Jestem na miejscu.
Podróż była dość nerwowa.
Z tirów spadały bryły lodu.
Trafilam też na koszmarną mgłę.
Gdy dojeżdżałam przypomniałam sobie,że zapomniałam zabrać karmę dla czarnego.
Musiałam go zostawić w aucie i pruć do sklepu.O dziwo nie zdemolował auta;)
Śniegu więcej było po drodze niż na miejscu.
W apartamencie czekała na mnie niespodzianka.
Piękna filiżanka i zapas herbaty:)
Jak miło się tu wraca..




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.Na każdy postaram się odpowiedzieć.
Pozdrawiam odwiedzających:):)