poniedziałek, 5 listopada 2018

Bohemian Rhapsody



No muszę się podzielić!
Czekałam na ten film!Miałam nadzieję,że w końcu ktoś zekranizuje historię petardy rokowej jaką było Queen.Bałam się szczerze mówiąc,że będzie to łzawa historia o geju umierającym na Aids.
Ryczałam jak bóbr.Nie wiem czy to kwestia muzyki, która dociera do trzewi, czy historii samotnego, nieszczęśliwego człowieka.Rewelacyjnie dobrani aktorzy!Momentami nie wiedziałam czy to Brian May:) czy jakiś sobowtór.Niesamowite ale członkowie zespołu wyglądali jak żywi.
Idealna równowaga między muzyką,a historią życia Freddiego.
Wzrusza (choć tylko chyba ja ryczałam:)), porusza, luzuje szczękę.
Oczywiście obok nas usiadła rodzina potwornickich, którzy przeszkadzali ale szczerze mówiąc byłam tak zaczarowana filmem,że nic mnie nie było w stanie wyprowadzić z równowagi.
Oglądałam i pomyślałam,że niczego tak nie żałuję jak tego,że nigdy nie miałam okazji zobaczyć ich na żywo...

Ciarrrryyy....






Pozdrawiam Tangerina;)


2 komentarze:

  1. Mam nadzieję, ze Ci sie spodoba. Warto chociażby dla muzyki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.Na każdy postaram się odpowiedzieć.
Pozdrawiam odwiedzających:):)