piątek, 28 czerwca 2019

To chyba nie to


Nasz ,,doradca":) odradza nam wczorajszy dom.Twierdzi,że sąsiedzi mogą nas wkurzać, a umiejscowienie również nie jest atrakcyjne.
Dziś po przespaniu się z tym domem:)też mam takie zdanie.Dom był piękny z zewnątrz, w środku mnie nic nie zachwyciło.Nie ma gdzie wyjść z psem (chyba że przed dom), a energia tego domu mi chyba nie odpowiada.Szukam jasnych wnętrz, ładnego widoku i pozytywnej energii.
Dojazd jest ważny ale chyba to nie priorytet bo jak zmienię miejsce pracy, dojazd zejdzie na drugi plan.
Jutro jedziemy do Prusic, choć sołtysowa mówiła,że tam zamieszkuje gangsterka:)
Później jedziemy do sołtysów i do naszej dobrej duszy, która pomaga nam wybrać chadziajstwo.
Jak dobrze,że Ją mamy.Wylewa nam na głowę wiadra zimnej wody litrami.Gdyby nie Ona, już pewnie płakałabym w jakiejś ruinie:):)

W mojej głowie przewija się artystyczna wioska.Nadal nie wiem jak tam wygląda sytuacja z nieczystościami i to mnie martwi, ponadto nie wiem jak to jest z wodą.Niby ze studni ale jak to  wygląda?
Chyba wynajem, to na tą chwilę najlepszy pomysł.Jak przetrwamy zimę, to zniesiemy wszystko.
Chciałabym,żeby już Dziadek mógł sobie poleżeć przed domem bo wchodzenie po schodach to dla niego Himalaje;/ ( mówię o psie oczywiście:):)

Moja kruszynka!Jedyne 36 kg!Myśli chyba,że waży 20dkg.





Pozdrawiam Tangerina;)

czwartek, 27 czerwca 2019

To był dobry dzień



To był dobry dzień.Byliśmy umówieni na oglądanie domu w Dolinie Baryczy.Odwiedziliśmy wioskę obok miejscowości, w której rzeczony dom stoi.Już tam kiedyś byliśmy.Piękna, spokojna wioska z mnóstwem poniemieckich domów.Rozmawiałam z sołtysową.Przesympatyczna osoba!
Zaczęła nam wyliczać, kto ewentualnie chciałby sprzedać dom.Zostawiliśmy im nasze ogłoszenie i umówiliśmy się na sobotę.Obiecali popytać i może uda się coś zobaczyć.
Jara mnie każda rozmowa z tubylcami, zachwyca mnie funkcjonowanie małych społeczności, rozczula mnie jacy ludzie potrafią być pomocni.Tego właśnie brakuje mi w mieście.Każdy zamyka się w swojej klatce, nie odpowiada dzień dobry, przemyka szybko po schodach.
Jestem pewna tego bardziej niż kiedykolwiek wcześniej:chcę mieszkać na wsi!Dużej, małej ale wsi nie sypialni dużego miasta.

Sama nie wiem co pisać o domu, który widzieliśmy.Może zacznę od plusów i zaskoczeń.
Dom ogromny.Wymieniona instalacja elektryczna, centralne, siła, prąd, szambo.Działka ponad pół hektara, piękna, zadbana, zacieniona z oczkiem wodnym.Wspaniały, oryginalny budynek gospodarczy ok 160m. Do stacji kolejowej 5 minut piechotą, a pociąg zatrzymuje się blisko mojej pracy.
Minusy.Sąsiedzi z jednej i drugiej strony, jednak to akurat mi nie przeszkadza.Wnętrze zupełnie nie nasze.Wykładziny, zasłony, ciemnica i ponuractwo, pokoje przechodnie.I znowu dylemat.Czy po remoncie będzie nasz?Czy tam zawsze już będzie taki klimat?
Największe wrażenie zrobił na mnie budynek gospodarczy.Pięknie zachowany, zadbany, spokojnie nadaje się na przerobienie na agro.
W sumie jest 6 pokoi.Na dole dwa przechodnie i na górze 4.U góry można zrobić dodatkową łazienkę.Coś co mnie uderzyło - okropny gorąc na piętrze.Strasznie się tam nagrzewa!
Lokalizacja dla nas idealna!Ja w pociąg, mąż też.Taniej i szybciej niż we Wrocławiu, tyle,że nie w głuszy, choć ta działka i zagospodarowanie jej robi wrażenie.
Cena 320tyś, nienegocjacyjna.
Jest miejsce dla kóz, kur i psów, a to bardzo ważne:)
Co myślicie?

Budynek gospodarczy






Wnętrze domu



Wczoraj byliśmy w Zawoni.Z Wrocławia jechaliśmy 30 minut!Dom jednak nie dla nas.Za płotem dwa psy w kojcu, trampoliny i pewnie głośno;)
Obejrzeliśmy dziś znowu tą słynna Zawonię ale tam nie ma stacji kolejowej, więc mój mąż miałby problem z wydostaniem się stamtąd.
Lecimy po linii Żmigrodzkiej ze stacjami kolejowymi.Porozwieszaliśmy kilka ogłoszeń.
Dostałam nowej energii:)Kontakt z sołtysem wydaje się najsensowniejszy.Ci ludzie wiedzą wszystko!Jutro odpoczywam bo ostatnio żyję za kółkiem;)

Zdecydowałam się na pewien krok.Od września idę na terapię.Okazuje się,że pani, która robiła mi masaż mauri prowadzi terapię na ludzi pracujących w oświacie nieodpłatnie.To jest koleżanka naszej znajomej.Może uporządkuję w końcu swoje plany, zweryfikuję marzenia, wyznaczę nowe cele.Ktoś chyba musi mi pomóc, ktoś obiektywny i niezaangażowany emocjonalnie.
Boje się ale bardziej chcę spróbować.Ostatnie lata dały mi popalić.

Przy okazji badań okresowych dowiedziałam się ciekawych rzeczy.Trafiłam na p.doktor z powołania.Wszystko mi tłumaczyła, kopnęła w tyłek bym w końcu o siebie zadbała.
Okazało się,że mam okulary, które niszczą mi wzrok.Zamiast minusów, które mi zalecono, mam plusy i tylko do czytania.Kosmiczny puls poleciła mi zbijać magnezem i potasem, brać acard i wycharatać migdały, które u mnie są siedliskiem za przeproszeniem syfu, z którym się zmagam od lat.Plan na wakacje: zrobić badania krwi pod kątem anemii, odwiedzić laryngologa i zadbać o swoje zdrowie psychiczne.

Dziś skończyłam zajęć\cia w przedszkolu!Zaczynam wakacjeeeeeeee!
Książki czekają:)A co do książek, zarezerwowaliśmy domek na Miedziankę!!!!!!
Hura, w końcu jedziemy na festiwal reportażu:):)Czas 23 -25.08.19r., miejsce Miedzianka!
Jeszcze nie ma programu ale jak tylko się czegoś dowiem, wrzucę na bloga.
P.S z miejscami krucho, więc radzę rozejrzeć się już teraz.Nam udało się znaleźć miejsce tylko na sobotę i niedzielę.


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Szukajcie, a znajdziecie?


Tak jak pisałam w sobotę oglądaliśmy dom w Krośnicach.Wnętrze całkiem niezłe.Pokoje duże, ustawne.Jednak moim zdaniem cena nieadekwatna do stanu i miejsca, w którym ten dom stoi.
Działka ma jakieś 800m. Chałupa stoi przy drodze w pobliżu kościoła;/ Z każdej strony sąsiad.
Gość chce za tą skromną posiadłość 350tyś.




Jest tam co prawda budynek gospodarczy ale malutki, może na kilka kóz.
Dom wydaje się mały ale są tam trzy pokoje, kuchnia, łazienka na dole i poddasze z którego można zrobić jeszcze z dwa, trzy pokoje.Trochę jednak przeszkadza mi lokalizacja i cena, na to co tam zastaliśmy.
Dziś skusiliśmy się na miejsce, którego nie braliśmy pod uwagę.Okolice Strzelina.Byłam załamana kiedy nasza podróż zakończyła się po blisko 2 godzinach.Byłam pewna,że to zdecydowanie bliżej.Potem okazało się,że wybraliśmy złą drogę.
To z dom pod tytułem zaorać i postawić nowy ale jestem nim zachwycona!Gołe mury, odsłonięte kamienie, pełno chaszczy i totalny bałagan na podwórku.Wrzucić bombę i uciekać ale ta dzikość mnie kręci.Miejscowość artystyczna.Mnóstwo zapaleńców, którzy coś tworzą i prowadzą otwarte domy:)Podziwiam właścicielkę za to,że będąc sama z małym dzieckiem zdecydowała się na zamieszkanie w tym miejscu.Czy ja potrafię tak skoczyć na główkę nie wiedząc czy nie przywalę w kamieniste dno?Boję się jak diabli.Nie wiem czy ja się nadaję do prowadzenia agro, czy przebywanie ciągle z obcymi ludźmi, którzy oczekują atencji to moja bajka?A jak mi się nie spodoba?
A jak zajadę się codziennymi dojazdami do pracy?A jak to, a jak tamto..Głowa mi pęka.
Może dało by się wynająć ten dom i zobaczyć czy to dla nas?Właścicielka skłonna jest nam to wynając ale nie ukrywa,że jak znajdzie się kupiec sprzeda to w pieruny.Dlaczego?Dlatego,że jej praktycznie tam nie ma, a dom wymaga opieki.
Jak tam jest pięknie...Nie mogłam się ruszyć..








Dól to strefa warsztatowa.Koza, jakieś łoże, wyjście na podwórko, łazienka i mały pokój.U góry 4 pokoje, łazienka, kuchnia i poddasze do adaptacji.
Na posesji drugi dom z potencjałem z rewelacyjnymi oknami wykuszowymi, sklepieniami oraz stodoła z wyjściem na pole.Nie ma sąsiada zbyt blisko.Pociągiem do Wrocka jakaś godzina.
Nie wiem czy nie ma tam wilgoci bo trochę jakby zaciąga ale to chyba nie jest sprawa beznadziejna.
W pobliżu Henryków, Ziębice, Kłodzko.
Mimo tego zaniedbania terenu to miejsce z moich marzeń.Jest historia - na dole była kiedyś kuźnia, jest fantastyczny orzech dający cień,jest cisza i fajna społeczność.
Minusem jest zdecydowanie odległość o naszego miejsca pracy ale myślę,że można by to rozwiązać.
Co życie przyniesie, zobaczymy.Jeśli to miejsce dla nas, poczeka.
Cena 250tyś.

Jako,że byliśmy już blisko Kłodzka, pojechaliśmy zobaczyć dom w Starym Wielisławiu.
Nie mam zdjęć bo to dom na pewno nie dla nas.Powitały nas schody do nieba, których nasz pies by nie pokonał.Dom duży ale równie duży byłby nakład środków finansowych.
Po 7 godzinach jeżdżenia padam na pysk ale było cudownie.Te widoki!
W środę -Zawonia, do końca tygodnia może jeszcze Żmigród.Szukajcie, a znajdziecie..
Pozdrawiam Tangerina;)