sobota, 22 lutego 2020

Ładny ale..

Nasza znajoma twierdzi,że powinniśmy napisać książkę jak szukaliśmy domu:)
Patent z ogłoszeniem był genialnym pomysłem.Prawie codziennie ktoś dzwoni i wiadomo kto.Są to przeważnie ludzie starsi i czasem te rozmowy bywają zabawne, a czasem wzruszające.
Na nasze ogłoszenie odpowiedziała pani, która chce sprzedać swój rodzinny dom.Dobrze,że mój mąż rozmawia z tymi ludźmi bo pewnie płakałabym razem z właścicielką.Coś ta miejscowość nas ściąga do siebie. Widzieliśmy tam pierwszy dom.Nie wiem czy pamiętacie, starsze małżeństwo, trzy wizyty i ... tiry.Ten domek był niedaleko właśnie tego gospodarstwa. Jakiś czas temu dzwoniliśmy do biura czy sprzedany.Okazało się,że kupiło go małżeństwo po 50tce. Poszło..
Tamten dom odpadł nie tylko przez sąsiedztwo ale także sam dom był malutki no i kluczowym kazał się dojazd do Wrocławia, a dokładniej jego brak.
Ten dom okazał się bliski moich marzeń.Cegła, nyża, przestronne, ustawne pokoje, zadbany z osobnym mieszkaniem na parterze, podpiwniczony. Właścicielka to emerytowana nauczycielka:)Wjechały zdjęcia wnuczek na stół i cukierki:)Zawsze jak spotykamy starsze osoby, musimy nastawić się na monolog;)Oni są złaknieni towarzystwa, rozmów, więc raczej nastawiamy się na słuchanie;)Oczywiście poznaliśmy całą rodzinę z opowieści i zdjęć, historię domu i plany właścicielki.I znowu jest ale.Działka.Dom leży pomiędzy świetlicą, a działką gminną, na której ma powstać plac zabaw lub boisko;/Poza tym ten dojazd.Kursuje tam kilka autobusów szkolnych i to wszystko.Dom oddalony jest o 45 km od Wrocławia.Pokonujemy ten dystans w 40 minut.Teraz z domu do pracy wracam 1,15 min.Poza tym ta kobieta najpierw musi znaleźć mieszanie dla siebie co też może potrwać, no i cena po przyjeździe wzrosła o 50 tyś.
Na pewno dach byłby w przyszłości do wymiany ale poza tym na tą chwilę jedynie można odmalować.
Na dole trzy pokoje plus mała kawalerka, na górze kuchnia, łazienka, pokój i część poddasza do adaptacji.




Czy każdy dom musi mieć jakiś mankament?Nie uda nam się połączyć wszystkich naszych potrzeb.Będziemy musieli z czegoś zrezygnować chyba ,że zdarzy się cud, choć na ten bym nie liczyła.
Drugi dom to była porażka, więc nawet nie wrzucam zdjęć bo ich zwyczajnie nie było sensu robić.
Niby takie mamy doświadczenie, a czasem dajemy się naciąć i gdy słyszymy cenę 130tyś, to nie powinniśmy sobie zawracać głowy taka propozycją.
Pojechaliśmy zobaczyć dwa domy, a wróciliśmy do domu wieczorem.Kolejne oferty przełożyliśmy na przyszłą sobotę.We wtorek jedziemy zobaczyć jeszcze jeden dom ale raczej bez szału.
Mieliśmy kontakt z kilkoma biurami nieruchomości i prawdę mówiąc jestem zszokowana.Ludzie,którzy opiekują się daną oferta nie są specjalnie zainteresowani by nam ją przedstawić nie mówiąc już o udostępnieniu i pokazaniu.Niedawno pytaliśmy o jedną z ofert.Pan stwierdził,że to trzeba zburzyć i wybudować nowy dom.Fajnie, biorąc pod uwagę ,że ktoś mu płaci prowizję za to,że go sprzeda.Może uczciwiej byłoby nie zawracać właścicielom głowy.Kolejne biuro.Dzwonimy, odbiera kobieta, która twierdzi,że prawie rozjechała człowieka na pasach odbierając telefon.Nikt jej nie kazał go odbierać.Obiecuje,że oddzwoni.Nie oddzwania.
Wolę chyba kupić coś bezpośrednio od właściciela i nie będziemy sobie zawracać głowy biurami.

W poniedziałek do pracy.Przez te dwa tygodnie zdążyłam wydać kilka tysięcy na naprawę auta, spotkać się z bratem, który po kilku latach wpadł z wizytą, przeczytać Marę i Kamień Kuźmińskich (polecam też Pionka i Ślebodę) i zacząć czytać Dobrego wilka.



Aha i obejrzałam kilka dobrych seriali: Trapped, Sinner,Wisting, Protokolantka, Jedenaste -  nie marnuj.Ostatni to film dokumentalny, który mnie zszokował i zdołował.Jak ogromne ilości jedzenia są codziennie marnowane bo nie sprostały normom estetycznym narzucanym przez sieciówki. Jak kawiarnie oszukują,że sprzedawane przez nich kubki do kawy ulegają recyklingowi.Warto obejrzeć, warto sobie uświadomić i zmienić nawyki.
Miałam bardziej spektakularne plany czytelnicze i esencjonalne dotyczące lenistwa ale wizyta brata je zaprzepaściła.Był u nas kilka dni.Bałam się jak diabli bo w końcu wizujemy się bardzo rzadko ale o dziwo moje wyobrażenia odbiegły znacząco od rzeczywistości i spędziliśmy fajnie czas.
Mózg to niesamowite urządzenie produkujące jakieś fikcyjne często filmy.Nakręcamy się na to co może się stać,choć tak naprawdę nie musi.Strach blokuje przed robieniem rzeczy, które mogą być rozwijające.Mam tak z bratem ale jestem tego świadoma coraz bardziej i staram się to zmienić.

Dziś w WO ciekawy felieton Wyzwolenie.Jakbym czytała o sobie.Po 40 tce lub wcześniej zaczynamy zadawać sobie trudne pytania i albo odpowiemy na nie szczerze i zmienimy swoje życie albo będziemy siebie nadal okłamywać , a dysonans zasypywać nowymi ciuchami, alkoholem czy pracą ponad siły.Polecam!

Może ktoś pamięta tego przystojniaka:)
Boże, jaka jestem stara ..
Czyż ta babcia nie jest cudowna ?(ryczę:)


Pozdrawiam Tangerina;)

środa, 12 lutego 2020

Poszukiwań ciąg dalszy



W ciągu kilku dni obejrzeliśmy 5 domów.Nasza lista się wydłuża i nic z tego nie wynika.
Pierwszy dom w Niesułowicach. Działka idealna, dookoła pola i lasy, kilka zabudowań gospodarczych ale dom porażka.Malutka łazienka, jeszcze mniejsza kuchnia, pokoje przechodnie, wilgoć.Wspaniałe właścicielki i to na tyle.
Kolejne dwa domy w Młodzianowie. Mój mąż rozmawia z ludźmi przez telefon, więc ja jadę w ciemno.Gdybym to ja rozmawiała z tym gościem, odpuścilibyśmy sobie te chadziajstwa.
Facet był sąsiadem gościa, którego dom oglądaliśmy w zeszłym roku.W rozmowie telefonicznej twierdził,że remont jest wykonany na 75%.Jak już dojechaliśmy nawet nie chciało mi się wychodzić z auta.Ten krajobraz jak po wojnie!Same zrujnowane budynki, jakieś chaszcze, dramat!
Z grzeczności daliśmy się oprowadzić po dosłownie surowych budynkach.Jedyne co było zrobione to okna i zbite tynki, a w takim domu nie da się mieszkać od razu.Poza tym te krajobrazy były dołujące.
Wczoraj byliśmy w Piotrkosicach.Przesympatyczni właściciele domu, mnóstwo budynków gospodarczych - przecudna stodoła ale to nie dla nas.Na działce obok właściciel sprzedaje drugi dom w ogromnymi garażami, a to   nie lada gratka dla właścicieli quadów i innych diabelskich wynalazków.Poza tym nie było tam kawałka zieleni.To dla kogoś kto planuje hodowlę na większą skalę.
Kolejny domek w Sułowie.W naszym ogłoszeniu jasno napisaliśmy,że interesuje nas skraj wsi, żadnego bliskiego sąsiedztwa.Pan pokazuje nam domek w centrum wioski, bez łazienki.Może domek nie był najgorszy ale lokalizacja koszmarna.
Szukanie domów jest ekscytujące.Czasem się zastanawiam czy gonienie króliczka nie jest atrakcyjniejsze od jego schwytania.Zapuszczamy się w cudowne regiony, których nie znaliśmy, spotykamy wspaniałych ludzi,podziwiamy fantastyczne widoki.Sama podróż daje mi tyle radości,że już nawet nie jestem zła na ludzi, którzy marnują czas nam i sobie.
Wczoraj widzieliśmy na polu żurawie i czaple, przez drogę prawie przebiegły nam trzy jelonki i gdybym nie zahamowała, mogłoby być groźnie.Dolin Baryczy to magiczne miejsca.Zakochałam się w tym rejonie kilka lat temu i nie mogę przestać się zachwycać.
Dziś przeczytałam,że jakiś inwestor planuje na terenach Parku Krajobrazowego Doliny Baryczy wybudować chlewnię na 2 tyś. świń.Co za kretyn wydaje pozwolenia na takie inwestycje???
Jest w Polsce tyle miejsc, w których można spokojnie prowadzić taką działalność ale nie TU.
Mam nadzieję,że burmistrz Milicza oraz mieszkańcy do tego nie dopuszczą.
Dziś po raz kolejny pojawiło się nasze ogłoszenie.Mieliśmy kilka telefonów ale oferty nie spełniały naszych oczekiwań ani cenowych ani położeniowych;)
Jestem zdeterminowana.Mogę czekać jeszcze rok, dwa, trzy ale już wiem,że będę mieszkała właśnie tam..







piątek, 7 lutego 2020

Wracamy do gry

W akcie desperacji zamieściliśmy ogłoszenie w gazecie,że kupimy dom w interesującym nas regionie.Nie liczyliśmy na duży odzew, a tu proszę od wczoraj mamy cztery zgłoszenia;)
Wracamy do łazikowania!Szczerze mówiąc to trochę mi tego brakowało.Tęskniłam za naszymi wyprawami z prowiantem w postaci owsianych placków;)
Zaraz drukuję ogłoszenia.Wracamy do oklejania naszych tras;)Jutro jedziemy oglądać dwa domy.
Jestem ciekawa ale też nie spodziewam się zachwytów, po prostu wracamy do gry.

Rozpoczęły się ferie!
W poniedziałek idę ostatni raz do drugiej pracy.Dyrekcja, kadra i dzieciaki pożegnały mnie już w środę.Dostałam kwiaty i serducho od dzieciaków:)To była ciekawa przygoda ale dobrze,że się kończy.Zamierzam w końcu odpocząć.
W przyszłym tygodniu planuję pozałatwiać kilka spraw urzędowych, odwiedzić mechanika, zobaczyć dwa domy.Nudzić się nie zamierzam.Mam mnóstwo książek, dobrą kawę i ciepły koc:):)


Pozdrawiam Tangerina;)