1/04/2026

Nie chwal dnia..

Myślałam,że to koniec ale nie.
Młoda nadal próbuje rozgryźć o co tu chodzi.
Tym razem jej łupem padła moja bluza.
Bluza,która leżała na sofie odkąd lokatorka zadomowiła się na dobre.
Położyłam ją żeby czuła mój zapach i nie niszczyła.Może zapach i czuła ale po kilku tygodniach postanowiła skrócić mi rękawy.
Może doszła do wniosku,że pasuje mi styl trashowy;)
Bluza zatem jest już nie tylko vintage ale i trash!


Pokrycie sofy również okazało się smaczne.
A to był ring ze sznurka.


Tak wygląda lisek;)a raczej to co z niego zostało.




Kiedy drzwi od sypialni się zamykają,młodzież rusza na żer.
Tym razem dobrała się do papieru do pieczenia.
Ona ma podobno rok bo jest już wysterylizowana,a zachowuje się jak szczeniak.Gryzie wszystko!
I nie ma znaczenia czy jesteśmy w domu czy nie.Bluzę obgryzła gdy leżała koło mnie na sofie.Nawet nie wiem kiedy!
Kończą mi się pomysły.
To nie jest lęk separacyjny to nuda.
Musi nieustannie coś robić między innymi wkurzać Kuzyna.
Jeśli układanie jej potrwa tak długo jak czarnego to zapowiadają się ciekawe trzy lata;)




Pozdrawiam Tangerina;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.Na każdy postaram się odpowiedzieć.
Pozdrawiam odwiedzających:):)

Copyright © Enjoy the little things , Blogger