Czerwono mi

8/08/2026

Czerwono mi

Jestem już w bazie.
Rano sprawdziłam na necie,że jest czerwono.Postanowilam jednak ubrać strój. na plaży byłam ok 10.00 i faktycznie powiewała czerwona flaga.
Byłam zaskoczona swoją reakcją.Akceptacja.
Rozebrałam się do stroju i zaległam.
Niebo było zachmurzone i wiał silny wiatr.Nie tak silny jak wczoraj i dało się poleżeć z niezasypaną twarzą;)
Były momenty,że musiałam ubrać bluzę bo było mi zimno.Wytrzymalam do 17.00 z przerwą na gofra i toaletę.Niestety gofr robił dzisiaj za mój obiad.
Kolejnej zapiekanki nie zniosę;)
Jestem bardzo ekonomiczna jeśli chodzi o posiłki.
Śniadania wzięłam z Wrocławia:):)
Dziś tylko do kupiłam jogurt bo mam jeszcze chia i owoce.
Tak się cieszę,że nie padało i mogłam sobie poleżeć ostatni dzień na plaży.
Właścicielka kwatery pozwoliła mi zostawić jutro auto bym mogła jeszcze skorzystać rano z plaży.
Sama to zaproponowała bo chciałam podjechać autem do tzw.centrum.

Mimo czerwonej flagi oczywiście ludzie się kąpali.A jacy byli z siebie zadowoleni.
Wkurwia mnie to strasznie bo jak się zaczną topić to nie dość że sami mogą utonąć,to może usunąć rownież osoba ratująca.
Tego w naszym narodzie nie znoszę.Co mi tam bedą zakazywać.Zapłacone,urlop wzięty,idę do wody!



Fale ogromne!
Powinny być za to surowe kary.Może wtedy czegoś by się bali.
A tak wyglądają sytuację pod jadłodajniami.


Zatem zostaje szybka zapiekanka lub gofr.Najem się w domu jaka wrócę;)






Wkurzaja mnie płatne kible na plaży.
Cena 5zł.I teraz policzmy ile zapłaci rodzina za skorzystanie z tojtoja.
A człowiek musi się wspinać po schodach by skorzystać z darmowej toalety przy zejściu na plażę.
Musi spakować cały majdan,wejść po milionie schodów i tak kilka razy jeśli nie chce dostać udaru i nie wydać na kibel więcej niż na obiad.
Jakby te darmowe kible nie mogły stać na plaży.
A potem ludzie łażą po wydmach,klifach i robią w krzakach.


Czarne chmury

8/07/2026

Czarne chmury

Od rana padało.
Już myślałam,że spędzę dzień w domu.
Ok 10.00 zaczęło się przejaśniać i postanowiłam wyjść na spacer.
Zaczęłam od kawy.Minusem małych i pewnie dużych też nadmorskich miejscowości jest to,że wszędzie są zajęte miejsca i kolejki.
Udało mi się znaleźć miejsce koło kibla.
Potem zwolniło się bardziej urokliwe,więc się przesiadłam.
Byłam pod wrażeniem jak młodzi zasuwają w kawiarni.Ja po pierwszym zamówieniu już bym pewnie wszystko pomieszała;)
Potem przeszłam się klifem.
Z góry nie widziałam nikogo w wodzie i gdy zeszłam na plażę stało się jasne,że jest czerwona flaga.
Fale były ogromne.
Zainstalowałam się na plaży.Wiatr był silny.Na chwilę się położyłam ale miałam wrażenie,że zaraz będę kupką piasku.Piach miałam wszędzie!
W uszach,oczach,w nosie,w gaciach.
Ludzi było bardzo mało.Wiekszość spacerowała.Byli też tacy co walczyli z parawanami.
Zaproponowałam pomoc człowiekowi,który właśnie walczył.Jakoś tak odruchowo.Dobrze,że nie pomyślał,że go podrywam:)
Szum morza był kojący.Gdybym miała namiot,siedziałabym w nim do wieczora.Myślałam nawet żeby go kupić ale bałam się,że nie będę potrafiła go złożyć i skończę wlekąca się z rozłożonym namiotem do domu;)
Ok 15.00 zaczęłam poszukiwania pożywienia;)
I to był najgorszy punkt dnia.
Kolejki i mięso,ryby,fastfoody.
Jak Szwecja obrzydziła mi chamburgery tak to miejsce obrzydziło mi zapiekanki, bo tylko to tu mogę zjeść bez mięsa i bez kolejki.
Mogę zapomnieć o innych wykluczeniach.Już nawet nie oczekuję diety bezglutenowej.

Moja głowa i skóra trochę odpoczęły.
Nadal mam zawroty głowy ale już nie takie silne.
Taki spokojny dzień był mi potrzebny.
Jestem wdzięczna za ten czas, spokój i piękną pogodę.
Za podsłuchane rozmowy:)
Doceniam to co mam gdy słyszę jak ludzie się do siebie odzywają. Czasem widzę pary i wiem,że łączy je tylko dziecko i obowiązki.Burczą do siebie,nie okazują sobie szacunku.I wiem,że mam szczęście bo mam przy sobie człowieka,który jest moim najlepszym przyjacielem.
Nawet gdy się kłócimy nie przekraczamy pewnych granic.Nie obrażamy i nie bluzgamy.

Momenty gdy wszystko jest tak jak powinno.
Czuję spokój taki po burzy.
Wiedziałam,że to się skończy.
Dziekuję sobie,że dałam radę i jestem w tym miejscu niepokonana.Poturbowana ale mądrzejsza i silniejsza.












Jutro ostatni dzień.
Ma być ładna pogoda.
Oby nie było czerwonej flagi;)

Pozdrawiam Tangerina;)
Czasem słońce,czasem deszcz

8/06/2026

Czasem słońce,czasem deszcz

Obudziła mnie ulewa.
Myślę sobie ok,dzisiaj sobie odpocznę od słońca.Okazalo się,że wczorajsze zawroty głowy to zwyczajny udar słoneczny.
Mdłości,zawroty i ból głowy,odwodnienie.
Przestraszyłam się bo do późnych godzin wieczornych mnie trzymało.
Niby nie było mocnego słońca i upału ale brak czapki i wody mnie załatwił,mimo że ciągle siedziałam w wodzie i się schładzałam.
Mój mąż się dzisiaj przewrocił.Mówił,że tak mu zawirowało w głowie, że padł.We Wrocławiu prawie 40 st.
Uważajcie na siebie.
Upały dają nam się we znaki.
Tu co prawda jest przyjemnie bo ok 20 st ale jak widać i takie temp.mogą nas załatwić.

Od 9.00 przestało padać.Ubrałam strój i stwierdziłam,że słońce nie jest mi potrzebne do pływania.Wzięłam kurtkę w razie ulewy i poszłam na plażę.Trochę po pływałam i postanowiłam coś przekasić.
Z jedzeniem mam problem.Wszedzie kolejki i mały wybór dań bezmięsnych.Powtórka z zeszłego roku.
Zapiekanki,frytki,pizza,pierogi i placki.
O odżywiany mogę zapomnieć.Będę jadła.

Ok 14.00 słońce zaczęło wychodzić i wróciłam na plażę.
Dziś już czapka na głowie i woda.
Morze było spokojne i ciepłe.
Podobno jest pełno meduz ale żadnej nie widziałam.
Szczęśliwa,że wymoczyłam dupę wróciłam ok 18.00 do domu.
Stwierdziłam,że ten wyjazd będzie raczej ubogi w fotografie.Nie jestem typem romantyczki spacerującej w świetle zachodzącego słońca.Wykapac się,poleżeć,wykąpać się i powtórzyć;)
Jak już wrócę do bazy zalegam jak orka na łożu i zachodu raczej nie doświadczę;)
Moje zdjęcia z dzisiaj;)
Będzie nudno:):)

Do południa 




Po południu





Pozdrawiam Tangerina;)
Słońce

8/05/2026

Słońce





Udało się i zapowiedzi deszczu się nie sprawdziły.
Byczyłam się cały dzień na plaży.
Zainstalowala się koło mnie znowu rodzina z mężem co nie używa mózgu.Dziś znowu mu się dostało.
Kobieta go jechała na każdym kroku.
Próbował ją uciszać ale bezskutecznie.
Szkoda chłopa.
Generalnie orbitowałam wokół ludzi z wczoraj;)
Dziś poczyniłam ciekawą obserwację. Facet z  dziećmi.
Dzieciaki od 4 lat do ok 9.Dwóch chłopców i dziewczynka.Miło się ich obserwowało.
Bawili się zgodnie i cicho.
W pewnym momencie chłopcy zostali sami bo ojciec poszedł z młodą do toalety.
Starszy chłopiec dał młodemu swoje picie i pytał czy nie jest głodny.Kątem oka obserwowałam czy nie wpadnie im do głowy pomysł by wejść do wody ale gdzie tam.Bawili się do powrotu ojca.
Obok druga rodzina 2+3.Nastolatka,młody ok 8 lat i dziewczynka ok 2lata.Młody ciągle prowokował nastolatkę i próbował z siebie zrobić ofiarę.
Podziwiałam matkę za cierpliwość.
Mam luksus.Nikt niczego ode mnie nie chce.
Mogę oddać się błogiemu podsłuchiwaniu innych;)

Dziś bardzo dziwnie się czułam.
Już jak się przebudziłam miałam potworne zawroty głowy.Na plaży było jeszcze gorzej.W pewnym momencie zrobiło mi się ciemno przed oczami i wszystko zaczęło wirować.Myślałam,że się nie podniosę ale powolutku wstałam i jakoś w cieniu udało mi się dojść do siebie.
W domu przespałam się trochę ale ten stan nie mija.
Mało jadłam i piłam i myślę,że jestem odwodniona.

W drodze na plażę facet chciał mnie rozjechać na pasach.
Wchodzę na pasy i widzę,że jedzie.Byłam pewna,że mnie widział,a on zaczął hamować z piskiem.
Gorąco mi się zrobiło.Gość mnie nie widział!
Wczoraj ktoś autem przywalił w słup wysokiego napięcia i totalnie go rozwalił.
Widzę,że trzeba tu uważać.


Woda ciepła,słońce i zero wiatru.
Niestety wdałam się w parawaning w związku z moją niepewną sytuacją majtkową.
W razie czego mogę się ukryć;)
Ja skromnie,mała przestrzeń.Niektorzy budują apartamenty na pół plaży.
Według prognoz jutro ma padać.Zobaczymy.

 Pozdrawiam Tangerina;)
Pierwsze obserwacje.Alkohol.

8/04/2026

Pierwsze obserwacje.Alkohol.


Spędziłam fantastyczny dzień na plaży.
Nie było tak cudownie jak w Szwecji ale..
Nie dostałam piłką,nikt nie obsypał mnie piachem i nie palił obok mnie:)
Cioteczka była nawet łaskawa i pozwoliła mi się wykąpać.Oczywiście miałam stresa czy mnie nie zaleje i nie nie wyłonię się z wody jakby mnie napadły piranie.
Zastanawiam się czasem czy to normalne ale uwielbiam obserwować i podsłuchiwać ludzi.
Generalnie ludzkie zachowanie i dialogi są dla mnie arcy ciekawe.Dziś usłyszałam tekst pani w kierunku swojego męża,że mógłby czasem używać mózgu.
Byłam w szoku ponieważ wcześniejsze ich rozmowy wskazywały na całkiem spoko rodzinkę.
Mam wrażenie,że panowie przyjeżdżają nad morze żeby się zwyczajnie napić,a kobiety do opieki nad dziećmi.Oczywiscie nie generalizuję ale z moich obserwacji tak to wygląda.
Jeszcze czasami babcia jest wzięta do opieki nad wnukami.

Na plaży byłam już ok 10.00 i niektórzy dzierżyli już w dłoni browara.Jakaś kobieta mówiła komuś przez tel.że tu  na plaży w ogóle nie ma barów z piwem i jej mąż jest zszokowany tym faktem.
Nie wiem czy tylko mnie szokuje syk otwieranych puszek o 10.00?
Czy picie zostało znormalizowane i sprowadzone do podstawowej formy spędzania czasu na plaży?
Ilu pijanych się kąpie?Ilu pijanych prowadzi samochód i opiekuje się dziećmi?
Mnie to szokuje i bulwersuje.
Ja też kiedyś piłam i jak to się mówi było to picie towarzyskie.Teraz z perspektywy czasu była to próba dostosowania się.Na szczęście szybko zrozumiałam,że nie muszę się dostosowywać.Obserwacja pijanych przypomina mi jak żałosna byłam myśląc,że się dobrze bawię.Bardziej otwarta,odważna,kontaktowa i zabawna,otulona błogością.
Dziś tego nie potrzebuję bo pożegnałam ludzi,z którymi tak się bawiłam.Mogę dziś być w towarzystwie pijących ale to trudne bo mam wrażenie,że tracę z nimi kontakt.
Alkohol przewijał się w moim życiu od dzieciństwa stąd chyba takie nim obrzydzenie.Ta zmiana człowieka,udawanie kogoś innego,agresja,przemoc.
Dziś mijałam wielu mężczyzn ze szklistymi oczami i czerwonymi twarzami z piwnym brzuchem.
Odczułam niebywałą wdzięczność,że nie muszę już takich facetów oglądać w moim domu.
Zastanawiam się jakie trzeba mieć kijowe życie,żeby tak się znieczulać żeby odpocząć.

Cieszę się,że tu jestem sama.
Mogę robić co chcę.
Obserwuję ludzi ale też swoje myśli.
Jestem wdzięczna,że dotarłam do tego punktu.
Zawsze lubiłam być sama ale teraz gdy lubię siebie  coraz bardziej ten czas sprawia mi ogromną przyjemność.

Jutro i pojutrze podobno ma padać.
Ale teraz już może..
Zdążyłam się wykąpać;)





Pozdrawiam Tangerina;)
Copyright © Enjoy the little things , Blogger