Poukładałam sobie to co chciałam.
Uzdrowiłam relację z matką.
Choć nie jest idealna jest taka,którą jestem w stanie zaakceptować.
Nie biorę już wszystkiego.
Mąż twierdzi,że nawet mam inny głos gdy z nią rozmawiam.Po odłożeniu telefonu jestem wolna.Nie tak jak kiedyś umęczona i ciężka od żalu.Nie biorę tego.
To nie moje.
Wiem,że sama decyduję o swoim życiu.
Jej już nie zmienię i akceptuję to.
Jestem w dobrym momencie.
Uczę się stawiać granice tam gdzie tego nie umiałam.
Rozmowa rozwiązuje mnóstwo problemów choć czasem jest trudna ale potem jest łatwiej.
Potrzebowałam przypominajki,treningu,ćwiczeń.
Za tydzień nasza ostatnia sesja.
Piętnaście spotkań ze swoimi lękami i demonami.Wystarczy;)
Pozdrawiam Tangerina;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.Na każdy postaram się odpowiedzieć.
Pozdrawiam odwiedzających:):)