Żegnaj morze na rok

8/11/2026

Żegnaj morze na rok

Jestem w domu cała i zdrowa.
Dziekuję sobie,że udało mi się bezpiecznie wrócić do mojej ekipy;)
Wracałam 7,5h.Oczywiscie po drodze zaczęła się dyskoteka i włączyło mi się kilka kontrolek.
Miałam stresa czy auto mi zaraz nie stanie ale okazało się,że to chyba kwestia temperatury bo w domu wszystko poznikało;)

Sparta skakała jak szurnięta gdy mnie zobaczyła.
Super jest wracać gdy ktoś się cieszy na mój widok.
To był dobry czas,super pogoda i udany urlop.
Wróciłam do pracy.
W niedzielę przed wyjazdem poszłam na kawę do Zielonej Werandy.Rozmawialam z żoną menadżera o tym fantastycznym miejscu i młodzieży,która tam pracuje.Dzieciaki potrafią wyciagnać nawet 20tyś za sezon.Super sprawa bo mają na swoje wydatki.
Kobieta ma 4 córki,z których dwie tam pracują.
Młodzież jest super.Chce im się popracować i robią to świetnie.Tam czasem było tyle ludzi,a oni to genialnie ogarniali.Poza tym mają świetne ciasta i najlepszą flat white jaką piłam!

Pani Halinka zaprosiła nas za rok z psami;)
Chyba się skusimy;)




Jak wyjeżdżałam była biała flaga.
Kusiło mnie ale nie miałam już przy sobie stroju.
Morze było spokojne jak moja głowa;)





Pozdrawiam Tangerina;)
Czerwono mi

8/08/2026

Czerwono mi

Jestem już w bazie.
Rano sprawdziłam na necie,że jest czerwono.Postanowilam jednak ubrać strój. na plaży byłam ok 10.00 i faktycznie powiewała czerwona flaga.
Byłam zaskoczona swoją reakcją.Akceptacja.
Rozebrałam się do stroju i zaległam.
Niebo było zachmurzone i wiał silny wiatr.Nie tak silny jak wczoraj i dało się poleżeć z niezasypaną twarzą;)
Były momenty,że musiałam ubrać bluzę bo było mi zimno.Wytrzymalam do 17.00 z przerwą na gofra i toaletę.Niestety gofr robił dzisiaj za mój obiad.
Kolejnej zapiekanki nie zniosę;)
Jestem bardzo ekonomiczna jeśli chodzi o posiłki.
Śniadania wzięłam z Wrocławia:):)
Dziś tylko do kupiłam jogurt bo mam jeszcze chia i owoce.
Tak się cieszę,że nie padało i mogłam sobie poleżeć ostatni dzień na plaży.
Właścicielka kwatery pozwoliła mi zostawić jutro auto bym mogła jeszcze skorzystać rano z plaży.
Sama to zaproponowała bo chciałam podjechać autem do tzw.centrum.

Mimo czerwonej flagi oczywiście ludzie się kąpali.A jacy byli z siebie zadowoleni.
Wkurwia mnie to strasznie bo jak się zaczną topić to nie dość że sami mogą utonąć,to może usunąć rownież osoba ratująca.
Tego w naszym narodzie nie znoszę.Co mi tam bedą zakazywać.Zapłacone,urlop wzięty,idę do wody!



Fale ogromne!
Powinny być za to surowe kary.Może wtedy czegoś by się bali.
A tak wyglądają sytuację pod jadłodajniami.


Zatem zostaje szybka zapiekanka lub gofr.Najem się w domu jaka wrócę;)






Wkurzaja mnie płatne kible na plaży.
Cena 5zł.I teraz policzmy ile zapłaci rodzina za skorzystanie z tojtoja.
A człowiek musi się wspinać po schodach by skorzystać z darmowej toalety przy zejściu na plażę.
Musi spakować cały majdan,wejść po milionie schodów i tak kilka razy jeśli nie chce dostać udaru i nie wydać na kibel więcej niż na obiad.
Jakby te darmowe kible nie mogły stać na plaży.
A potem ludzie łażą po wydmach,klifach i robią w krzakach.


Czarne chmury

8/07/2026

Czarne chmury

Od rana padało.
Już myślałam,że spędzę dzień w domu.
Ok 10.00 zaczęło się przejaśniać i postanowiłam wyjść na spacer.
Zaczęłam od kawy.Minusem małych i pewnie dużych też nadmorskich miejscowości jest to,że wszędzie są zajęte miejsca i kolejki.
Udało mi się znaleźć miejsce koło kibla.
Potem zwolniło się bardziej urokliwe,więc się przesiadłam.
Byłam pod wrażeniem jak młodzi zasuwają w kawiarni.Ja po pierwszym zamówieniu już bym pewnie wszystko pomieszała;)
Potem przeszłam się klifem.
Z góry nie widziałam nikogo w wodzie i gdy zeszłam na plażę stało się jasne,że jest czerwona flaga.
Fale były ogromne.
Zainstalowałam się na plaży.Wiatr był silny.Na chwilę się położyłam ale miałam wrażenie,że zaraz będę kupką piasku.Piach miałam wszędzie!
W uszach,oczach,w nosie,w gaciach.
Ludzi było bardzo mało.Wiekszość spacerowała.Byli też tacy co walczyli z parawanami.
Zaproponowałam pomoc człowiekowi,który właśnie walczył.Jakoś tak odruchowo.Dobrze,że nie pomyślał,że go podrywam:)
Szum morza był kojący.Gdybym miała namiot,siedziałabym w nim do wieczora.Myślałam nawet żeby go kupić ale bałam się,że nie będę potrafiła go złożyć i skończę wlekąca się z rozłożonym namiotem do domu;)
Ok 15.00 zaczęłam poszukiwania pożywienia;)
I to był najgorszy punkt dnia.
Kolejki i mięso,ryby,fastfoody.
Jak Szwecja obrzydziła mi chamburgery tak to miejsce obrzydziło mi zapiekanki, bo tylko to tu mogę zjeść bez mięsa i bez kolejki.
Mogę zapomnieć o innych wykluczeniach.Już nawet nie oczekuję diety bezglutenowej.

Moja głowa i skóra trochę odpoczęły.
Nadal mam zawroty głowy ale już nie takie silne.
Taki spokojny dzień był mi potrzebny.
Jestem wdzięczna za ten czas, spokój i piękną pogodę.
Za podsłuchane rozmowy:)
Doceniam to co mam gdy słyszę jak ludzie się do siebie odzywają. Czasem widzę pary i wiem,że łączy je tylko dziecko i obowiązki.Burczą do siebie,nie okazują sobie szacunku.I wiem,że mam szczęście bo mam przy sobie człowieka,który jest moim najlepszym przyjacielem.
Nawet gdy się kłócimy nie przekraczamy pewnych granic.Nie obrażamy i nie bluzgamy.

Momenty gdy wszystko jest tak jak powinno.
Czuję spokój taki po burzy.
Wiedziałam,że to się skończy.
Dziekuję sobie,że dałam radę i jestem w tym miejscu niepokonana.Poturbowana ale mądrzejsza i silniejsza.












Jutro ostatni dzień.
Ma być ładna pogoda.
Oby nie było czerwonej flagi;)

Pozdrawiam Tangerina;)
Czasem słońce,czasem deszcz

8/06/2026

Czasem słońce,czasem deszcz

Obudziła mnie ulewa.
Myślę sobie ok,dzisiaj sobie odpocznę od słońca.Okazalo się,że wczorajsze zawroty głowy to zwyczajny udar słoneczny.
Mdłości,zawroty i ból głowy,odwodnienie.
Przestraszyłam się bo do późnych godzin wieczornych mnie trzymało.
Niby nie było mocnego słońca i upału ale brak czapki i wody mnie załatwił,mimo że ciągle siedziałam w wodzie i się schładzałam.
Mój mąż się dzisiaj przewrocił.Mówił,że tak mu zawirowało w głowie, że padł.We Wrocławiu prawie 40 st.
Uważajcie na siebie.
Upały dają nam się we znaki.
Tu co prawda jest przyjemnie bo ok 20 st ale jak widać i takie temp.mogą nas załatwić.

Od 9.00 przestało padać.Ubrałam strój i stwierdziłam,że słońce nie jest mi potrzebne do pływania.Wzięłam kurtkę w razie ulewy i poszłam na plażę.Trochę po pływałam i postanowiłam coś przekasić.
Z jedzeniem mam problem.Wszedzie kolejki i mały wybór dań bezmięsnych.Powtórka z zeszłego roku.
Zapiekanki,frytki,pizza,pierogi i placki.
O odżywiany mogę zapomnieć.Będę jadła.

Ok 14.00 słońce zaczęło wychodzić i wróciłam na plażę.
Dziś już czapka na głowie i woda.
Morze było spokojne i ciepłe.
Podobno jest pełno meduz ale żadnej nie widziałam.
Szczęśliwa,że wymoczyłam dupę wróciłam ok 18.00 do domu.
Stwierdziłam,że ten wyjazd będzie raczej ubogi w fotografie.Nie jestem typem romantyczki spacerującej w świetle zachodzącego słońca.Wykapac się,poleżeć,wykąpać się i powtórzyć;)
Jak już wrócę do bazy zalegam jak orka na łożu i zachodu raczej nie doświadczę;)
Moje zdjęcia z dzisiaj;)
Będzie nudno:):)

Do południa 




Po południu





Pozdrawiam Tangerina;)
Słońce

8/05/2026

Słońce





Udało się i zapowiedzi deszczu się nie sprawdziły.
Byczyłam się cały dzień na plaży.
Zainstalowala się koło mnie znowu rodzina z mężem co nie używa mózgu.Dziś znowu mu się dostało.
Kobieta go jechała na każdym kroku.
Próbował ją uciszać ale bezskutecznie.
Szkoda chłopa.
Generalnie orbitowałam wokół ludzi z wczoraj;)
Dziś poczyniłam ciekawą obserwację. Facet z  dziećmi.
Dzieciaki od 4 lat do ok 9.Dwóch chłopców i dziewczynka.Miło się ich obserwowało.
Bawili się zgodnie i cicho.
W pewnym momencie chłopcy zostali sami bo ojciec poszedł z młodą do toalety.
Starszy chłopiec dał młodemu swoje picie i pytał czy nie jest głodny.Kątem oka obserwowałam czy nie wpadnie im do głowy pomysł by wejść do wody ale gdzie tam.Bawili się do powrotu ojca.
Obok druga rodzina 2+3.Nastolatka,młody ok 8 lat i dziewczynka ok 2lata.Młody ciągle prowokował nastolatkę i próbował z siebie zrobić ofiarę.
Podziwiałam matkę za cierpliwość.
Mam luksus.Nikt niczego ode mnie nie chce.
Mogę oddać się błogiemu podsłuchiwaniu innych;)

Dziś bardzo dziwnie się czułam.
Już jak się przebudziłam miałam potworne zawroty głowy.Na plaży było jeszcze gorzej.W pewnym momencie zrobiło mi się ciemno przed oczami i wszystko zaczęło wirować.Myślałam,że się nie podniosę ale powolutku wstałam i jakoś w cieniu udało mi się dojść do siebie.
W domu przespałam się trochę ale ten stan nie mija.
Mało jadłam i piłam i myślę,że jestem odwodniona.

W drodze na plażę facet chciał mnie rozjechać na pasach.
Wchodzę na pasy i widzę,że jedzie.Byłam pewna,że mnie widział,a on zaczął hamować z piskiem.
Gorąco mi się zrobiło.Gość mnie nie widział!
Wczoraj ktoś autem przywalił w słup wysokiego napięcia i totalnie go rozwalił.
Widzę,że trzeba tu uważać.


Woda ciepła,słońce i zero wiatru.
Niestety wdałam się w parawaning w związku z moją niepewną sytuacją majtkową.
W razie czego mogę się ukryć;)
Ja skromnie,mała przestrzeń.Niektorzy budują apartamenty na pół plaży.
Według prognoz jutro ma padać.Zobaczymy.

 Pozdrawiam Tangerina;)
Copyright © Enjoy the little things , Blogger