Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karkonosze. Pokaż wszystkie posty
Czarny kocioł

6/21/2025

Czarny kocioł

Drugie podejście - Jagniątków.
Ostatnio padło nam tam auto.
Była wycieczka ale na lawecie do bazy.

Zostawiliśmy seniorkę w domu bo po wczorajszej wycieczce była wykończona.
Ruszyliśmy niebieskim szlakiem spod Domu Hauptmana w Jagniątkowie.
Parking 20zł,wejscie do parku za dwie osoby 22zł.
Zszokowało mnie cwaniactwo.
Wielkie fury poparkowane na trawnikach,gdzie popadnie bo przecież 20zł to kupa kasy dla kogoś kto jeździ suvem.

Trasa męcząca i kamienista.
Na rozwidleniu ruszyliśmy czarnym szlakiem na Czarny kocioł.
Przy wejściu na szlak okazało się,że psy mają zakaz wstępu.Już byłam wkurzona bo mogliśmy zostać o tym poinformowani kupując bilet wstępu do parku. 
Mąż został na dole z czarnuchem, a ja ruszyłam szlakiem.
Za ok 30 minut byłam na miejscu.
Cudownie!
Cisza,spokój nie to co wczoraj.
Fantastyczne miejsce.Na górze były dwie osoby.Można było delektować się ciszą i pięknymi widokami.
Za tydzień chcemy przyjechać tu bez psów.








                        Czarny Kocioł 











                 
          Dom Hauptmana w Jagniątkowie






   W drodze powrotnej wpadliśmy na kawę               do kawiarni przyjaznej psom:)
                 Galeria Cafe - Cafe Krama 
                         w Jeleniej Górze 


                Czarny spisał się na medal.
      Nie wył,tylko położył się pod stołem:)
          Mogliśmy w spokoju wypić kawę.





Pozdrawiam Tangerina;)
Orle

6/20/2025

Orle

Dziś zrobiliśmy sobie trasę Jakuszyce - Orle-Chatka Górzystów-Orle-Jakuszyce.
Ruszyliśmy żółtym szlakiem spod stacji kolejowej w Jakuszycach ok 8.00
Było cudownie pusto i spokojnie.
Pod Chatką Górzystów byliśmy ok 11.00
Udało nam się zjeść naleśnika.
Byłam tu sama w listopadzie i chcieliśmy przejść tę trasę razem.
Ja ruszałam ze Świeradowa,tym razem wyruszyliśmy z Jakuszyc.Druga trasa znacznie łagodniejsza i mniej wymagająca.
Było cudownie do czasu aż zaczęło się robić tłoczno.Na trasie pełno rowerów,na szlaku ścinka.Pod schroniskiem totalny chaos.
Ktoś nam wlazł na psa i nadepnął mu na ogon,inna osoba prawie zaparkowała na nim rower.Stwierdzilismy,że tak oblegane trasy
musimy omijać szerokim łukiem bo ludzie są nieobliczalni i totalnie skupieni na sobie i swojej wygodzie.Psy puszczane bez smyczy.Co chwilę trzeba było komuś zwracać uwagę by zapiął psa.
Pod chatką siedzieliśmy z pół godziny bo nasz pies w tym chaosie dostawał świra.
To nie dla nas.Wolimy spokojne miejsca gdzie bez stresu można delektować się widokami,choć ta trasa mnie zachwyca i pewnie jeszcze tu wrócę.

Zrobiliśmy 20 km,28 tys kroków,spaliłam 900kcl.
Myślałam,że Ina nie da rady.
Była dzielna ale na finiszu już ledwo szła.
Jutro chyba ją zostawimy w bazie.


































Copyright © Enjoy the little things , Blogger