poniedziałek, 12 listopada 2018

Corner Cottage



Fregata została zdeklasowana!
Corner Cottage wysunął się na prowadzenie!
Fantastyczne, cudowne, bajkowe miejsce!

To był fantastyczny weekend.
Miejsce okazało się spełnieniem naszych marzeń o ciszy, bajecznych widokach, idealnych miejscach do spacerów z psami.Ten dom!Niepozorny z zewnątrz, kojący w środku.Belki stropowe, kominek, moglibyśmy wprowadzać się od ręki:)Nasz klimat, styl.Wchodzisz i czujesz się jak u siebie.
Zjeździliśmy już kilka fajnych miejsc ale to mnie oczarowało.
Brak zasięgu, więc telefon służył mi jedynie jako aparat fotograficzny.TV włączane było na pół godz by zobaczyć co się na świecie dzieje.W kominku hulał ogień, a człowiek zapominał o całym świecie.
Zegara nie było w domku, więc czas leniwie sączył się przez palce.Gdy zgłodnieliśmy ruszaliśmy do Puchaczówki, serwującej dania, których nie jadłam nigdzie indziej.Fantastyczne kopytka w sosie grzybowym z serem pleśniowym, kotleciki gryczane i burger z kaszy jaglanej!
Obsługa przemiła,psy mile widziane, dana wspaniałe czyli wszystko czego szukamy w restauracjach.

Kąty Bystrzyckie skradły moje serce.To chyba najpiękniejsze miejsce w górach!
Cisza, spokój, żadnych turystów, tylko przemykające płochliwe sarny.
Słowa nie oddadzą piękna tego miejsca.Dodaję więc obrazy...
Wracamy tam w styczniu.Tym razem spędzimy tam tydzień:)





















Dla zainteresowanych podaję link do bookingu: Corner Cottage
Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 6 listopada 2018

Puścić cugle..






Pogadałam sobie ostatnio ze sobą i zawarłyśmy umowę.Doszłam do wniosku,że idealnym rozwiązaniem obecnej sytuacji będzie akceptacja tego, czego zmienić nie mogę.
Odpuściłam sobie pewne sprawy, które zatruwały mnie do imentu.
To niesamowite jak głowa działa na ciało i odwrotnie.
Od kilku dni nic mnie nie bolało, nie miałam ściśniętej klatki piersiowej.
Porobiłam jesienne porządki w głowie i pozwoliłam sobie na bycie nieidealną, nie do końca wzorowo przygotowaną ale spokojniejszą.
Weekend zapowiada się cudownie!Jedziemy do domku w górach.Wzięłam nawet urlop na piątek, więc jedziemy już przed południem.
Tylko spokój może mnie uratować:)

DESIDERATA
    Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

     Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

     Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

     Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.

     Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

Ciągle aktualne...



Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 5 listopada 2018

Bohemian Rhapsody



No muszę się podzielić!
Czekałam na ten film!Miałam nadzieję,że w końcu ktoś zekranizuje historię petardy rokowej jaką było Queen.Bałam się szczerze mówiąc,że będzie to łzawa historia o geju umierającym na Aids.
Ryczałam jak bóbr.Nie wiem czy to kwestia muzyki, która dociera do trzewi, czy historii samotnego, nieszczęśliwego człowieka.Rewelacyjnie dobrani aktorzy!Momentami nie wiedziałam czy to Brian May:) czy jakiś sobowtór.Niesamowite ale członkowie zespołu wyglądali jak żywi.
Idealna równowaga między muzyką,a historią życia Freddiego.
Wzrusza (choć tylko chyba ja ryczałam:)), porusza, luzuje szczękę.
Oczywiście obok nas usiadła rodzina potwornickich, którzy przeszkadzali ale szczerze mówiąc byłam tak zaczarowana filmem,że nic mnie nie było w stanie wyprowadzić z równowagi.
Oglądałam i pomyślałam,że niczego tak nie żałuję jak tego,że nigdy nie miałam okazji zobaczyć ich na żywo...

Ciarrrryyy....






Pozdrawiam Tangerina;)