wtorek, 28 lutego 2017

Rodzic - nauczyciel



Wczorajszy dzień spędziłam z dzieciakami na dworze.Gdy tylko robi sie ciepło prujemy na plac zabaw.Dzieciaki poczuły powiew wiosny i chciały się rozbierać.Miałam już jedną aferę z mamą, więc nie pozwalam.Z drugiej strony przy 14 stopniach dzieciaki były ubrane jak na Syberię.Nie pozwól się rozebrać, to się zapoci, pozwól, to się również zapoci, z tym,że go dodatkowo przewieje:)

Wiem,że jestem trochę po drugiej stronie barykady bo nie jestem MATKĄ ale..
Dzisiejsi rodzice biegną z każdą drobnostką do dyr.Nie ma rozmowy z wychowawcą, nauczycielem, jest od razu dyr, tudzież kuratorium.
Ostatnio była afera, obijająca się właśnie o kuratorium bo koleżanka wpisała dziecku uwagę w dzienniku elektronicznym.Uwaga taka skutkuje oceną z zachowania i się zaczęło!
Panie ze świetlicy nie mają takiego prawa!Bo dzieciak ma być grzeczny na lekcji, poza nią już nic nie musi.Jakiś koszmarny absurd!
Druga specjalność niektórych rodziców to dyscyplinowanie nauczycieli, obsługi przy dziecku.
Dziecko jest świadkiem jak matka zwraca pani sprzątającej uwagę bo nie sprząta tam gdzie trzeba tylko koło jej nóg.Ustawiamy pracę nauczycielom i innym pracownikom.
Rodzice są cudowni ale trafiają się tacy,że odechciewa się wszystkiego.
Ja wiem,że to są ich skarby największe ale dajcie pracować.
Mamy fantastyczną kadrę, jesteśmy w czołówce, jeśli chodzi o poziom nauczania i niech tak zostanie.

Jak sobie przypomnę moje dzieciństwo, to moja mama miała w nosie to co się dzieje w szkole, dopóki nie działa mi się krzywda.Teraz drzwi od gabinetu dyr się nie zamykają.Od kilku lat rada rodziców nie może się dogadać i ciągle zmienia się kierownictwo, bo wiecznie się kłócą.
Boję się o rosnące pokolenie.Nie nauczone szacunku do ludzi.
Kiedy mnie w podstawówce pani zwracała uwagę żebym podniosła papier, rzucałam się na kolana,teraz dziecko powie,że to nie jego.Szkoła nic nie zdziała, jeśli nie będzie między nami współpracy, opartej na szacunku, akceptacji i zaufaniu.Wiem,że nauczyciele też potrafią być różni i nie bronię tu nikogo.
To jest ciężki zawód, praca z młodym człowiekiem,totalnie wyczerpujący ale też wdzięczny.
Bywają momenty trudne ale też takie,że łza się w oku zakręci.
Uwielbiam je przede wszystkim za szczerość, choć potrafi być bolesna hahaha, za radość z prostych rzeczy, ulotnych chwil i prawdę, której nam często brakuje.
Dzisiaj sobie trochę ponarzekałam z panią sprzątającą ale potem mijam taką małą mordeczkę na korytarzu i to juz jest nieważne.

Wczoraj dowiedziałam się,że nie żyje ojciec jednego z uczniów,miał 52 lata,zawał.Nie mogłam w to uwierzyć!Był zamożny ale umiał się dzielić i nawet nam jako placówce pomagał.Młody człowiek.
Tak naprawdę nigdy nie wiemy co nas zżera.Dlatego banalnie, cieszmy się każdym dniem!

Drugi dzień w szkole przeżyty:)Chyba się nawet wczoraj opaliłam wiosennym słoneczkiem:)

PS Dziękuję za wszystkie rady dotyczące wiejskiej sielanki;)
Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 27 lutego 2017

Marzenia..




,,Nie pozwól żeby Twoje marzenia zostały tylko marzeniami".



Zawsze myślałam,że dobrze je mieć,rzadziej żeby je spełniać.

Kiedyś marzyłam o dalekich podróżach, księciu na białym koniu;)
Może dlatego,że chciałam żyć życiem innych.Porównując się, myślałam,że też tego chcę.
Już nie chcę.Teraz moje marzenia dotyczą mnie samej i tego co da mi spokój i spełnienie.

Oglądałam wczoraj jakieś wiadomości.W jednym materiale informacja o Oskarach, sukniach, nominacjach, w drugim o chorobie,terminacji, cierpieniu.
Jak różne mamy problemy, jak różne marzenia.Dla jednego najważniejsza jest nowa para butów, dla drugiego kolejny dzień bez bólu i cierpienia.

Dziś rozmawiałam z koleżanką, dobre dwadzieścia lat starszą ode mnie.Ona cierpi, jest chora.Każdy dzień to dla niej walka z bólem.Uczę się od niej pokory,wdzięczności za to co mam.
Co jakiś czas potrząsa mną i pokazuje jakie mam szczęście.
Mam, wiem to,czasem o tym zapominam.

Wiem, mam juz świra na tym punkcie ale wiocha, to ostatnio moja obsesja.
Mnóstwo czytam o ludziach, którzy wynieśli się na wieś,oglądam domy, szukam działek.
Kiedyś myślałam,że to nigdy nie nastąpi.Marzyłam ale nigdy nie sądziłam,że to może się spełnić.
Jest plan.Po rozmowach z S. daliśmy sobie 3-4 lata na przeprowadzkę.Chcemy kupić działkę pod Wrocławiem.Dom na pewno będzie drewniany, może z bali, może w stylu skandynawskim.
To,że to nabiera kształtów daje mi niesamowitą siłę, napęd na cztery koła.
Moje marzenia mają szansę się spełnić.Nie chcę żadnych luksusów.Ważne by było blisko przyrody.Psy będą miały gdzie ganiać,a mnie budzić będą kury, a nie silniki samochodów.

Od lat jestem namawiana na kupno mieszkania.Nikt nie rozumie, dlaczego do tej pory tego nie zrobiliśmy.Bo może nie chcemy jak wszyscy?Bo może co innego sprawia nam przyjemność i poczucie spełnienia?Bo może przeszkadza mi jak para za ścianą uprawia miłość,załatwia swoje potrzeby fizjologiczne,smaży kiełbasy na balkonie,drze japę do bladego świtu?

Brakuje mi tylko jednego elementu no może dwóch do pełni szczęścia.To tak niewiele.
Warto czekać.



Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 26 lutego 2017

TO coś

Dzieje się ze mną coś dziwnego.Może to kwestia obejrzanych filmów, przeczytanych książek, wywiadów, może tego,że zbliżam się do wieku, w którym niczego już nie muszę udowadniać.
Czuję trudną do opisania harmonię,zbliżający się przełom.
Może w końcu przestanę się buntować?Czuję,że jestem blisko.
Tak naprawdę niewiele mi do szczęścia potrzeba.Wiem gdzie szukać.Już wiem gdzie moje miejsce.
Spokój.
Pozdrawiam Tangerina;)