środa, 1 kwietnia 2020

Jest cięzko

Jesteśmy w domu.Zapakowanie całego dobytku to było nie lada wyzwanie.Niby mamy kombi ale wpakowanie do niego dwóch psów plus bagaży to dramat.
Cała łazienka tonie w łachach do prania i mam nadzieję,że da radę.
Psy wydają się szczęśliwe.Dziadek zmienia legowiska jak rękawiczki.Inka nie doceniła luksusowych warunków, woli gołe dechy;)Teraz posiadanie psa nabiera innego znaczenia.Spacer z nimi daje oddech i pozwala oczyścić głowę choć trochę.Jak zawsze była wojna kto z nimi idzie, tak teraz wyrywam się jak nigdy.Ludzie chyba pojęli powagę sytuacji bo u mnie na osiedlu prawie nikogo nie widać.
Do mnie chyba to wszystko dotarło po obejrzeniu australijskiego filmu o początkach pandemii w Chinach.Niby człowiek ma świadomość,że to jest, istnieje i zabiera coraz więcej ludzi ale stara się wypierać.Te obrazy ludzi umierających na ulicach, na szpitalnych podłogach, rozpacz lekarzy i ich bezsilność mnie przeraziła.Czasem się zastanawiam czy to nie brutalny krzyk natury,żeby człowiek się w końcu zatrzymał w bezlitosnym niszczeniu, zabijaniu i zagarnianiu dla siebie tej planety.
Na początku wydawało mi się,że to coś odległego, poza mną i moja rodziną.Daleko w Chinach rozgrywa się dramat ale to drugi koniec świata.Oglądało się to jak zza jakieś szyby, jak film katastroficzny, który jest pomysłem szaleńca. Siedząc w domu wydaje się,że wszystko biegnie zwykłym torem.Śpimy, jemy, opiekujemy się najbliższymi podczas gdy ktoś w tej chwili umiera, walczy o życie innych,przeżywa żałobę, tarci nadzieję.Trzeba dozować sobie tą prawdę, powoli, cienkim strumieniem, wpuszczać ją przez małe otwory.
Obiecałam sobie nie narzekać, choć boję się o moją 75 letnią mamę, która jest sama 170km stąd.
Wiem,że sobie radzi bo jest fajterką ale mimo wszystko jakiś niepokój się czai.
Świąt nie spędzimy razem.Każdy z nas bedzie zamknięty w 4 ścianach jak większość.Świat juz nigdy nie będzie taki sam ale czy stanie się lepszy?Czy wyciągniemy z tego lekcję pokory?
Czy to,że pazury nam odrosły, a włosy wyglądają fatalnie ma teraz jakieś znaczenie?
Trochę ciężko mi dźwignąć świadomość tego,że gdy ja pisze ten post lekarze walczą o innych, o siebie i swoje rodziny.Często nie wracają do domów, są zmęczeni, sfrustrowani,przerażeni.
Przed nimi koszmarne wybory, komu pomóc, czym się kierować, jak nie rozpaść się na kawałki.Ten obraz versus idźcie na wybory!Poświęcimy was dla dobra narodu, poświęcimy listonoszy, którym płacimy gówniane pieniądze, a to jeszcze im dołożymy!
Nie wierzę,że w obliczu takiej tragedii, upadku firm, zwolnień, ludzkich dramatów ten rząd naraża swoich obywateli na chorobę,śmierć, patrząc im prosto w oczy.Co to za mściwy oszołom, głodny władzy steruje tymi kukiełkami?I ci ludzie mają czelność modlić się i spowiadać z tych katastrofalnych pomysłów?
Mam za małą głowę do tego.Nie ogarniam.

Pozdrawiam Tangerina;)

niedziela, 29 marca 2020

Tęsknie

Jutro mamy wracać. To znaczy ja chcę wracać bo mój mąż chętnie by tu został. Tęsknię za swoimi gratami, za poczuciem bezpieczeństwa w moim, a w zasadzie nie moim bo wynajętym mieszkaniu. Niby wszystko tu mam, a jednak czegos mi brakuje.. Okazuje sie, ze jednak jestem przywiazana do swoich klamotów😉
Brakuje mi mojego łóżka, kawy z ekspresu, zmywarki😁Zaraz sie jeszcze okaze, ze nie nadaje sie do zycia na wsi i caly moj misterny plan legnie w gruzach🙄
Jest wojna na argumenty ale wygrywam. Mam nadzieje, ze jutro zasiądę juz z moja kawencja w ulubionym fotelu...
PS znajac zycie to za kilka dni powiem,, W sumie moglismy jeszcze zostac😂''.
Durnota atakuje😂
Pozdrawiam Tangerina;)

piątek, 27 marca 2020

Łóżka dla psow

Przyjechaly legowiska. Trochę nas poniosło😂Kupilismy dwa, a spokojnie na jednym sie zwierzaki zmieszczą, choc jak widac Inka woli spartanskie warunki😁
A myslalam, ze mamy ogromne psy🤭




Nawet ja sie zmieściłam 😁


Pozdrawiam Tangerina;)