środa, 31 sierpnia 2016

Polska służba zdrowia



Na wizycie kontrolnej okazało się,że jednak coś zostało.To coś ma 4mm, więc małe nie jest.
Ustaliliśmy z lekarzem,że w piątek przychodzę na kontrolę i jeśli nic nie ruszy przez te dni, trzeba będzie ingerować.Był mój lekarz;)i sfora studentów.Poleźli za nami do gabinetu z usg.Wyglądało na to,że mam ściągać gacie przy nich.Stanowczo zaprotestowałam.To chyba jakiś żart!Ja wiem,ze oni muszą się uczyć ale chyba nie budowy mojego tyłka.Gdy już byłam gotowa do badania i przykryta, lekarz ich poprosił.

Jest jakieś małe plamienie ale to wszystko.Mam nadzieję,że moja macica wypluje intruza do piątku.
Zrobiłam badanie bety i teraz uwaga. 
Szpital Kliniki we Wrocławiu.Kazamaty, tunele, korytarze i zakręty.Uważam,że w momencie przekroczenia drzwi szpitala, pacjent powinien otrzymywać mapę i kompas.

Pani mi tłumaczy:wyjdzie Pani ze szpitala głównym wejściem, skręci Pani w lewo, znowu w lewo i będzie Pani na miejscu. Naskręcałam jak kazała i byłam na miejscu ale nie tym co trzeba.Trafiłam na alergologię.Miły lekarz w croksach przyszedł z pomocą:wyjdzie Pani przez te oszklone drzwi, tam gdzie ten samochód, skręci Pani w lewo i tam będzie ambulatoriom. Trafiłam ale musiałam zapytać o drogę przypadkowych światków mojej wędrówki.I teraz najlepsze.Pani pobrała mi krew i mówi:Żeby Pani miała szybko wyniki, pójdzie Pani z tą probówką prosto..i zaczęłam się śmiać:):)Pani do mnie:My się znamy,że się Pani do mnie uśmiecha:)?Przypomniała mi się scena z filmu Testosteron i droga do kibla.
..To jest droga do kibla czy plan Wilczego Szańca?".

Polazłam tam gdzie kazała.Oczywiście nie trafiłam od razu, chociaż Pani zapowiedziała,że Ona na pewno dobrze mi wytłumaczy(chyba że jestem tępa jak siekiera).
Pani, która odebrała ode mnie wynik powiedziała,że wyniki będą za 1,5 h.TU, bo jutro to juz tam, skąd przyszłam.
Ajuto!Pomocy!Hilfe!
Człowiek musi się pośmiać bo inaczej by oszalał!

Cieszę się z jednego.Ludzie są naprawdę życzliwi!Tłumaczą do upadłego:):)

Kilka szpitalnych smaczków:

Aha, rozumiem,że inaczej nie można:)

Taki bajer,żeby drzwi nie trzaskały

Dopóki nie chodziłam po szpitalach nie miałam świadomości jak to wszystko wygląda.Przecież w tych murach nic nie było remontowane od kilkudziesięciu lat!Jak ludzie do cholery mają zdrowieć?
A dzieciaki?Gdzie kolory,światło?
Wydawane są pieniądze na politycznych pasibrzuchów, a ludzie umierają w tym syfie.Nie ma postępów w leczeniu.A jak mają być w takich warunkach?!
Koszmar, wstyd i hańba!Zmieniają się ministrowie na stołkach, a syf jak był tak jest!

W takich sytuacjach cieszę się,że nie jestem chora,że nie muszę tego oglądać codziennie.

Pozdrowienia z Hawany


Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 30 sierpnia 2016

Wolna głowa, cięty język!



Nie miałam ostatnio głowy do czytania.W końcu nadrobiłam zaległe Duże Formaty, Wysokie Obcasy i Zwierciadła.
Ubawił mnie Varga:)W czwartkowym DF pisze o pobycie w Zakopanem.Nagrzałam się na spotkanie z nim ale nie daliśmy rady, z racji pokrywania się niby weselnej imprezy z jego wystąpieniem.
Ma taki sam odbiór Zakopanego jak my. Paździerz i festyn!
Postanowił zajrzeć do gabinetu figur woskowych.Nas też pamiętam zaszokowała tego typu rozrywka, tym bardziej,że z plakatu zerkał na nas Jan Paweł II, zapraszając do środka.
Oprócz świętobliwych osobistości można zobaczyć tam również Człowieka Jednorożca, Człowieka kasetę i Człowieka z trzema i czterema oczami:D ja pierdziu!:D
To miasto pogrąża się w coraz większym bagnie wszelakiej maści rozrywek.Kiedyś przyjeżdżało się tu na narty,na szlaki, dziś przyjeżdża się,żeby zrobić zakupy w Rossmanie, Reserved i nażreć się w Mcu.
Od teraz kojarzyło mi się będzie to piękne niegdyś miasto z dmuchanymi zjeżdżalniami,podrabianymi serami, białymi niedźwiedziami,festyniarstwem i męczeniem koni! 
Aha i z Papieżem Franciszkiem, przypominającym aktora Cezarego Żaka:D



poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Niepłodność




Ten blog miał być inny, nieprzesiąknięty niepłodnością i tym całym smutem.
Miało być wesoło;)

Po invitro mam mocne postanowienie.Nie chcę,żeby niepłodność określała mój byt.Nie chcę w kółko o tym gadać, pisać, dyskutować.Nie chcę się w tym taplać.Czuję,że ta suka wciąga jak bagno, nie pozwala oddychać, zabiera wszystko co najcenniejsze.
Nie chcę się przedstawiać:Hej, mam na imię Edyta jestem niepłodna.Nie chcę być ekspertem, nie chcę być od niej uzależniona. 

Są dni kiedy rozsiada się jak hrabina na kanapie i próbuje rządzić.Są dni,że siedzi skulona w nogach i boi się odezwać.Wiem,że już na zawsze będzie gdzieś obok, nawet jak urodzę dziecko, będzie we wspomnieniach, koszmarach,flashbackach.

Czasem, czytając mój stary blog http://niedoczekanienanie.blogspot.com/ mam wrażenie,że to nie ja, nie moja historia.Jakbym stała za szybą i obserwowała jej życie.Boże jakie ono było smutne..
Nie chcę do tego wracać.Odkreśliłam invitro grubą krechą.Było, minęło.
Potrzebuję radości, którą kiedyś miałam.Potrzebuję energii, z którą witałam każdy dzień, czekając co mi przyniesie.Potrzebuję ludzi, nie litości i głaskania po głowie, autentycznych kontaktów opartych na empatii, zaufaniu i miłości.