wtorek, 25 października 2016

Tsunami uderzyło z wielką siłą..



Przyszła wczoraj wieczorem i zalewała cały dzisiejszy dzień.Fala tsunami uderzyła z ogromną siłą..
Zalała mnie smutkiem, bezsilnością i beznadzieją..
To było jakieś mistyczne przeżycie.Zanosiłam się od płaczu.
Tylko przekroczyłam próg szkoły czułam,że znowu nadciąga.Nie mogłam z nikim rozmawiać.łzy leciały, a ja nie mogłam tego opanować.Nie chciałam pocieszenia, zainteresowania.Chciałam wylać ten smutek do ostatniej kropli.

Płakałam i nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na pytanie co się ze mną dzieje..Coś tąpnęło, maska zaczęła się kruszyć..Maska pt. ,,He,j popatrz jaka jestem silna", ,,Daję radę".Nie daję.
Myślałam,że to przeżyłam i wszystko jest za mną ale chyba żałoba dopadła mnie teraz, a może to kumulacja stresogennych sytuacji:poronienia, wypadku i powrotu do pracy.A może poczucie utraty sterowności statku na którym podróżuję przez życie?Mam wrażenie,że steruje ktoś inny,że coraz więcej nie zależy ode mnie i choćbym stawała na głowie, tak już zostanie.Fale walą o burtę, a ja boję się,że woda wedrze się na pokład i zmiecie mnie z niego.

Mój perfekcjonizm i nadkontrola najpierw wpędziła mnie w anoreksję, potem we współuzależnienie, teraz zatapia moje poczucie sprawczości.
Kiedyś czytałam,że ludzie, którzy dają z siebie 100% szybko się wypalają.Może to już?
Czułam się wypalona rok temu, idąc na urlop i chyba ogień nie zapłonął mimo odpoczynku.
Szukam przyczyn i pomysłów na to co się ze mną dzieje mam mnóstwo.
Może to przejściowe, możne kryzys, może wypływają na wierzch szumowiny, których miało juz nie być.Może przesadzam, a może jest poważnie..

Smutek..Wymazuje jak gumka wszystkie małe radości i łapie za gardło...Nie mogę złapać oddechu..
Boję się,że to się powtórzy i nie dam rady pracować.

O dziwo koleżanka, która w ogóle mnie nie zna bo jest nowa uderzyła w sedno.
,,Bo Ty chcesz żeby wszystko było poukładane, idealne,jasne i przejrzyste"..a tu tego nie ma..

PS
Mój ukochany zrobił mi dzisiaj moje ulubione kruche pierogi z jabłkiem i cynamonem.Powiedział,że rozprawi się ze wszystkimi, którzy robią mi krzywdę;)

Pozdrawiam Tangerina;)

12 komentarzy:

  1. Chyba poprostu trzeba zacząć się mniej przejmować sprawami nad którymi nie ma się wpływu...
    Też tak zrobię po powrocie do pracy.
    Wiem co czujesz. Czasami też mam takie dni, że łzy same lecą...
    Przytulam Cię bardzo mocno 😚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tak nie miałam,że rozpadłam się w pracy.Zawsze dzieje się to w domowym zaciszu jak nikt nie widzi.No może jedynie mój pies, który zaraz przybiega:)
      Dziękuję!

      Usuń
  2. Daj sobie kotek prawo do emocji, tych, których chcesz i tych, których wolałbyś nie czuć. Płacz, krzycz, szlochaj i ciągaj nosem. W pracy, w domu, w aucie, na ulicy. Nie słuchaj innych i siebie, że nie wypada, nie wstydź się. Masz do tego prawo! Złe dni miną, wyjdzie słońce ale m usiądź to przepracować, przetrawić, PRZEŻYĆ! plus taki, ze wyjdziesz z tego jeszcze silniejsza niż jesteś obecnie, chociaż teraz wydaje Ci się, że nigdy tak słaba nie byłaś.. Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daję ale akurat takiej wielkiej fali smutku się nie spodziewałam.
      Dziękuję!

      Usuń
  3. Tangerina, miałaś serię naprawdę trudnych wydarzeń. Jeszcze powrót do pracy... Masz komu w ramie sie wyplakac? Ma cie kto poglaskac? ( nie mąż)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba właśnie nie mam.Moim jedynym przyjacielem jest mój chłopak.Nie chcę ludzi zamęczać swoimi problemami.Wolę słuchać niż opowiadać.

      Usuń
  4. Kochana, przecież Ty nie jesteś z kamienia, a ostatnio Twoje życie to był prawdziwy rollercoaster. Dla mnie już sam powrót do pracy po takiej przerwie byłby bardzo stresujący. Dobrze, że to tsunami przyszło. Niech się leje strumieniami, aż się oczyści. I zobaczysz, że wróci optymizm i kontrola nad własnym życiem. Mam nadzieję, że będziesz nadal pisać. Ja tu zawsze zaglądam, choć nie zawsze komentuję. Lubię Twój apetyt na życie i to że nie dałaś sobie go odebrać w walce z niepłodnością. Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci,że ten powrót był gwoździem do trumny.Wróciłam do zupełnie innej rzeczywistości niż przed urlopem.

      Usuń
  5. Myślę, że dopiero teraz to pękło. ..wszystko, co przeszłaś. Musisz to opłakać, napiszę tak jak Asia:daj sobie prawo do tych uczuć, nie musisz być zawsze silna. Wydarzyło się wiele złego, ale pamiętaj, że jesteśmy z Tobą 😙 pomimo burz, masz nas ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Kazdy musi przezyc zalobe. Dopiero wtedy mozna ruszyc naprzod, tak mi sie wydaje. I Ty tez powinnas sobie na to pozwolic. Bo to minie, zawsze mija. A przynajmniej poczujesz, ze juz czas isc dalej, pewnie czasem ze smutkiem, ale bez zalu. Dobrze ze masz tego swojego S, niech odgania wszystkie smutki i chroni Cie przed calym swiatem. trzymaj sie kochana, mocno Cie przytulam i mam nadzieje ze zle dni szybko mina.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.Na każdy postaram się odpowiedzieć.
Pozdrawiam odwiedzających:):)