Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty

6/06/2025

Padam na twarz

Mam bardzo trudną sytuację w pracy.
Dotyczy jednego ucznia.
Nie chcę wchodzić w szczegóły.
Wczoraj coś we mnie pękło.
Po rozmowie z dyrekcją i rodzicami dziecka musialam pojść na l4.
Permanentny stres spowodował ogromne obciążenie.Czuję się jakby czołg po mnie przejechał. Staram się dosłownie doczołgać do końca roku.
W przyszłym tygodniu zostaję w domu i muszę się wyciszyć.Lekarka przepisała mi leki na uspokojenie ale chyba wystarczy mi przerwa w pracy.
Coraz ciężej się pracuje.Świetlica to miejsce gdzie wszystkie zaburzenia dzieci znikają bo system nie przewiduje dla nauczycieli swietlicy żadnej pomocy nauczycieli wspomagających. Jestem wykończona nieustannym byciem w stanie wzmożonej czujności na kilku frontach.Chciałbym normalnie pracować,a nie monitorować otoczenie i starać się przewidzieć ataki agresji fizycznej.Mam w grupie dzieci totalnie  nieprzewidywalne.
Mam dosyć.
Gdzie jest to uśmiechnięte Ministerstwo Edukacji?

Pozdrawiam Tangerina;)
Kiepsko

5/18/2025

Kiepsko


U nas tak;)


Odliczam dni do zakończenia mojej przygody z tabletkami.
W środę ostatnia dawka.
Ten tydzień dał mi mocno w kość.
Czuję się fatalnie.
Brzuch jak balon.
Wczoraj od 14.00 już nic nie jadłam bo już się pogubiłam w tym co mi szkodzi.
Po kuracji mam rozpocząć dietę ale zacznę ją stosować od przyszłego poniedziałku bo w czwartek mam urodziny i chciałabym coś zjeść;) 

W pracy ciężko.
Moja grupa daje mi popalić.
Z rodzicami jest chyba trudniej niż z dziećmi.Coraz trudniej się pracuje i będzie jeszcze gorzej.Agresja,dokuczanie,wykluczanie,sprawianie przykrości z uśmiechem na ustach.
Jestem przerażona.
Rodzicom trudno jest uwierzyć w to co mówię.Nie dopuszczają do siebie informacji,że ich dziecko zachowuje się nieodpowiednio.Uwagi traktują jak zamach na swoje rodzicielstwo,a to tylko informacją o tym jak zachowuje się dziecko.
Jej celem jest zauważenie problemu i współpraca z nauczycielem,a nie woja.
Jeszcze 6 tygodni.Potrzbuję odpoczynku.

Sprzedałam kilkanaście bransoletek w pracy;)
Miłe to:)

Mimo pogody życzę Wam spokojnej i miłej niedzieli.

Ps.pojawil się kolejny sezon Pernile.



Pozdrawiam Tangerina;)
Sama w domu

4/11/2025

Sama w domu

Zostałam sama z kudłatymi.
Mąż wczoraj pojechał na badania kontrolnedo Poznania.
Na szczęście nie ma żadnych,nowych zmian:)
Planuję byczyć się i oglądać seriale.

Miałam trudny tydzień.
Mam w tym roku bardzo wymagająca grupę.
Jestem wykończona.
Jeszcze w wczoraj jedno z dzieci miało wypadek i wróciłam do domu z koszmarnym bólem głowy.
Wizja trzech lat z grupą,w której pięcioro dzieci powinno być diagnozowane jest przerażająca.

Prace mojej gromadki









Dobre wieści od prawnika.
Czeka na dokumenty kończące sprawę od komornika i na informacje w sprawie uwolnienia depozytu,na którym są niesłusznie pobrane środki.
Czeka też na informacje z sądu jakie będą dyscyplinarne konsekwencje bezprawnych działań komornika.

Remont chaty mają zacząć po świętach i ma potrwać miesiąc.
Jak zobaczę to uwierzę.
Na razie przyjęłam do wiadomości;)

Kolonoskopię mam zaraz po świętach,więc sobie nie pojem:(

Pozdrawiam Tangerina;)
Szkoła życia

4/25/2023

Szkoła życia




Dobrze, że zbliża się koniec roku szkolnego bo jestem wykończona psychicznie.
Dziś w ciągu 3h popłakało mi się pięciu uczniów.
Ilość dziecięcych problemów mnie przytłacza. Dzieciaki nie radzą sobie z emocjami, szczególnie ze smutkiem i złością. Nagle któreś wybucha płaczem bo rodzice się kłócą, bo nie radzi sobie z wykonaniem zadania, bo inni je odrzucają. Dziś nie nadążyłam gasić pożarów. Jedno dziecko płakało w kącie bo nikt nie chciał się z nim bawić, drugie prosiło bym wpisała mu uwagę by rodzic z nim porozmawiał.
Rozwaliło mnie to. Uwaga w szkole = rozmowa z rodzicem, czas z rodzicem nawet ten trudny.
Rodzice piszą mi o swoich osobistych problemach, a ja zostaje z tym później i nie wiem jak sobie poradzić. Stawianie granic dobrze brzmi w teorii. Jak otwierasz wiadomość od rodzica, to nie można potem tego odzobaczyć, a nie zawsze jestem w stanie przewidzieć jaka będzie treść takiej wiadomości.
Dzieci przynoszą z domu cały ciężar spraw dorosłych. Często nie wiedzą co się dzieje bo rodzice z nimi nie rozmawiają. Czują, że w domu jest napięta atmosfera ale myślą, że to przez nich.
Codziennie wcieram się w rolę detektywa by dowiedzieć się co takiego dzieje się w domu, że dziecko swoim zachowaniem zwraca na siebie uwagę. Po 20 latach pracy nadal się tego uczę.
Trudne są też rozmowy z rodzicami, szczególnie dzieci, które mają tak wysoko zawieszoną poprzeczkę, że nie dają sobie rady z wymaganiami. To sa przyszli klienci poradni psychoterapeutycznych.
Niektórzy rodzice wręcz zapalają dzieciaki do chorej rywalizacji, a gdy dzieciom cos się nie udaje albo przegrywają reagują agresją zarówno słowną jak i fizyczną.
Codziennie rozmawiam z nimi o emocjach, o tym że każdy ma do nich prawo. O tym jak sobie z nimi radzić i gdzie jest granica drugiego człowieka.
Jestem przerażona bo dziś nauka jest najważniejsza. Osiągnięcia, wyniki, oceny.
Kto ma lepsze ciuchy, kto ma lepsze auto, czyi rodzice więcej zarabiają.
Dzieciaki giną na moich oczach przygniecione problemami, z którymi nie potrafią sobie poradzić.
Rozmawiajcie z dziećmi, nawet o rzeczach trudnych. Pytajcie co czują bo one nie potrafią nazwać emocji. Często nie wiedzą co się z nimi dzieje.

Kolejny dzień wracam do domu z bólem głowy, obarczona problemami obcych ludzi.
Mam dosyć swoich problemów.
Po co ludziom dzieci, skoro często są dla nich niewidzialne?

Oto co mówią moi uczniowie:
- mama pracuje z domu, a muszę tak długo siedzieć, ona ma mnie gdzieś
- moi rodzice ze mną nie rozmawiają
- rodzice cały czas są przyklejeni do telefonów i nie mają dla mnie czasu
- rodzice ciągle coś obiecują i nie dotrzymują obietnic
- mama ma wolne, a muszę siedzieć w szkole do 16.00
- chciałbym żeby nie było internetu wtedy rodzice by ze mną rozmawiali

Pozdrawiam Tangerina;)
W zawieszeniu

3/13/2022

W zawieszeniu

    Dużo  sytuacji mnie ostatnio dobiło ale zdaję sobie sprawę, że nie mam na nie wpływu.
Przestałam oglądać i czytać o wojnie co godzinę. To dało mi jakąś ulgę i udaje mi się zasnąć.
Staramy się pomagać na ile możemy. Wysłaliśmy trzy kartony ciuchów dla potrzebującej rodziny. 
Postanowiliśmy sprzedać kilkadziesiąt książek i pieniądze przeznaczyć na cel fundacji pomagającej uchodźcom. Przekazałam także 1% na Fundację Ocalenie.
Im mniej słyszę i oglądam tym lepiej dla mojej psychiki, choć wiem, że wojna się przez to nie skończy.

    Nasza sytuacja mieszkaniowa jest nadal patowa. Ludzie oglądają mieszkanie, a my mamy nadzieję, że w najbliższym czasie nikt go nie kupi. Kobieta od domu się nie odzywa. Nie chcemy jej dociskać ale nasz czas powoli się kończy. Nie wiem jak wygląda moja sytuacja kredytowa na ten moment. Stopy szybują w górę i nie wiem jak to się ma do moich zarobków. Staram się myśleć pozytywnie ale momentami się nie da i zalewa mnie fala przygnębienia i zniechęcenia.
Jeśli chodzi o firmę, skupiliśmy się na współpracy z architektami i to się sprawdza. Robimy zamówienia pod konkretnego klienta i jego potrzeby.

    Pierwszaki dają mi popalić. W ciągu pół roku miałam już dwa wypadki. Opieka nad tak duża grupą to wyzwanie. Dzieci nie mają przerw, więc jak do nich przychodzę roznoszą salę i wcale się im nie dziwię. Siedzenie w ławce przez kilka godzin to dla nich męka. Dlatego wiosna to dla mnie zbawienie!
Spędzamy jak najwięcej  czasu na powietrzu .Dotarło do mnie, że zostało kilka miesięcy do końca roku.
Jak ten czas zasuwa!

    Kuzyn robi się fajnym psem. W końcu przychodzi się przytulać! Przez te kilka tygodni miałam wrażenie, że głaskanie sprawia mu fizyczny ból, unikał dotykania jak ognia . Na spacerach niestety nadal się odpala na widok saren i ledwo daję radę go utrzymać. Boimy się go jeszcze spuszczać bo możemy go już nie zobaczyć. Niedługo trzeba będzie zrobić kontrolowane spuszczenie i uczyć go przychodzenia na komendę. Potrafi już podać łapę:) To mądry pies:)

    Wypatruję lepszych czasów i mojego miejsca na ziemi..





Pozdrawiam Tangerina;)

1/20/2022

Dziwne czasy

Nie wiem czy też tak macie ale ten czas jest dla mnie jakiś mocno dołujący. Może to zimno, może sytuacja polityczna, może to, że czuję iż moje życie jest ciągle w jakimś zawieszeniu?  
Chyba mi ostatnio źle ale pocieszam się, że to minie jak długa zima.
Jak dobrze pójdzie, to dom uda nam się obejrzeć podczas ferii. Starszy pan nadal w szpitalu.
Czuję jak nigdy, że na wiele spraw nie mam wpływu. Priorytetem w tym roku jest dla mnie kupno domu.
Chciałabym mieć w końcu swój kąt.
Studia paradoksalnie dodały mi energii. Mam wrażenie, że jak uczę się czegoś nowego, to łatwiej mi zrozumieć rzeczywistość. Czasem czuję się jakbym znowu była w podstawówce. Na ostatnich zajęciach pani tak nas maglowała, że przypomniały mi się czasy szkolne:)Jest dużo ciekawych przedmiotów. Odświeżyłam sobie trochę wiadomości, uzupełniłam je o nowe spojrzenie na pewne rzeczy.
Jest ciężko jeśli chodzi o natężenie zajęć ale nie żałuję. Warto było!

Niecierpliwie czekam na wiosnę..
Pozdrawiam Tangerina;)
Studia

10/17/2021

Studia

Zapisałam się na studia. Pedagogika specjalna. Myślałam o tym już w zeszłym roku ale wiedząc, że się zwolnię nie miałam śmiałości prosić o pieniądze dyrektora. Mam wątpliwości czy dam radę fizycznie ale mąż zadeklarował, że pomoże:)I tak teraz prawie wszystkie obowiązki są na jego głowie. Mamy to obgadane. Studia będą hybrydowe. Nie chciałam zdalnych. Zależy mi na rzetelnej wiedzy, a nie na  papierku.  Robię to bo nie wiem co dalej. Pracę teraz mam pewną ale nie wiadomo co będzie dalej.
Może później zdecyduję się na pracę nauczyciela wspomagającego.
Mam w grupie chłopca, którego mama nie chce dostarczyć orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego bo chce by traktować dziecko na równi z innymi. Podobno w przedszkolu miał takie orzeczenie. Nie mogę patrzeć jak to dziecko cierpi. Nie rozumie poleceń, nie nadąża za innymi dziećmi. Jeśli tak ma wyglądać równanie do innych to jest okupione cierpieniem. On ich nigdy nie dogoni...Uwielbiam go. W tej swojej inności jest cudowny ale kruchy jak porcelana. Wymaga pomocy i opieki, której jeden wychowawca mu nie zapewni. Nie rozumiem decyzji rodziców.
Myślałam, że będę mogła sobie trochę odpuścić. Byłam pewna, że kupimy ten dom i trochę zwolnię, a ja biorę na siebie kolejne obowiązki. Dobrze, że mam wsparcie męża. On zawsze twierdzi, że sobie poradzę ze wszystkim. Skoro tak mówi;)



😂😂


P.S Czekamy na ten telefon;)
Pozdrawiam Tangerina;)
Praca, praca, praca

10/10/2021

Praca, praca, praca

Kwestia domu zawieszona. Myślę, że udam nam się go zobaczyć dopiero pod koniec października.
Mam nadzieję, że właścicielka się nie rozmyli bo my zawiesiliśmy poszukiwania.
Zostaje kwestia rozwiązania poprzedniej umowy. To trochę potrwa bo właściciel potrzebuje pełnomocnictwa żony, a ta gdzieś przepadła. Niby zakończyliśmy tę sprawę, a okazuje się, że może być jeszcze problem.
Nie tęsknie za tym domem. Nie mam poczucia straty. Czasem myślę, że to była dobra lekcja cierpliwości i pokory. Ten dom kupi ktoś kto ma gotówkę , inaczej spotka go to co nas w zderzeniu z bankami.

Praca zajmuje cały mój czas. Rano jest spokojnie, zaczyna się meksyk jak zaczynam pracę z 7 latkami.
Miałam ostatnio kilka kryzysów zawodowych. Wracałam do domu i zastanawiałam się czy jestem dobrym pedagogiem. Trudno okiełznać 24 uczniów dla których szkoła to nowe miejsce. Już chyba nie mam tyle cierpliwości co kiedyś, czy ja w ogóle ją kiedyś miałam;) Jest coraz więcej uczniów z opiniami i orzeczeniami. Rodziców nie można zmusić do zmiany szkoły ani do dostarczenia opinii z poradni.
Często jest to ze szkodą dla dzieci, które wymagają pomocy drugiego nauczyciela. Mam w grupie chłopca, który nie rozumie prostych poleceń. Współpraca z mamą jest słaba.
Coraz wyraźniej widzę ułomność tego systemu. Dzieci nie nadążają za programem. W starszych klasach sprawdzian za sprawdzianem. Młodzież ma myśli samobójcze i nie radzi sobie z ogromem materiału i wymaganiami. Oczywiście dostaje się nauczycielom, choć to oni domagają się odchudzenia podstawy programowej i odbiurokratyzowania szkoły.
Zaczynam dostrzegać minusy tej szkoły. Nauczyciele są strasznie sztywni, atmosfera jest zimna. Brakuje mi żartów. Jedyna osoba z którą mogę pożartować to woźna. Nauczycielki się nie uśmiechają. Heloł, to szkoła podstawowa. Moje podejście do uczniów znacznie różni się od podejścia innych nauczycieli. Jakoś ciężko mi się odnaleźć. Gdy pracowałam na pół etatu, nie miałam czasu przyjrzeć się temu wszystkiemu. Na pewno pracuje mi się lepiej bo mam jasny zakres obowiązków i nikt nie stoi mi nad głową. Staram się robić swoje i za bardzo się nie przejmować. Staram się nie buntować, choć to trudne. Wiem, że w żadnej szkole nie jest idealne. Staram się wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafię i wspierać młodych nauczycieli bo wiem jak trudne są początki.

Dwa razy już musiałam spotkać się z rodzicem ucznia. Na szczęście współpraca układa się bardzo dobrze. Myślę,że jeśli mamy na celu dobro dziecka i wzajemnie się nie obwiniamy, mamy szansę rozwiązać problem. Często nauczyciel nie zna sytuacji rodzinnej dziecka, która może być powodem zmiany jego zachowania. Świetlica to często miejsce, w którym ujawniają się konflikty między dziećmi, ,,walka o władzę w grupie" i wiele innych, których nie widać na lekcjach. Często muszę to tłumaczyć rodzicom bo słyszę, że na lekcjach pani nie ma z nim/nią problemów. Ano nie ma bo dziecko wykonuje zadania, siedzi w ławce kilka godzin, a świetlica to czas zabawy i swobody.
Są dni kiedy mam dosyć. Są dni kiedy mój kruchy uczeń rozbawia mnie do łez i nie chcę innej pracy.
Jedno jest pewne, że dopiero tutaj czuję się wychowawcą, jestem w relacji.


P.S Polecam serial Na skraju! - Netflix












 Pozdrawiam Tangerina;)
Nowa - stara praca

8/28/2021

Nowa - stara praca

Zatrudniłam się w tej szkole pod koniec września i nie miałam okazji zobaczyć jak wyglądają początki. Mam już pierwsze spostrzeżenia. To co mnie tu ściągnęło to dobra organizacja. Już w poniedziałek wiedziałam jaki będę miała plan i godziny pracy. To dla mnie nowość bo zazwyczaj dowiadywałam się o tym 31 sierpnia. Godziny tak jak pisałam mam rewelacyjne. Wiem, że to niemoralne ale w jeden dzień kończę o 10.40.Na połówkę etatu zatrudnili jednak inną osobę, więc wygląda na to że ten rok będzie luźny;)Może faktycznie przyda mi się oddech bo przez kilka lat ciągnęłam nadgodziny.
Oczywiście nagrzałam się na różne projekty. Po chwili zastanowienia stwierdziłam jednak, że oduszczam. Zrobię jeden plus z dwa konkursy i wystarczy. Muszę się przyjrzeć jak tu wygląda praca na cały etat. Widzę, że dziewczyny raczej nie wychodzą z działaniami poza szkołę i nie chciałabym szaleć;)
Nie ma wyścigu szczurów. Jest sprawiedliwy podział obowiązków. Nie ma miliona rad, w których muszę brać udział.
Zapisałam się wstępnie na studia ale nie wiem czy zbierze się grupa. Robiłam podejście w zeszłym roku ale niestety się nie zebrała. Postanowiłam zrobić pedagogikę specjalną. Nie wiem co czeka mnie za rok, czy dostanę cały etat, a ukończenie tego kierunku da mi jakąś alternatywę. Na pedagogów specjalnych jest dość duże zapotrzebowanie. Biorąc pod uwagę ilość ofert pracy, ludzie chyba wzięli sobie do serca tekst ,,nie podoba się to zmień pracę". 
Dzisiaj w końcu siadłam do pisania ocen stażystkom. Najgorzej zacząć:) Jak już siadłam poszło, łącznie z napisaniem programu.
Czeka mnie jeszcze rada pożegnalna w starej szkole i inauguracyjna w nowej.
Mocy przybywaj!

Ps Dzis na warsztatach zrobiłam lapacza snów 😁
Nie jest idealny bo krzywy jak diabli ale moj❤



 Pozdrawiam Tangerina;)
Wieści

8/24/2021

Wieści



Dom.
Trudno coś napisać w temacie domu bo sytuacja jest dynamiczna. Gdy już nastawiłam się, że wprowadzamy się w październiku do tego co jest, zadzwonił człowiek od remontu z informacją, że zwolnił mu się cały październik i czy się decydujemy. Przypomnę, że nadal nie jesteśmy właścicielami domu;) Bierzemy ten termin, choć teraz nasza koncepcja legła w gruzach. Myślałam, że szukanie materiałów budowlanych zostawiamy na wiosnę, a teraz trzeba będzie się tym zająć.
Pojawiło się kilka zonków. Lodówka, którą sobie wybrałam otwiera się na prawą stronę, więc musi zmienić lokalizację w kuchni ( można kupić lewą ale koszt wzrasta o kilka tysięcy).Zmywarka też nie wejdzie tam gdzie miała być, nie mówiąc już o pralce. W sobotę miałam doła. Nie dość, że moja koncepcja kuchni całkiem się posypała, to chyba dotarło do mnie, że przyjdzie nam mieszkać do wiosny w  trudnych warunkach (w sobotę padła propozycja remontu). Zaczęło mnie wszystko tam wkurzać i już nawet zaczęłam myśleć czy my dobrze robimy pakując się w ten dom.
Potem zaczęłam szukać dobrych stron tej sytuacji i nawet jedną znalazłam, a może dwie:)
Zacznę sobie na spokojnie nową pracę bez stresu i wprowadzimy się do czystego, wyremontowanego domu. Może jak zaczniemy go urządzać powróci radość i ekscytacja. 
Kupiliśmy stary, drewniany fotel bujany w Poznaniu zdalnie i musieliśmy po niego jechać. Ledwo zmieścił się do auta:)Musimy chyba trochę zbastować z zakupami klamotów póki nie będziemy wiedzieli co gdzie wstawić. Z utęsknieniem czekam na posprzątanie działki. Mam dosyć przedzierania się przez trawę sięgającą uda. Chciałabym już zobaczyć jak wygląda sytuacja i co gdzie posadzę.
Zastanawiam się nad oknami. Na początku myśleliśmy o surowym  drewnie, teraz nie wiem czy jednak białe nie będą wyglądały lepiej.
Wody nadal nie mamy, więc targamy ją z domu. Dopiero jak  kupimy dom, ktoś z gminy odkręci nam wodę. Korniki usypały nam mały kopiec na materacu. Nie próżnują. Póki co nic nie możemy wstawić nic drewnianego do chałupy. Musimy poczekać na usunięcie drewnojadów.
Nadal nie wiem co z łazienką. Mam nadzieję, że pomysł urodzi się w trakcie bo zmieniam koncepcję co tydzień.
Wizyta w banku 3.09. planowana:);) ,choć nie miałam nie planować :D









Praca.
Mam rewelacyjne godziny pracy: 6.50 - 11.35. Kierowniczka zaproponowała mi dodatkowe pół etatu. W sumie byłabym chętna bo praca w jednej szkole ale to nic pewnego. Podobno będzie mało dzieci, więc się nie zajadę. Czuję, że dobrze zrobiłam zmieniając pracę. Ta odmiana dobrze mi zrobi.
Może nie będzie idealnie ale jestem pełna optymizmu.
Wakacje uznaję za zakończone:)

Pozdrawiam Tangerina;)



Jestem zmęczona

6/17/2021

Jestem zmęczona

Smutny pan dokonał pomiarów i czekamy na wynik. Jako, że pracuję od rana do wieczora mój mąż musiał zabrać się z tym panem na wieś. Droga przez mękę. Czterdzieści minut pan nie wydusił z siebie słowa. Mój mąż gaduła umęczył się okrutnie. Już nawet nie chciał żeby go odwoził do domu hahaha:)Niech się cieszy, że to nie było 250km:)
Ten człowiek okazał się zupełnie nieczuły na nasz dom. Nie zaskoczył stan budynku. Chyba nic go nie zaskoczyło no chyba, że trzyma na wodzy emocje jak wytrawny jeździec.
Obiecał do jutra wysłać swoje obliczenia bankowi. Podobno bank nie dał mu żadnej dokumentacji oprócz wyliczeń kosztów remontu. Ręce opadają. Musimy uzbroić się w cierpliwość.

W szkole cyrk. Dzieci rozsadza energia i nie jest ona pozytywna. W szkole, do której przejdę ilość konfliktów jest porażająca i zastanawiam się czy dobrze zrobiłam (zrobiłam dobrze bo tam nie wytrzymam dnia dłużej). To już jest inny stopień wtajemniczenia. Z jednej strony czuję, że w końcu mogę być wychowawcą, z drugiej mam poczucie, że ktoś po drodze nawalił i dzieciaki nie potrafią sobie poradzić, a ja sprzątam, gaszę pożary i to tyle.
Mam grupę, której wychowawczyni była często na zwolnieniach. Na to nałożyła się pandemia, plus mocne charaktery. Nie ma dnia, żeby ktoś nie płakał, ktoś kogoś nie przezwał, dokuczył, uderzył.
Te dzieci są ze sobą od przedszkola i moim zdaniem to stanowczo za długo.
Wczoraj dzieciak dostał kamieniem w twarz. Na szczęście nic się nie stało ale mnie zmroziło. w 3 klasie dzieciaki nie rozumieją konsekwencji swojego postępowania, zacierają się im granice i często je przekraczają, nie znają pojęcia własności i prywatności, szacunku dla odmiennego zdania i upodobań.
Najbardziej przeraża mnie celowe, z pełną premedytacją sprawianie innym przykrości.
Zasugeruję dyrekcji rozdzielenie tej klasy bo za rok ktoś sobie z nimi nie poradzi. Rodzice kilku uczniów również zastanawiają się nad zmianą klasy, a nawet szkoły.
Przyszły rok będzie dla mnie ogromnym wyzwaniem. Czekają mnie inne problemy niż z maluchami. Dojrzewanie, pierwsze miłości, telefony itd. Chcę zobaczyć czy podołam. Jak nie zawsze mogę poszukać czegoś innego;)Jeszcze tydzień..

P.S wtrzymali pożyczki szkolne. Nie przyjmują wniosków do odwołania. Załapałam się na ostatnią;)Mam nadzieję, że nie zabrałam całej kasy jaka była do rozdysponowania.





Pozdrawiam Tangerina;)

5/08/2021

Ciekawość

Zupełnie inaczej mi się pracuje, wiedząc że za rok mnie tu nie będzie. Nic mnie już nie wkurza, nie walczę, czekam na koniec. Okazuje się, że moja kierowniczka idzie na emeryturę, więc chyba popsułam jej imprezę;) Będziemy odchodzić razem. Ciekawa jestem szopki końcowej:);)
Na radzie podsumowującej pewnie będzie pożegnanie nauczycieli, którzy odchodzą. Najchętniej bym nie poszła ale chyba źle by mi z tym było. Nie będzie przemówienia oskarowego;) Dziękuję, do widzenia!

Ciekawa jestem jak mi tam będzie. Zdaję sobie sprawę, że nie ma pracy idealnej ale czuję, że tam mam większy wpływ na to jak wygląda moja praca. W dużym zespole decyzyjność jest pozorna, odpowiedzialność rozproszona i w konsekwencji nikt za nic nie odpowiada, a ty musisz się tłumaczyć za innych. Tu wiem, że cała odpowiedzialność spoczywa na mnie i podoba mi się to!
Zastanawiam się jak mi pójdzie ze starszymi dzieciakami. Cieszę się, że w końcu będę mogła z nimi podyskutować, poruszać ważne tematy.

Postanowiłam odejść z zachowaniem 3 miesięcznego okresu wypowiedzenia. Jeszcze muszę podejść do mojej kadrowej bo może ma inny pomysł na odejście.
Dyrektor zapewnił mnie, że nie będzie robił mi problemów i pomoże we wszystkim.
W przyszłym roku będzie jeszcze więcej dzieci i mam wrażenie, że uciekam z tonącego statku.

W tygodniu musimy jechać na wioskę. Fachowiec zrobił nam wstępną wycenę.
Przeraża mnie szukanie płytek i takich tam po sklepach. Nie znoszę sklepowego szwędactwa!
Szkoda, że nie można tego zamówić przez Internet.
Najgorzej będzie z łazienką. Niby mam na nią pomysł ale właśnie się rozsypał gdy usłyszałam, że w starym domu lepiej położyć duże kafle;/ Najchętniej bym otynkowała i zostawiła.
Dobrze, że remont przypadnie na okres wakacyjny. Jakoś  mniej mnie to przeraża;)

Znalazłam na olx zdjęcie podobne do tego ze stodoły. To na portalu jest z 1913r.!
Identyczna karta ozdobna i stroje:)
Muszę wybadać kto tam mieszkał!



Pozdrawiam Tangerina;)
Ku lepszemu

4/22/2021

Ku lepszemu



Wyniki seniora się poprawiły. Mocznik z 39 spadł do 13!Stężenie kreatyniny we krwi również się obniżyło. Kroplówki działają. Niestety wygląda na to, że senior ma anemię. Ma niedobór jakiegoś enzymu, który będziemy mu musieli uzupełniać zastrzykami. Na razie schodzimy z kroplówkami do 3 tygodniowo plus zastrzyki, nowa karma, proszek dodawany do karmy. Jego stan wyraźnie się poprawił. Jest bardziej aktywny, na spacerze idzie coraz dalej. Ostatnio był taki słaby, że robił pół trasy i nie chciał dalej iść. Staramy się nadal spacerować z nimi oddzielnie. Nie możemy sobie poradzić ze ślizganiem się na panelach. Ani skarpety ani buty nie działają. Ostatnio zastałam go rano śpiącego w ziemi z kwiatów bo w nocy chyba nie mógł się podnieść i przewrócił doniczkę. Potem chciałam go podnieść to ogonem zrzucił komputer;/ Nawet jak go dźwignę to zaraz po wstaniu robi szpagat i historia zaczyna się od nowa.
Teraz jeszcze doszło gubienie sierści. ,,Wata cukrowa" lata po domu i musimy czasem odkurzać 2 razy dziennie. Zdarza mu się jeszcze załatwiać w domu. Jest ciężko ale w życiu bym tego nie zamieniła na dom bez psów! Mam już na oku staruszkę z fundacji ale musimy poczekać do przeprowadzki. Jak się uda zapewnić szczęśliwą starość jeszcze jakiemuś psu, zrobimy to. 

Wczoraj byliśmy na kontroli w Poznaniu. Na szczęście u męża wszystko ok. Mordeczka czysta:)
W zeszłym tygodniu był na komisji ale mamy pat bo rehabilitacji nie ma i lekarz w kółko mówi to samo, że powinien ją mieć. W Zusie wiadomo, czas oczekiwania na linii średnio trwa godzinę. Dalej nic nie wiemy ponadto, że mój mąż na dziś jest zdrowy.

Park Solacki Poznań 








Zaczynam się cieszyć domem. Szukam klamotów do kuchni. Wszystko będzie we wsiowym stylu:) Postanowiliśmy nie malować drewnianych sufitów. Oczyścimy je i potraktujemy olejem.
Podłogi trzeba będzie położyć od nowa. Trzeba wybrać drewno odporne na pazury psów.
Tynki chciałabym wiejskie, nierówne. Zastanawiam się nad ogrodem. Zupełnie się na tym nie znam. 
Coś tam czytam ale nie wiem czy to ogarnę. Na początek trzeba będzie chyba wykosić trawę, która rosła latami. W sobotę spotykamy się z naszym budowlańcem i mam nadzieje, że coś ustalimy bo zawsze pitolimy kilka godzin ale nie na temat:)

Nadal siedzę w domu. Nie wiem czy się cieszyć czy martwić. Chyba po prostu trzeba zaakceptować ten stan. Jeżdżę na dyżury, szkolę się i mam poczucie, że ten czas nie jest zmarnowany.
Cały czas myślę o tym, że muszę pogadać z dyr. Ciąży mi to strasznie i wiem, że mnie nie minie. 
Może na dniach uda mi się ustalić sposób rozwiązania umowy. Nikt nie wie, że odchodzę.

W poniedziałek idę na drugą dawkę szczepionki. Moja mama szczepi się 28 kwietnia, teściowa też na dniach. Zostaje tylko mąż i mam nadzieję, że jakoś sprawnie to pójdzie.
Bądźcie zdrowi!

 Pozdrawiam Tangerina;)
Żyć zdalnie

12/04/2020

Żyć zdalnie




Zwiedzamy kolejne chałupy:) Wczoraj odwiedziliśmy Garbce. Starsza Pani chce sprzedać rodzinny dom, w którym hula wiatr. Propozycja nie dla nas. Dom z powybijanymi oknami, tak naprawdę do kapitalnego remontu z fatalnym podwórkiem bez krzty zielonego:) Pani bardzo sympatyczna. Starała się znaleźć nam coś innego. Uraczyła nas historią swojego życia przy okazji. Opowiadała jak to kupiła wnukowi dom. Historia jakich wiele. Ktoś coś dostaje, a że nie musiał na to ciężko pracować, nie docenia.
Szkoda mi tych starszych ludzi. Zasuwają całe życie, a potem wszystko oddają najbliższym, którym się ,,należy". Eh życie..
Już to pisałam, że najfajniejsze w poszukiwaniach domu są ludzie i ich historie.

Mamy dwa upatrzone domy. Jeden to ruina ale działka fajna i chciałabym to miejsce uratować. Tylko zależy za ile:) Drugi fantastyczny i aż się boję, że coś pójdzie nie tak.
Człowiek, z którym rozmawiałam całkiem konkretny tylko sprzedaż tego domu go boli i tu może być problem. Nie specjalnie chce go sprzedać. Wstępnie jesteśmy umówieni na niedzielę.

Poza tym staram się rozeznać w tym wirtualnym świecie. Brzydził mnie jakoś, niepokoił swoją atrakcyjnością i przebiegłością;) Niestety czasy zmuszają do zaprzyjaźnienia się z nim. 
Poznaję platformy do tworzenia zadań, quizów, gier dla dzieci. Staram się jakoś nadążyć :)
Fantastyczne w tych popapranych czasach jest to, że możesz brać udział w szkoleniach z całego świata!
W życiu bym tak nie korzystała z oferty szkoleń, gdybym miała na nie dojechać, zmarznąć i nie daj boże się wynudzić. Teraz odpalam stronę, siadam z herbatą pod kocem i chłonę. A jak ktoś nudzi, to się wylogowuję i koniec! Doceniam tę możliwość. Dzięki zdalnosci życia mogę czegoś nowego się nauczyć:)


Na szczęście mąż ma wynik negatywny!:)

Tak mnie jakoś naszło..





Pozdrawiam Tangerina;) https://dobranoc.biz/
Wieści z frontu

11/30/2020

Wieści z frontu



W sobotę obejrzeliśmy dwa domy. Oba beznadziejne. Jeden nadający się do generalnego remontu, ze szkaradną działką i podejrzanymi właścicielami, którzy mieszkają obok. Na moje oko pani ma problem z alkoholem, choć mogę się mylić. W każdym razie nie przypadli mi do gustu ani właściciele, ani dom.
Drugi dom może nie był najgorszy, choć właściciel nas wystawił i mogliśmy go obejrzeć tylko z zewnątrz. Problemem był budynek po starym sklepie, który był posadowiony na działce z domem. Dodam, że sklep nie należał do pana, który sprzedawał dom. Sklep co prawda nie funkcjonuje ale kiedyś może zacząć. Dodam, że oba domy znajdują się w naszych ulubionych miejscowościach co potęguje rozczarowanie.

Jestem zła i zniechęcona. Nie możemy się dogadać w kwestii naszych oczekiwań. Uczepiliśmy się tej dobrej komunikacji i mam wrażenie, że przez to pomijamy ciekawe domy. Musiałby stać się cud, żebyśmy znaleźli rustykalny dom w miejscowości dobrze skomunikowanej z Wrocławiem.
Jeśli dom nie jest z ogłoszenia i go nie widzimy to raczej na pewno jedziemy zazwyczaj na darmo.
Ze zdjęcia zawsze można mniej więcej dowiedzieć się czego można się spodziewać. Często dzwonią do nas starsze osoby, z którymi trudno się dogadać i uzyskać jakieś informacje. Na miejscu okazuje się, że dom to ruina lub zupełnie odbiegający od tego, czego szukamy.
W tym tygodniu byliśmy wstępnie umówieni na oglądanie domu ale dziś mój mąż dostał skierowanie na testy, więc może się okazać, że nas zamkną. Jest już po badaniu. Czekamy na wynik.
Mam nadzieję, że nie umrzemy z głodu i psy nas nie zjedzą.

W ubiegłym tygodniu miałam maraton szkoleniowy. Któregoś dnia siedziałam od 12.00 do 20.00.
Poprzedni weekend cały spędziłam na warsztatach. Jestem ciekawa wielu rzeczy, a jakoś dziwnie ciekawe wydarzenia nakładają się na siebie:)Mąż uświadomił mnie, że założył mi fejsa, potrzebnego by prowadzić firmowego no i się zaczęło. Dołączyłam do miliona różnych grup hahaha:) nauczycieli, fundacji, stowarzyszeń, adopcji psów itp. Śmieję się, że odkryłam internet. Prawda jest taka, że wiele wydarzeń, które mnie interesują dzieje się niestety na fejsie. Uczę jak nie wykluczać, a sama byłam wykluczona z wielu fajnych inicjatyw. Staram się dawkować sobie to odkrycie. Nie kolekcjonuję znajomych, nie dodaje zdjęć (chyba, że psów) nie czytam postów znajomych, bo ich nie mam haha, nie piszę, raczej obserwuję;)

Pracuję trochę zdalnie, trochę stacjonarnie. W każdym razie się nie nudzę.
Padaczka z feriami, Musieliśmy wszystko pozmieniać ale udało się sensownie je zaplanować. Na pierwszy tydzień mamy chatę w Kątach Bystrzyckich. Zamkniemy się tam na tydzień. Będziemy palić w kominku, gotować i czytać książki. Potem jedziemy na 3 dni do Ptaśnika. Mieliśmy tam jechać jakiś czas temu ale się nie udało, więc przełożyliśmy tą rezerwację na ferie.
To tyle w temacie co u nas. Mam nadzieje, że mój mąż nie ma covidu. 

Aha no i zaczęła kiełkować myśl o kolejnym psie. Wiem, szaleństwo ale.. Największym problemem byłby transport ferajny. Znaleźliśmy cudną suczkę ale czekamy na diagnostykę. Panna mocno przerażona z pseudohodowli. Temat do głębokiego przemyślenia. Nie wiem jak Ina na nią zareaguje. Psina boi się wszystkiego Zobaczymy!

Moje gady:)

Dziadek




Ina

Dziadek



Dla porównania stan mojego dziadziusia. Lato, zdjęcie powyżej - pies prawie łysy. Zdjęcie na dole po usunięciu guza i sterylizacji - pies ma sierść lepszą niż kiedykolwiek! Trzynastolatek, a wygląda jak niemowlę:):)




Zły czas

11/19/2020

Zły czas


Czuję się przytłoczona tym co dzieje się w Polsce. Jeden mały, nieszczęśliwy, stary człowiek niszczy to państwo. To niewiarygodne, że doczekałam takich czasów, gdzie pałuje się ludzi na ulicach.
Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Jest mi źle. Przeraża mnie to.
Ludzie umierają. Codziennie więcej i więcej. Co jakiś czas słyszę, że komuś umarł ktoś bliski. 
Ten rok jest okropny.

Pracuję zdalnie. Skończyło się na dyżurze i przygotowywaniu propozycji zajęć. Raz w tygodniu mam dyżur stacjonarny. Zarzucają nas szkoleniami z zakresu nauki zdalnej. Teraz? Ja się pytam co się działo przez pół roku? Wolę szkolenia, które faktycznie mnie czegoś nauczą, zgodne z moimi zainteresowaniami, a nie po raz kolejny jak pracować na temsie.
Szkoda mi nauczycieli przed emeryturą. Nie każdy ogarnia pracę zdalną. Mam w zespole panią, dobrze po 60tce.Wspaniały nauczyciel, cudowny człowiek ale ta forma jest dla niej trudna. Staram się pomagać ale ze wszystkim  nie mogę jej pomóc.

Moja mama zamknięta w czterech ścianach. Lekko jej odbija. Nie wiem czy zobaczymy się na święta.  

Dziś zrobiliśmy sobie wycieczkę z ogłoszeniami. Pozyskaliśmy nowego człowieka, który może coś wiedzieć:)Pani ze sklepu w jednej z miejscowości, która nas interesuje. Zostawiliśmy wizytówkę. Obiecała się odezwać jak się czegoś dowie.

Zły jest ten czas. Nie lubię go!



Pozdrawiam Tangerina;) https://dobranoc.biz/
Powrót do czasu zarazy

11/05/2020

Powrót do czasu zarazy



Okazuje się, że będę pracowała stacjonarnie. Mam wrażenie, że te wszystkie konferencje mają na celu wkurwienie ludzi.
Naprawdę czy ktoś myśli o tym jak dyrekcja w ciągu dwóch dni ma zaplanować kształcenie na odległość i opiekę dla dzieci?
Świetlice mają zapewnić opiekę uczniom, których rodzice walczą z covidem. Jak walczą? W domu, w pracy? Przecież to jest cyrk? Dzieci mają donieść zaświadczenie, że jego rodzic jest lekarzem, ratownikiem, pielęgniarką? Czy ktoś tam jeszcze nad czymś panuje?
Kolejni ministrowie uciekają z tonącego statku bo czują, że to co się dzieje wymyka się spod kontroli.
Jakoś czarno to widzę.

Staram się ten czas spożytkować najlepiej jak się da .Wczoraj brałam udział w webinarium na temat konfliktu (3h).Skończyłam czytać Resenberga Porozumienie bez przemocy i jestem pod wrażeniem tego podejścia do życia:)Zaczęłam czytać drugą książkę na ten temat. Szukam już sobie szkoleń na wiosnę w tym temacie. Jak nie znacie nvc, to warto przybliżyć sobie temat. Na początku wydaje się to dziwaczne ale ma to sens i ja to kupuję:) Kończę Zimowy ogród Kristin Hannah. Jej Słowik zrobił na mnie wrażenie i chyba zamówię wszystko co napisała hahaha:)
Skończyłam też Nosowską Powrót z babmuko. Eh ta Kaśka, momentami chciało mi się ryczeć, choć zawsze mnie rozśmiesza:)
Czekają w kolejce To jest wojna Suchanow, Czarownice Mony Chllet, Niewidzialne kobiety Carolin Criado Perez. Zamówiłam też kilka reportaży:)
Obejrzeliśmy Gambit królowej. Dla mnie rewelacja! Serial o szachach nie musi być nudny:)

Starajcie się wykorzystać ten czas najlepiej jak się da. Skupcie się na tym co dzięki temu cyrkowi możemy zrobić, zamiast skupiać się na tym, co nam zabrali.
Staram się, próbuję, odganiam czarne myśli.. 
Dzisiaj się znowu szkolę;)

Pozdrawiam Tangerina;) https://dobranoc.biz/
Krok do przodu

9/22/2020

Krok do przodu



Mam drugą pracę!
Po akcjach w szkole postanowiłam odgrzebać swoje cv. Pisałam już chyba o tym w poprzednim poście.Oferty przeglądam już od roku ale nigdy nie odważyłam się wysłać życiorysu.
Teraz trafiłam na ofertę idealną! Pół etatu w świetlicy, w godzinach które mi pasują, po drodze do domu!Jadę tam 15 minut!Szkołę znałam bo kiedyś byłam tam już na rozmowie.Wtedy nie dostałam tej roboty.To były czasu castingów.Teraz praca szuka pracownika.Szybki telefon, załatwienie formalności, podpisanie umowy:)Wczoraj byłam po raz pierwszy.Mam swoją grupę, jestem w jednej sali sama, więc bosko!Nikt mnie nie kontroluje, nie stoi nad głową, mam może pozorną ale jednak wolną rękę.Dzieciaki są z 3 klasy, więc już można z nimi fajnie pogadać.Rano robię swoje 5h w macierzystej placówce, a potem 3 w tej drugiej.Zanim się obejrzę idę do domu.Dużo rozmawiamy, spędzamy czas na podwórku.
Bardzo chciałam mieć porównanie i mam! Można pracować komfortowo, wiedzieć kogo się ma pod opieką, nawiązać bliższe relacje z dzieciakami, być wychowawcą, a nie opiekunem!
Nie chcę zapeszać ale jestem zadowolona.Umowę dostałam do końca sierpnia co rzadko się zdarza.
Pracują tam same starsze babki ale każda jest w swojej sali, więc póki co żadna mi kuku nie robi.
Uwielbiam panie z portierni!Są fantastyczne.Otoczyły mnie opieką i sprawiły,że poczułam się bardzo dobrze w pierwszym dniu pracy.
Ta praca to taki pierwszy mój krok ku wolności.Rozpędzam się by uciec.Mam dobre godziny, więc jeszcze ten rok tu zostanę ale marzę o tym, by był to ostatni rok w tej szkole ( mojej szkole macierzystej).
Jest coraz ciężej i lepiej już nie będzie.Chcę być wychowawcą, a nie poganiaczem dzieci!
Chcę odpowiednich warunków dla siebie i uczniów.Cieszę się,że tak się wszystko dobrze ułożyło.Godziny pracy, miejsce,lokalizacja!

W weekend się szkoliłam.Został mi jeszcze jeden blok.Genialni ludzie, fajny klimat, kupa śmiechu:)
W niedzielę wróciłam wykończona ale szczęśliwa.Dużo wzięłam dla siebie takiej mądrości straszyzny:)
Uwielbiam starszych nauczycieli, którym ciągle się chce!Takich z powołania, z sercem na dłoni, traktujących dziecko jak człowieka, w relacji, szacunku i uważności.
Kiedyś wybierałam warsztaty chaotycznie, teraz szukam takich z których skorzystam ja i uczeń.
Myślałam o zrobieniu trenera ale to bagatela 8 tysięcy!
Mam dobry czas.Dużo się dzieje dobrego.Sytuacja w pracy paradoksalnie kopnęła mnie w tyłek.Dotarło do mnie,że ja nic nie zmienię, zmienić mogę miejsce pracy i staram się do tego dążyć.
Ten rok będzie rokiem skupienia się na zmianach, na poszukiwaniach lepszego miejsca do życia i pracy:)

 Pozdrawiam Tangerina;) https://dobranoc.biz/
Otwieram się na nowe!

9/07/2020

Otwieram się na nowe!



Mam nadzieję,że to nie za wcześnie ale nie czuję,że pracuję!
Ostatni raz miałam na rano cztery lata temu i chyba już zapomniałam jaka to cudowna zmiana!
W końcu mogę pracować jako wychowawca, a nie opiekun i pies do pilnowania.
Codziennie wychodzimy na podwórko.Uczę dzieciaki zapomnianych już podwórkowych zabaw jak np. państwa miasta, czekolada:)Wkręcili się i grają codziennie:)
Mogę zrobić spokojnie zajęcia bo ich koncentracja jest jeszcze dobra, są chętni i wypoczęci.
Już nie wychodzę z pracy z bólem głowy i takim rozkojarzeniem,że nie wiem co się dzieje dookoła.
Nawet nie wiem gdy mija te kilka godzin już się trzeba zbierać do domu.

Poukładałam sobie trochę w głowie.Pracuję najlepiej jak potrafię,żeby nikt nie mógł mi niczego zarzucić.Atmosfera jest dziwna ale nie da się tego odkręcić.Nie potrafię już nikomu zaufać.
Nie opowiadam o sobie, nie oczekuję,że ktoś będzie mi się zwierzał.
Powoli do mnie dociera,że to miejsce już nie jest moje.Pracuję tu jedenaście lat.Zrobiłam tu dużo, mianowanie, dyplomowanie ale chcę się dalej rozwijać.
Wczoraj napisałam nowe cv. Ostatnie pisałam kilkanaście lat temu.Prawdę mówiąc byłam zdziwiona jak bardzo się ono zmieniło.Trzy fakultety, kurs instruktorski i mnóstwo szkoleń i warsztatów.
Jest się czym pochwalić;)

Mam dylemat.Czy szukać teraz czy przeczekać ten rok i poważnie się rozglądać.
Zmiana pracy na początku roku to chyba słaby pomysł tym bardziej,że nadal szukamy chaty.
Poczekam do końca października czy dadzą mi jakieś dodatkowe godziny, a jak nie poszukam czegoś dodatkowego, może pół etatu?Nie wiem jak rozwiąże się sytuacja z mężem.Czy wróci do pracy?
W jakich ewentualnie godzinach?Co z psami?
Czuję,że otwieram się na zmiany. Może te nieprzyjemne sytuacje w pracy sprawiły,że zasłona opadła, a do mnie dotarło w końcu,że utknęłam.

Uwielbiam ten stuknięty kawałek:):)


Pozdrawiam Tangerina;) https://dobranoc.biz/
Co ja tu robię?

9/05/2020

Co ja tu robię?

zwierciadło.pl

Te dwa tygodnie były dla mnie emocjonalnym rollercosterem. Zrozumiałam,że w pracy nie ma przyjaźni.Ludzie, którym ufałam mnie zawiedli.Wycisnęli jak cytrynę, wykorzystali do własnych celów.Dałam się oszukać.Byłam naiwna jak dziecko.Bolesna jest świadomość jego,że ludzie myślą wyłącznie o sobie, o tym by im było dobrze, nawet gdy depczą po czyichś plecach.
Czy to efekt pracy z kobietami, czy po prostu różnią nas wartości?
Ostatnio przyglądałam się z boku na to, co się dzieje w pracy.Wcześniej tego nie dostrzegałam bo sama byłam w tym umoczona i brak mi było obiektywizmu.
Jak wcześniej myśli o zmianie pracy nieśmiało przemykały mi przez głowę, tak teraz myślę o tym codziennie.Postanowiłam odgrzebać swoje cv i zacząć się poważnie rozglądać.
Nie chcę byle czego.Chcę pracy w zespole osób, którym się chce, dla których dziecko to mały  człowiek.
Gdzie będzie zdrowa rywalizacja, mobilizująca do rozwoju, a nie podkopująca relacje.
Szukam placówki, która stawia na otwartość, szacunek dla różnorodności, a dyrekcja wspiera rozwój zawodowy nauczyciela.
Wiem, przemawia przeze mnie idealizm;) ale może takie miejsca istnieją?
Jestem skłonna zarabiać mniej ale czuć,że praca mnie rozwija.Chcę mieć poczucie,że mój dodatek motywacyjny jest zależny od tego co robię, a nie czy jestem grzeczna czy nie.
Postanowiłam robić swoje i ograniczyć, a nawet w ogóle nie opowiadać o swoim życiu osobistym bo jak widać niektórzy nie lubią jak inni są szczęśliwi i żyją inaczej.

Pozdrawiam Tangerina;) https://dobranoc.biz/
Copyright © Enjoy the little things , Blogger