wtorek, 23 czerwca 2020

Kolejna moja miłość.Znowu nieodwzajemniona.

Napisałam posta i skasowałam.Uwielbiam to;/ Po takiej akcji odechciewa mi się pisania na długo ale spróbuję od nowa.
Szkoliłam się intensywnie przez ostatnie cztery dni.Gdy zapisywałam się na ten trening antydyskryminacyjny  zimą byłam strasznie podjarana. Potem rozmowa kwalifikacyjna i czekanie czy się dostanę.Udało się i byłam przeszczęśliwa. Warsztaty miały rozpocząć się w kwietniu gdy gruchnęła informacja o pandemii.Jak już znałam termin wpadłam w panikę.Tyle czasu w odosobnieniu, a tu grupa, przestało mi się chcieć do pierwszego dnia;)
To jest mój klimat!Spotkałam ludzi, dla których ważny jest człowiek, a nie to skąd pochodzi i jak wygląda.Lubię poznawać nowe, nowych ludzi, nowe zagadnienia, to daje mi energię i pacha do przodu.Spotykam różnych ludzi na kursach ale one trwają godzinę, dwie i nie mamy szansy poznać się bliżej, nawiązać jakiejś relacji.Tu jest inaczej.Łączy nas cel.Przygotowanie  do życia dzieciaków otwartych na świat, ciekawych różnorodności, traktujących z szacunkiem drugiego człowieka.
Nasz trening jest intensywny.Pracujemy nad komunikacją, ćwiczymy zachowania asertywne, uświadamiamy sobie swoje uprzedzenia.Czuję się trochę jak na terapii;)Grupa liczy kilkanaście osób.
Cieszy mnie to,że tak wielu nauczycieli chce zmiany.To nie są osoby wypchnięte na kurs przez dyrekcję, to są ludzie, którzy mają jeszcze siłę i chęci uczyć się czegoś nowego dla siebie i swoich uczniów.
Za tydzień kolejne spotkanie.Już nie mogę się doczekać.

Zakochałam się w kolejnym domu:) Już wiem,że nic z tego nie będzie ale miłość nie minęła.
Od początku..
Raz na jakiś czas jeździmy i rozwieszamy po wioskach ogłoszenia.Mam swoją ulubioną wioseczkę.Jest klimatyczna, spokojna i marzę o tym by coś tam znaleźć.
Pewnego dnia zadzwonił człowiek z wiadomością,że ma dom do sprzedania właśnie tam. Ogień!
Za godzinę byliśmy na miejscu.Dom moich marzeń.Ogromne pomieszczenia ok 30m każde, piękny stary piec, drewniane okna, przepiękna duża działka 70ar ale..







Ale okazało się,że to połowa domu, druga połowa należy do starszego małżeństwa i wszystko mi opadło.Zawsze jak mijaliśmy ten dom, mówiłam,że jest najładniejszy w całej wsi ale wtedy nie wiedziałam,że jest na sprzedaż.W domu ogromne poddasze z muru pruskiego z widokiem na pola i las.Budynki gospodarcze w bardzo dobrym stanie.Cena 370 tyś niby nie ma dramatu ale boję się,że mógłby być.Byłam chora przez 5 dni.Już widziałam siebie w moim uszaku z książką w ogromnej kuchni z psami u stóp.Kurna zawsze tak mam,że jak się nagrzeję, mam wizje.
Potem telefon do Pani Joanny i moje marzenia szlag trafił.Odradzała nam jak mogła.Powiedziała,że to studnia bez dna, poza tym wspólnota to niezbyt dobry pomysł, komin wygląda na taki do wymiany itd.Słyszałam jak moje marzenia rozpieprzyły się w drobiazgi.
Zaczęliśmy myśleć o kupnie działki ale nie jestem do końca przekonana.Gmina Krośnice ma całkiem ciekawe działki w dobrych cenach ale to nie stary, poniemiecki dom:(
Myśleliśmy już nawet o postawieniu takiej drewnianej chaty na kółkach.My chyba nadal nie wiemy czy chcemy miejsca czy domu.Wizja zarżnięcia się kredytem i pakowania hajsu w stary dom jest lekko przerażająca ale z kolei pójście na kompromis i kupno małego domku też mi dobrze nie robi.Boję się,że źle wybiorę.
Jutro jedziemy na łowy.Obejrzymy niezobowiązująco działki i może jakieś przypadkowe chaty.Bez wizji, bez planu.
No i oczywiście podnieśli wkład własny, więc kolejna kłoda pod nogi.To bardzo utrudni nam znalezienie czegoś sensownego.

P.S Polecam kilka seriali:
Grzesznik trzeci sezon
Jeffrey Epstein: Obrzydliwie bogaty
W głębi lasu
Zasada przyjemności
Wyznanie
Mrs America
Zdążyć przed zmrokiem

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.Na każdy postaram się odpowiedzieć.
Pozdrawiam odwiedzających:):)