niedziela, 28 listopada 2021

Nadal czekamy

Udostępnij ten wpis:

Musieliśmy przełożyć oglądanie domu bo Państwo się rozchorowali, zresztą mój mąż również.
Umówiliśmy się na sobotę bo w niedzielę mam zajęcia. 
To mój pierwszy weekend wolny odkąd rozpoczęłam studia. Człowiek docenia ten wolny czas dopiero jak go mu zabiorą. Cudowanie było leżeć w łóżku z kawą i czochrać Inkę:)
Tradycyjnie czuję, że za dużo wzięłam na siebie i chyba za bardzo się wszystkim przejmuję.
Pojawił się problem jak zaliczyć praktyki skoro pracuję po 8h dziennie, a w czasie pandemii placówki zamykają się na ludzi z zewnątrz. Mam nadzieję, że uczelnia przewiduje jakiś plan B.

Pierwszaki dają mi w kość. W sumie teraz mam przekrój dzieciaków od I do VIII klasy.
Najlepiej pracuje mi się z dzieciakami z klas II - VIII. Drobnica wymaga innego sposobu komunikacji, ogromu cierpliwości i głębokich oddechów. Zdarza mi się myśleć dość często, na co mi to było ale są dni gdy jest naprawdę owocnie:)
Ostatnio grałam z pierwszakami w nogę. Sprawiło mi to tyle radości! Poczułam się jakbym sama miała znów7 lat. Muszę trzymać formę bo mnie wykończą:)

Nie mogę się doczekać oglądania tego domu. Mam nadzieję, że to będzie to!

Temat z psem wyhamował. Mieliśmy konferencję z behawiorystką i kobietą z fundacji.
Pies jest do ułożenia i zmiana domu nie powinna wyrządzić mu krzywdy. Mamy dużo wątpliwości. Pierwsza co na to Inka, druga czy dom wytrzyma demolkę, trzecia jak sprawdzić czy psy się dogadają skoro nie mamy kiedy jechać na Śląsk.
Obecna właścicielka błaga o pomoc bo pies pożera jej chałupę. Jednak sorry ale w tej sytuacji pies i jego dobro jest najważniejsze. Nie możemy mu robić rewolucji nie będąc tego pewnym. Poza tym jest jeszcze nasza suczka, która stała się niezłą przylepą. Nie chciałabym jej fundować jakiegoś stresu.
Dajemy sobie czas. Jeśli znajdą kogoś innego, trudno. Nic na siłę.





 Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 20 listopada 2021

Studia, psy i cała reszta

Udostępnij ten wpis:


Studia zabrały mi odpoczynek ale mam nadzieję, że dadzą coś w zamian;)
Jestem trochę zła bo zaczęłyśmy zdalnie, więc znamy się tylko po głosie. Zapowiadana hybryda raczej nie wystartuje biorąc pod uwagę ilość zakażeń. Początki są ciężkie. Zajęcia mam co weekend do grudnia. Zaczynają się o 9.00, a kończą o 17.00 w sobotę i niedzielę. Ciężko skupić uwagę siedząc przed komputerem tyle godzin. Zaczynam rozumieć dzieci na zdalnym;)
Dziś miałam odwołany jeden z wykładów, więc czuję, że mam trochę czasu dla siebie ale jutro znowu zajęcia od rana do wieczora.
Jestem na kierunku edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną. Niestety po tym kierunku nie będę miała kwalifikacji by pracować z autystami, a na tym najbardziej mi zależy .Zmieniły się przepisy i żeby zdobyć interesujące mnie kwalifikacje, muszę dołożyć sobie dodatkowy semestr.
Zatem moje studia potrwają dwa lata - cztery semestry. Na razie jestem zadowolona z poziomu nauczania.
Przypomniałam sobie dużo z moich podstawowych studiów czyli z pradawnych czasów kiedy studiowałam w Zielonej Górze. Moje podyplomówki były związane ze sportem, więc fajnie teraz wrócić do korzeni:)

Kolejny weekend mam wolny o ile się nic nie zmieni,jedziemy oglądać dom. Pani nas ciągle dopytuje czy się nie rozmyśliliśmy. Nie wiem co musiało by się stać żebyśmy się rozmyślili.

Właściciel mieszkania, w którym mieszkamy ma wstępnie zainteresowanych kupnem ludzi. Oglądali mieszkanie dwa razy ale nie padło ostateczne: bierzemy. Przez to też nie wiemy na czym stoimy. Wolałabym tu zostać do czasu kupna domu bo nie wyobrażam sobie pakowania tych wszystkich gratów.
Jak już będziemy zmuszeni się jednak wyprowadzić, postanowiliśmy, że znajdziemy tymczasowe mieszkanie bliżej mojej pracy.

Bez Sokratesa jest inaczej. Ina jest spokojna. Nie odstawia cyrków żeby zwrócić na siebie uwagę bo ma ją tylko dla siebie.
Temat psiaka z ostatniego posta wisi w powietrzu. Vito bo tak ma na imię kawaler jest pod opieką behawiorystki, która twierdzi, że potrzebuje domu z dorosłą suką i silnym przewodnikiem stada.
Spełniamy kryteria:) Pani twierdzi nawet, że tymczasowa zmiana nie powinna mu zaszkodzić bardziej niż dom, w którym jest teraz. Jest teraz  u kobiety, która zostawia go na 8h , a ten dewastuje chatę. Czekamy na telefon od behawiorystki i dopiero po tej rozmowie podejmiemy decyzję.


Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 16 listopada 2021

Niech ten rok się już skończy

Udostępnij ten wpis:
Właśnie się dowiedzieliśmy,że właściciel mieszkania w którym obecnie mieszkamy chce je sprzedac.Mieliśmy się wyprowadzić na własnych warunkach ale okazuje się,że to my musimy się podporządkować. Chatę oglądało już kilka osób,a kolejne pewnie będą się przez nią preczaczac.
Jesteśmy w kijowej sytuacji.Zaraz  się okaże,że na święta będziemy bezdomni.
Wizja przeprowadzki na kilka miesięcy do innego mieszkania mnie przeraża.Powiekszenie psiej rodziny chyba też na razie nie wchodzi w grę,choć fundacja znalazła dla nas kandydata.





Ten rok jest bardziej gorzki z nutą słodyczy.
Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 14 listopada 2021

Nie udało się

Udostępnij ten wpis:
Sytuacja z psami była dynamiczna. Ciągle wisieliśmy na telefonie z Wartą Goldena. Dostaliśmy cynk,że koleś wywozi psy i fundacja jedzie na miejsce oraz że mamy być gotowi na sobotę.Okazalo się,że gość dogadał się z inną fundacją i im przekazał pozostałe psy.
Sytuacja zupełnie dla mnie niezrozumiała.
Zdołali odebrać tylko te z pierwszej akcji i na nie obecnie zbierają pieniądze.Psy są w domach tymczasowych bezpieczne i zaopiekowanie.
Jeżeli będą potrzebowali DT to się zdecydujemy ale nie weźmiemy chorego lub starego psa na tę chwilę.Nie chcemy przeżywać kolejnej straty.Musimy odpocząć.

P.s oglądanie domu przełożyliśmy na 28 listopada bo tylko wtedy mam wolną od studiów niedzielę 🙄

Polecam serial Mało prawdopodobny morderca.Historia zabójstwa Olofa Palmego. 
 Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 12 listopada 2021

Sokrates

Udostępnij ten wpis:


Czuję, że powinnam o Nim napisać.
Spędził z nami 9 cudownych lat.
Pamiętam jak pojawił się w naszym domu przerażony. 
Trafił do nas z ogłoszenia na gumtree. Napisałam : adoptujemy goldena. Po jakimś czasie odezwała się kobieta. Jej dzieci miały silną alergię na sierść. Płakała gdy zostawiała go u nas. On nawet się za nią nie obejrzał. Jej serce pękało. 
Po raz pierwszy zobaczyłam do na przystanku. Czekał z moim mężem na mój powrót od mamy. Byłam przeszczęśliwa. Pierwszy pies w moim dorosłym życiu. 
Marzenie się spełniło. 

Podobno był ostatni w miocie i nikt go nie chciał. Nie był radosnym psiakiem lgnącym do ludzi. 
Był inny. I taki inny został do końca.


















Lena , Sokrates

Prawdziwy Sokrates, mój myśliciel, chodzący własnym ścieżkami.

Od jakiegoś czasu myślałam o tym, że wkrótce odejdzie może dlatego udało mi się nie rozpaść na kawałki.
Zaczął załatwiać się w domu, spadał ze schodów, źle słyszał i coraz gorzej widział. Widziałam jak się męczy i serce mi pękało, a lekarze mówili, że to jeszcze nie jego czas.
Miałam wrażenie, że czuł się upokorzony tym co się z nim dzieje i to chyba było dla mnie najgorsze.

We wtorek 2 listopda było już źle. Rano zastałam go piszczącego z bólu. Podaliśmy mu pyralginę. Nic nie pomogło. Nie dał rady wstać. Sąsiad pomógł mojemu mężowi i zawiózł ich do weterynarza. Przelewał się przez ręce. Już wtedy czułam, że jest źle. Mąż zadzwonił i powiedział, że na usg wyszły guzy na śledzionie i wątrobie dlatego nie chciał jeść. Wyniki koszmarnie się pogorszyły. Narządy przestawały funkcjonować. Powiedziałam, że musimy mu ulżyć i pozwolić mu odejść. Mój mąż się rozsypał, chyba wypierał to, że pies jest stary i chory. Wiedzieliśmy ,że przedłużanie mu życia jest nieludzkie.

Odszedł w ciszy. Mój maż trzymał go za łapkę i był z nim do końca. Gdy wyszedł z obrożą w ręku, serce mi pękło ale wiedziałam, że zrobiliśmy wszystko co mogliśmy i był z nami szczęśliwy.



Biegaj przyjacielu po zielonych łąkach z Leną. Bądź szczęśliwy i wolny od bólu.
Kocham Cię!



 Pozdrawiam Tangerina;)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia