czwartek, 7 marca 2019

Chyba lekko nie ogarniam



Czas przyznać,że lekko nie ogarniam rzeczywistości, w której od niedzieli jestem sama.
Chyba nie jestem perfekcyjną ani panią domu, ani opiekunką zwierząt,ani mechanikiem samochodowym!
A myślałam,że jestem idealna hahahaha:)
Dopiero dziś udało mi się zrobić zakupy.Czyżbym była niezorganizowana;)?
Cały tydzień pędzę do domu żeby wyprowadzić psy, wizyty u weta - zdjęte w końcu szwy, targi, szkolenia, mechanicy,można oszaleć.
Lena wariuje.Rana pięknie się zagoiła, chociaż jedno ogarnęłam;) W sumie tak nie do końca bo gdy wet zapytał kiedy mamy umówioną kontrolę wypaliłam:nie wiem,mąż się tym zajmuje.A sama krytykuję ojców dzieci, którzy nie wiedzą w której klasie jest ich dziecko:D:D To dowodzi tylko temu,że matka byłaby ze mnie marna, więc może dobrze,że jest jak jest;)
Dziś dziadek spadł ze schodów bo ta wariatka nas pociągnęła.S. powiedział,że wraca bo się pozabijamy hahaha:)

Historia druga.Tak nagrzebałam w aucie,że było niebezpieczeństwo,że nie zdążę tego zonka naprawić do dziś.Dziś miałam termin przeglądu.Mechanik ze mnie marny i czas żebym w końcu to zrozumiała:) Nawet wymiana żarówki jak się okazuje nie jest sprawą łatwą, czego dowodem są moje perypetie.Straszono mnie demontażem reflektora, zderzaka.Jednak trafiłam na miłego elektryka, który poratował mnie i załatwił sprawę w pół godziny!Przegląd wbity, a ze mnie zeszło całe napięcie.

Historia trzecia.W chacie syf, lodówka pusta.Dopiero dziś udało mi się ją odszczurzyć i kupić kwiaty.
Historia czwarta.Wracam wczoraj do auta do szkoleniu (o 8.00 wyszłam z domu, koło auta byłam o 18.30), pędzę bo wiadomo późno, psy siedzą strasznie długo bez spaceru i co widzę - blokada koła.
Oczywiście piana na pysku. Pierwszy raz mi się to zdarzyło! Wzięłam kilka głębokich oddechów i dzwonię na straż.Chyba nigdy się tak nie płaszczyłam przed nikim!Zakaz był oczywiście z drugiej strony ale wina i tak była moja ale znowu nie taka wielka;) Panowie dali sie ubłagać i pouczyli.

Historia piąta najgorsza.Z rezonansu męża wynika,że miał mały wylew.Nie ma guza, raka ale wylew był, a to nie są dobre wieści.Gdyby nie dziwny twór w gardle, nigdy by się pewnie nie dowiedział,że coś się stało bo kto robi rezonans ot tak sobie.Mój mąż jest młodszy ode mnie o 4 lata!
Przemyślałam kilka spraw.Musimy zmienić coś w naszym trybie życia.Ja rezygnuję z dodatkowej pracy w przyszłym roku, On stawia szefowi warunki, których niespełnienie będzie skutkowało zmianą pracy.Zdrowie jest najważniejsze, a to co się teraz dzieje to ta lampka, która tak naprawdę świeci się od dawna.
Ja ostatnio jestem tak zmęczona,że nie mogę zasnąć.Te pieniądze nie są tego warte i jak słyszę,że nauczyciele mają tyle przywilejów to szlag mnie trafia.
Pracuję po 7  - 8 godzin dziennie w hałasie, z kilkudziesięcioosobową grupą.Jestem ciągle rozdrażniona, boli mnie głowa, mówię podniesionym głosem.
Mojemu mężowi lekarz powiedział,że ma krtań nauczyciela z 30 letnim stażem, a nauczycielem nie jest.
Zamierzam strajkować, choćby mieli mi nie zapłacić.Moja determinacja sięgnęła zenitu.
Popieram wszystkie grupy zawodowe,które się na strajki zdecydują.Niech ludzie w końcu zerwą tą lukrową zasłonę !!! Ja nigdy dzieci mieć nie będę, więc żadna rządowa kiełbasa mojego głodu nie zaspokoi.Panie Szczerski, kulą w płot!!!!


Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 5 marca 2019

Zgoda na szacunek do drugiego człowieka



Myślałam,że o takich rzeczach będę czytała w gazetach, obejrzę je w TV.
Myliłam się o czym przekonałam się dziś rano otwierając wiadomość od jednego z rodziców -matki.
Jestem dość mocno zaangażowana w wielokulturowość, w promowanie postaw szacunku, akceptacji drugiego człowieka niezależnie od płci, koloru skóry, religii, wieku etc.
Gdzieś tam w środku egoistycznie czuję,że robię całkiem pożyteczne rzeczy, podejmuję wyzwania, wchodzę w programy, które zmieniają dzieciaki na lepsze.
Zatem nawiązałam współpracę ze stowarzyszeniem, które przeprowadzi warsztaty dla uczniów o tematyce antydyskryminacyjnej, dzieciaki dowiedzą się czym jest mowa nienawiści i do czego prowadzą uprzedzenia i kierowanie się stereotypami.
Czytałam,że w Warszawie rodzice byli oburzeni takimi pomysłami i nie mogłam w to uwierzyć.Dziś mam to na własnym podwórku.Stowarzyszenie i tak wymaga zgód rodziców po aferze w kilku szkołach ale ja jestem dość mocno zdziwiona.Czy na naukę szacunku i otwartości trzeba mieć zgodę?
Czy rzeczą naturalną nie jest bycie w porządku wobec kogoś kto różni się od nas?
Czy na wytłumaczenie dziecku czym jest stereotyp i jakie są skutki kierowania się nim trzeba mieć zgodę rodzica? Albo ze mną jest coś nie tak, albo ten świat przewrócić się do góry nogami?


Pozwoliłam sobie skopiować cele kształcenia ogólnego.
Chyba mnie wzrok nie myli ale zadaniem szkoły jest m.in formowanie u uczniów poczucia godności własnej i szacunku dla godności innych osób (pkt.3).

Kształcenie ogólne w szkole podstawowej ma na celu:
1) wprowadzanie uczniów w świat wartości, w tym ofiarności, współpracy, solidarności, altruizmu, patriotyzmu i szacunku dla tradycji, wskazywanie wzorców postępowania i budowanie relacji społecznych, sprzyjających bezpiecznemu rozwojowi ucznia (rodzina, przyjaciele);
2) wzmacnianie poczucia tożsamości indywidualnej, kulturowej, narodowej, regionalnej i etnicznej; 
3) formowanie u uczniów poczucia godności własnej osoby i szacunku dla godności innych osób; 
4) rozwijanie kompetencji, takich jak: kreatywność, innowacyjność i przedsiębiorczość;
5) rozwijanie umiejętności krytycznego i logicznego myślenia, rozumowania, argumentowania i wnioskowania;
 6) ukazywanie wartości wiedzy jako podstawy do rozwoju umiejętności;
7) rozbudzanie ciekawości poznawczej uczniów oraz motywacji do nauki;
8) wyposażenie uczniów w taki zasób wiadomości oraz kształtowanie takich umiejętności, które pozwalają w sposób bardziej dojrzały i uporządkowany zrozumieć świat;
 9) wspieranie ucznia w rozpoznawaniu własnych predyspozycji i określaniu drogi dalszej edukacji; 10) wszechstronny rozwój osobowy ucznia przez pogłębianie wiedzy oraz zaspokajanie i rozbudzanie jego naturalnej ciekawości poznawczej;
11) kształtowanie postawy otwartej wobec świata i innych ludzi, aktywności w życiu społecznym oraz odpowiedzialności za zbiorowość; 
12) zachęcanie do zorganizowanego i świadomego samokształcenia opartego na umiejętności przygotowania własnego warsztatu pracy;
13) ukierunkowanie ucznia ku wartościom. Najważniejsze umiejętności rozwijane w ramach kształcenia ogólnego

i dalej:
Kształcenie i wychowanie w szkole podstawowej sprzyja rozwijaniu postaw obywatelskich, patriotycznych i społecznych uczniów. Zadaniem szkoły jest wzmacnianie poczucia tożsamości narodowej, przywiązania do historii i tradycji narodowych, przygotowanie i zachęcanie do podejmowania działań na rzecz środowiska szkolnego i lokalnego, w tym do angażowania się w wolontariat. Szkoła dba o wychowanie dzieci i młodzieży w duchu akceptacji i szacunku dla drugiego człowieka, kształtuje postawę szacunku dla środowiska przyrodniczego, w tym upowszechnia wiedzę o zasadach zrównoważonego rozwoju, motywuje do działań na rzecz ochrony środowiska oraz rozwija zainteresowanie ekologią.

Jedno z zadań edukacji wczesnoszkolnej:
..umożliwienie  zaspokojenia potrzeb poznawania kultur innych narodów, w tym krajów Unii Europejskiej, różnorodnych zjawisk przyrodniczych, sztuki, a także zabaw i zwyczajów dzieci innych narodowości, uwzględniających możliwości percepcji i rozumienia tych zagadnień na danym etapie rozwoju dziecka;

Myślę,że to wystarczy by zrozumieć absurdalne sprzeciwy rodziców.

Jutro wybieram się na V Targi Edukacji Wielokulturowej.Już nie mogę się doczekać spotkania z ludźmi, którzy myślą podobnie i robią fantastyczną robotę dla integracji i budowania dialogu międzykulturowego.
Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 3 marca 2019

Po raz kolejny w Dolinie Baryczy

Kolejna sobota w drodze.Szczerze mówiąc jestem już zmęczona poszukiwaniami, choć dopiero się zaczęły.Wracam zawsze padnięta jakbym w polu orała;)
Pojawiły się dwie propozycje.Dom w małej miejscowości, bardziej w miasteczku i chata na wsi.
Pierwszego domu nie udało się zobaczyć w środku bo w ostatniej chwili kobiecie coś wypadło i nie dała rady przyjechać.Obejrzeliśmy dom,że tak powiem z ulicy.Sam dom bardzo ładny i duży ale chyba nie o to nam chodziło.Stoi przy głównej ulicy.Dla zwierząt tam raczej nie będzie miejsca, a i budynek gospodarczy wydaje się mały.S. uwielbia chleb z piekarni znajdującej się w tym miasteczku i to chyba jedyny plus;)
Drugi dom z zewnątrz również niczego sobie ale w środku nędza.To miejsce nie żyło.Nie czułam,że tam bym chciała zamieszkać.Potencjał ogromny ale pieniądze za duże na to co tam zastaliśmy.
Definitywnie odpada.
Ta tę chwilę jedyne miejsce, w którym czułam klimat to pierwszy dom jaki oglądaliśmy.Tam była dusza, tam czułam się dobrze, tam mogłabym zamieszkać.Spróbujemy wynająć ten dom na święta jak się uda i zobaczyć czy to jest to czego szukamy.Znalazłam fajną szkołę, oddaloną o 9 minut jazdy stąd.Dom leży na końcu wsi pod lasem, co niewątpliwie jest jednym z plusów.
Jutro dzwonimy do pośrednika i zobaczymy czy przystaną na naszą propozycję.
Widzieliśmy cudowną czaplę siwą, tuż przy drodze, klucze gęsi,bielika!Coś pięknego!
Kocham to miejsce!




Zostałam sama.S. dziś wyjechał na tydzień.Zostanie w szpitalu, gdzie podejmą ostateczną decyzję czy ruszać tego guza.Nie będę w stanie go odwiedzić.Na szczęście to jego miasto rodzinne i mama będzie mu towarzyszyć.
Pusto jakoś.Jak lubię zostawać sama, to dziś mi smutno.Jeszcze nie rozstawaliśmy się na tak długo.
Mam nadzieję,że wszystko dobrze się ułoży.

Moja gadzina ma jutro ściągane szwy.Łapa ładnie się goi, a ona o dziwo się tą łapą nie interesuje.
Nie kuleje,więc chyba jesteśmy na dobrej drodze;)



Pozdrawiam Tangerina;)