Do Tyresty jest jakieś 40 minut ze Sztokholmu.
Ze Sztokholmu kursują tam nawet autobusy.
Parking na 5h kosztował nas jakieś 20zł.Wstęp do parku jest bezpłatny.
Jeśli chcecie skorzystać z miejscowej kawiarni, to jest ona czynna do godziny 16.00.
My zeszliśmy ze szlaku o 16.05 i niestety pocałowaliśmy klamkę;)
Na szczęście mieliśmy przekąski i kanapki ale skończyła nam się woda.
Park jest fantastyczny!Szlaki prowadzą przez mokradła i dookoła jezior.
Trasy są często wyłożone deskami.Po deszczu niektóre trasy mogą być zalane.
Na szlakach spotkaliśmy kilka osób ale było cicho i spokojnie.
Na terenie parku można biwakować i palić ogniska. Są też małe wiaty, w których można rozłożyć śpiwory i spędzić noc. Park jest czysty i zadbany.Zrobiliśmy jakieś 17 km.
Tyresta to podobno jeden z największych dziewiczych obszarów leśnych w Szwecji.
Spotkać można tu sarny, zające i łosie. My widzieliśmy tylko jedną, malutką sarenkę:)
Miałam bliskie spotkanie z kaczuszkami, które podeszły na wyciągnięcie ręki.
Cudowne miejsce.Polecam!
W Szwecji biwakowanie jest legalne, powszechne i zupełnie darmowe.Reguluje je konstytucyjne prawo o nazwie Prawo Wszystkich Ludzi.Jedynym warunkiem jest zachowanie z szacunkiem do innych i do przyrody.Chciałabym tu kiedyś wrócić z namiotem.
Jutro Sztokholm tak przez nas przesuwany na koniec.Wiem,że nas zmęczy jak każde miasto.
W planach mamy nieprzewodnikowe zwiedzanie.Lumpeksy, miejsce zabójstwa Olofa Palmego i Stare Miasto, a jak będzie się okaże:)
Pozdrawiam Tangerina;)

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.Na każdy postaram się odpowiedzieć.
Pozdrawiam odwiedzających:):)