Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Żal

7/01/2025

Żal

Mam kaca po wczorajszej informacji.
Jakoś ciężko mi znaleźć sobie dzisiaj miejsce.
Tyle planów,czekania,nadziei.
Jeszcze wczoraj dostaliśmy od nich zdjęcie suczki.
Nie mogłam sie doczekać kiedy będzie juz z nami.
Musieliśmy anulować wszystkie zakupy dla niej.
Sytuacja wygląda tak,że właścicielem psa jest syn znajomego mojego męża i jego dziewczyna.Wyglada na to,że to ona nie zaakceptowała oddania psa bo wszystko uzgadnialiśmy z jej chłopakiem.
Zrobił sie kwas.Znajomy nas przepraszał ale przecież to nie jego wina.Też bardzo to przeżył bo pośredniczył,wysyłał zdjęcia.
Musimy przełknąć tę żabę.Nie pierwsza i nie ostatnia w naszym życiu.
Nie anulowałam zakupu adresatki.
Może jeszcze pojawi sie kiedyś u nas jakaś Frida❤️
Póki co zostają dwa kudłate mendozje i ptasia rodzina.




Ps. Pticy zaczynają anektować na dobre balkon.Tak naprawdę nie mam już balkonu bo nie mogę z niego korzystać.Jak tylko tam wejdę, rodzice zaczynają wrzeszczeć i dają do zrozumienia,że mam spadać;)


Pozdrawiam Tangerina;)

6/30/2025

Z ostatniej chwili

Nie bedzie Fridy.
To co sie wydarzyło nie mieści mi sie w głowie.
Kilka godzin temu umówiliśmy się z facetem,że przywiezie nam psa w środę.
Po rozmowie zamówiliśmy karmę i adresówkę.
Kilka godzin później dzwoni jego dziewczyna,że nie oddadzą nam psa bo za bardzo sie do niego przyzwyczaili.
Wszystko mi opadło.
Ja coś czułam,że tak może być.
Odwlekaliśmy zabranie jej do siebie bo chciałam mieć w końcu urlop i więcej czasu by zająć sie psem.
Dla nich to były kolejne tygodnie emocjonalnego związania się z psem.
Mieli 10 szczeniąt i wiedzieli,że przyjdzie im sie z nią rozstać.Mogli zostawić sobie innego psa.Wszystkie rozdali.Zwodzili nas 3 miesiące.Jutro mieliśmy jechać po szelki.
Smutek,żal,złość.Mam mnóstwo mieszanych uczuć.Tyle adoptowanych psów i nigdy takiej sytuacji.
W sumie to oni zaproponowali nam adopcję,a my przez te kilka miesięcy sie do niej przygotowywaliśmy.
Jest mi koszmarnie przykro,a mojemu mężowi pękło serce.




Pozdrawiam Tangerina;)
W oczekiwaniu na Fridę

6/28/2025

W oczekiwaniu na Fridę


Jeszcze rada i zasłużony odpoczynek.
Ten rok mocno mnie przeczołgał.
Byłam w ciągłym trybie czuwania.
Zachowania agresywne,dokuczanie,agresja słowna to był główny temat w mojej grupie.
Mam nadzieję,że druga klasa będzie łatwiejsza.

W przyszłym tygodniu bierzemy Fridę.
Miałam trochę inne plany.
Chcieliśmy ja wziąć na przyszły weekend bo planowałam jechać do mamy i rozdzielić konta.Niestety konta mamy nadal zajęte przez komornika i nie uda nam sie tego załatwić w przyszłym tygodniu.
Nie do wiary ile czasu ciagnie sie ta sprawa!
Tak naprawdę nie mam zakończonej żadnej sprawy na 100%.
Wyroku w sprawie Zusu nie ma.
Pieniędzy mi nikt nie oddał,zajęcia nadal mam aktywne.
Zaczynam sie sezon urlopowy,więc nie liczę na rychły koniec.
Przynajmniej nie mam zajętej pensji.

Najbliższe tygodnie będą wyzwaniem.
Zostanę z trzema psami na pokładzie.
Na pewno będę musiała wychodzić z młodą solo,inaczej niczego jej nie nauczę.
Cieszę sie i zastanawiam jak będzie.

Jelita dają mi mocno w kość.
Mam wrażenie,że teraz bardziej dokucza mi IMO.Moja kosmetyczka też ma sibo i jest moim doradcą w sprawie leków.
Zamówiłam maślan sodu,prokinetyki i probiotyk.Teraz na spokojnie będę mogą skupić sie na zdrowiu.Stres w pracy też zrobił swoje.

W końcu będę miała więcej czasu na rękodzieło.Może w końcu siądę do maszyny.

Nasza ptasia rodzina sie powiększyła.
Pojawiły sie na świecie małe kopciuszki❤️
Nie zaglądam ale słyszę jak drą papę,a ojciec co chwilę przynosi smakołyki.
Trzy psy i ptasia rodzina:)


Pozdrawiam Tangerina;)
Na finiszu

6/15/2025

Na finiszu

Jutro już do pracy.
Szybko zleciał mi ten tydzień.
Zdecydowanie był mi potrzebny.
Wracam na trzy dni.
W czwartek wyjeżdżamy w góry.
Nasza stała baza;)

Trochę krzątaliśmy się dziś na balkonie,a ptasia  mama pilnowała gniazda.
Ciekawe kiedy pojawią się maluchy;)

Choć najważniejsze dla mnie sprawy jeszcze są nierozstrzygnięte,czuję że mogę odetchnać.
Wizja podlaskiego lata bardzo mnie cieszy:)
Tym razem z 3 psami.
Ciekawa jestem co nas czeka.







Pozdrawiam Tangerina;)
Frida

5/24/2025

Frida

Wrzucam kilka zdjęć naszej suczki.
Czekamy na Ciebie mała:)




W przypływie szaleństwa chcieliśmy wziąć jeszcze tego gamonia ale raczej nie ogarniemy takiej gromadki.
On też jest słodki.
Mógłby być naszym Diego:)






Pozdrawiam Tangerina;)
Piesio❤️

5/14/2025

Piesio❤️

Mieliśmy trochę inne plany.
Miał być Golden z hodowli.
Będzie mix goldena z owczarkiem:)
Znajomym urodziło się 10 szczeniaków i zaklepaliśmy jednego gapcia.
Suczka z białą mordką.
Zabierzemy ją pod koniec czerwca jak już będzie dostatecznie duża,a ja będę miała już urlop;)
Trochę się boję ale jak mój mąż mówi,że damy radę to mu wierzę.
Poznajcie Fridę❤️




Pozdrawiam Tangerina;)

10/07/2023

Trudna decyzja

Podjęliśmy decyzję. Oddajemy Kuzyna byłej właścicielce.
Takie myśli pojawiały się u nas już wielokrotnie ale jakoś udało się je odpędzać. 
Ostatnie tygodnie jednak sprawiły, że podjęliśmy taką decyzję.
W ciągu miesiąca dwa razy zostawałam z psami sama i poległam.
Kuzyn próbował mnie dominować. Szczekał na mnie i był agresywny jak tylko zamknęły się drzwi za moim mężem. Nie wiem czy by mnie ugryzł ale jego zachowanie mnie przerażało.
Nie mogłam sobie dać z nim rady. Atakuje ludzi, psy,  rzuca się na dzieci, zżera wszystko co znajdzie na ziemi lub podłodze, terroryzuje Inę. Na tę chwile nie mamy ani środków na behawiorystę ani siły z tym walczyć. Staraliśmy się i na początku nie było najgorzej. Sterylizacja niestety też nie pomogła. Spacer z nim wygląda jak wyjście z dzikim zwierzęciem, które dostrzegło ofiarę. Pies waży 22 kg , a ja nie jestem go w stanie utrzymać gdy widzi innego psa, mając jeszcze Inę na smyczy, która też się odpala.
Ina ma 11 lat i chciałabym, żeby ostatnie lata swojego życia przeżyła w spokoju.
Koszmarnie mi z tym i ciężko. 
Dzwoniliśmy wczoraj do dziewczyny, która nam go dała i twierdzi, że nie robił nigdy u niej tego o czym mówimy. Może nie robił, bo był sam, a ona mogła mu poświęcić więcej uwagi.
Jest chętna go zabrać lub znaleźć mu dom u swoich znajomych.
Myślę, że to rozwiązanie będzie dla niego najlepsze. On wymaga domu, gdzie będzie sam i opiekuna, który ma środki finansowe żeby poradzić sobie z jego trudnymi zachowaniami.
Kiedyś weterynarz nam powiedział, że to w ogóle był błąd, że ktoś go złapał wtedy na Podlasiu.
Zabrali go z jego naturalnego środowiska.
Temat wyjazdu za granicę jest aktualny, więc i tak w niedalekiej przyszłości nie możemy zamieszkać z dwoma psami.
Gdy go braliśmy w planach był dom na wsi i inne życie. Wszystko się zmieniło.
Mam nadzieję, że ona go weźmie i przejdzie tą zmianę bez większych problemów.


Pozdrawiam Tangerina;)
W zawieszeniu

3/13/2022

W zawieszeniu

    Dużo  sytuacji mnie ostatnio dobiło ale zdaję sobie sprawę, że nie mam na nie wpływu.
Przestałam oglądać i czytać o wojnie co godzinę. To dało mi jakąś ulgę i udaje mi się zasnąć.
Staramy się pomagać na ile możemy. Wysłaliśmy trzy kartony ciuchów dla potrzebującej rodziny. 
Postanowiliśmy sprzedać kilkadziesiąt książek i pieniądze przeznaczyć na cel fundacji pomagającej uchodźcom. Przekazałam także 1% na Fundację Ocalenie.
Im mniej słyszę i oglądam tym lepiej dla mojej psychiki, choć wiem, że wojna się przez to nie skończy.

    Nasza sytuacja mieszkaniowa jest nadal patowa. Ludzie oglądają mieszkanie, a my mamy nadzieję, że w najbliższym czasie nikt go nie kupi. Kobieta od domu się nie odzywa. Nie chcemy jej dociskać ale nasz czas powoli się kończy. Nie wiem jak wygląda moja sytuacja kredytowa na ten moment. Stopy szybują w górę i nie wiem jak to się ma do moich zarobków. Staram się myśleć pozytywnie ale momentami się nie da i zalewa mnie fala przygnębienia i zniechęcenia.
Jeśli chodzi o firmę, skupiliśmy się na współpracy z architektami i to się sprawdza. Robimy zamówienia pod konkretnego klienta i jego potrzeby.

    Pierwszaki dają mi popalić. W ciągu pół roku miałam już dwa wypadki. Opieka nad tak duża grupą to wyzwanie. Dzieci nie mają przerw, więc jak do nich przychodzę roznoszą salę i wcale się im nie dziwię. Siedzenie w ławce przez kilka godzin to dla nich męka. Dlatego wiosna to dla mnie zbawienie!
Spędzamy jak najwięcej  czasu na powietrzu .Dotarło do mnie, że zostało kilka miesięcy do końca roku.
Jak ten czas zasuwa!

    Kuzyn robi się fajnym psem. W końcu przychodzi się przytulać! Przez te kilka tygodni miałam wrażenie, że głaskanie sprawia mu fizyczny ból, unikał dotykania jak ognia . Na spacerach niestety nadal się odpala na widok saren i ledwo daję radę go utrzymać. Boimy się go jeszcze spuszczać bo możemy go już nie zobaczyć. Niedługo trzeba będzie zrobić kontrolowane spuszczenie i uczyć go przychodzenia na komendę. Potrafi już podać łapę:) To mądry pies:)

    Wypatruję lepszych czasów i mojego miejsca na ziemi..





Pozdrawiam Tangerina;)
Coś tam wiem ale niewiele

7/16/2021

Coś tam wiem ale niewiele



Mieliśmy ciekawą noc. Około trzeciej obudził mnie jakiś ruch na kołdrze. Skakało po nas coś małego i kudłatego. Na początku myślałam, że jestem na wsi i Inka trąca mnie pyskiem. Dotarło do mnie, że jesteśmy w domu, a po nas skacze pies i nie jest to nasz pies! Jak przez mgłę pamiętam jak mój mąż bierze coś małego na ręce i mówi, że to pies sąsiadów. Okazało się, już po raz kolejny, że pies sąsiadów przelazł przez szczeble balkonowe. Kiedyś siedzimy sobie w pokoju, a tu nagle leci coś małego.
Jakoś zwierzęta do nas lgną hahaha, tylko pora była dość dziwna:)
Musieliśmy odstawić uciekinierkę właścicielom. Dziś nas przepraszali. Na całe szczęście nie spadła z balkonu.
Poprzednia sąsiadka miała kota i też do nas przełaził ale wiedział, że są psy więc nie przekroczył nigdy progu balkonu.

Miałam wizytę kwalifikującą na zabieg histeroskopii operacyjnej. To była jakaś masakra. Szpital na Weigla. Kto był, wie jak trudno tam cokolwiek znaleźć. Jak radzą sobie starsze osoby, często o kulach?
Żeby trafić w odpowiednie miejsce trzeba się nieźle nachodzić. W dobie pandemii to wszystko wygląda o wiele gorzej. Tablice pokreślone i ciężko zajarzyć co i gdzie.
Jakoś trafiłam. Na przyjęcie czekałam 2 godziny! Co chwilę kogoś przywozili na konsultację.
W poczekalni dwa krzesła. Siedziałam na podłodze. Dwie godziny czekania 15 minut wizyta. Lekarka mnie nie badała. Zakwalifikowała mnie na podstawie mojej dokumentacji. I tu koszmar. Oni robią zabieg w znieczuleniu miejscowym:( Na samą myśl o kolejnym dość bolesnym i nieprzyjemnym  zabiegu robi mi się słabo. Myślałam, że będzie znieczulenie ogólne, laparoskopowo. No nic. Trzeba wziąć to na klatę.
Dzień przed zabiegiem muszę zrobić test na covid. Wychodzę w dzień zabiegu.
Najgorsze jest to, że w tym czasie będziemy się przeprowadzać i nie będę mogła nic nosić. 

Dom. Demolkę robimy sami, żeby było szybciej i taniej. Rozwalamy łazienkę, zrywamy płyty i kafle. W kuchni burzymy barek. W pokojach zrywamy podłogi. Ekipa może wejść w pierwszym tygodniu sierpnia i mają dla nas 2 tygodnie. Temat poddasza zostawiamy na jesień bo się nie wyrobimy. Nie zrobimy też korytarza bo robiąc jesienią górę korytarz będzie zajechany.
Mamy w końcu koncepcję łazienki. Kafle będą tylko pod prysznicem i na podłodze. Pozostałe ściany muszą oddychać. Instalujemy kabinę walk in. Najpierw myśleliśmy nad ścianką z cegły, lub płyty ale doszliśmy do wniosku, że będzie topornie, a łazienka jest mała.
W salonie będzie sypialnia, zanim nie zrobimy góry. Mały pokój na razie będzie pełnił funkcję garderoby. Niestety sufity musimy pobielić bo zabawa z usuwaniem farby jest bardzo kosztowna.
Gość wycenił nam wymianę okien. Plastiki 10 tyś., drewno 15 tyś. Skłaniamy się ku drewniakom ze szprosami ale musimy to najpierw zobaczyć na żywo.
Trochę martwi mnie fakt, że na niektóre rzeczy trzeba czekać i zastanawiam się jak to będzie.
Najważniejsze, że budowlańcy czekają na nas i zapewniają, że nas nie zostawią na lodzie.
Jestem dobrej myśli choć nie sądziłam, że wizja remontu mnie tak zestresuje.

Senior dostał szprycę w łapy. Okazuje się, że ma stawy jak młodzieniec ale problem jest z uciskiem na kręgosłup. Zrobiliśmy mu prześwietlenie łap. Tomograf odpada bo nawet jak coś wyjdzie nikt nie podejmie się operacji 14 letniego psa. Dostał leki neurologiczne. Ma opóźnione reakcje. Jutro zabieramy go do fryzjera:) trzeba młodzieńca ogarnąć.
Jedziemy na tydzień do Pozen. Mamy czas na szwędactwo po lumpeksach i sklepach ze starociami:)
Wakacje pod tytułem lekarze, weterynarze, remonty:)









Pozdrawiam Tangerina;)
Ku lepszemu

4/22/2021

Ku lepszemu



Wyniki seniora się poprawiły. Mocznik z 39 spadł do 13!Stężenie kreatyniny we krwi również się obniżyło. Kroplówki działają. Niestety wygląda na to, że senior ma anemię. Ma niedobór jakiegoś enzymu, który będziemy mu musieli uzupełniać zastrzykami. Na razie schodzimy z kroplówkami do 3 tygodniowo plus zastrzyki, nowa karma, proszek dodawany do karmy. Jego stan wyraźnie się poprawił. Jest bardziej aktywny, na spacerze idzie coraz dalej. Ostatnio był taki słaby, że robił pół trasy i nie chciał dalej iść. Staramy się nadal spacerować z nimi oddzielnie. Nie możemy sobie poradzić ze ślizganiem się na panelach. Ani skarpety ani buty nie działają. Ostatnio zastałam go rano śpiącego w ziemi z kwiatów bo w nocy chyba nie mógł się podnieść i przewrócił doniczkę. Potem chciałam go podnieść to ogonem zrzucił komputer;/ Nawet jak go dźwignę to zaraz po wstaniu robi szpagat i historia zaczyna się od nowa.
Teraz jeszcze doszło gubienie sierści. ,,Wata cukrowa" lata po domu i musimy czasem odkurzać 2 razy dziennie. Zdarza mu się jeszcze załatwiać w domu. Jest ciężko ale w życiu bym tego nie zamieniła na dom bez psów! Mam już na oku staruszkę z fundacji ale musimy poczekać do przeprowadzki. Jak się uda zapewnić szczęśliwą starość jeszcze jakiemuś psu, zrobimy to. 

Wczoraj byliśmy na kontroli w Poznaniu. Na szczęście u męża wszystko ok. Mordeczka czysta:)
W zeszłym tygodniu był na komisji ale mamy pat bo rehabilitacji nie ma i lekarz w kółko mówi to samo, że powinien ją mieć. W Zusie wiadomo, czas oczekiwania na linii średnio trwa godzinę. Dalej nic nie wiemy ponadto, że mój mąż na dziś jest zdrowy.

Park Solacki Poznań 








Zaczynam się cieszyć domem. Szukam klamotów do kuchni. Wszystko będzie we wsiowym stylu:) Postanowiliśmy nie malować drewnianych sufitów. Oczyścimy je i potraktujemy olejem.
Podłogi trzeba będzie położyć od nowa. Trzeba wybrać drewno odporne na pazury psów.
Tynki chciałabym wiejskie, nierówne. Zastanawiam się nad ogrodem. Zupełnie się na tym nie znam. 
Coś tam czytam ale nie wiem czy to ogarnę. Na początek trzeba będzie chyba wykosić trawę, która rosła latami. W sobotę spotykamy się z naszym budowlańcem i mam nadzieje, że coś ustalimy bo zawsze pitolimy kilka godzin ale nie na temat:)

Nadal siedzę w domu. Nie wiem czy się cieszyć czy martwić. Chyba po prostu trzeba zaakceptować ten stan. Jeżdżę na dyżury, szkolę się i mam poczucie, że ten czas nie jest zmarnowany.
Cały czas myślę o tym, że muszę pogadać z dyr. Ciąży mi to strasznie i wiem, że mnie nie minie. 
Może na dniach uda mi się ustalić sposób rozwiązania umowy. Nikt nie wie, że odchodzę.

W poniedziałek idę na drugą dawkę szczepionki. Moja mama szczepi się 28 kwietnia, teściowa też na dniach. Zostaje tylko mąż i mam nadzieję, że jakoś sprawnie to pójdzie.
Bądźcie zdrowi!

 Pozdrawiam Tangerina;)
To jeszcze nie koniec

4/07/2021

To jeszcze nie koniec




Na szczęście okazało się, że senior się struł. Ostatnio ciągle jadł ziemię ale myślałam, że w ten sposób się oczyszcza. Nie tym razem. Coś musiał zeżreć. Może jakąś trującą roślinę?
Lekarka, która miał dzień wolny postanowiła nas przyjąć.
Mamy na dzielnicy świetnych lekarzy, którzy potrafili nas przyjąć w środku nocy jak Lena odchodziła.
Podali mu kroplówkę i zrobili badania. Krew w porządku. Nerki nie bardzo ale to mógł być wynik odwodnienia. Wczoraj już było dobrze. Wieczorem zjadł pastę na zatrzymanie biegunki, a  potem zjadł normalnie mokrą karmę z antybiotykiem. Dziś znowu zawieźliśmy go na kroplówkę. Chcą mu też zrobić usg. Ulżyło mi, że to jednak zatrucie. Bałam się, że on już odchodzi. Lekarka powiedziała, że pies odchodzi długo, a biorąc pod uwagę jego ogólny stan to jeszcze nie to.

Jestem w podłym nastroju. Wszystko mnie wnerwia. Wczoraj złożyłam wniosek o pożyczkę szkolną i się zaczęło. Pani najpierw nie spodobało się, że podałam wyłącznie swoje dochody, potem, że na akcie notarialnym jest data 31 marca, a mamy już kwiecień, więc gdzie jest umowa przyrzeczona?
Zaczęłam jej tłumaczyć całą historię ale co to da. Jestem kolejnym wnioskiem, nie osobą z historią.
Na koniec usłyszałam, że nie ma kasy i wypłacają w kwietniu z wniosków z zeszłego roku.
Załamka. Dla mnie zawsze te pożyczki to był pewniak! Składasz wniosek i czekasz. Tutaj okazuje się, że wniosków jest bardzo dużo, a kasy mało.
To mnie załamało, a dobiła mnie informacja od doradcy, że bank znowu analizuje nasz operat bo coś im nie gra. Operat robiła nam osoba spoza banku i albo według banku zawyżyła wartość albo bank chce nam dać więcej niż obiecał, w co wątpię. Nie mam już siły. Nie sądziłam, że spełnienie marzenia to będzie droga przez mękę. Wychodzi na to, że możemy nie dostać kredytu, a jak go dostaniemy, możemy nie dostać pożyczki na remont. Pani oczywiście kazała donieść umowę przyrzeczoną do 11 maja ale co ja jej przyniosę, jak dopiero złożyliśmy wniosek o kredyt, a właściwie jeszcze go ponownie nie złożyliśmy bo czekamy na weryfikację banku.
Oczywiście wychodzi na to, że jestem oszustką, która chce wyłudzić pożyczkę przynosząc lewy akt notarialny, z którego się mogę wycofać i zgarnąć hajs! Rzeczywiście karkołomne przedsięwzięcie! 

Tracę nadzieję, brakuje mi sił i czarno to widzę. Gorzej być nie mogło. Mój optymizm się ulotnił jak Dżin z butelki. Może ten dom nie jest nam pisany? Wizja szukania od nowa mnie załamuje.
Dziś czuję,że się nie uda.
Pozdrawiam Tangerina;) 

6/11/2020

Uśmiech czyni cuda!


Przepraszam za zamknięcie bloga ale ktoś postanowił nękać mnie reklamami.
Do człowieka, który sparaliżował mi skrzynkę!:
Ten blog to nie tablica reklamowa.Jeżeli uważam,że jakiś produkt wart jest polecenia, polecam go nie mając z tego tytułu żadnych bonusów.
Natomiast nie podoba mi się atakowanie mnie niezliczoną ilością komentarzy zawierających reklamy.To nie ok!


Psiura dochodzi do siebie.Znosi to lepiej niż myśleliśmy.Nie dobiera się do rany, nie interesuje się nią, więc postanowiliśmy nie zakładać mu kołnierza.Na noc zakładamy mu kubrak wiązany na grzbiecie.Przetestowaliśmy to wdzianie na Lenie jak robiliśmy jej sterylizację, świetnie się sprawdza.
Kołnierz mnie przeraża.Pies nie może się swobodnie poruszać i ciągle na coś wpadał.Nie mogłam na to patrzeć.Na szczęście ktoś wynalazł kubraki:)
Na kontroli Pani weterynarz nas trochę zaniepokoiła.Poskładała w całość psie objawy, które według niej mogą wskazywać na Zespół Cushinga:( Choroba jest wywołana przez guz nadnerczy lub przysadki.Nadnercza odpadają bo robiliśmy mu usg.Wśród objawów występuje: częstomocz, nadmierne pragnienie, łysienie,świąd.W poniedziałek idziemy na zdjęcie szwów i zastanowimy się nad dalszym leczeniem i poprawieniem mu komfortu ostatnich lat życia.
Zabierzemy też Inkę bo od jakiegoś czasu zaczęła często przysiadać.Najpierw myśleliśmy,że to łapy ale po konsultacji okazało się,że to może być zanieczyszczenie gruczołów odbytu.

Wczoraj pojechaliśmy sobie na kawę do Milicza.Zawsze jeździmy do Familijnej przy kościele.
Jedyny minus tej lokalizacji to ryzyko natknięcia się na pogrzeb.Raz nam się zdarzyło i zaczęłam ryczeć, choć nie miałam pojęcia kto umarł.
Panie są tak miłe,że aż chce się tam wracać!
Rozwiesiliśmy  kilka ogłoszeń ale powoli zaczynam tracić nadzieję,że coś znajdziemy.Rynek zamarł.
Wracam w myślach do domów, które mnie urzekły - Ostrężna, stara szkoła.
Czy dane nam będzie na starość znaleźć coś o czym marzymy?

Jak pisałam ostatnio założyłam konto na Twiterze. Jestem raczej obserwatorem, choć zabieram głos w sprawach dla mnie ważnych.Jestem przerażona ilością nienawistnych komentarzy, ścieku, który się tam wylewa.Już wiem dlaczego nie założyłam fejsa. Samo czytanie komentarzy zabiera sporo czasu.
Nie wiem jak długo to wytrzymam;)

Ostatnio jakoś tracę wiarę w człowieka ale wczorajszy dzień mi ją przywrócił;)
Zamieniłam kilka zdań z kilkoma przypadkowymi osobami w podeszłym wieku.Zwykła wymiana zdań i życzenia miłego dnia, sprawiły mi tyle radości,że zrobiły mi cały dzień.
Mój maż dostał wiaderko żeby sam nazbierał sobie czereśni w sadzie;)Miła starsza pani zaopatruje nas w miód, teraz również w czereśnie.
A jeszcze kilka dni temu zastanawiałam się skąd w starszych ludziach tyle zajadłości i nienawiści.
W myśl powiedzenia uśmiechnij się do świata a świat uśmiechnie się do ciebie.Coś w tym jest.Na uśmiech ciężko nie odpowiedzieć uśmiechem;)Poczucie humoru ratuje mnie przed szaleństwem:)
Pozdrawiam Tangerina;)
No to mamy problem!

2/07/2019

No to mamy problem!


Zdjęcia psiury pokazują,że więzadło poszło.Do tego ukazało problem z lewym biodrem.
Wczoraj spędziliśmy 1,5 h u ortopedy.Wyszłam od niego z głową sześć na dziewięć.
Sytuacja wygląda tak,że może nam zaproponować jedynie zabieg tplo. Wybór metody zależy od wielkości i masy psa.Nasza Lenka waży już 30kg i jedynie ta opcja wchodzi w grę.
Jakoś przełykałam powoli te żeby jedna za drugą, dopóki nie padła cena zabiegu.
Ta żaba utknęła mi w gardle.Cena zabiegu to 3500zł!W tym miesiącu wydaliśmy już 800zł na kudłatą i ten koszt nie wydawał mi się jakiś znaczny porównując go do tego co nas czeka teraz.
Musimy to zrobić i to akurat nie podlega dyskusjom.Pies cierpi, problem się pogłębia.
Obecnie jest na lekach przeciwzapalnych.Moja Luśka radzi sobie świetnie zważywszy na to,że ją ta łapa boli.Cały czas kuleje, nadwyrężając łapę lewą co może się odbić fatalnie na zajechanym już stawie biodrowym.






Czy ja mogłabym tej słodyczy czegoś odmówić?

Do dziś ranka byłam w czarnej dupie.Gonitwa myśli skąd wziąć pieniądze.
Zadzwoniliśmy do fundacji.Umowa adopcyjna co prawda nie zapewnia kosztów leczenia psa ale ta sytuacja jest wyjątkowa.Kilkaset złotych możemy wydać na leczenie ale nie kilka tysięcy.
Okazało się,że fundacja zwróci nam część kosztów, resztę może się uda zebrać ze zbiórki.
Najlepsi byli w fundacji.Chcieli nam wrzucić jeszcze jednego psa na dom tymczasowy;)
Może na wsi wzięłabym kilka ale nie w bloku z tetrykiem i kulasem;)

Musimy podjąć szybko decyzję bo termin mamy na środę, potem długa rekonwalescencja.
Na szczęście w nieszczęściu mąż jest na długim zwolnieniu,więc będzie się w stanie nią zaopiekować.
Problem będzie z pokonywaniem schodów co po zabiegu jest wykluczone.
Jakoś musimy to wszystko przetrawić i przemyśleć na spokojnie.
Ten rok nie zaczął się dla nas łaskawie.Nie wiem skąd czerpiemy na to siłę ale jakoś udaje się nie zwariować.
Dziś czeka nas jeszcze wizyta u dermatologa bo dziadek jest chyba alergikiem. Jego skóra jest czarna co podobno jest wynikiem niedoczynności.Martwią mnie jednak łysiejące placki.Dziś się wszystko wyjaśni.Mam kurna izbę przyjęć w domu;)Na szczęście S. trochę odżył bo było z nim kiepsko.
Nawrzucałam mu,że ma się nie dołować bo mamy szczęście - szybka diagnoza, miejsce w szpitalu, wynik niejednoznaczny.Reszta to pozytywne myślenie i siły do walki.

Do do filmów na których byliśmy to trafione typy.Jedynie na Zabawa, zabawa drugi raz bym nie poszła.To raczej nie film dla osób, które mają w rodzinie alkoholika.Otwiera rany i wwierca się do kości.Mnie rozbolał brzuch. Zastanawiałam się z czego śmieją się ludzie na sali bo tam dla mnie nie było nic śmiesznego.Film jest naprawdę mocny, przerażający i nie kończy się dobrze.
Wspomnienia ożyły..

P.S Odebraliśmy kalendarze!Co prawda w tym roku Leny w nich nie ma ale i tak są piękne!



Pozdrawiam Tangerina;)
Zimowy czar

1/31/2017

Zimowy czar

Zachwycam się zimą.W końcu sypnęło śniegiem.Nie lubię tej pory roku gdy jest szaro i zimno ale gdy tylko zrobi się biało, pojawia się  magia.
Jak byłam dzieckiem uwielbiałam wpatrywać się w niebo i łapać językiem biały puch.

Rano na szybie znalazłam piękne malowidła.




W głowie już ferie.Po raz pierwszy wyjedziemy we czwórkę.Trochę się boję jak to będzie bo suczka jest arcynieposłuszna!Zeżre wszystko co znajdzie.Nie mam już do niej siły.Przez pięć lat psa niczego nie nauczono.Już zaczynam myśleć,że oddali ją bo nie mogli sobie z nią poradzić.
To dzikuska!Kocham tę bestię ale muszę się za nią wziąć bo tak dalej być nie może.

Mama wróciła.Jestem spokojna.
Pozdrawiam Tangerina;)

Suczka!

11/03/2016

Suczka!


S. zadzwonił dzisiaj do fundacji w sprawie Dino.Zaproponowano nam suczkę, która pilnie potrzebuje domu.Podobno Ci ludzie mają dwa psy i juz kiedyś chcieli je oddać.Fundacja namówiła ich rok temu by tego nie robili ale jak widać się nie udało .Nie wiem jak można oddać psy.
Pies jest bardzo dominujący i ta biedna suczka jest pod butem.Przeczytaliśmy jej charakterystykę, zobaczyliśmy zdjęcie i postanowiliśmy,że bierzemy!
Na razie na DT. Zobaczymy jak będzie funkcjonowała z naszym kudłatym.
Lena jest bardzo podobna  do naszego gamonia:)

Decyzja zapadła!
Czekamy na umowę:)
Mam nadzieję,że ogarniemy dwie bestie:)
Dzieje się!

Do psychologa umówiona jestem na poniedziałek.Oczywiście nie obyło się bez zonka. Usłyszałam,że już wykorzystałam trzy porady w ramach abonamentu co jest nieprawdą.Muszę do poniedziałku wyjaśnić sprawę.

Zaliczka wpłacona, formularz wysłany,zatem na weekend zamierzam pobawić się w artystę;)

Pozdrawiam Tangerina;)
Decyzja

11/02/2016

Decyzja



Wczoraj podjęłam decyzję o wizycie u psychologa. Myślałam,że minie,że chwilowe ale nie mija..
Zaczynam płakać i nie wiem co się dzieje.

S. chyba nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji.Myśli,że ktoś mi robi krzywdę w pracy.Widzimy się wieczorem,więc nie widzi mnie w stanie totalnej rozsypki.

Wczoraj rozpłakałam się nagle...Powiedziałam,że potrzebuję pomocy bo sama nic nie wymyślę.
Nie ma realnego powodu mojego smutku.Czuję,ze on siedzi pod skórą i zaczyna się sączyć każdym porem mojego ciała.Wypływa jak trucizna,jak maź, która oblepia mnie całą.

Mam trzy darmowe wizyty w ramach ubezpieczenia prywatnego.Jutro pojadę po skierowanie.Niech ktoś fachowym okiem oceni czy to minie czy trzeba się trochę pomęczyć.

Decyzja nie jest dla mnie trudna.Nie czuję wstydu.Przeszłam już kilka terapii grupowych.
Może jakieś stare sprawy zaczęły wypływać na powierzchnię.Wydaje mi się jednak,że wypadek dopiero teraz odbił się na mojej psychice.Nadal mam zawroty głowy.Do sprawności całkowitej jeszcze długa droga.
Nie mam nawet czasu jechać po wyniki tomografu.Może jutro się uda.

W pracy jestem bardziej z dziećmi niż z koleżankami.Staram się nie rozmyślać, tylko robić co trzeba.
Dzisiaj dostałam informację,że zwolniło się miejsce na kursie z arteterapii.Może ta terapia trafiła idealnie w punkt.Może mi się teraz przyda:)
Dziś również dostaliśmy info o psie do adopcji.Z rudym daliśmy sobie spokój bo wymaga mnóstwo czasu i pracy, a ja go teraz nie mam za wiele.Ten dzisiejszy psiak mieszka w hoteliku.Jest zalękniony i potrzebuje dużo miłości.Może to ten?Może i on mógłby mi teraz pomóc.
Wróci S. i porozmawiamy.To poważna decyzja.

Dino.
Ma ok 5 lat.Słodki jest!


S. zrobił wczoraj tort bezowy.Spędziliśmy fajny dzień.Tylko my, filmy i pies:):)


Pozdrawiam Tangerina;)
Wróżenie z fusów i rozpoczęcie roku szkolnego!

9/01/2016

Wróżenie z fusów i rozpoczęcie roku szkolnego!




Zaczęło się...
Małe wariaty opanowały szkolne mury.Szczerbate,rozdarte i słodkie:)
Miałam ściśnięty żołądek przestępując dziś rano próg szkoły.
Wystrojone dzieciaki, przerażeni rodzice i nauczyciele:)

Mam poranną zmianę. Rabotam do godz.13.00 czasem 14.00.Nie wiem czy wstanę na 8.00;)

Byłam w totalnym stuporze.Wszyscy wrzeszczeli, baby trajkotały, a ja siedziałam wpatrzona w jeden punkt.Witaj w szkole, Edka!
Gdy zaczęłam robić dekoracje powrócił dobry humor.
Syf totalny te baby robią.Czekają mnie generalne porządki.
Książki w stanie krytycznym.Płyt,które nagrywałam z muzyką nie ma.Pomocy!
Człowiek znika na rok, a wraz z nim ład i porządek;):)aż chciałoby się powiedzieć prawo i sprawiedliwość;)

Dietetyczka okazała się niewypałem ale tak czułam.Postanowiła skierować mnie do swojej koleżanki, która najpierw mi zrobi testy pokarmowe za 500zł.Hola, hola!Ale ja nie mam nietolerancji, tylko mutację.
Zadzwoniłam do mojego czarnego konia:)Do kobiety, której odpowiedź zamieściłam w poście

Rewelacja!Młoda dziewczyna ale kompetentna i bardzo sympatyczna.Rozmawiała ze mną chyba z pół godziny.Byłam w lekkim szoku,że ktoś zemną rozmawia nie pobierając za to opłaty.Nie uiściłam no;)
Chciałam uzyskać odpowiedź czy te testy, które zaproponowała mi tamta są konieczne.
Usłyszałam,że skupiamy się na mutacji, a nie nietolerancji.Już ją kocham!Czuję,że mnie nie naciągnie,a jest mi w stanie pomóc.
Jestem zadowolona i pełna optymizmu, zresztą jak zawsze:)Umówiłam się do niej na wtorek.

Niestety macica nie chce współpracować.Zaparła się i trzyma.Rano jadę do szpitala.Mam nadzieję,że będzie szybko i w miarę bezboleśnie.Dużo tego nie ma , więc może nie będzie tak źle.

Książka Pauliny, rewelacja!Bez zadęcia, wymądrzania i dupościsku. Robiłam kilka byków.
Wiedzieliście,że mówi się kłaść coś na tapet, a nie kłaść coś na tapetę?Albo mówi się zasypiać gruszki w popiele, a nie zasypywać?
Ortografia, interpunkcja,mowa potoczna (no lubię ją i koniec, zresztą Paulina także).
Jeśli chcecie odświeżyć pamięć, polecam!

Pies
Wiem,że jestem walnięta ale napisałam znowu w sprawie psa.Laska pewnie myśli,że zwariowałam. Chcę, nie chcę, waham się, jestem pewna i tak w kółko.
Zdecydowałam się na dom tymczasowy.Podobno mają ich jak na lekarstwo. Podjęłam decyzję sama i bałam się powiedzieć S.Wrócił z pracy zajechany jak koń i już nie miał się siły gniewać:)
Juhuuuu!Będę miała drugiego piesia:)Czekam na wieści z fundacji.





Pozdrawiam Tangerina;)
Nie kupuj, adoptuj!Nie porzucaj na wakacje!Kochaj!

7/13/2016

Nie kupuj, adoptuj!Nie porzucaj na wakacje!Kochaj!




Nawiązałam kontakt z osobą z Fundacji Warty Goldena. S. mnie zabije;)Wiem,że On też chciałby drugiego wariata ale jest takim rozumem w naszym związku.Ja w gorącej wodzie kąpana, najchętniej już jechałabym po psa i w nosie mam co dalej.Wiem,że do września na pewno żadnego nie przygarniemy.Dziewczyna pytała czy nie chcemy być dt. Często o tym myślałam ale boję się,że nie będę potrafiła oddać psa i końca nie będzie.

Pora wakacyjna, więc psów pojawiło się mnóstwo.Jak można oddać zwierzaka?!Bo wakacje, urlop, wyjazd?!Co za ludzie?Patrze na tego mojego gamonia i nie wyobrażam sobie,że mogłabym go oddać.Chyba serce by mi pękło.On jest taki ufny i kochany.Wyczuwa każdą emocję, zarówno złą jak i dobrą.Czuje kiedy jesteśmy zdenerwowani, smutni i radośni.To członek rodziny, a nie przedmiot.Jeździ z nami wszędzie, chyba,że podróż jest dla niego męcząca.

Jak byłam dzieckiem miałam swojego ukochanego Puszka.Kiedy wyprowadziliśmy się od ojca, on nas znalazł i spał na wycieraczce bo mama nie chciała pchlarza w domu.Był taki oddany!Potem dowiedziałam się,ze ojciec go zostawił w lesie.Myślałam,że oszaleję!Jak można być takim człowiekiem?Śmie nazywać  siebie miłośnikiem zwierząt!?Nigdy mu tego nie zapomniałam...
Jeżeli człowiek nie potrafi okazać serca zwierzęciu, tak samo nie okaże go człowiekowi.


Nasza ankieta jest w Fundacji, więc będziemy obserwować psiaki.Może się zakocham od pierwszego wejrzenia;)Chyba wzięlibyśmy sunię dla odmiany:)
Dziś na olx widziałam Goldena na łańcuchu.Myślałam,że mi serce pęknie!Przecież to pies do przytulania, głaskania, delikatny i wrażliwy.Jak można go więzić na łańcuchu?
Coraz więcej złociaków w schroniskach.Przecież te psy nie mają za grosz agresji!To ludzie sprawiają,że są agresywne.

Mam sąsiadkę, która ma dwa wielkie psy.Druga sąsiadka z bramy obok, ma również dwa czworonogi o dużych gabarytach.Obie nie mają dzieci.Czyżbym miała dołączyć do bezdzietnych psiar?


Jak można nie kochać tej mordeczki:):);*

Copyright © Enjoy the little things , Blogger