niedziela, 24 lutego 2019

Dom niespodzianka!

W tygodniu mieliśmy kilka telefonów dotyczących domów na sprzedaż, więc po raz kolejny ruszyliśmy na łowy:)
Tym razem postanowiliśmy odwiedzić Rudę Milicką, Grabownicę, Pierstnicę,Młodzianów,Bukowice.
Te dwie pierwsze miejscowości najbardziej mi się podobają.Dookoła stawy, w Grabownicy wieża widokowa, ceglane domki.Niestety nie widzieliśmy żadnej chałupy na sprzedaż.


Mamy sporo wymagań i znalezienie czegoś co spełniałoby nasze kryteria jest trudne.
Dzwoniła do nas kobieta z Krośnic,że ma dom na sprzedaż.Niczego konkretnego nie powiedziała ale podała adres.Sprawdziłam na goglach i się oczywiście napaliłam:)Dom z cegły, w dobrym stanie plus zabudowania.Na miejscu okazało się,że mieszka tam kilka rodzin, a pani chce sprzedać jedno z mieszkań;( Jeden z sąsiadów powiedział,że w okolicy jest dom na sprzedaż.Podeszliśmy tam i faktycznie ,ceglany domek widać,że niezamieszkany.Dostaliśmy numer do właścicielki od sąsiadki.
Pani w  słuchawce powiedziała,że to pomyłka i się rozłączyła.Może pomyliliśmy numer albo kobieta nam źle podyktowała.Zostawiliśmy nasz numer na wszelki wypadek.
Kolejny klops.Dalej było tylko gorzej!
Na internetach zobaczyliśmy ciekawy dom w Wierzchowicach.Cena wysoka ale chcieliśmy zobaczyć to to za rarytas;)Ja pewnie bym poznała po głosie (S.dzwonił do właściciela) bo mam słuchowy radar ale wiedziałam co się święci jak chłop prawie wypadł z auta pod domem.Nawalony,gęba granatowa od picia - dramat!Chciałam już zawijać z powrotem ale S. raźno za nim kroczył.
Chłop starał się jak mógł zachować równowagę i jakoś składać zdania ale  z marnym skutkiem.
Pijani działają na mnie jak płachta na byka,więc starałam się nie odzywać.Chata fajna z zewnątrz ale w środku do generalnego remontu.Wszędzie walały się butelki po wódce, pełno chabaniny - szynki, kiełbasy,beczki z bimbrem.Widać,że gość ma kasę bo rozpoczął remont domu - wymiana dachu, okien itd., resztę pewnie przepił.Kurnik uwaga z plastikowymi oknami!Drzwi do kurnika - balkonowe!Kury miały tam chyba najlepiej!Najlepsze jednak zostawił na deser.Otwiera nam jeden z pokoi, a tam koledzy chleją wódę!Aha i jeszcze labrador na łańcuchu w budzie!
Spieprzaliśmy stamtąd w podskokach.Oczywiście ten odczepić się nie chciał i lazł jeszcze za nami do auta!Co za dzień.Domek niespodzianka!
W drodze odwiedziliśmy dom, który oglądaliśmy dwa tygodnie temu.To na razie jedyna sensowna oferta. Leży na skraju wsi dobrze skomunikowanej z Miliczem.Kusi mnie ta miejscówka.

Nakupiliśmy wsiowych rarytasów i wróciliśmy do domu.Po drodze zachciało nam się wege hot dogów na Orlenie.Nawigacja pokierowała nas na Warszawę, więc do domu wracaliśmy przez Oleśnicę hahaha:)Po raz kolejny o 20.00 wylądowałam w łóżku.Miałam tylko na pół godz, a obudziłam się na drugi dzień:)
Dolina Baryczy mnie wykańcza:):)Przez następne kilka tygodni nie pojedziemy bo S. jedzie na tydzień do szpitala.Guz okazał się niezłośliwy ale może być tylko przerzutem, więc jeszcze siedzimy na minie.
Luśka chodzi w moich spodniach od piżamy:)Ta sucz rozgryzła opatrunek!Dobrze,że nie dostała się do szwów!Jak S. pojechał na kontrolę zostałam z tym towarzystwem sama.Jej dupsko musiałam podnosić na podnośniku z koszulki.Na łepetynie miała klosz, więc schodzenie i wchodzenie po schodach to było dla mnie nie lada wyzwanie!Umordowałam się jak dzik!Ta kloszem waliła w schody, a że bała się ruszyć to się nie ruszała hahahahaha:)więc przednie łapy musiałam jej tez podnosić - komedia!
S. wyjeżdża w przyszłym tygodniu.Znowu zostanę sama z kuśtyczką i tetrykiem;/ Nie nadaję się na oddziałową!

Konstrukcja z koszulki, zapobiegajaca gmeraniu rany. 

Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 20 lutego 2019

Zabieg i ciąg dalszy poszukiwań domu


Nasza psina już po operacji.Dzielna dziewucha wszystko zniosła!
W dzień operacji czuła,że coś się święci bo nie chciała wyjść z domu.Po zabiegu była skołowana.
Zesikała nam się jak nieśliśmy ją do auta.Całą noc piszczała biedulka.
Dziś S. był z nią na kontroli.Wszystko pięknie się goi.Dobrze,że mamy to już za sobą.Nie mogę patrzeć jak ona cierpi.
Zdecydowaliśmy się na tańszy zabieg po konsultacjach z profesorem.Zastanawialiśmy się kilka dni, wisząc na telefonie z weterynarzem nawet o 22.00.To była poważna decyzja i musieliśmy ją podjąć, a nie było to łatwe.Mam nadzieję,że podjęliśmy najlepszą.
Fundacja sfinansowała nam połowę kosztów operacji.To dla nas ogromna pomoc.
Jutro mój mąż jedzie na wizytę kontrolną i zostanę sama z tym bałaganem.Nie wiem czy dam radę ją nosić po schodach.Panna waży 30 kg.

Zadzwoniły do nas dwie osoby w związku z ogłoszeniami, którymi wytapetowaliśmy Dolinę Baryczy:)Jedna oferta jest warta uwagi bo dom wygląda ciekawie ale od dawna nikt tam nie mieszka, więc może tylko wygląda;)Drugi wielki i stosunkowo młody dom.Obawiam się,że będzie zupełnie nie w naszym klimacie.Może jeszcze ktoś zadzwoni i będzie co oglądać.Zaczyna się coś dziać i to jest fajne.Jest okazja by wyrwać się z domu i delektować się przyrodą:)

Dziś zaproponowano mi trzecią pracę:)Bo mało mam dwa etaty;)Ja teraz już ledwo żyję!
Ten rok mnie przeczołga konkretnie ale wiem po co to robię..
Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 17 lutego 2019

Dzień pełen wrażeń



Weekend przeleciał z prędkością światła.Nawet go nie zauważyłam;)
Wczorajszy dzień w rozjazdach ale jakie to były rozjazdy!!!
Dolina Baryczy przejechana wzdłuż i wszerz! W każdej miejscowości, która wydała nam się ciekawa zostawały nasze ogłoszenia.Na słupach, na tablicach, przy sklepach.
Pogoda była fantastyczna, więc wycieczka była podwójnie cudowna.Dreszczyk emocji, ciekawość..
Widzieliśmy sarenkę przy drodze, lecące dzikie gęsi:)Jechaliśmy 20km/h by wszystko zobaczyć i niczego nie przeoczyć.
Zaopatrzyliśmy się w strawę w Wierzchowicach i pojechaliśmy obejrzeć umówiony dom.
Nagrzałam się jak wariatka.Dom jak dom, szału nie ma.Maleńkie pokoiki, wręcz klaustrofobiczne, duża kuchnia aaaaaallllleeee!Cudowna, ogromna, drewniana stodoła!Ogromne poddasze, które mnie kupiło.Budynki gospodarcze, kury,garaż, działka rolna, drzewka owocowe...Moja wyobraźnia zaczęła działać;)Na poddaszu zrobiłabym jedno, wielkie pomieszczenie.To byłaby sypialnia z wolnostojącą wanną i kącikiem czytelniczym.W stodole zrobilibyśmy pokoje na piętrze, na dole -świetlicę z kominkiem, kuchnią i mnóstwem miejsca na odpoczynek.Ja to kurna widzę!!!! i wiem,że to mogłoby się udać ale jest kilka mankamentów.Miejscowość mocno się rozwija turystycznie, a ja nie chcę trafić z deszczu pod rynnę.Sąsiedzi są przez ulicę, młodzi co nie wróży spokoju;)Nie wiemy jak z dojazdem do Wro. Plusów jest masa ale minusów równie dużo.Właściciele cudowni!Gadaliśmy z nimi chyba godzinę:)Są skorzy do kompromisów i bardzo sympatyczni:)
Mam głowę nabitą pod sam sufit!Jestem zauroczona, a zarazem rozdarta.Uwielbiam to miejsce ale się boję.Mamy o czym myśleć.Czekamy na plany gospodarstwa.
Jak wróciliśmy padłam jak betka.O 20.00 już spałam, tak mnie to zmasakrowało:)
Boże, to się dzieje naprawdę!Może w tym roku uda się opuścić miejski zgiełk;)
I są kury!!!Wspaniałe, fantastyczne!:):)Będę zbierać jajka, będę zbierać jajka!

Pozdrawiam Tangerina;)