Sztokholm mnie wykończył.
Dziś utwierdziłam się w przekonaniu, że zwiedzanie dużych miast to nie moja bajka.
Tłumy,hałas,ilość bodźców jest dla mnie zabójcza.Bałam się zatrzymać żeby mnie nikt nie zdeptał.
Miasto jest piękne ale na pewno nie do obejrzenia w jeden dzień.
My zaczęliśmy od lumpeksu.Zostawiliśmy w nim ok 300zł,na parking wydaliśmy ok 35 zł ale to tylko na czas zakupów w lumpie.
Jak dla mnie, wiedząc że mogę w Polsce kupić w lumpeksie za grosze ceny były wysokie ale cel szczytny.Dochód ze sprzedaży w tym lumpie idzie na pomoc potrzebującym.Super sprawa!
Udało mi się znaleźć ciekawe spodnie zaprojektowane w Szwecji z metką - szarawary.Kupilismy też trochę rzeczy na sprzedaż i bibelotów z ceramiki.
Kupiłam dla siebie wieszak na klucze,który u mnie będzie robił za wieszak na naszyjniki:)
Lumpeks Myrorna
Kolejnym przystankiem była kawiarnia,w której serwują najlepsze Kanenbullen w Sztokholmie - Fabriqe.
Pyszna kawa i bułeczki oraz miła obsługa.
Zostawiliśmy auto na 6h i zapłaciliśmy jakieś 60zł.
Więc już mamy jakieś 100zł za sam parking.
Wiedzieliśmy,że w Sztokholmie będzie drogo i drogo było;)
Za wege obiad zapłaciliśmy ok 120zł od osoby.
Trudno nam tu zjeść coś sensownego.
Żywimy się głowie w sieciówkach z burgerami bo w małych miasteczkach nie możemy znaleźć nic wegetariańskiego.
W Sztokholmie może jest łatwiej ale drożej;)
Obiad zjedliśmy w Verte.
Obiad skłdał się z klopsików,tłuczonych ziemniaków,sosu,marynowanych ogórków i żurawiny.
Był pyszny.Generalnie to miejsce gdzie tradycyjne szwedzkie potrawy podawane są w wersji wege.Polecam to miejsce.
Było bardzo ciepło bo 28st.Zwiedzaliśmy w pełnym słońcu. Zdjęcia nie wyszły za dobre.Zupełnie nie oddają piękna tego miasta.
Jak dla mnie za dużo wszystkiego i za mało czasu.
Kocham Szwecję za ilość ławek wszelakich.
Gdzie się nie obejrzysz ławka.
W Polsce zemdlejesz,a ławki nie uświadczysz.
Tu ławki są na każdym kroku.
Długie,krótkie jakie chcesz:)
Archipelag składa się z 24 tysięcy wysp i mnóstwa mostów.
Trudno w to uwierzyć!
Sztokholm to jedna wielka skała.
Czekaliśmy dziś na światłach bo opuszczali właśnie jeden z mostów.
Zza kierownicy niestety widać niewiele bo trzeba być skupionym na drodze.Moj mąż ma jakby luksusowo;)
Przy wjeździe do Sztokholmu skalę ściany robią wrażenie.
Miałam małego stresa czy dam radę przejechać przez centrum ale sobie poradziłam.
Jestem z siebie naprawdę dumna.
Mogę jechać na koniec świata!:)
Stare Miasto
Najwęższa uliczka w Szwecji.Ma 90cm szerokości.
Księgarnia z kryminałami;)
Dzieciaki kąpały się w fontannie;)
To też jakiś sposób na zwiedzanie;)
Miejsce gdzie jedliśmy obiad
Tymi schodami uciekał morderca Palmego
Miejsce zabójstwa Olofa Palmego,premiera Szwecji
Niestety stacja metra,która jest swoistym dziełem sztuki zamknięta:(
Może innym razem...
Cena jakieś 29 koron.Znalazlam też drugi dla męża:)
Oczywiście są też inne suveniry ale może pojawią się w innym poście;)
Generalnie w Sztokholmie jest już jak wszędzie.
Telefonoza i dużo sztuczności.
Kobiety są już zrobione,a nastolatki grzeją telefony.
Zdecydowanie wolę zadupia i surową naturę:)
No i tu jest faktycznie drogo.
Widzieliśmy rodzinę,która wczoraj spotkaliśmy w Tyrescie;)Świat jest mały.
Trójka dzieci i psy!Szacun!Czesi.
Do jutra!