czwartek, 7 grudnia 2017

Co jest grane?



Miałam się nie denerwować.Dziś fryzjer i słodki relaks.
Fryzura jak najbardziej w porządku, kolor również.Wracam do auta i już wiem,że będę bardzo niegrzeczna i będę bardzo przeklinać.Za mną, prostopadle zaparkowany bus.
Za Chiny nie mogłam wyjechać. Nakręciłam się jak dzik, czujniki parkowania wyły, a mnie szlag trafiał.Myślałam,że już tam zostanę na wieki.Napatoczył się jakiś dziadek i poprosiłam go o pomoc.
Zastanawiałam się czy dziadek kuma i czy dobrze widzi, żebym nie zrobiła sobie większego kuku.
Gość okazał się kierowcą zawodowym i uratował sytuację.
Kolejna akcja.Wyjeżdżając lekko zastawiłam wyjazd z osiedla.Nie miałam możliwości wycofania bo za mną ustawiły się już auta.Wiem,moja wina, moja bardzo wielka wina.Ale tego co działo się później nie przewidziałam.Ludzie wyjeżdżali prawie po mnie!Po co poczekać 10 sekund!Trzeba taranować wszystko na swej drodze.Baba prawie mnie przestawiła bo ona musi natychmiast skręcić.
Albo ja nie rozumiem i coś jest ze mną nie teges albo świat zwariował.JA jestem najważniejszy!!!!
JA,ja, ja!
Ostatnio sytuacja w sklepie.Kobieta usłyszała przy kasie,że bluzka jednak nie będzie w cenie promocyjnej, więc pieprznęła ją na wieszaki przy wejściu.Nie, nie powiesił, rzuciła!
Bo przyjdzie ktoś, komu za to płacą i posprząta!Jasna cholera!W przymierzalniach sterty łachów.
Bo rzeczywiście ciężko odwiesić jedną, dwie rzeczy,lepiej walnąć je na glebę.
Nigdy tego nie zrozumiem.Brak szacunku i jakichś podstawowych zasad kultury.

Dzieci w szkole zjedzą śniadanie, słodycz i rzucają papier na podłogę.Czy naprawdę rodzice ich niczego nie uczą.Dzień, w dzień widzę taki obrazek w szkole.Papiery po słodyczach, łupiny,worki po kanapkach.
Zapchane,zalane toalety bo to świetna zabawa napchać do niej jabłek, papieru etc.
Albo jestem jakimś frikiem albo powinnam zamieszkać w lesie. Zwierzęta się lepiej zachowują!
Rodzice nie mówią dzień dobry i nawet na nie nie odpowiadają.Dzieci po lekcjach już nas nie znają!
Jestem załamana!

Ostatnio mój chłop poszarpał się z sąsiadem bo temu przeszkadzało,że mój pies sika na trawniku.
Od słowa do słowa gość złapał go za szyję!Nie rozumie,że pies to nie człowiek i nie sika w toalecie.
Tak się nakręcił,że rzucił mi się na chłopa.Potem przepraszał i się kajał ale co jest z tymi ludźmi?!

Z rzeczy miłych.Był u mnie Mikołaj.Mój Mikołaj dobrze wie co mi się podoba;)
Był dobry obiad, świeżutkie pączki i miły dzień.Więcej takich!





Pozdrawiam Tangerina;)

wtorek, 5 grudnia 2017

Co mnie żre


Zrobiłam burzę mózgu, który i tak był w totalnym zawirowaniu.
Doszłam do wniosku,że wzięłam na siebie za dużo obowiązków, a niektórym jest to bardzo na rękę.
Rozmawiałam dziś z szefową.Powiedziałam w czym problem.Praca w grupie może być rozwijająca albo miażdżąca.Mnie ostatnio miażdży.
Każdy ma poczucie, że jakoś to będzie, się zrobi, zrobi to ktoś, niekoniecznie ja.
Ja nie chcę by to było jakoś, więc biorę to na siebie, kosztem tego, co się później ze mną dzieje.
Jak już się za coś biorę to musi być to zrobione na tip top.Niektórym jak palcem nie pokażesz, to się nie domyślą.Ja nie jestem od wydawania poleceń, dlatego poprosiłam o zebranie i ustalenie zakresu obowiązków szefową.

Dostałam koszmarnego uczulenia na hybrydę.Robię ją już od roku, więc nie brałam pod uwagę,że to może być od tego.Palce spuchły,swędziały.Miałam wrażenie jakbym miała ręce w ogniu!
Zrywałam ją aż furczało.Miałam poparzone opuszki palców.Skóra wyglądała jakbym polała paluchy kwasem.
Wczoraj zdjęłam, a nadal swędzą niemiłosiernie.
Szlaban na hybrydę!

Lena mnie przeraża.Zaczęła niszczyć i wskakiwać na kanapę podczas naszej nieobecności.Wiadomo jaką mamy pogodę, więc nowe narzuty na kanapie wyglądają jak ręczniki dla psów.
Byłam wściekła jak to zobaczyłam.Dopiero je kupiliśmy!
Nie wiem co się z nią dzieje.Jest coraz gorzej!
Nie nastąpiła w naszym życiu żadna zmiana, która miała by na nią wpływ.


Pozdrawiam Tangerina;)

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Nerrrrwy


Od kilku dni czuję permanentne napięcie, a zaczęło się w piątek.
Wszystko mnie wkurzało.Dzieci za głośne, ręce dziurawe i cała reszta grrrr...
Dobra, weekend będzie super.Weekend tez popsułam.
Sobota jeszcze uszła.Były zakupy, zresztą udane, więc nie miałam powodów do nerwa.
Niedziela zapowiadała się cudownie.Targi książki w Hali Stulecia.
Przecież lubię takie klimaty.Zapach książek,spotkania autorskie.Była awantura na całego.
S. zabezpieczył się w reportaże, a ja chciałam wszystko, a za chwilę nic.Nie dziwię się,że chciał mnie rozszarpać na strzępy.Zepsułam mu całą niedzielę.Powiedział,że pewnie mam pod włosami 666 hahaha:)
Przechadzając się alejkami i widząc dzieciaki przeglądające książki poczułam żal,że ja nie mogę wybrać pięknie wydanych książek dla dzieci.Były Zakamarki i serce mi pękało.

Zastanawiam się czy nie mam czasem nerwicy.Od jakiegoś czasu mam bóle w klatce piersiowej i problemy z oddychaniem.Mam wrażenie jakby coś mnie przygniatało i nie mogę wziąć pełnego, głębokiego oddechu.Joga działa na mnie zbawiennie ale na poniedziałkowe zajęcia się nie wyrabiam.Tam oddechu co niemiara.
Łapię się na tym,że mam ściśnięte szczęki i drętwieją mi ręce.
Chyba za bardzo się znowu wczuwam w pracę.Muszę sobie kupić chyba jakieś krople.
Dzisiejszy dzień zaliczam do katastrofalnych.Uprzedziłam od razu wszystkich,że dziś trzeba mnie izolować bo mogę być niemiła;)
S. stwierdził,że ma nadzieję,że moje zachowanie to wynik ciąży.Niestety marne szanse!


Pozdrawiam Tangerina;)