czwartek, 21 marca 2019

Czy będę strajkować? Oczywiście!!



Jesteśmy wkurzeni.Jesteśmy sfrustrowani i mamy dość!
Nastroje są bojowe i to bardzo.To nie jest już jedynie walka o wyższe wynagrodzenie, to walka o godność i szacunek.
W ciągu trzynastu lat powoli wspinałam się po nauczycielskiej drabinie i siedzę na jej wierzchołku od września 2018r., gdzie szanowna komisja (której przerywano, a co za tym idzie wybijano mnie z rytmu trzykrotnie!) postanowiła,że da mi ten awans.Wow! Trzy lata skrzętnie spisywanych działań na 89 stronach!Mam awans i chyba jedynie dla swojej satysfakcji i lepszych pieniędzy.Mój mąż jest ze mnie dumny,że toczę ten kamień każdego dnia.To On widzi jak padnięta wracam do domu i zasypiam mamrocząc o 21.00. On już wie,że już nie przyswajam, kiedy pytam o to co przed chwilą mi powiedział.Jak czytam te komentarze pod postami o strajkach ręce mi opadają.Skąd w ludziach tyle jadu, złości i zawiści.Tradycyjnie zarzut,że mamy dwa miesiące wakacji, ferie i jeszcze mnóstwo innych świetnych atrakcji pt. darmowe wycieczki.To mnie rozbawiło najbardziej.Tak,każda Pani chętnie po raz setny odwiedzi skansen, muzeum, kino, planetarium itd.Setnie się wtedy bawi i śmieje w głos!Nie ma wtedy pod opieką kilkudziesięciu uczniów, nie odpowiada za ich zdrowie i życie, nie musi mieć oczu dookoła głowy, gdzież tam!Ona się wycieczkuje za pieniądze rodziców!
Wakacje mamy jak każdy, kto wypracuje urlop.Nie są to dwa miesiące bo wracamy do pracy w połowie sierpnia.Nie możemy wziąć urlopu kiedy chcemy bo nikt nam za niego nie zapłaci.Musimy brać kiedy dają, latem, a chętnie zobaczyłabym Bieszczady jesienią!
Bez wakacji zamknęliby mnie w wariatkowie.Codziennie mam : a on się na mnie patrzy, a on za mną chodzi, a on mnie podrapał, zabrał, szturchnął z częstotliwością przeokropną. Rozwiązujesz jeden konflikt, pojawia się następny itd.Decybele jakie przyjmujemy pewnie są porównywalne lotniskowym.Moja głowa po powrocie do domu jest ogromna!
Dzieci kwestionują to co do nich mówisz, odmawiają wykonania już w pierwszej klasie!Pomijam to,że nie słuchają i wszystko trzeba powtarzać sto razy.
Są momenty,że mam ochotę wyjść ze szkoły i już nie wracać, są też takie,że cieszę się ,że robię to co robię bo po to skończyłam studia pedagogiczne.
Ja bym to wszystko zniosła gdyby nie to jak traktują nas rodzice.Ja jestem np. opiekunką nie nauczycielem z trzema specjalizacjami, opiekunką! Nie należy mi się powitanie i przeprosiny za spóźnienie, przecież za to mi płacą,że siedzę po godzinach gdy rodzic wchodzi spacerowym krokiem, zdziwiony,że go upominam. Przecież ja nie mam życia prywatnego!
Ileż to razy słyszałam,że Pani się uwzięła bo raczyła zrelacjonować po raz kolejny niewłaściwe zachowanie dziecka.Ponadto głodzimy dzieci, to kolejny ciekawy zarzut.Dzieci nigdy nie mogą zjeść!Mamy przeogromną radość w głodzeniu!Żadne dziecko nie powie w domu,że chce jeść kiedy akurat są zajęcia, Pani każe sprzątać itd.
I najlepszy jest zarzut,że nic nie robimy!Jesteśmy przyspawane do krzesła przez pięć godzin!
Nie odprowadzamy na obiad 18 klas co godzinę, nie robimy zajęć ( w których nie biorą udziału  uczniowie rodziców z największymi pretensjami bo nie chcą brać!).Tylko siedzimy i jemy lub pijemy!Bo ja nie mam prawa zjeść i napić się w pracy!A z toalety mogę jeszcze skorzystać czy też już nie?
Jestem wściekła! Chciałam ostatnio zorganizować fajne zajęcia w klasach starszych ale jak usłyszałam jaka papierologia temu towarzyszy i że będę musiała odpowiadać na zarzuty rodziców, odechciało mi się serdecznie!Wypalam się powolutku.Jeszcze coś się tam tli ale niewiele tego zostało.Nie ma nauczyciela, który u mnie w szkole nie myśli o zmianie zawodu.
Ostatnio usłyszałam,że uczeń klasy VI powiedział do nauczycielki ty stara kurwo, inny ty suko bo kazała mu się przesiąść.To jest jakiś koszmar!Nauczyciel nie ma żadnych narzędzi dyscyplinujących bo jak mówią sami uczniowie rodzice i tak mi nic nie zrobią!
Współczuję matkom, które mają kilkuletnie dzieci.Nie chcę Was straszyć ale nie będzie komu uczyć Wasze dzieci!Wszyscy wtedy będą pracować w Lidlach, Biedronkach lub tak jak ja wieść życie wsioka.
Moja podwyżka to 5% czyli 130 zł!Wow!



Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 20 marca 2019

Kolejny krok na drodze do marzeń!

Byliśmy tam po raz drugi.Tym razem na spokojnie.Gospodarze poczęstowali nas herbatą i uraczyli ciastem.Nie wiem, nawiązała się między nami jakaś więź.Może to za duże słowo ale polubiłam właścicieli, a rozmowa z nimi to taka podróż w czasie.
Obejrzeliśmy każdą dziurę, każdy zakamarek.Odkryliśmy nowe rewiry, zakiełkowały nowe plany i pomysły na to miejsce.Zabraliśmy ze sobą naszą dobrą duszę z Wierzchowic by oceniła to gospodarstwo.Najpierw myśleliśmy o adaptacji obory na pokoje, teraz padł pomysł na wynajęcie tego domu, a zrobienie sobie poddasza.Takie tymczasowe rozwiązanie.Potem może postaramy się o jakąś dotację.Wejścia są osobne, więc pomysł nie jest najgorszy ale wszystko wymaga przemyślenia i przeliczenia;) Cena wyjściowa to 235 tyś., działka 6800m - dom i działka rolna, plus druga w lesie.
Sam dom ma 72 m plus poddasze myślę,że ok 60 -70m.Na terenie gospodarstwa obora, stodoła, studnia, garaż, ogród, drzewka owocowe, wiata - drewutnia, kurnik z kurami;)
Jesteśmy umówieni z doradcą z banku.Rozmowa telefoniczna podbudowała nas nieco bo okazuje się,że warunki kredytu są niezłe.Wkład wymagają jedynie na dom, na remont nie musimy go mieć.
Umówiliśmy się z pośrednikiem biura nieruchomości,że da nam znać gdyby pojawił się jeszcze ktoś zainteresowany domem.Jesteśmy na razie jedynymi,poważnymi klientami.
To miejsce wymaga wiele pracy i nakładów finansowych.Mam wątpliwości dotyczące bliskości sąsiadów i tego czy tam w ogóle będzie cicho ale ciekawość jest silniejsza.
Mam wrażenie,że właściciele też chcą by to miejsce trafiło w dobre ręce, nasze ręce;):)
Chcemy jeszcze coś urwać z ceny wyjściowej, a po rozmowie z gospodarzami wiemy,że są otwarci na negocjacje.
Dzieje się!Będę wsiokiem!

Kilka zdjęć.Nie chcę wrzucać domu i podwórka bo to jednak jeszcze nie moje:)

Mała namiastka mojego wsiowego miejsca:)

Kury!;)

piec chlebowy w obórce

działka rolna za domem, jakieś 3000m

Stodoła, a w zasadzie jej część:)



Pozdrawiam Tangerina;)

sobota, 9 marca 2019

Czas na zmiany!


Nosiłam się z tym od dawna.Po fakcie zawsze żałowałam ale nie tym razem.
Skróciłam włosy do ramion, a sięgały mi już prawie do pasa.
Moja głowa stała się lekka jak piórko i o to mi chodziło.Lekka głowa, nowa ja!
Fryzjerka jeszcze się upewniła -  na pewno? Tniemy!
Mój mąż nic nie wie.Odbieram go dzisiaj z dworca.Jestem ciekawa jego miny:)
Czuję się fantastycznie!



Mój chorowity małżonek pamiętał o Dniu Kobiet i wysłał mi pocztą kwiatową przepiękny bukiet.
Dzień wcześniej kupiłam sobie 45 tulipanów, więc miałam nie lada problem gdzie te wszystkie kwiaty włożyć.

Wysłał mi zdjęcie swoich zaleceń. Nie może wrzeszczeć i głośno płakać:D:D Ubawiłam się.
To znaczy,że może płakać tylko cichutko;)

Pogoda nie sprzyja spacerom ale pójdziemy sobie gdzieś w miasto i pogadamy o naszej przyszłości.
Umówiliśmy się z dziadkami,że wpadniemy w przyszłą sobotę na ponowne oględziny domu.
Tym razem na spokojnie, bez ich oddechów na plecach.Porobimy lepsze zdjęcia i obejrzymy każdą dziurę;)
Ta choroba pojawiła się akurat w tym momencie by wymusić na nas zmianę trybu życia.
To jeszcze bardziej utwierdziło nas w przekonaniu,że zmiany są konieczne dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego.
Szczerze mówiąc już sama myśl o tym,że mogę zrezygnować z pracy w przedszkolu dała mi niesamowitą ulgę.Spróbowałam, podjęłam wyzwanie ale to nie moja bajka.



Pozdrawiam Tangerina;)