niedziela, 15 grudnia 2019

To już się dzieje!


jest las i jest jezioro:) czego chcieć więcej..


Stało się.Decyzja podjęta.Wczoraj podpisaliśmy umowę przedwstępną.
Zobowiązaliśmy się wpłacić zaliczkę na dom w ciągu trzydziestu dni.
W połowie lutego zaczynamy starać się o kredyt.Cała procedura kredytowa powinna się zamknąć w sześciu tygodniach.Termin zawarcia umowy przyrzeczonej ustaliliśmy na 17 kwietnia, a odbiór kluczy nastąpi końcem kwietnia.Kości zostały rzucone.Do tej pory chyba to do mnie nie docierało ale wczorajszy podpis na umowie sprawił,że uwierzyłam iż dzieje się to naprawdę.
Trochę się boję ale chyba bardziej się cieszę.Tak jak pisałam biorę kredyt na siebie, mój mąż pożyczkę na ewentualny remont i opłacenie podatku.
Musimy wszystko na spokojnie przemyśleć.Mamy cztery miesiące na psychiczne przygotowanie się do zmiany swojego życia o 180 stopni.W końcu nikogo nie będę słyszała zza ściany, chyba że moje psy lub męża;)Z okna będę miała widok na pastwiska i las!Będę siedziała przed domem z kawą w piżamie i nikomu nic do tego:)
Trzeba mieć naprawdę bogatą wyobraźnię żeby zobaczyć w tym domu potencjał.Ściany są we wszystkich  kolorach tęczy.Wszystko jest pstrokate i krzykliwe. Chciałabym by powrócił jego dawny,wiejski charakter.Tak na szybko na pewno odsłonimy na dole podłogi, pod którymi są deski.Usuniemy karton - gipsy i odsłonimy deski pod skosami, ewentualnie belki.Chciałabym przebudować kominek bo teraz zupełnie mi nie pasuje.Podobają mi się proste kominki z drewnianymi belkami bez udziwnień.Wkład kominowy wymaga również wymiany.
Jak się uda połączymy kuchnię z salonem ( po połączeniu będzie 35 metrowa przestrzeń).
Marzę o werandzie ale to melodia przyszłości raczej bo musielibyśmy wybić okna w salonie.
Nasza sypialnia będzie miała ponad 16m, małe pokoje po 12m. Łazienka jest malutka i na przyszłość trzeba będzie coś pomyśleć o zrobieniu drugiej lub powiększeniu obecnej.Kuchnia łączy się z garderobą i ten układ też mi nie pasuje.Jak zrobimy dużą kuchnię z tej trzeba będzie zrobić coś innego, choć jest bardzo fajna.
Właściciele pomogą nam w kwestii znalezienia fachowców.Sami przeprowadzają się do domu w tej samej miejscowości, więc jak coś na ich pomoc będziemy mogli liczyć.
Podoba mi się  brak ciśnienia.Dogadaliśmy terminy by pasowały zarówno nam, jak  i im, bez presji i popędzania.
Pomysł z agroturystyką na razie odpuszczamy.Na tą chwilę już nie jesteśmy tacy pewni czy chcemy,żeby nam się ktoś kręcił po domu lub podwórku.Mamy swoje psy i nie chciałabym ich ciągle pilnować by innym nie przeszkadzały bo w końcu po to się wyprowadzamy by mieć wolność.
Podoba mi się tam, czuję się dobrze w tym domu.Poprzednie domy, które oglądaliśmy nie robiły na mnie takiego wrażenia (oprócz szkoły).Tu czuję,że to może być nasz dom.Nie spełnia naszych wszystkich warunków ale spełnia większość i pozwala wprowadzać się natychmiast.
Wiem,że przed nami jeszcze długa droga zanim dom stanie się nasz o ile się stanie ale jestem dobrej myśli.Byliśmy pierwszymi ludźmi, którzy ten dom obejrzeli i okazuje się,że ostatnimi:)

Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 3 grudnia 2019

Obyś cudze dzieci uczył.Czyli jak cudownie pracować w szkole po reformie!


Nie pisałam nie dlatego,że nie miałam o czym, zwyczajnie nie miałam siły.
Mój mózg to ostatnio papka.Nie potrafię się na niczym skupić, jestem rozdrażniona.
Ten rok w pracy jest koszmarem.Na początku roku jeszcze jakoś funkcjonowałam ale od kilku tygodni jestem w totalnej rozsypce zawodowej.Chyba nie ma dnia,żebym nie chciała tego zostawić w diabły.Wracam do domu z koszmarnym bólem głowy.Hałas szatkuje mój mózg na plasterki, które po wyjściu z pracy nie chcą się skleić.Zaczynam płakać w najmniej oczekiwanych momentach.Ostatnio gdzieś jechaliśmy samochodem.Było ok, nagle zamilkłam i zaczęłam płakać nie znając przyczyny.
Takie akcje zdarzają mi się coraz częściej.Miałam lepsze i gorsze momenty przez te 15 lat pracy ale teraz jest bardzo źle.Zasypują nas obowiązkami, odpowiedzialność za dzieci jest ogromna, hałas sięga 80 decybeli!W najgorszych koszmarach nie spodziewałam się,że moja praca którą kiedyś uwielbiałam stanie się dla mnie udręką.
Chcąc poprawić naszą sytuację spotkałyśmy się z dyrekcją.Chciałyśmy odciążenia nas w konkretnym przypadku i przekazanie naszych obowiązków innym nauczycielom.Wołałyśmy o pomoc, bo zapewnienie opieki kilkudziesięciu (nawet 70 uczniom w małej sali) to dramat!Skończyło się skłóceniem nauczycieli.Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za warunki w jakich przyszło nam pracować.Coraz częściej myślę o zmianie szkoły bo w tej betonowy sufit wali mi się na głowę.Próbuję dłubać w nim małym dłutem ale to praca na kilka lat, a ja już ledwo żyję.
Mam wrażenie,że moja próba zmiany naszego położenia jako zespołu, spotyka się z ogromnym oporem niektórych decyzyjnych i ratowaniem swojego wizerunku za wszelką cenę.Są ludzie, którzy zamiast potraktować to jako problem, który trzeba rozwiązać, zwyczajnie traktują to tako atak ad personam.
Jestem wojowniczką ale już podstarzałą.Chyba nie mam już tyle sił co kiedyś.Widzę,że ta placówka nie jest mi ani dzieciom zapewnić odpowiednich warunków.
Moja psycholog (dzięki za nią!) pozwala mi zachować resztki normalności.Zdaję jej relację z tego co przechodzę bo zaczynam się zastanawiać czy może źle interpretuje zachowanie ludzi.Może to ze mną jest coś nie tak.Te spotkania  są kojące.Namawia mnie na zmianę pracy.Mam kilka opcji do przemyślenia:
1.nauczyciel wychowania fizycznego
2.instruktor fitness
3.nauczyciel świetlicy
4.nauczyciel gimnastyki korekcyjnej
5.prywatne warsztaty lub zajęcia dla dzieci w przedszkolu.
Jestem tak padnięta,że nie mam siły o tym pomyśleć.Może siądę do tego w okresie przedświątecznym i napiszę sobie nowe cv. Boję się zmiany bo tu jednak pozycję mam bezpieczną z perspektywą awansu, dodatkowe godziny.Psycholog poleciła mi zrobienie sobie listy tego co mnie w tej pracy uwiera, a co mnie w niej trzyma.Ostatnio pomogło przy temacie dziecka, więc może teraz da mi jakiś obraz.
Byłam ostatnio na genialnych warsztatach czytelniczych  z Małgorzatą Swędrowską, autorką książek dla dzieci.Pracowałyśmy z książką obrazkową.Po tych warsztatach zapragnęłam zostać bibliotekarką!
Cisza, spokój, zaczytanie dzieciaki!
Już robię sobie listę książek, które zdobędę na zbliżających się Targach Dobrych Książek w Hali Stulecia http://www.domliteratury.wroc.pl/content/22/o_targach.

Nasz starszy pies choruje.Przez tydzień zalewał nam chatę od rano do wieczora.Mój mąż zaczynał myć podłogę o 6 rano i kończył wieczorem.Okazało się,że pies dostawał za dużo leków moczopędnych i od kilku dni sucho;/ Wszczepiliśmy mu implant zapobiegający rozrastaniu się prostaty. Nie chcieliśmy go na stare lata sterylizować.Czekamy na efekty.

Wstępnie mamy obraz naszej sytuacji kredytowej.Zrobimy rozdzielność majątkową i kredyt wezmę na siebie.Z moją umową i zarobkami nie będzie problemu.Powoli działamy.
Wiosnę mam nadzieję spędzimy już na wsi:)

Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 9 listopada 2019

Trójmiasto wita kiepska pogodą


Gdynia Orlowo 







ECS Gdańsk 
Niezapomniana lekcja historii..











Pozdrawiam Tangerina;)