Ystad

7/18/2026

Ystad

Po niemal 10 godzinach od wyjazdu z Algo dotarliśmy do Ystad.
Zrobiliśmy sobie kilka postojów.
Trosę mieliśmy po trasie,więc zajechaliśmy na kawę i bułę.W miejscowym sklepie znaleźliśmy cały regał polskich produktów ;)




Oczywiście wjechał burger z Maxa bo nic innego tu nie zjemy.Na burgery już nie mogę patrzeć.
Moje jelita pewnie też.
Jak wrócę do domu muszę je doprowadzić do ładu.

Na trasie też mieliśmy miejsce śmierci Cliffa Burtona z Metaliki.
Gitarzysta zginął w wypadku autobusu gdy zespół jechał  ze Sztokholmu do Kopenhagi.
Karta przesądziła o jego losie.
Wylosował asa pik,który decydował o miejscu przy oknie.Gdy autobus wpadł w poślizg,wypadł przez okno i został przygnieciony przez autobus.Zginął na miejscu.
W miejscu wypadku powstało miejsce pamięci.



Był nawet świeży list z Polski:)






W Ystad byliśmy po 18.00
Zmęczeni jak dziki zrobiliśmy szybkie zwiedzanie miasta.
Udało nam się zobaczyć miejsce gdzie mieszkał Wallander.Jego kawiarnia była już zamknięta,a niestety na resztę nie mieliśmy już siły.
Weszliśmy na chwilę do portu ale odór był tak silny,że spieprzaliśmy w podskokach.
Nie wiem czy łodzie i motorówki w marinie nie opróżniają swoich wcetów bo cuchneło jak w toalecie.
W życiu nie zjadłabym w restauracji w porcie!

Miasteczko klimatyczne i piękne!



Mieszkanie Kurta Wallandera Maria Gatan 10































A na końcu wycieczki spotkaliśmy grupę facetów mocno na gazie.Czyli jednak Szwedzi nie są tacy kryształowi:):):)W takich turystycznych miejscowościach niestety widać to co w Polsce.Małolaty z doklejonymi po czoło rzęsami i makijażem do 30 latki.
Mimo tego zgrzytu i tak ciężko mi będzie wrócić i przyzwyczaić się do polskiego pędu,egoizmu,chamstwa,chlania i papierochów.

Tak na szybko.Muszę się wyspać i zapanować nad nogą;)Wciskanie gazu przez 8h dało mi się we znaki;)
Rano mieliśmy jeszcze wrocić do Ystad bo nagrałam się na kawiarnie Wallandera ale nie damy rady czasowo.Musiny coś zjeść bo na promie można zapomnieć o czymś wege,zatem musimy dość wcześnie wyjechać.Jutro czeka mnie znowu cały dzień za kółkiem z przerwą na przeprawę promową.
Wieczorem będziemy w Poznaniu.
Stęskniłam się za psami♥️
Ciekawe czy one za nami też.

Pozdrawiam Tangerina;)
Algo

7/17/2026

Algo

Żeby nie było tak kolorowo..
Rano zbieramy się na plażę.
Jesteśmy już ubrani,a mój mąż mówi co do licha!?
Dostał maila z Scandiline z informacją,że bardzo się cieszą z naszej jutrzejszej obecności na promie.
Tylko,że my mamy wracać w niedzielę.
Okazało się,że zanim zaplanowaliśmy postój w Ystad zaplanowaliśmy powrót w sobotę.
I weź to teraz odkrecaj;)
Postanowiłam pójść na plażę żeby nie wkurzać dodatkowo kierownika podróży.
Dotarł do mnie po pół godzinie.
Udało mu się jakoś przebukować bilet na niedzielę z dopłatą 30 euro.Ja już nastawiłam się na to,że trzeba będzie kupić nowy bilet i byłam już spokojna.
Po co się wkurzać skoro temat jest do rozwiązania?

Spędziliśmy super dzień na plaży.
Nie pamiętam kiedy tyle pływałam.
Woda cieplutko jak zupa.
Rozłożyliśmy się na skałach.Fajne jest to,że można leżeć sobie na trawie,na piasku lub na skałach.
Przynajmniej człowiek nie jest za panierowany jak ryba w piachu.

Powoli się pakujemy.
Ok 8.00 rano lecimy na Ystad.Czeka nas ok 7h podróż autem.
Czas tu spędzony naładował mnie dobrą energią.
Odpoczęłam jak nigdy.Udało mi się zresetować.
Nie przeczytałam nawet pół strony książki bo wszystko tu mnie tak jara,że wolę obserwować niż czytać.
Odżyłam!
Dostałam wiatru w żagle.Chcę iść do przodu i nie oglądać się za siebie.Jestem nienasycona tego co się teraz dzieje w moim życiu.
Przetrwałam.Dziekuję sobie,że dałam radę i wytrzymałam tych kilka koszmarnych lat.
Dotarłam do miejsca o którym marzyłam.
W głowie spokój w sercu też.



Gdy wracaliśmy z plaży widzieliśmy dwa urocze Jelonki.Niedawno jeden prawie wpadł mi pod koła.
Na szczęście zwrócił.


Kot chciał zrobić nam włam do chaty ale jak wiadomo nie przepadam za kotami,więc nie miał szans na mizianie.




Wpisałam się do książki pamiątkowej w chatce.
Napisałam po polsku.Mam nadzieję,że rozszyfrują moje gryzmoły:)
Żegnaj Algo!
Było fantastycznie!







Pozdrawiam Tangerina;)
Trosa

7/16/2026

Trosa

Plany się zmieniają;)
Mieliśmy być dziś w innym miejscu ale mój mąż znalazł to fantastyczne miejsce.
Trosa!
Jakieś 70km od Sztokholmu.
Wszystkie nasze wycieczki kręcą się wokół Sztokholmu.Obwodnicę Sztokholmu znam już na pamięć:)

Trosa to cudowne,miniaturowe miasteczko z uroczymi domkami w pastelowych i czerwonych kolorach.
W centrum znajdują się klimatyczne sklepiki z różnościami,maleńki ratusz i zabytkowy mostek.
I takie miejsca uwielbiam!
Przede wszystkim slow.Nikt nie pędzi i mnie nie traktuje.Nikt nie włazi pod nogi z telefonem.
Słyszeliśmy nawet polski język.
Zjedliśmy oczywiście pyszną bułę z cynamonem,ja wybrałam z kardamonem.Wcięłam też czekoladową kulkę w wiórkach kokosowych.To moje kolejne smakowe odkrycie w Szwecji.Te kulki są fantastyczne!
Przy kawiarni bezpłatny parking.
Przyjemnie było pić kawę nad klimatycznym kanałem i podziwiać domki jak z bajki.
To kolejna piękna miejscowość,którą dane nam było odwiedzić.













Przejażdżka ciuchcią była bezpłatna.




















Takie miejsca miło fotografować.

Był pomysł żeby jutro odwiedzić rezerwat danieli.
Przemyślałam temat i jednak wolę zostać w domu.
Chciałabym poleżeć na plaży,popływać i odpocząć od zwiedzania:)
W sobotę wyjeżdżamy i muszę przygotować się na długie godziny na kółkiem.Wieczorem będziemy już w Ystad.
Dziś padłam jak placek.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Było też gorąco bo 30st.
Jutro chcę spędzić dzień na lajcie,spakować się i obserwować ludzi.
Nawet nie otworzyłam książki.
Życie jest o wiele ciekawsze..

Oczywiście była też buła i kula na wynos:)






Pozdrawiam Tangerina;)
Copyright © Enjoy the little things , Blogger