środa, 31 maja 2017

Mętlik w głowie


Jestem po wizycie w Invimedzie.
Miejsce zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie.Panie w recepcji bardzo miłe,klinika duża, nie to co w Invikcie, gdzie wszyscy siedzą sobie prawie na kolanach i słychać wszystkie rozmowy.
Lekarz wydaje się kompetentny.
Zapytał o badania, a gdy zarzuciłam go segregatorem, pożałował,że zapytał:)

Zaproponował leczenie u Malinowskiego.Koszty, daleko i pewności nie dają.Od razu zakazał czytania o nim w necie.
Jakoś tego nie widzę.Wydamy kasę, a i tak może skończyć się i tak  kolejnym in vitro.

Mam mętlik w głowie.Gada sensownie.Badać drożności nie ma sensu bo i po co.Łykać heparyn nie ma sensu bo mogę się wykrwawić, łamiąc sobie np.nogę, a w ciążę i tak nie zajdę.
Sterydy na tą chwilę też są bezzasadne bo tej ciąży może nigdy nie być.
Bez szaleństw.

Nie wciskał mi badań nie namawiał na in vitro.Kazał łykać femibion 1, kwas foliowy, wit.D.
W mojej głowie zaczęły pojawiać się wątpliwości.
Może jeszcze raz?Może za kilka lat będę żałowała,że nie zrobiłam wszystkiego.
S. twierdzi,że jeśli mam go potem obwiniać o to,że nie mamy dzieci, to jest skłonny spróbować raz jeszcze.
Przed nami trudna decyzja.
Nie wiem.Na razie chcę odpocząć.Za kilkanaście dni wakacje.Czas beztroski i odpoczynku.Tak chcę je spędzić, odpędzić wszystkie troski i łapczywie wcinać życie kawałek, po kawałku.
Póki co padam na ryj i skreślam dni w kalendarzu.

Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 28 maja 2017

Adrszpaskie skały i Ostasz


Dopiero wróciłam z zielonej szkoły i znowu mnie poniosło:)
Wczoraj zaliczyliśmy skalne miasto -Adrszpaskie Skały i Ostasz.
Skalne miasto już znaliśmy, natomiast Ostasz mnie oczarował:)Mnóstwo wąskich przejść, piękne widoki, a przede wszystkim mało turystów,co niewątpliwie jest ważnym atutem.
Czysto,wszystko idealnie ze sobą współgrało.Na parkingu można zostawić samochód i ruszyć jedną z kilku fantastycznych tras, a potem zjeść smażony ser i napoić się Kofolą lub piwem, jak kto woli;)
Za dwa obiady i  dwie półlitrowe Kofole zapłaciliśmy ok 250 koron.
Pogoda była cudowna.Bezchmurne niebo, w oddali dywany z rzepaku.Coś pięknego!
Zobaczcie sami!

















Wszystko jest nieważne gdy człowiek chłonie takie widoki.Ten zapach nagrzanego igliwia,śpiew ptaków i czyste, błękitne niebo.

Co mnie zaskoczyło?Mnóstwo psów na szlaku:)Nikt nie robi z tego problemu.
Nie widziałam żadnego papierka, puszki po piwie, co niestety w naszych górach jest rzadkością.

Te widoki naładowały mnie taką energią,że prułam na szlaku jak mały samochodzik.Nawet tłusty obiad nie zwalił mnie z nóg:)
Tam chciało się być i zobaczyć wszystko do ostatniej kropelki.
Wieczorem za to padłam, gdy emocje już opadły.
Jeśli  nie znacie tego miejsca, gorąco polecam!

Miłej niedzieli!

Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 26 maja 2017

Parostatkiem..


Lubię powroty,szczególnie gdy S.wita mnie moja ulubiona bezą,a psy niemalże wskakują mi na plecy z radości.Jak dobrze wracać do domu pełnego ciepła.
Było cudownie!
Dzieci dokazywały ale wolałam to, niż siedzieć w pękającej w  szwach szkole.

Piękne widoki,wspaniałe momenty,uśmiechy dzieci,małe rączki,nieporadnie spakowane walizki.

Dziś pogoda była nam łaskawa. Słońce grzało,wiatr muskał dziecięce buzie.
Płynęliśmy po jeziorze Nyskim.
Blisko ale nigdy tam nie byłam.
Szum wody, działał kojąco,widoki były przepiękne.

W oddali Góry Opawskie..







Pozdrawiam Tangerina;)