sobota, 21 października 2017

Radości i smutki


Dzielę się z Wami swoimi smutkami, radościami, szczęściem.
Piszę gdy jestem wkurzona, pisze gdy przepełnia mnie radość.
Nie robię tego by ktoś mi zazdrościł.Chcę pokazać jak jest u mnie, czekam na to co macie do powiedzenia.
Nasz związek nie jest idealny.Piszę tylko o cudownej stronie.Jest też mniej cudowna.
Spodnie zostawione w łazience, papierki po słodyczach, nieumyta kabina prysznicowa itd., itd.
Kłócimy się bardzo często:)Nie myślcie,że żyjemy w kolorowej bańce;)
Jestem uparta jak osioł i lubię postawić na swoim.On też ma silny charakter, więc iskry lecą.
Bywają dni,które spędzamy zamknięci w osobnych pokojach.Wściekamy się na siebie ale to nie trwa długo, może dlatego,że lubimy ze sobą gadać i szybko nam tego brakuje.
Uwielbiamy spędzać czas razem, a te ostatnie miesiące powoli podgryzały nasz związek.Było źle, o czym pisałam.To była dla nas nowość.Nie widywaliśmy się prawie w ogóle.Jak wychodziłam, On spał, jak wracał, spałam ja.Postanowiliśmy poważnie porozmawiać o pomysłach zmiany sytuacji bo staczaliśmy się ze stromego zbocza.Mamy kilka pomysłów i mam nadzieję,że wszystko wróci do normy.
Napisałam posta o związkach, na fali tego co słyszę na co dzień od koleżanek.Może niedługo go opublikuję.Jestem wkurzona w jakich związkach przyszło im żyć.
Ostatnio dałam słuchawkę mojemu S. by poradził koleżance co ma robić bo ja nie potrafiłam jej pomóc.
Chcę by wiedziały,że może być inaczej, normalnie, spokojnie, z szacunkiem i miłością.

Wiem,że mam cudownego faceta, który często mówi z uśmiechem: tak samo Cię kocham jak nienawidzę:)doceniam to i dziękuję,że mamy siebie.
Chciałabym żeby każda kobieta była traktowana jak królowa, która słyszy:kochanie nie musisz dzisiaj nic robić posprzątałem i ugotowałem.
Życzę Wam wspaniałych mężczyzn!

Pamiętacie jak zajarałam się Aerial Jogą?
Była!Już dwa razy!
Fantastycznie!
Nawet nie wiem jak to opisać.Uczucie błogości, spokoju, totalnego relaksu.Myśli przepływają jak woda w rzece.Nic mnie nie niepokoi, pozwalam myślom odpływać.
Ciało dostaje w kość bo pracujemy nad maksymalnym wyciągnięciem mięśni.
Myślałam,że jestem wygimnastykowana ale wytrzymanie kilkunastu sekund w dziwnych pozycjach jest trudne.Trzeba utrzymać równowagę i czuwać nad prawidłowo wykonanym ruchem.
Początek i koniec to leżenie w chuście jak w kokonie.To podoba mi się najbardziej.
Jakbym znajdowała się w łonie matki.Jest bezpiecznie i ciepło.Prowadzący gasi światła i puszcza spokojną muzykę.
Często zamykam oczy i nie słyszę jak gość mówi do mnie.Musi podchodzić i mnie poprawiać:D

Druga super pozycja to zwisanie głową w dół, jak nietoperz.Wygląda to obłędnie!
Trochę mi wczoraj zdrętwiały nogi i głowa napełniona była krwią po czubek ale to mega relaksujące.
Jak już będę miała swój domek, chusta pojawi się w nim na pewno;)
Kupiłam karnet.Będę chodziła!
S. kupił mi matę do jogi.Mówiłam już,że mam fantastycznego mężczyznę?:)Czyta w myślach;)

Polecam każdemu ten sposób na relaks.Mnie pomaga.
Po zajęciach wracam spokojna i wyprostowana jak struna!;)



Specjalnie dla Pauli!Karteczka od S.


PS Nasza Lena będzie w kalendarzu!
Jutro ma ją poskramiać pani fotograf:):)Powodzenia jej życzę hahaha:)
Może to mało zabawne ale jakby pani miała worek z psimi kupami, na pewno zdobyłaby jej serce!

Pozdrawiam Tangerina;)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.Na każdy postaram się odpowiedzieć.
Pozdrawiam odwiedzających:):)