środa, 25 lipca 2018

Remontu ciąg dalszy

Dzisiaj zaczynamy malować kolejne pomieszczenia: kuchnia, salon, przedpokój, sypialnia.
Mam nadzieję,że razem pójdzie nam szybciej, a efekty będą lepsze niż moje;) W sumie jak na pierwszy raz poszło mi całkiem nieźle.Wczoraj walczyłam z sufitem w łazience. Płyty kartonowo - gipsowe maluje się koszmarnie. Wałek się ślizga, a na łeb się leje.
Jak człowiek sam doświadczy pewnych sytuacji lepiej rozumie innych i tak jest w tym przypadku.Ogromny szacunek dla ludzi zajmujących się remontami zawodowo.Koszmarnie ciężka praca fizyczna.Ilość czynności, które trzeba wykonać przed remontem, po remoncie , niezliczona.
Na drugi dzień po malowaniu miałam problem ze wstaniem z łóżka, wszystko mnie bolało.
Salon mamy cały w książkach i zastanawiam się jak je zabezpieczyć.Chyba zrzucimy na sofę i czymś przykryjemy.Nie wiem co z psami.Jak pójdą w ruch ogony, może być ciekawie;) 
Postawiliśmy na biel.Znajomy polecił nam lateksową farbę Tikurilla głęboki mat.Ma różne opinie ale u nas się sprawdziła.Biały powiększa pomieszczenia, daje efekt świeżości i rozświetlenia.
Fakt,że efekt nie starcza na długo przy psach, dzieciach dlatego na szczęście wymyślono farby zmywalne.Mały pokój wygląda fajnie.Powyrzucałam mnóstwo klamotów.Wszystko pchaliśmy pod łóżko.Zrobiłam totalne czystki!Poznikały pudła z szafy, regału, pudełeczka, biebeloty - koniec.
Bez żalu rozstałam się z gratami.Pokój wydaje się większy i jaśniejszy.Jeszcze wprowadzę tylko jakiś element przełamujący biel (białe ściany, białe meble)i gotowe.
Zabieramy się za robotę!

Dla Was piosenka, która wyskoczyła mi przypadkiem na youtube.
Pozytywna wibracja na dziś!


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 23 lipca 2018

Fajna zabawa?

Zaczęłam dziś malować mały pokój.Miałam zaczekać aż S. będzie miał wolne czyli do środy ale u mnie z czekaniem jest problem, więc maluje. Mama zachęcała mnie słowami cytuję ,,zobaczysz to fajna zabawa".Chyba mamy inne wyobrażenie zabawy.Zabawnie bynajmniej nie jest.Ledwo żyję, pot leje się po tyłku w towarzystwie farby, która również zawitała na pośladach.Jestem cała w farbie!
Pocieszam się,że biały pokój trudno spieprzyć, chociaż z moimi zdolnościami i to może się zdarzyć
(ostatnio upadłam na schodach z 6 pakiem piwa 0,00 i uratowałam, niestety doniczka zmarła).
Nie wiedziałam,że operowanie wałkiem to taki cyrk.W TV to tak lajtowo wygląda.Szelągowska pięknie ubrana operuje tymże urządzeniem bez wysiłku z uśmiechem na ustach - oszustka:):)
To dopiero czubek góry lodowej.Resztę chyba zostawię przyszłemu mężowi.

W zeszłym tygodniu wpadłam w mały popłoch.Na wyświetlaczu telefonu pojawił się numer z kuratorium.Niestety nie mogłam odebrać, a jak oddzwaniałam nikt już się nie zgłaszał.W głowie gonitwa myśli pt. pewnie czego brakuje w papierach, pewnie coś jest nie tak, dałam ciałą i czegoś zapomniałam itd. Oddzwoniłam na drugi dzień.Podobno dzwonił do mnie przewodniczący, który aktualnie był w terenie.Bardzo uprzejmy inny jegomość poinformował mnie,że może coś nie zgadzać się w dokumentach ale niestety nie może mi pomóc i zostawi wiadomość dla zainteresowanego.
No i cały weekend miałam z głowy.Byłam  bardzo surowa dla siebie w myślach.Koszmarny monolog.
Na szczęście dziś sprawa się wyjaśniła.Przewodniczący zadzwonił i poinformował mnie o terminie egzaminu.Jego uprzejmość mnie zszokowała.Po egzaminie na mianowanego byłam gotowa na wszystko. Moja przewodnicząca nie wykazywała żadnych cech osoby życzliwej hahaha i sponiewierała mnie dokumentnie, a tu proszę.Pan odniósł się do mojej prośby dotyczącej terminu (poza terminem wyjazdu) i zakomunikował,że miło mu będzie się ze mną spotkać w ostatnim dniu wakacji:)Na koniec życzył mi wspaniałego wypoczynku:)
Jak to fajnie zacząć dzień od takiej rozmowy.Cały stres spłynął po mnie i nawet myśl o tym,że maglować mnie będzie 5 osób dziś na mnie nie robi wrażenia.

Powiedziałam mamie o ślubie.Ucieszyła się.Z resztą na nic innego nie liczyłam;)

Małymi krokami zbliżam się do celu.Uczę się cierpliwości, choć to bardzo trudne.
Teraz cierpliwie czekam aż wyschną ściany.W sumie nie myślałam,że się tak upapram. Zdołałam ochronić jedynie włosy.Jak skończę tę robotę będę szczęśliwa!

Ostatnio nasza ulubiona!

Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 18 lipca 2018

Zielono mi..


Choć pogoda za oknem nie nastraja romantycznie to romantyzm udzieli się niektórym;)
Kurier przekazał mi dziś przesyłkę od jakiegoś romantyka;)


Może jestem szurnięta ale lubię jak leje oby było ciepło:) Mój psi dyżur zmusza mnie do brodzenia  kilka razy dziennie w kałużach.Kurtka, kalosze i daw kudłate pyski drepczące za mną.

Nie ma złej pogody jest tylko niewłaściwa odzież;) 

Tak wyglądają moje ćwiczenia .Lena właśnie stoi mi na brzuchu:)

Pozdrawiam Tangerina;)