżał na lawetę!Stałam i trzymałam się za głowę bo nie wierzyłam,że się uda.Pan laweciarz stary kawaler.Wyobrażacie sobie co przeżyłam.Ciamkanie, mlaskanie, niezbyt przyjemny zapach i podryw równy z glebą.Modliłam się żebyśmy już dojechali.Na szczęście było blisko;)

Zaliczyłam fryzjera.Rozjaśniłam trochę końcówki i w końcu zafarbowałam odrosty:)

Posprawdzałam dziewczynom plany i jeden mamy z głowy.Drugi do zatwierdzenia w przyszłym tygodniu.Dziewczyny pokopiowały bezmyślnie i miałam niezłą przeprawę.Pół nocy z głowy!Do tego bolący czerep.Łatwo nie było.

Złożyłam papiery na NNW.
Skontaktowaliśmy się z prawnikiem.Mamy się z nim spotkać we wtorek.Namiar dostałam od mojego mechanika, który korzystał z jego usług i był zadowolony.

Wszystkiego trzeba pilnować.Codziennie wydzwaniamy po kilka razy do TU!W końcu upoważniłam S. do kontaktów z nimi bo ja nie jestem w stanie zebrać myśli.Mam wrażenie,że mam jakąś demencję!

Dziś bardzo miła pani zarejestrowała mnie do poradni neurochirurgicznej na 23.09.Opowiadała mi o swojej córce, która tez miała wypadek.Nastawiła mnie na dłuższe zwolnienie.
Niestety obejrzy mnie ten lekarz,który chciał mnie ostatnio wypuścić do domu na własne żądanie.

Podejrzewam,że wszystko się posypie.W razie dalszego zwolnienia stracę możliwość prowadzenia zajęć dodatkowych, zabiorą mi stażystki i mój awans stanie pod znakiem zapytania.


Wczoraj akcja.Laska mnie puszcza, miga światłami, po czym rusza!Myślałam,że zawału dostanę!
Mało brakowało,a miałabym drugi wypadek, tym razem z mojej winy bo zaufałam.

Nawet mama zapomniała o moich imieninach.Samo zło!;):);)





Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 13 września 2016

Polska to dziwny kraj..



Polska to kraj absurdów.
Po kolejnym już chyba setnym telefonie do ubezpieczyciela dowiedzieliśmy się,że tak naprawdę TU nie wie kto jest sprawcą wypadku bo nie ma jeszcze notatki z Policji.Aha!Dostaliśmy auto zastępcze z polisy sprawcy, likwidator przygotował kosztorys i jest gotowy wypłacić nam pieniądze ale biedaki nie wiedzą kto jest sprawcą!
Popełniliśmy mnóstwo błędów ale to był mój pierwszy wypadek, więc sorry ale nie wiem jak się załatwia formalności.Pierwszy błąd to zrzucenie auta pod chałupą.Trzeba było od razu zwalić je pod jakimś zakładem mechanicznym ale kto w takiej sytuacji o tym myśli.Teraz jest problem z lawetą bo laweta z OC sprawcy powinna przewieźć auto z miejsca zdarzenia do mechanika.
Teraz musimy łaskawie czekać na zgodę pokrycia kosztu przewiezienia auta spod domu do naprawy.

Pani, która widnieje na kosztorysie chyba nie istnieje.To człowiek widmo, który albo nie odbiera, albo jest poza zasięgiem sieci albo wzroku współpracowników.Po raz kolejny prosiliśmy o kontakt z jej strony ale widocznie ma nas w poważaniu.
Wiem,że muszę to załatwić i nerwy nie pomagają ale brak współpracy jest porażający.
Traktują mnie jak złodzieja, który chce na tym wypadku zarobić i podnieść wartość auta!
Tak, specjalnie podkładam się kierowcom,żeby wyłudzać świadczenia!

Wszystkie plany biorą w łeb!Mieliśmy wyjechać, nie pojedziemy,miałam wrócić do pracy- nie wróciłam, miałam mieć stażystki, okazuje się że już chcą mi je zabrać bo jestem za długo na zwolnieniu.
Ten kretyn wywalił mi życie do góry nogami.To ja ponoszę konsekwencje nie on.On dostał jedynie mandat, który pewnie go i tak niczego nie nauczy!
Chciałabym żeby zapłacił za to z własnej kieszeni, a nie z ubezpieczenia OC, może wtedy odczułby skutki swojej brawury i buty.

Muszę zarejestrować się do poradni neurochirurgicznej ale graniczy to z cudem.Albo jest zajęte, albo odrzuca mi połączenie.
Szyja nie boli jedynie w kołnierzu.Ból głowy jest mniejszy ale cały czas czuję jakbym miała gorączkę.

Zamówiłam sobie kompleks witamin z grupy B firmy Swanson.Tanie nie są ale kwas foliowy i wit.B12 jest w formie metylowej.Posiadają też cholinę i inozytol, ważne w przemianie tłuszczów i cukrów.Niepotrzebnie wcześniej zamówiłam kwas foliowy.
Sto tabletek wystarczy mi na trzy miesiące!


Na czwartek umówiłam się do fryzjera.Teraz bezkarnie mogę zafarbować włosy..Mam nadzieję,ze chociaż to poprawi mi humor.

Musze rozejrzeć się za konkretnym psim odkurzaczem bo mój nie wyrabia, a jak pojawi się rudy to będzie kosmos!
Co do rudzielca, to jutro ma do nas dzwonić osoba, która zajmuje się jego adopcją:)Teraz kudłaty jest w Łodzi w domu tymczasowym.Ciekawe czy uda nam się go zgarnąć.Byłoby wesoło:)

Kiedy wychodziłam  na spacer  z psem, do chałupy wbiegł mi mały pies.Dziwna sprawa bo drzwi od klatki były zamknięte.Taki jamnikowaty.Już go chyba widziałam na osiedlu.Miał obróżkę, więc miał właściciela.Wzięłam go na ręce i wyprowadziłam na dwór.Śmieszny był bo jak sikał mało się nie przewracał, tak zadzierał girę:)Jak nie ptaki wlatują do chaty, to psy.Co będzie następne?Koń?Krowa?:):)

Asiu dziękuję!


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 12 września 2016

Chodząca bomba!



Ginekolog stwierdził,że wszystko ładnie się wyczyściło i mamy działać.Powtarzał,że mam brać metylofoliany i stosować dietę.Pytał czy już ją stosuję.Powiedziałam,że medicoverowa dietetyczka się na tym nie zna.Był w szoku.Powiedział pod nosem ,,jak sie k...wa nie zna?".Stwierdził,że odpala internet i wie wszystko na ten temat, więc co to za sztuka.Jest specyficzny ale już się przyzwyczajam.


Potem pojechaliśmy na Policję.Faktycznie koleś dostał mandat.Usłyszeliśmy, ze jak się nie zgadzamy możemy złożyć skargę.Nie bardzo znam się na przepisach,więc nie czuję się na siłach udowadniać,że wstrząśnienie mózgu jest rozstrojem organizmu powyżej 7 dni.Można sobie interpretować ten zapis jak się chce.Bo niby co to jest rozstrój?
Nie określa tego zwolnienie ani pobyt w szpitalu to co?
Wkurzyłam się!Nie dość że ja tu jestem ofiarą, to mam wszystkim dookoła udowadniać,że jednak coś się stało.
Wzięliśmy druk potrzebny do wglądu do akt.Najpierw oczywiście trzeba przelać 17 zł, złożyć wniosek i czekać 7 dni.

Cały dzień chodzę nabuzowana.Jakby mi ktoś lont podpalił wysadziłabym pół Wrocławia!
Boję się jeździć. Ciągle podskakuję na choćby najmniejszy hałas.Na skrzyżowaniach rozglądam się piętnaście razy, chociaż z kołnierzem to trudne.
Do wypadku jeździłam pewnie teraz trzęsę się jak galareta.Każda próba wymuszenia przez kogoś pierwszeństwa kończy się stekiem wyzwisk.

Rano dzwoniliśmy do rzecznika ubezpieczonych.TU ma 90 dni na załatwienie sprawy.Oczywiście ta panna z TU nie odbiera nadal.Ja się nie będę z nimi użerać.Dzwoniłam do mojego mechanika.Jutro zwalam mu auto na warsztat i niech oni się z nimi dogadują.Wiem,że tam zrobią mi dobrze i auto będzie bezpieczne.
Jak będą coś sapać, to się odwołamy.Mi się nie spieszy.Auto mam.
Pani rzecznik stwierdziła,że to nie pierwsza skarga na Proama.

Mam dziwne wrażenie jakbym cały czas była w ciąży.Może hcg jeszcze nie wyparowało.

Dolina Baryczy
Wczoraj dzwoniła do nas kobieta, do której jeździmy do Doliny Baryczy.Pytała czy na pewno nie przyjedziemy.Kusiła dżemami, sokami.Niestety teraz to wykluczone.Mieliśmy jechać pod koniec września.Pytała bo goście chcą wynająć całe piętro ale najpierw chciała się upewnić że na pewno nie możemy.Z bólem serca odmówiliśmy, a tak cieszyliśmy się na ten wyjazd.
Miałam tego miejsca nie polecać bo to taki nasz mały azyl ale pani Joanna ma ostatnio mało gości, więc jak będziecie chcieli odpocząć to polecam z całego serca.

Wierzchowice, Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Rumiane Jabuszko",Joanna Lis.
Można zabrać swojego czworonoga.Miejsca na grila, hamaki, plac zabaw dla dzieci.Kozy, koń, pies:)
Cena pokoju 50zł. Pokoje czyściutkie, komfortowe, a jedzenie rewelacyjne.Cisza, spokój, piękne tereny.Można zabrać lub wypożyczyć rowery i odpoczywać!
No i oczywiście we wrześniu pełno ptactwa!

Te zdjęcia nie oddadzą całego piękna!Trzeba samemu się przekonać.Są tylko trzy pokoje, więc jest naprawdę cicho i spokojnie.





Mój ulubiony taras 


Wizyta u dietetyczki
Pani przeprowadziła ze mną wywiad, pomierzyła, poważyła.W ciągu kilku dni przygotuje dla mnie jadłospis na dwa tygodnie.Na podstawie pomiarów oceniła,że wszystko jest ok:)

Już wiem,że prawdopodobnie mój wegetarianizm się zakończy:(Musimy wprowadzić drób.Jakoś to przeżyję.Mam nadzieję,że nie będzie tego dużo.Ponadto kawa.Kawa podwyższa poziom homocysteiny ale może dwie to nie grzech.Ewentualnie zastąpię bezkofeinową.Mam suplementować B6,B12, wit.D i metylofoliany,oraz zwiększyć spożycie jaj.Poprosiłam o dietę skonstruowaną by jednak nastąpiła mała redukcja wagi.Posiłki będą tak skomponowane by obniżyć o około 100 spożycie kalorii.Niewiele ale nie chodzi o szybkie schudnięcie. Zależy mi na tych 2 -3 kg.
Ogólnie jestem zadowolona.Siedziałyśmy dwie godziny, a nawet tego nie odczułam:)
Wrzucam adres jeśli ktoś byłby zainteresowany poradą dietetyczną:
Profidiet Wrocław

Jest zielone światło dla rudego.S. jest już mięciutki jak kaczuszka:)Przegadany wieczór i decyzja podjęta.Staramy się o adopcję:):)
Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 11 września 2016

Weekend z baronem narkotykowym;)



W końcu!Doczekaliśmy się drugiego i niestety ostatniego sezonu serialu Narcos.
Dziesięć odcinków, dawkowaliśmy sobie je jak dobry trunek.Jestem pod wrażeniem przeobrażenia Wagnera Moury. Facet sporo przytył do tej roli.Przypomniałam sobie sporo słówek hiszpańskich.Uwielbiam ten język!

Wagner Moura



Pablo Escobar


Nie będę opisywała fabuły, bo zrobiłam to chyba w invitrowym blogu.
Zainteresowani znajdą serial na Netflixie.
Z Mourą polecam też Elitarnych!

Było obiecane ciasto śliwkowe, dobry obiad no i film:)

Dziś zauważyłam coś niepokojącego. Po umyciu, włosy wychodziły mi garściami!Nie wiem czy to wynik ostatnich stresujących dni, czy jakiegoś innego problemu.Nigdy tak nie miałam!
Na szczęście jutro mam wizytę u dietetyczki to poruszę kilka problemów, między innymi senność po posiłku, szczególnie po obiedzie.Czytałam,że to może być problem z insuliną.W zeszłym roku zrobiłam sobie testy pokarmowe bo myślałam,że coś mnie może uczula ale nic nie wyszło.
Chciałabym powrócić do swojej wagi sprzed leczenia.Nie upasłam się jak peppa ale tych kilka kg przybyło i nie chce ubyć bo ciągle coś.A to stymulacja, a to poronienie, a to wypadek.Miałam się zapisać na jogę dla ciężarnych ale to już nie aktualne i czekam znowu na sprzyjający okres.
Od października będę chyba mogła już działać w tym temacie.
Nie wiem czy te wszystkie problemy uda się rozwiązać podczas pierwszej wizyty ale jestem pełna optymizmu bo wiem,że idę do osoby kompetentnej.

Dzisiaj zaraz po śniadaniu znowu poszłam spać, co też było dla mnie bardzo dziwne.Spałam do obiadu.Coś złego się ze mną dzieje;/

Rano mamy wizytę u ginekologa, potem jedziemy na Policję,a potem do dietetyczki.

Tydzień po wypadku, auto rozkraczone pod domem i nie zanosi się na jakąś współpracę z TU.
Osoba, która zajmuje się naszą szkodą nie odbiera telefonu i nie oddzwania.Bardzo ciekawy sposób pracy.Chciałabym jak najszybciej rozwiązać problem ale czuję,że nie będzie łatwo i prędko.

Wczoraj pojechaliśmy zastępczym furgonem po paczkę.Auto jest z tego roku.Wszystko hula jak w zegarku, aż strach coś ruszyć.Matołki pół godziny szukaliśmy klimy:D

Głowa boli, szyja boli.Mam mocne leki przeciwbólowe ale staram się nimi nie faszerować.
Może uda mi się jutro umówić na wizytę kontrolną do neurochirurga.

Dzwonili z fundacji.Już sie podjarałam ale okazało się,że mają suczkę z grzybicą.Nie możemy wziąć takiego bo zarazi nas i naszego kundla;/Taki pies powinien być izolowany od innych,a u nas to nie zadziała.
Waham się ciągle bo jest ten rudzielec do wzięcia ale do adopcji, a ja nie wiem czy to nie za poważna decyzja i czy nasz sierściuch go zaakceptuje.

To ten rudzielec.Piernikowa słodycz:):)



Czekamy dalej...Chyba,że namówię S. na tego rudzielca;)
Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 9 września 2016

Słaby dzień..



Czeka nas chyba wojna z TU, a miało być tak pięknie.

Szkodę i późniejsze formalności załatwiał S.
Dzisiaj zadzwonił do TU by wyjaśnić sprawę zaniżonego kosztorysu.Okazało się  nagle,że nie jest upoważniony do tych informacji.Po prostu ręce opadają.Przez tydzień był, a teraz jak się robi grząsko nagle nie jest.Gdybyśmy byli złośliwy zrobilibyśmy dym,że udostępnili mu moje dane osobowe.
Trzeba mieć twarde dupsko.Niestety nie mają świadomości,że S. jest ciężkim kalibrem:D i już im współczuję bo sama nie chciałabym na niego trafić.

Auto podstawione. Nówka sztuka, VW ap.Boję się,że coś zepsuję albo ktoś je skasuje:)
Nie lubię korzystać z pożyczonych rzeczy.Mogli mi dać jakiegoś złoma oby się przemieszczał.
Koleś powiedział,że to tylko na dwa dni.Jaja sobie robią!Auto mają obowiązek zapewnić do momentu naprawy mojego samochodu.

Zadzwoniłam do WDR i tu niemiłe zaskoczenie.Sprawa zakończyła się mandatem.
Czytałam,że nawet jak założę mu sprawę to i tak koszty pokryje TU, więc chyba nie ma sensu ciągać się po sądach.Zastanawiam się nad zleceniem tego firmie, która zajmie się egzekwowaniem zadośćuczynienia, pewnie zrobią to lepiej ode mnie.
Z tytułu NNW dostanę jakieś grosze.Zgłosiłam też sprawę do PZU, bo tam mam ubezpieczenie grupowe.

Szperałam trochę w necie i okazuje się,że są firmy, które dają mi więcej za naprawę, a same sądzą się z TU.Trafili w niezłą niszę.

Mój plan jest taki,że odstawiam furgon na kanał i niech sobie likwidator przyjedzie i oszacuje szkodę razem z mechanikiem.
Poza tym zgodnie z prawem muszą mi wyrównać stratę wartości rynkowej auta, bo chyba nikt nie ma wątpliwości,że na wartości stracił i bitego auta nikt mi nie kupi.A na pewno nie kupi w cenie, jaką mogłabym wystawić przed wypadkiem.

Dowiedziałam się,że zostałam wysiudana z porannej zmiany i będę pracowała od 11.00 do 16.00.Nieobecni nie mają prawa głosu.
Miłe koleżanki zadbały żebym się wyspała.

Postanowiłam dowiedzieć się co dzieje się z moją sprawą dotyczącą chwilówek.W kwietniu dostałam od nich pismo,że rozpatrują reklamacje, dziś dowiedziałam się,że nie prowadzą żadnej mojej sprawy!
Myślałam,że mnie trafi.Mało tego, podobno sprzedali mój rzekomy dług!
Muszę złożyć pismo z prośbą o wyjaśnienie bo te ćwoki mi nic nie potrafiły powiedzieć.
Pewnie zaraz dostanę pismo od nowego właściciela długu.Ciekawe bo według prawa powinni mnie o tym powiadomić.Sprawa będzie się ciągnęła miesiącami.

Zaczyna się jazda w dól.Mój wagonik ostatnio zapierdziela jakimiś podziemiami i światła nie widać.Mam nadzieję,że w końcu wzbije się i zobaczę słońce..
Chciałabym już wrócić do pracy.Mam za dużo czasu, za dużo myślę, a myśli są mroczne i zimne.
Mam dzisiaj jakiś słaby dzień.Chce mi się wyć.
S. próbuje mnie wyciągać z mroku smsami, które wysyła mi cały dzień.
Obiecał ciasto śliwkowe, dobre jedzenie i filmy.Efekt jest odwrotny. Chce mi się ryczeć jeszcze bardziej.
S. ma wolny weekend, więc nareszcie spędzimy czas razem:):)

Z dobrych wiadomości na dziś, dostałam dodatek motywacyjny, na który w ogóle nie liczyłam.Mam nadzieję,że to nie z litości;)

Do dietetyczki umówiłam się na poniedziałek,zaraz po wizycie u ginekologa.

Czekam na moją kudłatą sierotkę.Mam nadzieję,że niedługo nasza kudłata rodzina sie powiększy;)

Mam ochotę spakować walizkę i pojechać na koniec świata....

Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 8 września 2016

Dziwna sprawa


Dziwna sprawa.Rano na papierze krew.Czy to już okres?Przecież w piątek lekarz powiedział,że jest pęcherzyk czyli za wcześnie na miesiączkę.
Nie wiem o co chodzi.

Dostałam kosztorys naprawy auta.Szkoda częściowa oszacowana na 5tyś. z groszami.Chyba są niepoważni,że na podstawie powierzchownych oględzin są w stanie oszacować koszty całkowite.Bebechy auta leżą na ziemi, więc podejrzewam,że szkoda jest większa niż im się wydaje.
Poza tym policzyli sobie za nieoryginalne części, a ja chcę auto w stanie sprzed szkody, a nie jakiś miszmasz z częściami z allegro.To jakiś żart!
Nie dość,że jestem ofiarą, to jeszcze mam ponosić koszty pirackiej jazdy jakiegoś kretyna.

Dzwoniłam do ASO. Facet mnie załamał jeszcze bardziej bo u nich roboczogodzina liczona jest podwójnie, więc pewnie naprawa przekraczałaby wartość rynkową auta.
Boję się naprawiać u dziadka Zdzisia bo jak mi się auto złoży na trasie to już z tego nie wyjdę.
Jestem już tym zmęczona.Głowa pęka, szyja boli, a jak mam teraz się tym zajmować.

Wczoraj mój wkurw sięgnął zenitu, gdy otrzymałam pismo, z którego wynikało,że mam jechać po kopię dowodu rejestracyjnego do miejsca mojego zameldowania i dostarczyć ją w terminie 7 dni.
Myślałam,że mnie szlag trafi.Człowiek ledwo żyje i ma teraz podróżować za dowodem, chyba rowerem?!Na szczęście okazało się,ze wystarczy karta pojazdu.

Mój furgon nie był wiele wart, to w takim razie współczuję ludziom, którzy mają wypasione fury i chcą ich tak przerobić.

Wieczorem mają mi podstawić auto zastępcze.Zobaczymy..

Trochę durnowatości;):)


Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 7 września 2016

Nie ma jak w domu



Nie ma jak w domu...
Wróciłam do domu taksówką bo niestety nikt mnie nie mógł odebrać.
Pod domem mój wraczek. Szybko przemknęłam,żeby go nie oglądać.Przywitał mnie mój kudłacz:):)Jeju jak ja za nim tęskniłam.S. chciał go przyprowadzić do szpitala ale nie mógłby z nim wejść na salę, chociaż rude kocisko mieszka sobie na sorze.
Czułam jakbym wróciła z dalekiej podróży.

Muszę jakoś wziąć się w garść.Trochę mnie to wszystko psychicznie przeczołgało.
Wczoraj gdy leżałam obok S., uświadomiłam sobie,że mogłam go stracić i łzy leciały jak grochy.

Dzisiaj trochę z zaskoczenia pojawił się likwidator szkody.Wyjechał autem z parkingu,żeby zrobić pomiary i zdjęcia.Miałam wrażenie,że wszystko się zaraz rozsypie.Rzęziło, skrzypiało ale kawałek ujechał.Albo jest złamana oś, albo amortyzator.Auto siadło na lewą stronę.

Było trochę pisaniny.Musiałam wypełnić mnóstwo papierów.Ręka mi drżała i zamiast podkreślać, skreślałam:)
Pogadałam trochę z panem.Człowiek był bardzo spostrzegawczy.Wyczaił mój breloczek w kluczykach do auta ,,Po co kupować, jak można adoptować" i zaczęła się rozmowa.O pasach, dzieciach, pracy.

Zapytał czy adoptowaliśmy psa, odpowiedziałam,że tak i chcemy kolejnego.Stwierdził,że może adopcja dziecka.Odpowiedziałam,że ta opcja odpada, a potem, że nie możemy mieć dzieci (chociaz ostatnie wydarzenia skazują,że jednak możemy).
Jakoś łatwo mi takie rozmowy przychodzą.
Opowiedział mi o znajomych, którzy 10 lat starali się o dziecko i w momencie złożenia papierów adopcyjnych, kobieta zaszła w ciąże.
Jakieś mam szczęście do ludzi nie licząc tego kretyna z wypadku.
Nie wiem skąd wiedział,że pracuję w szkole, chyba z papierów, które leżały na stole.Sokole oko;)
Prawdopodobnie będzie szkoda całkowita,czyli naprawa przewyższy koszt auta.Wyliczą wartość auta, pomniejszoną o wartość wraku i dostanę różnicę.Nie brzmi to dobrze ale zobaczymy.

Szkodę na osobie załatwię w momencie ukończenia leczenia.Poradził mi żebym jak najdłużej korzystała z zabiegów, rehabilitacji.Życzył szybkiego powrotu do zdrowia i powodzenia.
Jeśli chodzi o auto zastępcze, mam to zgłosić ubezpieczycielowi.
Jest tego trochę.Muszę zgłosić leczenie szpitalne i uszczerbek na zdrowiu do PZU.Dziś zadzwoniłam do swojego ubezpieczyciela, zgłosić szkodę NNW. Pewnie czeka mnie sprawa w sądzie i nie wiem czy nie trzeba będzie szukać prawnika.

Kupiłam dziś kołnierz.Jaka ulga!Szyja odpoczywa bo ból był dotkliwy.Dziwne, bo zaczęła boleć mnie dopiero wczoraj.Może dlatego,że zaczęłam pionizację.

Musze umówić nową wizytę u dietetyka.
Do ginekologa idę w poniedziałek.

Moja stażystka napisała sama plan.Zdolna dziewczynka:)Kamień spadł mi z serca.
Dziś koleżanka przyjedzie po zwolnienie bo to już za chwilę minie 7 dni.

Ten kawałek przewinął się przez mój stary blog ale go uwielbiam;)


Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 6 września 2016

Nieszczęścia chodzą parami



Wracaliśmy  po konsultacji ginekologicznej zadowoleni,że wszystko ładnie się oczyściło.Lekarz powiedział,że pęcherzyk jest w prawym jajniku.Gały wyszły mi na wierzch bo beta jeszcze była na poziomie 270.Organizm widocznie szybko zapomniał o ciąży i palił się do następnej;)
Kamień spadł mi z serca,że nie muszę zostawać w szpitalu.

Pojechaliśmy na zakupy do Auchan w Koronie.Nie znoszę tam parkować bo zawsze mi otłuką auto, albo przerysują zderzak.Poza tym zawsze jest tam mnóstwo samochodów i jeżdżą jak wariaty.Dziadek kiedyś cofał prosto na mnie i gdybym nie zatrąbiła, wjechałby w nas.

Jechaliśmy juz sobie alejką w kierunku wyjazdu z parkingu.Nagle poczułam uderzenie i ostry ból głowy.Pamiętam tylko,że przed zdarzeniem S. dzwonił do kogoś.
Nie wiedziałam co się stało, dopiero po chwili zrozumiałam,ze jakiś kretyn w nas wjechał.Usłyszałam tylko S.: Jezu nic Ci nie jest?Głowa pulsowała, cała się trzęsłam..
Facet zaczął wrzeszczeć,że szybko jechałam i mnie nie widział.Wysiadłam z auta taka wkurwiona i na adrenalinie,że gdybym była w stanie, chyba bym go rozszarpała!

I ten tekst:Kiedyś we mnie wjechali, to ja teraz wjechałem w kogoś!
Czy ten człowiek jest normalny?

Tu widać jak nas przesunął.Dobrze,że nikt tamtędy nie przechodził..




Zbiegli się ochroniarze.Starali się pomóc jak tylko mogli.Wezwali karetkę, Policję.Jeden mnie wachlował i podawał wodę, inny zasłaniał przed słońcem.
Zabrali mnie do szpitala z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu z chwilową utratą przytomności.

Policja wykazała ewidentną winę pacana.On podobno chciał sobie skrócić drogę lawirując między alejkami,a miejscami parkingowymi.Uderzenie było tak silne,że otworzyły się jego poduszki powietrzne, a nasze auto nie nadawało się do jazdy.Oczywiście nic mu się nie stało.Tylko zniszczył sobie zderzak.Auto na lawetę i pod dom.Policja zabrała dowód rejestracyjny.
S. opowiadał mi co było dalej.Ten kretyn bo inaczej go nie można nazwać, sprowadził sobie szwagra, jakby miał mu w czymkolwiek pomóc.Sekcja wypadkowa pomierzyła, porobiła zdjęcia i przyjechała do mnie do szpitala zapytać jak sprawa wygląda.
Ja oczywiście spędziłam 8 godzin na sorze. Siedziałam na wózku z kołnierzem jak pacan tyle godzin.Najpierw mnie przyjęli, potem zrobili tomograf, potem czekałam na wynik, a na końcu stwierdzili,że muszę zostać na obserwacji.

Bałam się jak poradzi sobie S. przecież on nic nie wiedział o aucie.Nie wiedział nawet jak się włącza światła.
Poradził sobie rewelacyjnie!Pozałatwiał wszystkie formalności.
Ktoś mi zesłał anioła,żeby był ze mną na dobre i na złe.Zawsze mogę na niego liczyć.
Czasem nie wierzę,że go mam.Bardzo się przestraszył.Ja uświadomiłam sobie,że to mogło skończyć się tragicznie.

Wiecie co w tym wszystkim było najgorsze?To co zobaczyłam na oddziale.Człowiek nie zdaje sobie nawet sprawy jak ludzie cierpią.
Leżałam koło kobiety w moim wieku.Odjęli jej drugą nogę bo pierwszą ucięli jej kilka lat temu.Dziewczyna ma chore nerki - czeka na przeszczep, cukrzycę, nie nie ma nóg.Tamtego wieczora płakała bo nie mogła sobie poradzić z wyjściem do toalety.Myślałam,że mi serce pęknie.
A ja kilka godzin wcześniej martwiłam się,że mi auto zniszczyli.Czym jest kawałek blachy w porównaniu z cierpieniem tej kobiety, uzależnionej od dobrej woli innych, nie mogącej po prostu pójść do toalety jak każdy z nas.
Przez te kilka dni, mimo koszmarnego bólu głowy dużo rozmyślałam.Jakie ja mam problemy?Wiem,że dla mnie te problemy to Himalaje ale w zderzeniu z tym bólem i kalectwem, robią się malutkie.Dziewczyna dzielnie walczy, nie poddaje się, mimo bólu i cierpienia prze do przodu nie prosząc o pomoc.Pokazywała mi swoje nogi przed operacją.Jeden wielki obrzęk!Sama chciała odjęcia bo bała się sepsy.Straciła też dziecko.Miało 5 lat.Na szczęście ma wspaniałego męża, który się nią opiekuje.Dziewczyna musi się dializować trzy razy w tygodniu.

Byłam chora od patrzenia na to wszystko.Od słuchania płaczu, krzyków z bólu, widoku starszych osób w pampersach, nie bardzo wiedzących co się z nimi dzieje.Podziwiam pielęgniarki wykonujące bardzo odpowiedzialną i często bardzo ciężką pracę.Trzeba dużo wrażliwości, a jednocześnie grubej skóry żeby patrzeć na to każdego dnia.
Płakałam jak dziecko bo chciałam iść do domu.To było dla mnie za dużo.Starałam się wychodzić,żeby nie być w tym cały czas.

Chyba każdy powinien zderzyć się z widokiem takiego cierpienia,żeby docenić to co ma i przestać przejmować się pierdołami.
Czuję,że coś się we mnie zmieniło.Nie żebym nie była przedtem wrażliwa na cierpienie innych ale teraz to uderzyło we mnie z taką siłą,że nie mogę się pozbierać.
W dupie mam już auto, to tylko przedmiot, środek komunikacji.Może kupię nowe, może uda się naprawić stare, teraz mam to gdzieś.
Mogę wstać, iść gdzie chcę, pobiec, zjeść co chcę!
Wychodzisz z domu i nie wiesz czy wrócisz..Ten banał tu i teraz przestaje być banałem.To nauka,z której trzeba korzystać codziennie.

Opieka była rewelacyjna!Panie pielęgniarki fantastyczne.W ogóle personel wyjątkowo uśmiechnięty i sympatyczny.
Zastrzeżenie mam jedynie do lekarza, który mnie wczoraj oglądał.Przyszedł i zadał mi pytanie:Jak się pani czuje?Chce pani iść do domu?Tak?To pani pójdzie.
Po czym się dowiaduje,że chcę podobno wyjść na własne żądanie.Nic mi o tym nie wiadomo.Myślałam,że wychodzę bo jest wszystko ok.Jasne, wyjdę coś się stanie i będę czekała kolejnych 10 godzin o ile w ogóle mnie przyjmą skoro wyszłam.
Potem przyszła neurolog i powiedziała,że jest krwiak i chce żebym została jeszcze jeden dzień.

Głowa mnie boli cały czas i szyja.Czoło miałam jak kłaziomodo:)Zmarszczki mi się wyprostowały na czole:)
Mam jeszcze zawroty głowy i czuję się słabo.
Dostałam wypis z nieaktualnym adresem i oczywiście musieli wszystko zmieniać.Bo po co sprawdzić. System myśli.

Najlepsza była pani od posiłków.Poprosiłam o  posiłki wege. Pani sobie zapisała po czym na obiad podaje mi rosół.Gały wywaliłam i odmówiłam.Poprosiłam zatem o ziemniaki z surówką.Pani nakłada i polewa to sosem.No myślałam,że mnie trafi.Poryczałam się z bezsilności.Skomentowała:przecież dzisiaj jest kurczak!Ja pierdzielę!Rozumiem,że jak się kurczaka wyjmie z zupy, to robi się wege!
Na szczęście dziś na zmianie była inna i dostałam zupę na maśle i ziemniaki z surówką:)
Zdechłabym tam z głodu!

W sali obok leżał starszy pan w pieluszce, który zakradał się do mnie po winogron.Tak mnie przestraszył!Śpię sobie, a tu dziadek szabruje mi owoce, krew się leje mu z worka, a ten wcina winogrono!Wczoraj chciał pożreć mi mufinkę:)Cały oddział na nogach dziadek kradnie mufinkę:)
Nie wiem czy był głodny, czy miał dietę, biedaczek.
Biedne te dziaduszki.Często nikt ich nie odwiedza, nieświadomi co się z nimi dzieje.

Tak,że sobie popracowałam.Zwolnienie mam do 25 września.Stażystki zostały same i to mnie martwi najbardziej.Jedna sobie poradzi ale z tą drugą będzie problem.Poprosiłam koleżankę żeby jej pomogła.

W zaleceniach mam konsultację za dwa tygodnie i mam kupić sobie kołnierz bo mnie szyja boli.

Na dniach ma się pojawić ktoś z ubezpieczenia.Szkodę już zgłosiliśmy muszą tylko oszacować straty.Podejrzewam,że koszt będzie duży bo chyba nam złamał oś.Auto jest pochylone na jedną stronę.Może będzie szkoda całkowita.Zobaczymy.

Podobno nieszczęścia chodzą parami.Wypadek trzymał się za rękę z poronieniem.
Może teraz będzie już tylko lepiej;)

Jestem w domu!Żyję!To jest najważniejsze!:):)
Dziękuję dziewczyny!;*

Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 2 września 2016

Przerwa



Mała przerwa w nadawaniu.Mialam wypadek samochodowy ale za to ciąży juz nie ma,jakkolwiek to dziwnie brzmi.Samo sie wszystko wyczyściło i jest nawet owulacja.
Pozdrawiam Tangerina;)