sobota, 19 maja 2018

Świętujemy

Nie potrzeba słów..













Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 9 maja 2018

Akacje

Znalezione obrazy dla zapytania akacje kwiaty

Długo kazały na siebie czekać ale już są.
Gdy zakwitają wiem,że koniec roku tuż tuż.
Rano w drodze do pracy wjeżdżam w akacjową aleję.
Jest bajkowo, jest cudownie!
Żeby ten maj trwał jak najdłużej!

Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 6 maja 2018

Niedziela w głowie


Skończyłam! Dobiegłam do mety szybciej niż sadziłam;)

Wczoraj skończyłam książkę, czytać oczywiście nie pisać hahaha:)
Może to żaden wyczyn ale od dobrych kilku miesięcy nie byłam w stanie skupić się na treści.
Moje Zwierciadła systematycznie dostarczane przez S.leżały zakurzone.Wczoraj wzięłam do ręki jedno, którego nawet nie otworzyłam!
Nie wiem, czułam że mam głowę nabitą pod sam sufit. Mieliłam wszystko, przemyśliwałam,żyłam w jakimś zawieszeniu.Praca dość mocno mnie pochłonęła, za mocno.
Teraz gdy zbliża się koniec roku czuję ulgę, mimo tego,że czeka mnie jeszcze rozmowa egzaminacyjna.
Narzuciłam sobie za duże tempo.

Wczoraj spędziłam całe popołudnie na balkonie.Jest pięknie!Obłożyłam się gazetami i próbowałam nadrobić zaległości.

Ostatnio robię podsumowanie tego co przeszłam przez te kilka lat. Pamiętam początki starania się o dziecko, wzloty, bolesne upadki.Wszystko było podporządkowane jednemu celowi.
A to nie mogę przegrzebywać na słońcu, a to nie mogę ćwiczyć, a to muszę łykać suplementy garściami, a to to, a to tamto. Dosć mocno mnie to przeczołgało. Kolejne ciąże, rozbudzone nadzieje i upadki bolesne, których skutki odczuwam do dziś.
Czy żałuję?Czy mam żal do losu?Nie dziś nie ale początek był okupiony cholerną frustracją.
Wpadałam w histerie, których sama się bałam, S. był przerażony.Byłam jednym wielkim hormonalną bombą, która wybuchała w najmniej oczekiwanym momencie.
Był czas,że oskarżałam siebie, jego, nas.Były momenty, w których myślałam,że nie przetrwamy.
Dziś wiem jedno, to czy będę matka nie jest dla mnie tak ważne niż my, to co nas łączy,miłość, przyjaźń, ta sztama na dobre i na złe.Rozmawiamy o ślubie chociaż zawsze byłam przeciwniczką papierów, jeden już miałam;)Nie miałam potrzeby posiadania, zakredytowywania się na lata.Teraz wiem,że bez tego nie spełnią się moje marzenia.
Dużo dowiedziałam się o sobie. Często gadałyśmy.Opierdalałam się bardzo często,dawałam sobie siłę,pomagałam sobie wstać gdy spadałam na dno.
Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono..
Zamykamy rodział pod tytułem rodzice.Otwieram rozdział farmerka:):)

Jakbym zdjęła z siebie betonowy plecak, pełen nadziei,Zamieniam go na lekki,płócienny worek pełen marzeń.

Dziś już wiem na co mam wpływ, a na co nie.Staram się to odróżniać by nie tracić energii na pierdoły.Chyba nauczyłam się tego od Niego.Moja mama zawsze się czymś martwiła i wdrukowała mi to razem z przekonaniem,że czeka nas katastrofa.Jesteśmy przesiąknięci przekazami wyniesionymi z domu.Dobrze je sobie uświadomić by raz na zawsze się od nich uwolnić.


Postanowiłam zająć się swoim zdrowiem.Baczniej przyjrzeć się temu co wprowadzam do otworu gębowego:):)Na pewno cukru za dużo w tym otworze było:):)
Chcę poczuć się znowu dobrze w swoim ciele.Będę bardziej wyczulona na jego potrzeby;)
Ćwiczę, zdrowo się odżywiam, dobrze śpię.

Jakby człowiek wiedział,ze z wiekiem wszystko staje się łatwiejsze, to nie martwiłby się każdą zmarszczką i metryką!
Uwielbiam swoje zmarszczki ale najbardziej cieszy mnie dojrzałość ( no może nie do końca, lubię się wygłupiać), to,że nie ma w moim słowniku słowa wypada.Serce dyktuje mi co jest OK, a co nie, nie oczekiwania innych.
Miłej niedzieli!



Pozdrawiam Tangerina;)